przystajnik

Monthly Archives: Sierpień 2006

Niech się święci

No jakie mamy dziś świeto, jakie ? Dla ułatwienia podam, że państwowe.
Ha, ja też nie wiedziałem, jeżeli to kogoś pocieszy.
Ale z radia ( istnieją media informacyjne inne niż internet ! ) dowiedziałem się, że cały rok temu nasz sejm ustanowił 31 sierpnia dniem Solidarności i Wolności.
Zapomnieli niestety dodać, że to dzień wolny od pracy.

No to niech się święci 31 sierpnia.

Posłowie o bardzo małym rozumku

Dawno nie politykowałem, no bo cóż tu można błyskotliwego napisać czy skomentować wobec takiej twórczej, inteligentnej, rzeczowej, honorowej sceny politycznej naszego państewka.
Nie rzucałem gromów i wyzwisk, gdy czytałem o tej całej aferze z p. Gunterem Grassem, nie zalewałem się łzami ( ze śmiechu ) gdy słyszałem o pomysłach lustracji do hoho i jeszcze dużo wstecz ( mnie by ta lustracja jak nic objęłą ). Nie tupałem i nie rwałem włosów wobec odejścia p. Bartoszewskiego.
Cóż tu człowiek może. Określone grupy i kręgi dalej będą kręciły swoje lody, a im ktoś wyżej na stołku, tym większe głupoty są mu wybaczane ( cyt. ‚Irasiad jest bardzo zdenerwowany’ ).

A dziś dotarła do mnie taka wiadomość, no i cóż. Powoli przestaję wytrzymywać. Powoli zaczynają puszczać mi wytrenowane w subiektywnym nastawieniu do świata postronki moich zakończeń nerwowych. Bo jakieś draki polityczne zawsze będą wychodziły, zawsze się ktoś o coś potknie, lub czymś ubrudzi.
Ale nawet pies wytresowany na komendę ‚nie rusz’ wie, że niektórych rzeczy nie wolno ruszać.
Takim czymś wydaje mi się odbieranie orderów, odznaczeń, przywilejów, osobom, które w jakiś sposób przyczyniły się dla tego naszego kraju, choćby do tego, żeby taki jeden małorozumny z drugim mógł się bezkarnie wdrapać na poselskie krzesło i nikt go z jego głupoty za czas kadencji nie rozliczy.

I nie zmienia faktu, to że takie zakusy na odbieranie odznaczeń wypowiadają jacyśtamkolesie których nawet zbyt dobrze nie kojarzę. Faktem pozostaje, iż czynią to w imię naszego państwa, jako reprezentanci narodu. Choć ich nie wybierałem ( tych dwóch akurat ), wymagam od nich choć odrobiny godności i honoru.

Earls Court w moim domu

Moje kochane Wharefedale na 145 minut uczyniły z mojego domu przestrzeń akustyczną 1994 roku z Earls Court w Londynie. Wypełniły po brzegi pięknym, aksamitnym basem, zaśpiewały wirtuozerią wysokich riff’ów gitarowy, zdmuchnęły mnie w czeluście ekstazy wyrafinowaną pracą i uderzeniami perkusji.

W 1994 roku nikt inny jak Pink Floyd dał tam koncert ( Earls Court, podczas jednej z 14-stu koncertowych nocy ), a potem trafił ów koncert do sprzedaży opatrzony tytułem Pulse. A w 2006 roku ukazało się wzniowione, poprawione, wzbogacone wydanie tego koncertu na dwóch płytach DVD. I te płyty towarzyszyły mi dzisiejszego wieczoru ( i moim sąsiadom ).

Sam zapis koncertu, jego obróbka ( dźwięk 5.1 lub stereo ) pozwalają w zupełności oddać się klęczeniu przed kolumnami wsłuchanym w płynące z nich dźwięki. Bo twórczości Pink Floyd chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Koncert co prawda bez Rogera Watersa, ale cóż. Nie można mieć wszystkiego. Przyczepić mogę się do formatu obrazu, bo 4:3 nie jest chyba niczym eksluzywnym, a sam koncert za taki uważam.
Całość może się podobać – efekty wizualne, jak to na koncertach, dają po oczach, a sam pan Dave Gilmour wydaje się być w formie i cieszyć się z tego co robi.

