przystajnik

Microsoft: Zablokujcie ich wszystkich! OpenOffice na cenzurowanym

blabla-iconW korporacyjnej rzeczywistości opętanej przez patentowe paranoje, skwapliwe użytkowanie możliwości stwarzanych przez DMCA przypomina zabawy szaleńca z bronią. Microsoft jest jedną z firm najczęściej korzystających w ramach DMCA z mechanizmu wykluczania treści naruszających własność intelektualną z listy wyników wyszukiwarek internetowych. Wysyłane aktywnie zgłoszenia do Google obejmują przeróżne treści i sprawiają wrażenie, że zgłaszający sami nie są do końca pewni, co zgłaszają. W ten sposób Microsoft zupełnie niedawno omal nie ocenzurował… swoich własnych strony w domenie microsoft.com. Teraz w ramach walki z pirackimi wersjami MS Office oberwało się OpenOffice – którego linki torrentowe zniknęły z wyników wyszukiwań. Przypadkowo?

Przypadek?

Przypadek?

Nie jest trudno przewidzieć efekt takich poczynań, biorąc jednocześnie pod uwagę system dystrybucji OpenOffice, który w dużej mierze opiera się na sieci torrent. W dobie obecnej konkurencji tylko niepoprawny romantyk uwierzy w taki przypadek. Oczywiście odpowiednie wyjaśnienia już się ukazały od strony MS i teoretycznie rozpoczął się proces mający naprawić to niedopatrzenie. Jednak gdyby nie interwencja społeczności, czy ktoś by to zweryfikował? W przyszłości w podobny sposób mogą zniknąć z internetu przeróżne informacje lub programy, gdyż komuś nie będzie się chciało zrewidować rzetelności zgłaszanych naruszeń. Chociaż w tym przypadku można wszystko zrzucić na zbieżność nazw MS Office i OpenOffice, to jednak jakim pokładem dobrej woli należy się wykazać, by wykluczyć z listy frazę ‚openoffice’ (i w ten sposób uściślić zakres blokady)?

Uznając nawet w przypływie dobrej woli przypadkowy charakter powyższej wpadki, nietrudno jest zaliczyć takie zachowanie do tego z kategorii ‚po trupach do celu’.
 

Post navigation

2 comments for “Microsoft: Zablokujcie ich wszystkich! OpenOffice na cenzurowanym

  1. x
    18 sierpnia, 2013 at 15:42

    Czy aby za tym nie stoi automat który zgłasza wszystko co znajdzie się na „podejrzanych” stronach i ma „office” w nazwie?

    Czy dla Autora Google jest synonimem Internetu? Coś w stylu „jak cie nie ma na Facebooku to nie żyjesz”. 🙂

  2. 19 sierpnia, 2013 at 7:00

    Na pewno za zgłoszeniami stoi automat, ale kogo jak kogo, Microsoft chyba stać na stworzenie bardziej szczegółowych zasad filtrowania, a nie buńczucznie założyć, że wszystko z ‚office’ w nazwie to piracka wersja MS Office?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »