przystajnik

Darktable 0.5 – funkcjonalność przez zaskoczenie

Na temat pracy ze zdjęciami przy użyciu Linuksa napisano już wiele i każdemu, kto ściera się na co dzień z plikami RAW automatycznie do głowy przychodzą programy, które stanowią solidne fundamenty obróbki: Ufraw, RawTherapee, Digikam, GIMP, BibblePro, Lightzone. Niektóre z tych programów się uzupełniają, niektóre posiadają unikalne opcje, ale całość zapewnia pełną kontrolę na wywoływaniem surowych obrazów z aparatu. Można by pomyśleć, że w tym temacie pozostało tylko powielać sprawdzone rozwiązania. Okazuje się, że nic bardziej mylnego, a przy samej obróbce obrazu wystarczy inaczej rozłożyć akcenty i można stworzyć bardzo ciekawy sposób wywoływania zdjęć.

I w tym momencie niczym przysłowiowy królik z kapelusza na scenę wyskakuje program Darktable 0.5. Kolejny program do konwertowania surowych danych z matrycy aparatu fotograficznego.

Jak pisze sam autor, program ma za zadanie wypełnić lukę między istniejącymi rozwiązaniami. I już pierwszy rzut oka to potwierdza. Program wprowadza ciekawe opcje i niuanse obróbki obrazu, posiadając jednocześnie nowatorskie i przystępne GUI.

Z właściwości programu którymi chwali się autor można wymienić:

  • bezinwazyjna obróbka zdjęcia (zmiany są trzymane w pamięci cache, sam obraz pozostaje bez zmian),
  • funkcje programu realizowane za pomocą wymiennych wtyczek,
  • obsługa nadawania tag’ów dla zdjęć i operacje na nich (wyszukiwanie, itp),
  • obsługa wielu formatów (jpg, orf, nef, cr2, pef, hdr itp),
  • praca w przestrzeni barw Lab i RGB:
  • rotate/crop, color correction, input/output/display color profile management, edge-avoiding wavelet domain editing (e.g. edge-aware denoise, ringing-free sharpen), exposure controls, flexible color zone mapper (e.g. make all colors except red monochrome, imitate polarizing filter, etc.), lens defect correction (lensfun), color filter based monochrome conversion, unsharp mask sharpen, white balancing, tone curve, and base curve.

  • wbudowane wsparcie dla profili ICC,
  • eksport wyniku do kilku formatów (jpg, png, tiff, pfm),
  • obsługa danych EXIF,
  • obsługa LensFun,
  • korzysta z OpenMP,
  • i wiele innych.
  • W programie urzeka mnie szczególnie możliwość korekcji barwnej – jest to przemyślane, intuicyjne i do tej pory poza LightZone nie widziałem podobnego podejścia do tematu na Linuksie. Niezależnie od barw, krzywych tonalnych, itp, mamy możliwość odszumiania obrazu, kadrowania (nieco ubogiego), wyostrzania (kilka rodzai), kontroli ekspozycji, rekonstrukcji przepaleń, i tak dalej. Opcji jest sporo, a modularna budowa programu dobrze wróży kolejnym dodatkom (wtyczki można dowolnie włączać i wyłączać).

    Co można programowi zarzucić? Do interfejsu trzeba się przyzwyczaić. Podobnie z prędkością działania wprowadzanych zmian. Trzeba wypracować kompromis pomiędzy wielkością próbki na ekranie, a responsywnością po ruszeniu suwakiem (zmiany są wprowadzane ‚na żywo’). Na pewno przyda się mocny procesor i min. 500MB wolnej pamięci RAM. Dobrze też jest znać przynajmniej dwa skróty klawiszowe, bez których program się niemrawo obsługuje, a nigdzie nie są one wspomniane i nie mają odpowiedników w przyciskach interfejsu. Mianowicie klawisz ‚tab’ usuwa boczne panele powiększając maksymalnie obrabiane zdjęcie, a klawisz ‚e’ umożliwia powrót do ekranu z obsługą plików. Program jeszcze nie został przetłumaczony na język polski.

    Program jest dostępny w PPA w wersji dla Ubuntu Karmic i Lucid. Wystarczy dodać repozytoria z tej strony. Na Debianie zadziała mi wersja dla Ubuntu 9.10 (Karmic).
     

    Post navigation

    5 comments for “Darktable 0.5 – funkcjonalność przez zaskoczenie

    1. 1 kwietnia, 2010 at 15:40

      Tak z ciekawości. Na jakich bibliotekach to bazuje. GTK+ czy QT4?

    2. 1 kwietnia, 2010 at 15:44

      @slts

      Zapomniałem dopisać – GTK. Domyślnie ma swój gtkrc i stąd wygląd odbiegający od tego co użytkownik ma aktualnie na pulpicie (ale wtedy wygląd koreluje z nazwą Darktable :)).

    3. Sławek
      1 kwietnia, 2010 at 17:16

      Program bardzo przypomina mi Gwenview, szczególnie pod względem użycia pamięci cache w dokonywaniu zmian.

    4. nsq
      1 kwietnia, 2010 at 18:11

      Cóż patrząc na screen pierwsze skojarzenie jakie może przyjść do głowy fotografowi to kopia Lightrooma, z resztą nazwa programu jest chyba nieprzypadkowa

    5. daikon
      6 lipca, 2010 at 21:13

      Hihi, koleś kopiuje interfejs Lightrooma. Nawet wzorki pod panelami wrzucił, tylko brzydsze oczywiście 😉 Ale w kopiowaniu dobrych rozwiązań nie ma nic złego. Przeciwnie, to co dobre trzeba zapożyczać i ulepszać, a nie kombinować od d… strony. Najlepszy przykład – beznadzieja gimpa i coraz bardziej obiecujący Inkscape.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Translate »