Teraz czekam na pismo ze spółdzielni w odpowiedzi na skargi sąsiadów.

NVIDIA 1.0-8774, czyli już za chwileczkę, już za momencik …

… pojawi się w repozytoriach Debiania ( i nie tylko ) Xorg 7.1. Bo z nowym wydaniem sterowników NVIDII, jedna z poprawek, to wsparcie właśnie dla Xorg’a w wersji 7.1. Z innych ważnych rzeczy można wymienić obsługę ( poprawną ) XVideo przy włączonym module Composite.

Oprócz tych sterowników NVIDIA udostępniła również wersję ‚legacy’ – czyli sterowniki dla starszych kart graficznych, nie wspieranych już w nowych wydaniach.

Canon 400D, czyli rzecz którą może byś kupił, ale już kupiłeś coś innego

No tak, to było nieuniknione. Zbliżają się targi Photokina, to i zaczynają się pojawiać przecieki, czym też producenci sprzętu nas uraczą. Na pierwszy rzut 400D – nowy produkt Canona, następca starego dobrego modelu 350D.

Na razie suche fakty odnośnie parametrów technicznych. Z nowości mamy zatem matrycę CMOS o rozdzielczości 10,1 mln pikseli, nowy zintegrowany system czyszczenia EOS, większy i jaśniejszy monitor LCD 2,4 cala oraz 9-polowy układ AF.
Można powiedzieć – standard, jeżeli chce się być w szeregu z konkurencją ( Sony Alpha 100 ). Na doniesienia odnośnie funkcjonalności musimy jeszcze poczekać. Ale sądzę, że jak zawsze u Canona, nie zawiedzie elektronika i CMOS. A obiektyw, wiadomo. Każdy dobierze do swoich potrzeb.

A ja jako świeżo upieczony posiadacz i użytkownik Olympusa E-500 … Cóż … Zaciskam zęby i przezwyciężam ciekawość, jak też działałby nowy sprzęt – w końcu, to nie aparat robi zdjęcia, tylko człowiek, a ja ze swojego sprzętu nawet ułamka możliwości jeszcze nie wycisnąłem.

Kto mieczem wojuje … ten płaci miliony

Jak donosi The Inquirer, bądź Chip, firmy MS i Autodesk przegrały w sądzie w Teksasie sprawę o naruszenie dóbr patentowych mało znanej firmy Z4 Technologies.
Sprawa tyczyła się znanego i lubianego przez wszystkich użytkowników Windows XP zabezpieczenia antypirackiego, polegającego na aktywacji oprogramowania po jego zainstalowaniu.
Okazuje się, że koncepcję tę wymyśliła ( ? ) i opatentowała jako pierwsza firma Z4.
A giganci muszą zapłacić za naruszenie owego patentu. MS z Redmond 140 milionów dolarów, Autodesk 18 milionów.

Tu już nawet nie chodzi o to, że sąd spoliczkował finansowo giganta MS. Tu chodzi o wskazanie, jaką pułapką są patenty i jak łatwo zapędzić się/kogoś w kozi róg.

Na psa urok

Kto chodzi z aparatem w plener w ciekawe miejsca i nie zabiera ze sobą dodatkowych akumulatorków ? ( Jeżeli nie chce psuć sobie zabawy, odpowiedź na końcu tekstu ).
No co za złośliwość. Zapomniałem załadować swojego jedynego zasilania do aparatu i akurat wtedy kiedy zacząłem się już na dobre bawić w pstrykanie starych chat w skansensie aparat zrobił mi ‚battery empty’.
Na szczęście mam blisko do tego skansenu, ale już dziś rozglądam się za dodatkowym akumulatorkiem.

Odpowiedź na pytanie : Ja.

