przystajnik

Monthly Archives: Sierpień 2006

Intel otwiera, AMD nie

Jak pisałem wcześniej, Intel wykonał ruch w stronę otworzenia kodu swoich sterowników do chipsetów graficznych.
Chyba wszystkie oczy zwolenników otwartego oprogramowania zwróciły się od razu w stronę AMD/ATI i NVIDII.

Ale póki co, AMD/ATI deklaruje, że nie planują udostępnienia kodu sterowników dla kart graficznych. Zostaną kodem zamkniętym, jak do tej pory.

Czy to zła czy dobra decyzja i czy nieodwołalna, czas pokaże. Jednak, na takie twarde stanowisko może sobie pozwolić NVIDIA, której sterowniki do kart graficznych zachowują się o niebo i klase lepiej niż sterowniki AMD/ATI ( oczywiście w wersji dla Linuksa ), a AMD/ATI powinno zrobić wszystko, aby tej wydajności/jakości dorównać.

No cóż, ale każda firma woli strzec tajemnic swoich produktów i rozwiązań.

Sondaże

Czy to tylko ja mam takie wrażenie, czy inni też, że te wszelkie sondaże polityczne to o kant czegoś miękkiego potłuc ?
Jeszcze wczoraj czy przedwczoraj widzę wynik sondażu, gdzie jedna partia na P i S na końcu jest przed drugą partią na P, O na końcu. A dziś kolejne wydanie sondażu i sytuacja odwrotna.

Pierwszy wniosek jaki się nasuwa, to taki, że mamy niestabilne emocjonalnie społeczeństwo. Dziś to, jutro to, a pojutrze jeszcze coś innego i cykl się powtarza. Bo trudno tu mówić o niestabilności poglądowej, ba, nawet ideowej. Po prostu gdzie ktoś zapieje pod publikę, to w jego strona lecą brawa lub stołki. Społeczeństwo nie jest w stanie wypracować sobie stabilnego poglądu politycznego z powodu niezrozumiałości zachodzących w polityce procesów. Czy to oznacza, że społeczeństwo jest głupie ? Hmm.

Drugi wniosek jaki się nasuwa, to taki, że o kant wymienionej w pierwszej części tego newsa potłuc te wszelkie badania opinii publicznej. A kto za to płaci ? ( pytanie z gatunku retorycznych ). I tej wersji chciałbym się trzymać.

Ubuntu najbezpieczniejsze ?

Ekipa SearchSecurity przedstawiła raport którego celem było wykazanie, która z dystrybucji Linuksa reaguje najszybciej na pojawiające się dziury w oprogramowaniu.

Wybrano 30-ści przypadków potencjalnych problemów w różnym oprogramowaniu, a na średnią ocenę dystrybucji składał się czas reakcji na poszczególne dziury ( 100 pkt. za łatkę w dniu ukazania się informacji o dziurze, itp ).

I co się okazało ( przypominam, że ocena to średnia ) :

1 Ubuntu 76
2 Fedora Core 70
3 Red Hat Enterprise Linux 63
4 Debian GNU/Linux 61
5 Mandriva Linux 54
6 Gentoo Linux 39
7 Trustix Secure Linux 32
8 SUSE Linux Enterprise 32
9 Slackware Linux 30

Wynika, że Ubuntu jest niekwestionowanym liderem jeżeli chodzi o bezpieczeństwo.

Jednak, dorzucę łyżkę dziegdźciu do ogródka. Lista oprogramowania, które było brane pod uwagę podczas oceny dystrybucji :

High: Clam Antivirus, Firefox, KDELibs, Mozilla;
Moderate: Sendmail, MySQL, SpamAssassin, Dia, LibTIFF, Ruby, Mutt, MySQL, GNU Privacy Guard, wv2, PostgreSQL, Blender, cyrus-sasl2, GNU Tar;
Low: KDEBase, Quagga, Shadow, OpenLDAP, KDE Display Manager, GNOME Display Manager, AWStats, Apache, Heimdal;
None: cpio, Fetchmail, Open Secure Shell.

