przystajnik

Monthly Archives: Czerwiec 2006

Co jest niezbędne dla małoatarowców …

Odpowiedź jest prosta – telewizor 100 Hz !
Właśnie dziś sobie nieopatrznie podłączyłem sprzęt ( A co, Atari 65XE! ) do telewizora ( a wymieniłem go jakiś czas temu ), chciałem sobie normalnie, uczciwie, za pomocą joystick’a pograć. Okazało się jednak, że na wszystkich swoich dyskietkach mam same dema, intra, ziny, itp, a żadnych gier !

No to wiedziony nostalgią zapuściłem sobie jakiś starszy slideshow ( akurat padło na produkcję grupy Shadows z fajnymi obrazkami Titus’a ). Jeden obrazek, drugi … Chwila, chwila. Przecież to wszystko było w interlace’ie. Czego nie mruga ?!
I tak nadeszło olśnienie, a wam polecam telewizory 100 Hz do waszych atarynek ! 🙂

Okrajamy internet

Nie tak dawno temu gruchnęła wiadomość, że imć p. Roman na posadzie, znalazł sposób i rozwiązanie na trapiący purystów moralnych problem. Problem dotyczył internetu, a raczej jego treści jaka trafia do naszych, polskich, szkół. A tym samym wprost w chłonny umysły przyszłości naszego narodu.

Nie powiem – idea mnie się podoba. W świecie wyzwolonym pod każdym względem, czasem przekraczane są granice a choćby dobrego smaku i odpowiedzialności.

Teraz rozwiązanie tego problemu które zostanie wdrożone w naszych szkołach – program Beniamin. Program ów będzie nadzorował, pilnował, filtrował i … działał tylko pod Windowsem ( którą wersją dokładnie to nie wiem. Nie wiem nawet, czy współpracuje poprawnie z przeglądarką Firefox ).

Rozwiązanie jak dla mnie cokolwiek dziwne. Bo jeżeli cieknie mi dziurawa rura wodna, to nie zatykam naprędce tych dziur, tylko zakręcam główny zawór. Dlaczego zatem wpadło się komuś na pomysł łatania systemu operacyjnego, którego i tak nie uda się opanować. Niektórzy zajęli się tym problemem dogłębnie i rozłożyli program na czynniki pierwsze. A ja sobie tylko poględzę.

Czy to nie można użyć darmowego oprogramowania ( Linux ) jako serwera, na nim choćby Squid i squidguard, regułki korzystające z ogólnodostępnych list stron porno ( i nie tylko ). Filtrowanie poczty ? Proszę bardzo, amavisd-new, czy też amavisd-ng, itp itd. Rozwiązań i możliwości jest wiele, jak nie więcej.
Co lepsze – wszystko jest dostępne za darmo, Ministerstwo musiałoby tylko wyłożyć pieniążki na wdrożenie ( prostych serwerów do pracowni komputerowych ).

Dodatkowo, przy ‚serwerowym’ rozwiązaniu problemu, pracownie na Linuksie działają jak działały, pracownie z komputerami Macintosh działają jak działały, itp itd. A tak ? Pozostaje tylko domniemać, że ktoś nieźle zasponsorował wdrożenie programu który będzie działał na jedynym i jak zawsze słusznym systemie.

A może tam na górze po prostu nikt się na niczym nie zna ?

Piwo, kapsel i improwizacja

Jak można otworzyć butelkę piwa ? Na 973 różnych sposobów ( i ciągle przybywa ! ).

Na tej stronie mamy przykład, że zasoby cywilizacyjnych gadżetów którymi zostaliśmy obdarzeni w tych czasach, stwarzają doskonałe zaplecze na rozwój własnej myśli racjonalizatorskiej.

Precz z prozą codzienności i otwieraczem do butelek !

To nieprawda …

… że w kręgu moich zainteresowań muzycznych leży tylko muzyka z lat 60/70/wczesne 80siąte.
W kręgu moich zainteresowań od dłuższego czasu leży też muzyka … bliskiego wschodu.
Rzecz kompletnie w naszej szerokości geograficznej nieznana i zapewne powodująca u większości stulenie uszu na sam dźwięk tambura czy bendira.
Oczywiście nie mówię o obecnym pop’ie wschodnim. To faktycznie nawet i dla mnie jest za ciężkie.
Ale paru artystów zwróciło moją uwagę. Przede wszystkim i ta o której chciałem wspomnieć : Natacha Atlas. A to z racji wydanej niedawno jej nowej płyty, Mish Maoul.

Co wyróżnia tę urodzoną w 1964 r. wokalistkę ? Głos i jeszcze raz głos. Cóż się tu rozpisywać – trzeba posłuchać. Potrafi z arabskich pieśni wycisnąć to co naprawdę wpada w ucho. Poza tym, folkowe podejście do tematu – niestety, tylko do około roku 2002 ( do czasu płyty Ayeshteni (2001) i Foretold in the Language of Dreams (2002) ). Następne płyty ( Something Dangerous (2003) i wspomniana Mish Maoul (2006) ) są już momentami za nowoczesne.