Bogowie, chroncie Linuksa

Oprogramowanie ze stajny MS dla Linuksa ? Dlaczego by nie, zapowiadają już niektórzy.

Czy na naszych biurkach zawita oprogramowanie niosące ze sobą niekiedy błędnie rozumianą i wdrażaną przyjazność dla użytkownika ? ( a może raczej powinno być – dla złośliwego kodu ? ). Osobiście mam nadzieję, że nie. Raz, ze względu na cenę, dwa, na rozciągnięty w czasie proces przepisywania aplikacji. Do tego czasu pozycja OO i Abiword’a lub pochodnych powinna być na tyle ugruntowana na Linuksie, że aż nie do ruszenia.

Dlaczego jestem przeciwnikiem postępu ? Cóż, taki charakterny widać jestem. Miałem okazję parę razy coś robić na MS Word, czy w Excel’u i szczerze powiedziawszy, męczyłem się. Nawet po poznaniu skrótów klawiszowych i rozkładu gdzie co jest w menu. Mnogość rozwiązań wszelakich prowadzi do tego, że się po prostu można zmęczyć nawet pisaniem prostego tekstu ( a już nie mówiąc, jak niechcący włączy się skrótem klawiszowym coś, co nam całkiem pracę przestawi, lub włączy opcje, których nie chcemy ).
Z podobnego powodu trzymam się na boku w stosunku do OO. Po prostu nie potrzebuję jego rozbudowania i prób naśladowania MS Office. Inni tego mogą potrzebować, ale mi wystarczy Abiword i Gnumeric.

Poza tym, nie jestem aż na tyle rządny sensacji, by wyczekiwać na nagłówki w gazetach „Kolejny wirus w makrach dla MS Office Linux Edition !”

Wybuch bomby po polsku

842 osoby ranne, 79 osoby zabite. Zamach bombowy ? Niekoniecznie, wystarczy dać naszym rodakom samochód w posiadanie i parę dni wolnego.

Już od jakiegoś czasu gazety, portale, wiadomości, itp. robią takie podsumowanie co dłuższych przerw w pracy, tzw. długich weekend’ów ( polska specjalność ). Jakoś zawsze machałem na to ręką, bo cóż poradzić na głupotę wielu kierujących.

Zawsze te statystyki mnie obchodziły bokiem – martwych nie wskrzeszą, pozbawionych intuicji i rozwagi niczego nie nauczą.
Ale tak patrząc na te liczby, to z obliczeń wychodzi mi, że bezpieczniej jest jechać gdzieś na wojnę ( 20 – 30 ( ? ) naszych chłopców zabitych w Iraku w przeciągu kilkunastu miesięcy ), niż poruszać się po polskich drogach.

I nie ma wytłumaczenia, że mamy kiepskie drogi. Bo mamy, a jeżeli mamy, to trzeba po nich jeździć niestety ostrożnie.
I nie ma wytłumaczenia, że w innych krajach promile alkoholu we krwi są dopuszczane w większej ilości niż u nas, a nasza policja się czepia. 3,5 tysiąca zatrzymanych nietrzeźwych kierowców. A ilu uniknęło kontroli ? Trzy, cztery razy tyle ?

Jak widzę takie statystyki to ma w dupie wszelkie prawa człowieka, godność osobistą i inne przywileje cywilizacyjne. Pijanym/nietrzeźwym za kółkiem powinny być dożywotnio zabierane prawa jazdy. Konfiskowane samochody. Po złapaniu bez prawa jazdy jakieś karne konsekwencje ( przymusowe prace społeczne ? ).

Niestety, z tym narodem się inaczej nie da.

Chwile grozy

Zachciało się staremu dziadowi nowoczesności ( w roli starego dziada występuje moja postać ).

