przystajnik

Archiwum tagów la precise pangolin

Uciszyć Apporta

Apport – tam, tam, widziałem błąd!

Przypuszczam, że niejedna osoba jest rozczarowana ‚stabilnością’ Ubuntu 12.04, którą pod wątpliwość poddają dość częste i nachalne komunikaty jak powyższy. Jednak pomimo zachęty, nie da się tego błędu zgłosić, ani przesłać dalej w celu jego sprawdzania. A to przesuwa krytyczną ocenę kompetencji z Ubuntu na usługę odpowiedzialną za obsługę błędów – Apport. Okazuje się, że Apport w obliczu tylu zmian i nowości, stał się chorobliwie podejrzliwy i nadpobudliwy. Widzi błędy tam, gdzie ich nie ma – bo pomimo tych niepokojących komunikatów, cały system działa stabilnie (choć mogą się u kogoś zdarzyć wyjątki).

Nie pozostaje zatem nic innego, jak poczekać na naprawienie tego błędu (który został już zgłoszony na Launchpadzie). A w oczekiwaniu na naprawę można wysłać na zasłużony wypoczynek usługę odpowiedzialną za ten stan podwyższonej gotowości. Wystarczy wyedytować plik /etc/default/apport:

gksu gedit /etc/default/apport

… i zamienić „enabled” z 1 na 0:

enabled=0

Powyższe odniesie skutek tylko po starcie systemu, dlatego gdy chcemy doraźnie wyłączyć Apporta, używamy w terminalu formułki:

sudo service apport stop

A gdy Apportowi się polepszy, możemy przywrócić go na stałe do ponownej czynnej służby, wpisując w terminalu:

sudo service apport start force_start=1

Granice dobrego kadru – RPhoto 0.4.1

RPhoto 0.4.1

Każdy fan masowego kadrowania i prostowania swoich zdjęć powinien zapoznać się z uaktualnioną ostatnio aplikacją RPhoto. Mimo niepozornego wyglądu, ten sympatyczny programik pozwala w miarę zautomatyzować proces poprawiania niedoskonałości kadru, a nawet go przeskalować.Jednak przed użytkowaniem programu najlepiej poszperać w jego ustawieniach, gdyż można tam odnaleźć i ustawić ciekawe ciekawostki. Jak choćby auto-przycinanie obracanych obrazów, domyślną jakość zapisywanych plików JPG, dołączane tagi exif oraz wartości i proporcje dla przycinania, wymiarowania i rysowania linii podziału. Uważać należy na opcję auto-zapisu, gdyż wtedy po przekadrowaniu staniemy się posiadaczami poprawionego dzieła, bez możliwości powrotu do wersji poprzedniej. To generalnie jedna z bolączek programu – brak nadawanego jakiegoś prefiksa plikowi wynikowemu. Drugą bolączką jest nieco uboga i siermiężna ramka określająca wymiary kadru, przez co uchwycenie jej w odpowiednim miejscu w celu zmiany rozmiaru jest deprymujące.

RPhoto - ustawienia

Sama praca z programem polega na wskazaniu miejsca zawierającego naszego zdjęcia, ustawieniu pożądanych proporcji kadru oraz ewentualnych kryteriów skalowania. Po wyborze zdjęcia możemy wybrać tryb kadrowania (Crop) albo prostowania (Correct). W zależności od trybu – rysujemy nowe rama widocznego obszaru, bądź linię wyznaczając kąt obrotu. Zmiany zatwierdzamy kolejno ‚Crop the image‚ bądź ‚Correct inclinaison‚. W przypadku kadrowania możemy wspomóc się ‚Guide Lines‚, czyli liniami podziału. W przypadku ustawiania własnych wytycznych należy pamiętać o używaniu przecinka, zamiast kropki dla wartości cyfrowych – ot, takie lokalny koloryt. Pracując z plikami jpeg, w Image->JPEG znajdziemy możliwość optymalizacji pliku i innych specyficznych dla tego formatu ustawień. Pozostaje zapisać wynik poprawek (choć nieroztropne jest nadpisywanie plików – dlatego lepiej pracować na uprzednio zrobionych kopiach, lub zgłosić autorowi odpowiednią funkcjonalność).Jak widać, programik może nie powala wybitnymi opcjami, jednak można nim szybko przyciąć co trzeba, a nawet przeskalować czy wyprostować. A na fali powrotu autora do prac nad programem można się spodziewać (miejmy nadzieję) usunięcia denerwujących przywar.Różne wersje RPhoto można pobrać ze strony dedykowanej programowi, natomiast użytkownicy Ubuntu 12.04/Mint 13 mogą aktywować PPA Highly Explosive i stamtąd zainstalować program:

sudo add-apt-repository ppa:dhor/myway
sudo apt-get update
sudo apt-get install rphoto

Automatyczny podajnik tapet Wallch

Wallch ze stagnacją

Jedną z pozytywnych cech nowych wydań dystrybucji linuksowych jest ciągła pogoń za najnowszymi wersjami programów. Tak jest i w przypadku najnowszego wydania Ubuntu 12.04, w którego repozytoriach oprócz całej różnorodności programów wszelakich, znajdziemy choćby taką aplikację jak Wallch.Program służy do automatycznej zmiany tapet naszego pulpitu. Jakby to nie brzmiało banalnie i stereotypowo, programik potrafi zaintrygować ciekawymi opcjami, niebanalnymi dodatkami jak i estetycznym efektem przebierania naszego biurka w nowe fatałaszki. Oprócz wiadomego efektu, program posiada sporo opcji które umożliwią poinformowanie nas dźwiękiem o zmianie jaka się dokonała, pozwolą na losowy wybór obrazów ze wskazanej przez nas kolekcji, zrobienie zrzutu ekranu/zrzutu z kamery, aktywowanie pluginu odpowiedzialnego za podgląd naszego globu na żywo oraz paru innych ciekawostek.

