przystajnik

Archiwum tagów la ubuntu 12.10

Bitwa o megabajty w Ubuntu 12.10

Choć wszyscy lubimy nowoczesność i postęp, niosą one ze sobą wymagania i wyrzeczenia, które musi na co dzień ponosić użytkownik. W przypadku Ubuntu 12.10 takim wyrzeczeniem jest oddanie w ręce systemu operacyjnego sporej ilości pamięci RAM, którą to pamięć system wykorzystuje w imię szeroko rozumianej integracji usług i wygody użytkownika. Jak na obecne standardy nie jest to może zatrważająca ilość megabajtów, lecz nie wszyscy dysponują komputerami, które zapewniają min. obecnych standardów jeżeli chodzi o pamięć. Rozwiązaniem dla takich osób są lżejsze dystrybucje (Xubuntu/Lubuntu, Archlinux/Manjaro, itp), lecz są sposoby, by wdrożyć powiew egzotyki jaką niesie ze sobą Ubuntu 12.10 i jego środowisko Unity

Unsettings 0.8

Świetne MyUnity wciąż nie zostało wydane w wersji dla Ubuntu 12.10, twórca Ubuntu Tweak przechodził dni trudnych rozważań, a tymczasem Unsettings 0.8 najspokojniej w świecie pojawiło się na serwerach Launchpada. To pojawienie to nie tylko kompilacja i paczka dla Ubuntu 12.10, ale i dodanie specyficznych smaczków konfiguracji Unity i innych ciekawostek, jakie pojawiły się w najnowszym systemie sygnowanym przez Canonical.

WebApps? Nie, dziękuję

Z Ubuntu 12.10 nadeszło wiele nowych rozwiązań, w tym ściślejsza integracja z usługami internetowymi. Nie jestem jakimś zaciekłym przeciwnikiem WebApps, lecz najzwyczajniej i najuczciwiej – niewiele z nich korzystam, by nie powiedzieć, że wręcz w ogóle. Stąd też beznamiętnie potraktowałem nowe przyjazne dymki w Firefoksie, sugerujące zainstalowanie dodatku obsługującego usługę oferowaną przez rzeczoną stronę. Beznamiętność przeszła w irytację, gdy po raz kolejny zostałem poinformowany o takiej możliwości i po raz kolejny poleciłem tej informacji odejść precz. Irytację zastąpiło coś innego, gdy znowu, znowu i znowu musiałem obwieszczać maszynie, że nie, dziękuję.

Gracze i więcej mocy w Ubuntu 12.10

Nie oszukujmy się – 90% z nas wykorzystuje komputery do rozrywki. Jeżeli zarzekamy się, że tak nie jest – to nawet oglądanie YT i inne formy spędzania wolnego czasu przy komputerze – to rozrywka. I tylko pełnoetatowi gracze z podniesionym czołem otwarcie mówią o marnotrawieniu czasu na gierki. A wobec dynamicznego rozwoju linuksowego rynku aplikacji umożliwiających eksterminowanie kosmitów lub ratowania świata i pięknych dziewic, graczy będzie przybywało. I choć gracze to wytrzymałe organizmy, to jednak o określonych wymaganiach środowiskowych. Innymi słowy – potrzebują określonej liczby FPS, płynności oraz dostępu do nowości. Czy nowe Ubuntu 12.10 w zakresie wydajności spełni wymagania tej powiększającej się subkultury? Unity, Compiz i ich obsługa pełnoekranowych gier nie zbierały do tej pory porywających recenzji. Ale okazuje się, że mamy na to wpływ…

Ubuntu 12.10 wkracza na scenę

Ubuntu 12.10. Kolejna odsłona dystrybucji ulubionej przez wielu i przez tyle samo osób znienawidzonej, stała się faktem. Nowe wydanie to nowe oczekiwania, nowe rozwiązania, nowe powody do narzekania. Co od dłuższego czasu bulwersuje wielu użytkowników, to fakt, że Canonical sukcesywnie buduje platformę do sprzedaży treści i usług, lecz długie dysputy można prowadzić nad tym, czy bez takiego założenia byłaby w stanie powstać dystrybucja tak poukładana (pomijam fakt Unity) i próbująca ułatwić zwykłemu użytkowniki koegzystencję z Linuksem. Ubuntu można kochać lub nienawidzić, bo wobec jego popularności nie można koło niego przejść obojętnie.

Nautilus 3.6 – pełne zanurzenie

Wypadki przy pracy zdarzają się każdemu – nawet najlepszemu fachowcowi. Jednak jak nazwać popełnianie z premedytacją, planowe wpadki? Złą wolą czy brakiem rozeznania? A taki kolizyjny kurs obrał jakiś czas temu Nautilus zmierzający do wersji 3.6, sukcesywnie gubiąc poo drodze różne mniej lub bardziej pożytecznych funkcje. W imię prostoty Nautilus staje się bezużytecznym kikutem z ładnymi ikonkami, wielu nazywa go wręcz katastrofą (Clement Lefebvre, twórca dystrybucji Mint), a w sieci mnożą się odłamy tego niezłego menadżera plików (Nemo, Marlin vel Files).

Twoja wizja Quantala

Wizja to może za mocne słowo, ale odwieczni malkontenci po raz kolejny będą mieli okazję wpłynąć w Ubuntu 12.10 na niemal kluczowy element wyglądu, jakim jest zestaw domyślnych tapet. Tradycją od kilku wydań stał się konkurs w którym stawką jest sława, a każdy chętny może za pośrednictwem odpowiedniej strony poddać pod głosowanie swoje prace. Sposób kreacji tapety dowolny – może to być rysunek, abstrakcyjne ‚coś’, lub, co najczęściej się zdarza, zdjęcie. Posiłkując się wytycznymi i znając adres utworzonej na okoliczności zgłoszeń grupy na Flickr, możemy samodzielnie spróbować wpłynąć na jakość przyszłego wydania Ubuntu.

Translate »