I co ? Ano to, że zwykły użytkownik desktop’u używa, no, optymistycznie zakładając, 50% oprogramowania z tej listy. A wersje serwerowe ? Jeszcze mniej. De facto, test nie ujawnia która dystrybucja o kogo lepiej dba – użytkownika desktop’u, czy może serwera. To zwykłe czepiactwo z mojej strony. Jednak, test wg. mnie nosi znamiona popularnego ostatnio przekrzykiwania się i przerzucania błędami, które w wersji linuksowej wyrządzą szkody ew. 1 % użytkowników.

Artretyzmowi mówimy NIE!

Ponieważ nieuchronnie zbliżam się ku takiemu wiekowi, gdzie sprawność manualna jest zastępowana przez sprawność chodzenia z wciągniętym brzuchem ( co prawdopodobnie ma większość z was ), czas zatem na odrobinę ćwiczeń.

Spokojnie, nie musicie wstawać od komputerów.

Chodzi o gierkę, która ma szansę stać się totalnym przebojem, jeżeli już jej tak nie okrzyknięto.

W grze Frets On Fire chodzi po prostu o to, aby grać na gitarze.
Takie karaoke, tyle, że za pomocą sześciu klawiszy na klawiaturze. Doniosłość tej gry, to to, że jest trudna. Bardzo. Przynajmniej moje palce póki co nie nawyknięte do takiego wysiłku, nie nadąrzają z wybijaniem riff’ów. Drugi bardzo mocny aspekt tej gry, to muzyka.

Frets On Fire

Rozgrywa polega na tym, iż leci sobie utwór muzyczny, a my mamy przed nosem pięć strun przyporządkowanych klawiszom od f1-f5. W utworzy muzycznym nie może zabraknąć gitary ( elektrycznej czy też innej ), stąd, na strunach pojawiają się oznaczone riff’y które w odpowiednim momencie należy wykombinować palcami i trącić struny piórkiem ( enter ).

Brzmi banalnie ? Owszem. Ale spróbujcie zagrać choćby 20 nut pod rząd bez potknięcia. Uprzedzam, gra jest trudna i może doprowadzić do frustracji.

Linux i raw’y, post scriptum

Ponieważ cały czas dłubię w temacie obróbki raw’ów pod Linuksem, post scriptum jest sponsorowane przez program o nazwie Raw Therapee. Na stronie znajdziemy binarki dla systemu Windows i Linuks. Nieco dziwnie autor programu ( to projekt dowodzony i rozwijany przez jedną osobę ) podszedł do tematu binarek linuksowych, korzysta bowiem ze swojego gtkrc, do uruchomienia musiałem ręcznie podlinkować parę bibliotek ( libpng, libtiff ), ale ruszył. Smuci brak wystawionych źródeł.

Program jest stosunkowo młodym projektem, na pewno wymagającym jeszcze nieco szlifowania. Niemniej jednak posiada sporo ciekawych opcji. Interesująco wygladają testy jakościowe, które przeprowadzono na najpopularniejszych programach zajmujących się obróbką plików raw ( umieszczone na stronie programu ).

Jeden mankament Raw Therapee to taki, że na wstępie zeżarł mi 255 MB pamięci. Czas na dokupienie RAM’u ?
Drugi mankament to prędkość obróbki obrazu. Program przy jakiejkolwiek zmianie parametrów aplikuje wszystkie filtry od nowa na obraz. A to zajmuje czasu ( przynajmniej mojemu Athlonowi XP 2200+ ).

Linux i raw’y

Po kilku dniach użytkownia nowych technologii w postaci aparatu Olympus E-500 miałem zamiar stworzyć elaborat na temat obróbki zdjęć w formacie raw pod Linuksem. Ale ktoś mnie ubiegł i zamiast elaboratu, będzie ten link.

Czy ten artykuł załatwia sprawę ? Niekoniecznie. Ze swojego krótkiego doświadczenia, mogę dodać, że na chwilę obecną jedynymi programami które są godne polecenia pod Linuksem, są to UFRaw i Rawstudio. Ze wskazaniem na ten pierwszy, Rawstudio jest młodym projektem i działa na dzień dzisiejszy. Hm. Wybiórczo.