Może komuś też wpadnie w ucho – chociaż ja cierpię, gdyż z pełnym gwizdkiem mogę Natachy słuchać tylko jak jestem sam w domu. Próg tolerancji i czerpania przyjemności z niektórych częstotliwości występuje tylko u mnie.

A wracając do samej Natachy, nie jest to taka gwiazdka która wskakuje na scene i mamy sukcesy, flesze aparatów i ogólny aplauz. Kobieta z wykształceniem ( zna parę języków ), mieszanego pochodzenia, obdarzona talentem który mi faktycznie imponuje.
Poza tym, dla chętnych więcej można poczytać na stronie oficjalnej stronie http://www.natachaatlas.net/. Z ciekawostek, polecam sprawdzić dział z utworami wykorzystanymi do filmów – znajdziemy tam takie filmy jak Sahara, Kingdom of Heaven, 3-Iron ( szczególnie w tym filmie muzyka mnie kopnęła ), itp.

Jedyny mankament to ten, że większość jej pieśni nadal nie potrafię zanucić, pomimo treningu.

Prosty trick, a radości wiele

Historia odkryć dowodzi, że potrzeba matką wynalazków. Odczułem to i na swojej skórze, może w nieco bardziej prozaicznej postaci niż odkrycie Indii drogą morską, ale zawsze.

Historia była następująca :

Zdarzył mi się upgrade do XFCE4.4, przy okazji włączyłem ‚composite‚ w Xorg‚u, aby mieć ładne przeźroczyste okienka.
Okienka i owszem, zrobiły się i przeźroczyste i nabawiły się cieni, a wszystko mogę regulować z poziomu ustawień XFCE.
Wszystko ładnie i pięknie, lecz pierwsza przeszkoda – composite nie działa za dobrze z xvideo ( popularne wyjście video xv w Mplayer‚rze, jak i większości programów odtwarzających film/tv ). Nie działa dobrze, bo sterownik xvideo wrzuca dane od razu na ekran, a nie przez composite jakby ono chciało. Efektem jest mrugające okno z filmem, itp.
No ale od czego w Mplayer’rze są inne sterowniki video – choćby gl lub gl2. I już nie mruga. Efektem ubocznym jest mocniejsze parcie programu na procesor. Cóż, coś za coś. Nie będę wszak używał banalnego i najprostsze sterownika x11, nie po to mam kartę graficzną z 3d, i tak dalej.
I byłbym został z tym ‚coś za coś’, gdyby nie to, że zachciało mi się dziś przerabiać film do formatu dvd, coby jak człowiek na stacjonarnym odtwarzaczu obejrzeć. Włączyłem Devede ( wyszła niedawno wersja 2.0, tak nawiasem mówiąc, z fajnymi poprawkami. Osobiście preferuję Avidemux, ale postawiłem sprawdzić nowym program ), zapuściłem konwersję, a tu … Film mi zaczął w okienku skakać ! ( jestem wielofunkcyjny, w jednym okienku leci film, w drugim np. konwersja filmu, pod spodem Firefox, z boku czytnik rss itp. ).

Z paniką w oczach zacząłem przeglądać ustawienia Mplayer’a, ale cóż. Nic tam nie ma, co mogłoby mnie zainteresować. Zmieniłem sterownik video na najprostsze x11. I jest lepiej. Film nie skacze. Ale jak większość wie, przy x11 ( domyślnie ) film nie powiększa się po przełączeniu na fullscreen. W głowie kołatało mi się, że gdzieś to jakoś można było ustawić. Na ślepo odpaliłem Mplayer z opcją -zoom i to był trafiony pomysł.

Ale jak zrobić, żeby mplayer domyślnie otwierał filmy i miał włączoną tę opcję ? Banał – szybki rzut okiem w ~/.mplayer/config i dopisanie tam linijki zoom = yes załatwiło sprawę.

Efekt – okienko z filmem nie mruga, nie obciąża procka jak przy gl/gl2, skaluje się na cały ekran, nie zarywa przy mocniejszym wykorzystaniu CPU.

To tak na wszelki wypadek, jakby ktoś chciał też drugi raz otwarte drzwi do Ameryki wyważać.

Dali wycisk

Polska reprezentacja piłki dmuchanej w swoim drugim meczu na mistrzostwach dała wycisk Niemcom.
Musieli się Niemcy sporo nabiegać i strzelili nam gola dopiero w 91 minucie meczu, na dodatek od 75 minuty Polacy grali w dziesiątkę, po czerwonej kartce p. Sobolewskiego.

