przystajnik

Monthly Archives: Lipiec 2012

Download Monitor i permanentna inspekcja

Czy zbieranie informacji o ilości przesłanych i odebranych danych za pomocą internetu, może jeszcze kogoś fascynować? To, co może się wydać statystyczna fanaberią znużonych komputerowych ‚przesiadywaczy’, wciąż dla wielu użytkowników ma niebanalne walory użyteczne. Wystarczy przypomnieć sobie o ofertach dostępu do internetu, w których wciąż istnieje rozliczanie za ilość przetransferowanych megabajtów.

Debian – droga ku wolności

Lider projektu Debian, Stefano Zacchiroli, ogłosił niedawno plany przywrócenia Debiana do grona wolnych dystrybucji. Droga do tego celu wiedzie przez wymogi FSF w sprawie umieszczania zamkniętego oprogramowania w dystrybucji oraz jej głównych repozytoriach. W obliczu radykalizmu jakim obwarowane jest w tej kwestii stanowisko FSF (i nieprzejednanej pozycji Richarda Stallmana, założyciela), czekają nas gruntowne porządki…

SlowmoVideo – kadry ożywione

O projekcie SlowmoVideo wśród zainteresowanych kręgów zrobiło się głośno już jakiś czas temu, jednak do tej pory był on ‚zastrzeżony’ dla użytkowników kart graficznych NVIDIA. Przyczyna była prosta – ten świetny program do tworzenia filmów poklatkowych (timelapse) wydatnie korzystał z NVIDIA Cg Toolkit. Lecz parę dni temu pojawiły się łatki umożliwiające wykorzystanie OpenCV w miejsce Cg i od tej chwili programem mogą cieszyć się szersze rzesze odbiorców pragnących przekuć swe pozornie nieruchome zdjęcia w video.

Ubuntu w Sputniku

O projekcie Sputnik zrobiło się ostatnio głośno z dwóch powodów – stoi za nim Dell, jak też jest to już kolejne podejście tego producenta do wmontowania w swoje produkty systemu Ubuntu. Tym razem całość przyjęła nazwę Project Sputnik i celuje w dostarczenie deweloperom narzędzia doskonałego. Bo to właśnie w twórców oprogramowania, głównie ‚chmurnego’, celuje nowa oferta Della. Założenie opiera się o model Dell XPS 13 z preinstalowanym Ubuntu 12.04 LTS, jak też pełnym wsparciem dla zamontowanych w XPS 13 urządzeń.

Cainteoir i rozmowy z maszyną

Choć czytanie przez komputer zdigitalizowanego tekstu może się wydać dodatkiem dla leniwych, dla wielu osób jest to ogromna pomoc w pracy z komputerem. W celu ułatwienia takim osobom dostępu do wszelkiego słowa pisanego powstało kilka rozwiązań, w tym wiodące prym syntezatory mowy eSpeak czy Festival. Każdy kto zapoznał się z tym tematem, wie, jak wygląda kwestia instalacji i użytkowania wymienionych rozwiązań. Uogólniając – jest to nieco problematyczne. Dlatego cieszy każdy projekt który sprawę ułatwia, a takim programem jest z pewnością Cainteoir.

Gruszka o smaku jabłka – Pear Linux 5

Skoro powstają dystrybucje i nikt nie może powstrzymać tego procederu, warto od czasu do czasu rzucić okiem na niektóre wizje twórców. A taką wyróżniającą się wizją o niezłej jakości jest z pewnością francuska dystrybucja Pear Linux 5, której najnowsza wersja dosłownie parę godzin temu pojawiła się na serwerach. I choć pomiędzy wizją a wizjonerstwem przebiega nienaruszona w tym wypadku cienka granica, to po raz kolejny otrzymujemy dowody na to, jak niezłe wyniki można osiągnąć przy zastosowaniu starej zasady ‚przez oczy do serca’.

Co zatem przemawia za tym, by spróbować oswoić się z Pear Linux 5?

Linux, malware i baranki

Niedaleko leśnej łąki,
Trzy pasały się barany,
Całe białe po ogonki,
A najmilszy wilk przebrany.

Ponieważ powyższa samozwańcza bajka (?) z dosadną humorystyczną puentą (?) jest tylko bajką, zatem nikt inteligentny się nie obrazi, gdy w brawurowej nadinterpretacji porównam owe baranki do użytkowników Linuksa, błogo hasających po opensource’owej łące. Porównanie nie wynika z jakiejś wyjątkowej złośliwości, lecz z faktu, że po raz kolejny w przeciągu jakiegoś ustalonego okresu czasu ujawniono kod malware, który może i potrafi zainfekować Windowsa (to akurat nie dziwi), MacOS (no cóż) oraz Linuksa. Wykryty przez ekipę F-Secure program przybrał formę skryptu w Javie. Użytkownik po zabrnięciu na witrynę zawierającą ten skrypt, zostanie poproszony o zezwolenie na uruchomienie niepodpisanego skryptu i kto to uczyni, pozwoli na rozpoznanie przez program wersji używanego systemu operacyjnego i ściągnięcie nań odpowiedniej wersji trojana. Dla każdego systemu jest to inny plik, lecz ściągany z tego samego miejsca (IP 186.87.69.249) i z wykorzystaniem portów 8080,8081,8082. Ściągnięte pliki zostały zidentyfikowane jako:

WallpaperFiner – ułatwiacz niepozorny

Czy może być coś intrygującego w programiku który z bezczelnym uśmiechem szczerzy w stronę użytkownika jeden przycisk i jedną rozwijaną listę? W czasach jakie nastały, wydawać by się mogło, że to wszystko zbyt mało, aby zainteresować choćby skromną grupę odbiorców. Lecz miłośnicy minimalizmu i poszukiwacze programów podtrzymujących piękną linuksową tradycję KISS, z pewnością z entuzjazmem i owacjami przyjmą programik WallpaperFiner.

WallpaperFiner – prostota, aż monitor trzeszczy

Co ten program robi pożytecznego? Z punktu widzenia poważnego użytkownika – nic. Lecz większość zmieni zdanie, gdy w godzinach nudy postanowią na swoim laptopie ustawić nową tapetę, którą trzeba przeskalować do niestandardowych wymiarów matrycy, powiedzmy 1366×768. Standardowe ustawienia ustawiacza tapet powinny wystarczyć, ale są momenty, gdy tapetę skalujemy, rozciągamy, centrujemy, a ten najciekawszy fragment tapety jest zawsze nie tam gdzie trzeba. Pozostaje zatem czasochłonne dla niektórych przebieranie w opcjach GIMPa, albo użycie WallpaperFiner. Wystarczy niesforną tapetę przeciągnąć na rzeczony program, wybrać odpowiednie wymiary biurka, ustawić interesujący nas kadr i pacnąć w jedyny widoczny przycisk „To Desktop„. Tapeta zostanie zwymiarowana, przekadrowana i bez naruszania oryginalnego pliku graficznego zapisana na dysku i ustawiona jako tło naszego biurka. I to wszystko z zachowaniem proporcji zdjęcia. Niby nic, a niesie ze sobą miłe poczucie optymalnie wykonanej pracy, bez zbędnych fajerwerków i nadęcia.

Program można pobrać w postaci paczki .deb ze strony autora – instalacja zwyczajowym dwuklikiem powinna przebiec bez problemu na Ubuntu 12.04/Mint 13.

Translate »