UFRaw szczególnie jest przyjemny w użyciu, bo oprócz wersji samodzielnej, posiada plugin do Gimp’a. Jakby coś mi wpadło w oko równie ciekawego, a nawet lepszego i efektywniejszego, dam znać.

Podtopiony Dolny Śląsk

Tak patrzę teraz na wiadomości TV i dziwię się, że nikt jeszcze kalumni na posłów nie rzuca, którzy modlili się o deszcz. Aż za skutecznie widocznie.

Dobrze, że nie rozpoczęli modlitw o mannę z nieba.

Włącz inną muzykę …

… czyli czym przez ostatni tydzień katuję użytkodomowników.
Otóż wplątała mi się w odtwarzacz płyta nikogóż innego jak Jimi’ego Hendrix’a, o tytule Band of Gypsys z 1970 roku.

Konsekwentnie potwarzam, że nie jestem zwolennikiem koncertówek. Może to kwestia jakości nagrań ( nagranie studyjne, to nagranie studyjne bądź co bądź ). I konsekwentnie łapię się na tym, że co chwile trafiają się wyjątki które pojawiają się w mojej kolekcji. Bo wstyd jest nie mieć, lub nie przesłuchać tej płyty.

Jest to jedyne nagranie ‚live’ autoryzowane przez Jimi’ego przed jego śmiercią, zawiera sześć nagrań z koncertów ( cztery ) które muzycy dali 31 grudnia 1969 i 1 stycznia 1970 roku w nowojorskim klubie Fillmore East.

To co się dzieje na tej płycie ciężko opowiedzieć słowami. Takie pieśni gitarowe jak Machine Gun powinny być wyryte złotymi riffami na złotym monolicie i wysłane w kosmos do braci w rozumie. Inne utwory na płycie można rzecz, że są tłem, lecz zagrane solidnie, z werwą i konceptem. Album jest nieco, a nawet mocno bardziej spokojniejszy niż psychodele serwowane przez Jimi’ego choćby na Are You Experienced.

Poprawili

Życie na niestabilnych repozytoriach jest takie ekscytujące. Niedawno robiłem pomiary i testy, jakie to libcairo2 jest humorzaste w zależności od włączonego antyaliasingu fontów, czy też wyświetlania podpikselowego.
A dziś libcairo2 mi się zaktualizowało, a ja sobie przetestowałem jak to z nową wersją jest ( w zasadzie to tylko kolejna kompilacja, a nie zmiana wersji libcairo2 – z 1.2.0-4 na 1.2.0-5 ). No i muszę w większości odwołać kalumnie rzucane wcześniej na ową nieszczęsną bibliotekę.
Bo oto :

Temat : Murrine
libcairo2 ver. 1.2.0-5
Z anty-aliasingiem
Z wyświetlaniem podpikselowym
Ilość : 100

GtkPerf 0.40 – Starting testing: Fri Aug 4 12:38:33 2006

GtkEntry – time: 0,07
GtkComboBox – time: 1,49
GtkComboBoxEntry – time: 1,32
GtkSpinButton – time: 0,14
GtkProgressBar – time: 0,07
GtkToggleButton – time: 0,53
GtkCheckButton – time: 0,35
GtkRadioButton – time: 0,42
GtkTextView – Add text – time: 0,88
GtkTextView – Scroll – time: 0,73
GtkDrawingArea – Lines – time: 0,61
GtkDrawingArea – Circles – time: 0,81
GtkDrawingArea – Text – time: 17,35
GtkDrawingArea – Pixbufs – time: 0,67

Total time: 25,45

Podczas gdy w poprzedniej wersji osiągnąłem 46,19.