Przyznać trzeba, że było to drugie oblicze polskiej drużyny. Chłopaki biegali, kiwali, podawali, walczyli o piłkę. P. Boruc bronił jak w transie. Trzeba jednak uderzyć się w pierś i przyznać, że technicznie i kondycyjnie Niemcy byli po prostu lepsi.

Gdyby tak zagrali swój mecz z Ekwadorem, kto wie, bylibyśmy o wiele bliżej wyjścia z grupy. A tak … Znowu zostaniemy moralnymi zwycięzcami.

Co prawda ze mnie taki kibic raz na cztery lata. Może dlatego takie oczekiwania pokładam w grę naszych ? Ale za ten mecz należą się jednak brawa.

Cały świat na komputerku

Google wzięło być może sobie do serca krytkę i wydało dla Linuksa kolejny swój produkt, ale tym razem już w wersji natywnej. Google Earth pojawiło się w wersji od razu 4.0 i wydaje się być dobrze odrobionym zadaniem domowym. Widocznie głosy po spapranej przeróbce programu Picasa, były gromkie i donośne ( wydano program na Linuksie po najmniejszej linii oporu i nieco na siłę – z wykorzystaniem bibliotek WINE).

Samo Google Earth działa sprawnie i bez problemów, instaluje się za pomocą takiego ichniego instalatora do wybranego przez nas katalogu. Sam program oparty jest o QT, zatem wygląda jak wygląda u mnie pod XFCE ( brak tematów dla QT ).

Jedyny mankament, to to, że obszar Polski jest tak sobie udokumentowany przez latające nad nami satelity. Czyżby obawiano się widniejących tu i ówdzie tabliczek ‚Zakaz fotografowania’ ?

Come, pixelize my life!

Taaa … Sądzę, że przy takiej rozrywce mógłbym spędzić dzień cały ślepiąc w TV.

video1 video2

Muzycznie może nieco za nowocześnie ( szczególnie w drugiej produkcji ). Ale i tak obrazy przebojem wdarły się w mój spragniony prostoty umysł.

A przy okazji, zwróćcie uwagę na dobrze błędnie napisane zdanie w drugim teledysku, kto się kapnie o co chodzi, to może coś wygra.

Mark „Ubuntu” Shuttleworth w ringu

Nie jest tajemnicą, iż Mark Shuttleworth ( Ubuntu ) miał nawiedzić Polskę, co był uczynił 12 czerwca 2006 roku.

Tutaj można posłuchać jego prelekcji, pod krzyżowym ogniem pytań zebranych.

Co ciekawe, Mark posługuje się językiem angielskim. A papież jak był u nas to mówił po polsku 🙂

Migrujemy na otwarte oprogramowanie ?

(…)
Jak podało Polskie Radio, w Pćimiu Dolnym, urzędy, szkoły oraz inne instytucje państwowe rozpoczęły zakrojone na szeroką skalę wdrażanie system Linuks na swoich komputerach.

– Ten system pozwoli zaoszczędzić przede wszystkim pieniądze podatnika, jak też wspomoże wydajną pracę – wyraża swoją subiektywną ocenę jeden z urzędników.

W sumie do modernizacji przeznaczone około 200-stu komputerów.
(…)

Rewelacja na skalę naszego państwa ? Na pewno tak, tyle, że póki co na takie doniesienia poczekamy parę lat.

Tymczasem kraje słabiej rozwinięte gospodarczo, muszące oszczędzać nie tylko pieniądze, ale i moce przerobowe komputerów, dokonują takich migracji już teraz.
Urząd skarbowy obsługujący Dolną Saksonię to jeden z przykładów zmontowywania całej armady komputerów ( 300-sta sztuk na dzień ? ) zaopatrzonych w Linuksa ( SuSe + KDE ). W innych krajach również chętnie wykorzystuje się darmowe oprogramowanie ( pakiet OpenOffice ), lub ma się to w planach.

Na szczęście, Polska, jako wiodąca potęga gospodarcza może sobie pozwolić na bardziej prestiżowe technologie i za stosowne pieniądze uniknąć całego tego zamieszanie z ‚przesiadką’ na inny system. I można nad każdym komputerem powiesić certyfikat podpisany ręką samego sponsora.

Koniec złudzeń

Nie ma co ukryć, polska reprezentacja piłki kopanej nie jest drapieżnym orłem.
Może raczej takim feniksem co lubi się odradzać z popiołów po porażkach, lub zrzucać okowy ciemiężycieli, ale nie leży im rola faworyta i zespółu który powinien dominować w meczu z teoretycznie słabszym przeciwnikiem.

Stąd też skromne 0:2 dla drużyny Ekwadoru w pierwszym dniu Mistrzostw Świata.

Teraz czas pokazać Niemcom, jak to Polacy potrafią z godnością i honorem przegrywać.

Translate »