przystajnik

Archiwum tagów la usb

OSDisc.com kończy działalność

Kultura darmowego rozdawania płytek instalacyjnych z Linuksem ma wieloletnią tradycję. Oczywiście spora część użytkowników patrzy podejrzliwie na jakąkolwiek ‚darmochę’. Dlatego OSDisc.com obrał inny model biznesowy i nośniki z przeróżnymi dystrybucjami Linuksa po prostu sprzedawał za dość symboliczne kwoty. Dla kogoś, kto miał internet reglamentowany, wolny lub nie miał go w ogóle – takie rozwiązanie miało swój urok. Niestety, czasy się zmieniły, internet przyśpieszył, a pobranie nowego obrazu ISO z sieci to kilka minut jak nie sekund. OSDisc.com przegrało z naszą wolą wygody.

BQ Aquaris M10 „nikt tego nie kupi” w sprzedaży

Debiut na targach w Barcelonie pierwszego autonomicznego tabletu z Ubuntu wywołał skrajne emocje. Z jednej strony fani Linuksa z zadowoleniem przyjęli fakt kolejnego dedykowanego urządzenia, z drugiej strony każdy podświadomie był realistą. Znając rozmach i skalę wiodących producentów, mariaż BQ z Canonicalem wydawał się być nieporozumieniem o wygórowanych ambicjach. Jednak słowo się rzekło i wspomniane BQ Aquaris M10 w wersji Full HD i HD trafiło do klientów. O dziwo zainteresowanie przedsprzedażą opróżniło magazyny z wersji Full HD, a w parę godzin po rozpoczęciu oficjalnej sprzedaży w sklepie trzeba się pośpieszyć, aby stać się posiadaczem bardziej rozbudowanego modelu (dostępnych 442 ~345 sztuk i wciąż maleje).

A teraz z zupełnie innej beczki – MacBook 2015

Technologie nie znoszą stanu spoczynku – to dlatego jesteśmy raczeni co jakiś czas nowościami, które mają zrewolucjonizować nasze otoczenie, zachowanie, korzystanie z mediów, elektroniki i samego komputera. Niemniej, niekiedy trudno jest zadecydować na ile nowości są przełomem, a na ile marketingowym biciem piany. Na poważne firmy patrzymy z większą estymą, ale czy faktycznie zasługują na kompletny bezkrytycyzm? MacBook 2015, najnowsze dziecko firmy Apple wygląda zabójczo. A czy jego parametry idą w parze z wyglądem?

Cała sala mówi qDslrDashboard 0.1.4

W czasach permanentnych stanów mobilnej gotowości, wykonywanie za pomocą smartfonów przydatnych operacji jest ze wszech miar pożądane. Szczególnie, jeżeli operacje te dotyczą sterowania za ich pomocą naszym aparatem fotograficznym. Jeszcze bardziej szczególnie, jeżeli program który to umożliwia występuje w wersji dla mobilnej platformy, ale i dla zwykłych pecetów z niemal dowolnym systemem operacyjnym. A takim to atutem może poszczycić się qDslrDashboard.

Klawiatura, rzecz niezwykła

Doczekaliśmy się czasów, że nawet podczas tak prozaicznej czynności jak nabycie nowej klawiatury, musimy upewnić się, czy nie wpadamy w pułapkę vendor-lock. Klawiatura jaka jest każdy wie, klawisze i cała reszta. Wymiana klawiatury to nie jest jakiś skomplikowany zabieg, lecz mający przynieść w moim przypadku konkretne oszczędności – klawiatura bezprzewodowa umniejszy wiązkę kabli, którymi jestem przyczepiony do stacjonarnego komputera, na dodatek jej zasilanie solarne pozwala mi dumnie nosić plakietkę ‚Jestem zielony’. W tym konkretnym przypadku ‚Jestem zielony’ nabrało swojego dodatkowego znaczenia, co wyszło na jaw po otrzymaniu zamówionej klawiatury Logitech K750.

Entangle 0.5.2 i kadry złapane na USB

entangle-128x128 Pomimo tego, że obsługę ‚tethered shooting’ posiada już niemal każdy szanujący się program do obróbki zdjęć (np. Darktable), to wyłapywanie kadrów za pomocą aparatu przypiętego poprzez USB do komputera można realizować w programach dedykowanych tylko tej funkcji. Taką pozycją na liście linuksowych użytków jest Entangle, dzięki któremu uzyskamy kontrolę nad niemal każdym parametrem podłączonego aparatu. A wszystko to w oprawie zgrabnego i czytelnego interfejsu.

Bieda-NAS i druga młodość routera WiFi

Zrób to samJakież było moje zdziwienie, gdy podczas porządków w okolicach domowego routera WiFi odkryłem, że posiada on port USB. Zdziwienie tym większe, że w oryginalnym oprogramowaniu do tego sprzętu nie znalazłem ani słowa o tym, do czego ten port USB mógłby się przydać. Router położony jest w takich okolicach, że podłączenie do niego lampki na USB jest mało adekwatne, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Bo skoro USB, to mam dyski na USB, pendrive’y i inne gadżety. Machinalnie przyszło mi do głowy wpięcia tam jednego z penrive’ów i zrobienia z niego podręcznego i zawsze widocznego lokalnego zasobu sieciowego, gdzie lądowałyby Ważne Pliki dostępne od ręki, niezależnie od akurat włączonego i używanego w domu komputera. Po nitce do kłębka i doszedłem do wniosków i decyzji, że mój AirRouter przejdzie pod kontrolę systemu OpenWrt, czyli Linuksa spreparowanego pod sprzętowe routery WiFi. A ja tym samym uzyskam kontrolę nad portem USB i ziszczą się tym samym sny o NAS.

Translate »