Temat : Murrine
libcairo2 ver. 1.2.0-5
Z anty-aliasingiem
Bez wyświetlania podpikselowego
Ilość : 100

GtkPerf 0.40 – Starting testing: Fri Aug 4 13:04:27 2006

GtkEntry – time: 0,07
GtkComboBox – time: 1,61
GtkComboBoxEntry – time: 1,30
GtkSpinButton – time: 0,15
GtkProgressBar – time: 0,08
GtkToggleButton – time: 0,49
GtkCheckButton – time: 0,32
GtkRadioButton – time: 0,40
GtkTextView – Add text – time: 0,90
GtkTextView – Scroll – time: 0,79
GtkDrawingArea – Lines – time: 0,63
GtkDrawingArea – Circles – time: 0,83
GtkDrawingArea – Text – time: 0,88
GtkDrawingArea – Pixbufs – time: 0,36

Total time: 8,82

A w 1.2.0-4 było równe 12,42.

Poprawiają ? Miejmy nadzieję. Niby to wszystko są milisekundy ( w całościowym teście już sekundy ), różnice niewielkie, ale ziarno do ziarnka i można mieć szybkie GUI lub też nie.
Jeszcze tylko libpango niech się stanie szybkie. I będzie wspaniale.

Stało się

No i tak oto po wielu miesiącach wczytywania się w opisy, testy, przykładowe zdjęcia, niezliczone godziny rozmów na ten temat, stałem się posiadaczem cyfrowej lustrzanki.

Zanim wyjawię co kupiłem i narażę się na srogi gniew użytkowników innych marek, opowiem, co kierowało moim wyborem.

Przede wszystkim – jako laik muszę od czegoś zacząć. A nie ukrywam, że w dziedzinie fotografii jestem cieniutki.
Za moim laictwem postępuje czynnik ostrożności – wolałem nie przeinwestować, aby potem nie okazało się, że wywaliłem pieniądze na sprzęt, z którego ani nie mam radości, lub nie potrafię wycisnąć przynajmniej 50% możliwości.
Świadom pozostałem faktu, że body to 10 – 20 % sukcesu przy robieniu zdjęć – reszta dzieli się na talent i dobry obiektyw.
Zatem wybrałem – body takie, żeby nie było wstydu, z w miarę dobrą elektroniką i możliwościami. Obiektyw – niestety, górna półka obiektywów za 2 – 4 tysiące to jeszcze nie dla mnie, więc pozostaje jakiś kompromis – pomiędzy jakością a ceną.

Wybrałem Olympusa E-500 z dwoma szkłami ( Zuiko 14-45 ( kitowy ) i 40 – 150 ) + kartę CF 1 GB .
Głównie rozchodziło się o szkła – te dwa dają mi na POCZĄTEK w miarę uniwersalne możliwości. Z czasem, jak wykrystalizuje się moja własna koncepcja fotografii, będę wiedział, jaki sobie obiektyw dokupić, tak, aby dopełnić całości.
Dlaczego E-500 a nie E-1 lub E-330 ? E-330 – za drogi jeszcze, E-1 – praktycznie nie do dostania, poza tym – jednak 5 megapikseli. Dlaczego w ogóle Olympus, a nie bijący rekordy popularności Canon 350D ? Niestety, Canon swój kitowy obiektyw ma o wiele słabszy od tego co daje Olympus, a lepszy obiektyw do Canona znacznie przekraczał środki jakie planowałem wydać na sprzęt. Nikon ? Za wysokie progi. Póki co.

Na razie oswajam bestię – w planach zakup statywu i filtru polaryzacyjnego. Kto wie jeszcze czego. W zasadzie, dobry fotograf cudów nie potrzebuje, żeby dobre zdjęcia robić. Ale zanim dojdę do tego stadium, pozwólcie, że wesprę się paroma technicznymi dopalaczami. Zdjęciami na pewno jakimiś się kiedyś pochwalę.

Patent na nauczanie

A dlaczegoż by nie. Litera prawa i przepisów jest po to, by ludziom korporacjom służyć.

W języku naszych przodków, patent ów opiewa na metody i aplikacje służące do nauczania on-line.
Strach będzie coś w internecie niedługo czytać. Bo a nuż widelec ktoś uzna to za opatentowany sposób zdobywania wiedzy.

Dobrze, że mnie się już wiedza nie mieści, tylko muszę jakiś papier na to zdobyć.

Patent na pusty łeb ?

Translate »