Posiadany przez mnie Olympus E-500 miał sobie firmware w wersji 1.0. Wyczytałem, że jest dostępna wersja 1.2, zatem, sprawdziłem możliwości aktualizacji. Niestety ( choć niektórzy sobie chwalą ) system aktualizacji Olympusa jest ściśle powiązany z oprogramowaniem ze stajni MS. Postanowiłem nie kombinować na Linuksie, tylko udać się do kogoś z Windowsem, zainstalować oprogramowanie, zrobić upgrade. Tak też uczyniłem.
Akurat na moment aktualizacji miałem do body podłączone szkło 40-150. Aktualizacja przebiegła pomyślnie, popstrykałem testowo czy wszystko działa i działało.
Na następny dzień zachciało mi się podłączyć drugi obiektyw 14-45 i coś nim pokombinować. Podłączyłem, wycelowałem, pstrykam. Coś nie tak. AF nie zadziałał i szkło się nie zostrzyło, chociaż fotkę zrobił. Hm.

Sprawdziłem w menu informacje nt. posiadanego sprzętu, a tu pokazuje mi się tylko wersja firmware body, ale ani słowa o wersji szkła. A zawsze było.

Panika.

Panika wyglądała w następujący sposób :

– przełączanie na zmianę obiektywów – 40-150 działa, 14-45 nie działa
– wyłączanie włączanie aparatu
– wyjmowanie akumulatorka
– podłączanie aparatu ponownie do programu Olympus Master, aby może ten przeprowadził aktualizację ferelnego szkła ( co oczywiście nic nie dało, bo program też szkła nie widział )
– pisanie postów na forum Olympusa
– desperacja i dowiadywanie się jak to z serwisem wygląda sprawa

Jak już nieco ochłonąłem i przy pomocy paru słów nakierowania ze strony forum Olympusa, stwierdziłem, że są dwa ‚albo’.
Albo korpus mi robi żarty, albo obiektyw.
Wziąłem się zatem i na spokojnie zacząłem kombinować z obiektywem. Na początek, ustawianie parametrów. Okazało się, że przesłonę mogę regulować wg. takich wartości jakie są podane dla szkła. Więc jakaś komunikacja korpusu z obiektywem musiała ( ? ) być.
Co z tym AF. Skoro automatyczny nie działa, to przełączyłem się na ręczny. Podostrzyłem parę razy obiektyw i … I zaczęło wszystko działać jak dawniej. AF zaczął pracować, w menu pojawiła się wersja firmware szkła. Jak za starych dobrych czasów !

Mam nadzieję, że ten przypadek, to tylko moja nieuwaga, kiedy wymieniałem obiektyw – przypomniała mi się sytuacja, dzień wcześniej przed aktualizacją aparatu, kiedy to natknąłem się w lesie na sarnę, a że miałem 14-45 na korpusie, chciałem zmienić obiektyw, bo rzeczone zwierzątko było ode mnie kilkadziesiąt metrów. Nie jest trudno o pomyłkę, gdy sarna mądrymi ślepiami wpatruje się w człowieka, który próbuje skoordynować swoje nerwowe ruchy wyciągania obiektywu z plecaka, z ruchami przeganiającymi komary i gzy z różnych części jego nieosłoniętego ciała. Może, miejmy nadzieję, to zawieszenie się obiektywu to kwestia zmiany szkieł przy włączonym korpusie.

Pomnik Ognia

Temat dotyczy moich stron w sposób bezpośredni.
Pan Prezydent odsłoni dziś w Zakopanem pomnik Józefa Kurasia ( Orzeł, Ogień ). Bojownik walczący za czasów II wojny z hitlerowcami, a po wojnie z władzą komunistyczną na południu Polski, nie jest do końca jasną kartą w historii. Krąży na jego temat wiele opowieści, popartych faktami lub nie. Odmówić mu bohaterstwa nie można. Ale czy jego działania były na miarę pomników ? Cóż, nie mnie oceniać człowieka który jednej nocy stracił całą rodzinę i żył w takim a nie innym czasie. Lecz na kanwie wielu opisów jego akcji, wyroków ( nie zawsze opisów tworzonych za czasów PRL’u, ale też tych nowszych ), mam wątpliwości.

Parę odnośników :
[ 1 ]
[ 2 ]
[ 3 ]

Translate »