przystajnik

Dawno temu

BohunDawno żadna książka tak mnie nie wyłączyła z obiegu. 300 stron ( 340 z notką od autora ) połknąłem – a właściwe przewinęło się w mojej wyobraźnie w ciągu jednego wieczora i jednego poranka, w sumie trzy, cztery godzinki czytania. Miło udowodnić sobie, że jeszcze człowiek potrafi się skupić nad lekturą, a i lektura szanuje człowieka. Wszystko za sprawą Jacka Komudy i jego wyśmienitej książki „Bohun„.

Przygoda jednego wieczora i jednego poranka przeniosła mnie w czasu i na tereny konfliktu kozacko-polskiego w XVII wieku. W okolicznościach przedstawionych i sugestywnie opisanych w książce, te tereny to jedyne ‚coś pięknego’ co nas spotka, koniec z upiększaniem historii naszego kraju. Reszta to bezpardonowy opis zmagań dwóch stron konfliktu, na kanwie trwającego od kilku lat powstania Chmielnickiego. Zapijaczona szlachta polska, zapijaczone kozaki, rozwiązłe dziewki, honor w starciu z nienawiścią, knowania, knucie i zdrada. Wszystko to tu jest. Dawno nie czytałem niczego, w co autory tchnąłby tyle życia, autentyzmu i smrodu czasów opisywanych. Bohaterowie aż kipią od swych emocji, swojego Ja. Każdy jest sobą, krwią, kośćmi i plwocinami znacząc karty historii. Kozacy, Polacy, cudzoziemcy – w mniejszym, większym stopniu budują to, co obecnie znane jest nam jako jedna z większych klęsk Wojsk Koronnych.

Nie chcę się zapędzić i zepsuć komuś smakowanie tej perełki, bo to lektura dla miłośników czasów i historii Polski niemal obowiązkowa. Aż człowiek ma ochotę łzę uronić nad losami bohaterów.

A teraz czas na „Czarną szable”. Mojego od niedawna ulubionego Autora.
 

Post navigation

Translate »