Wallch i glob na żywo

Poza zabawą w dodatki, podstawowa obsługa programu sprowadza się do wskazania plików z naszymi zdjęciami, dodanie ich od głównego okna, określenie jak często mają się zmieniać, w jakiej kolejności i zasadniczo to już wszystko. Dalsza obsługa sprowadza się do uruchomienia cyklicznych zmian (przycisk start), zatrzymaniu ich (przycisk stop), lub ręczne przeskakiwanie pomiędzy kolejnymi elementami z naszej listy.I na okrasę całości – program dogaduje się z Unity, jak też pozwala się zainstalować wprost z repozytorium (12.04). Jeżeli ktoś nie zdążył jeszcze się zaktualizować, to dla 11.04/11.10 konieczne jest aktywowanie następującego repozytorium:sudo add-apt-repository ppa:wallch/wallch-ppasudo apt-get updatesudo apt-get install wallch

Koegzystencja z Unity

Ubuntu 12.04 – na przełaj przez nowości

Długo oczekiwanej wersji Ubuntu 12.04 LTS Precise Pangolin nie można odmówić nowoczesności, rozwoju i postępu, jaki się dokonał na przestrzeni ostatnich dwóch wydań. Na początku zauważymy ten postęp za sprawą tego, co się pierwsze rzuca użytkownikowi w oczy podczas pierwszego kontaktu z systemem – czyli środowisko Unity. Całość wyładniała, stała się spójniejsza, bardziej klarowana i obdarzona nowymi przydatnymi funkcjami lub przeróbkami. W końcu też, oprócz utwierdzania podwalin rewolucji (Dash, Launcher, itp), 12.04 wprowadza i pokazuje użytkowe i funkcjonalne aspekty zawirowań jakie się dokonały w jego wyglądzie i komponentach. Druga miła rzecz, jaka się objawi podczas pierwszych minut pracy z 12.04 to szybkość i responsywność systemu. Kto próbował popracować dłużej i w bardziej zaawansowanym trybie na wydaniu 11.04/11.10, ten na pewno doceni ten fakt – bez żadnych dzikich poprawek ze strony użytkownika, system najzwyczajniej przyzwoicie i przyjemnie działa. Cała reszta ukryta jest w niuansach i żywotnych elementach 12.04, bo jak każdy wie – miodność tkwi w szczegółach.

Ubuntu 12.04, tak po prostu

Jak nowe wydanie prezentuje się w numeracji podstawowych komponentów systemu i aplikacji dla użytkownika?

Kernel 3.2.0, Xorg 7.6, Unity 5.10, Compiz 0.9.7.6, PulseAudio 1.1, Firefox 11, Thunderbird 11, LibreOffice 3.5.2, Brasero 3.4.1, Nautilus 3.4.1, Empathy 3.4.1, Shotwell 0.12, Totem 3.0.1, Rhythmbox 2.96

Domyślny zestaw aplikacji na pewno nie każdemu będzie pasował, ale mamy też do dyspozycji nowiutkie, lśniące Centrum Oprogramowania, za pomocą którego doinstalujemy co tylko zechcemy. Wszystko to wygląda imponująco, ale co to oznacza i jak się przekłada na jakość pracy z Ubuntu 12.04?

Unity 5.10 – zmiany duże i małe

Jak wspomniałem, na obraz całości składają się poszczególne błahostki na jakie się natkniemy. Podobnie jest z Unity – nie oczekujmy tu rewolucji na miarę przemieszczenia paneli lub przycisków okien w inne miejsce. Na pewno ucieszą się użytkownicy starszych kart graficznych, opuszczonych przez producentów sterowników. W końcu Unity 2D nie odbiega wyglądem i komfortem użytkowania od swojej pełnowymiarowej i wymagającej pełnego wsparcia 3D wersji (opartej o Compiz). Ale oprócz przedefiniowanej jakości, szybkości i stabilności Unity, pojawiły się inne zmiany i to takie, które nie są drzazgą podczas codziennej pracy.

Dash i aplikacje

  • Dash – teraz ten panel domyślnie pokazuje listę ostatnio używanych: programów, plików, oraz elementów pobranych.
  • Dash i video – nowy sposób zarządzania/segregowania/wyszukiwania plikami video, które przewinęły się podczas naszej pracy z systemem.
  • Launcher zawsze widzialny – to odmiana po wcześniejszych próbach unikania przez niego maksymalizowanych okien. Oczywiście do poprzedniego zachowania można powrócić, lecz nowe standardowe podejście jest wygodne.
  • Quicklists – czyli podręczne menu aplikacji, pod prawym przyciskiem myszki (ikony pokazywane przez Launcher).
  • HUD – stał się standardowym wyposażeniem Unity. Szybko dostęp do przeszukiwania opcji aktywnego programu aktywujemy klawiszem ‚alt’.
  • Ulepszone zachowanie Alt+Tab.
  • Nowe podejście do konfiguracji kilku-monitorowych.
  • Czy to oznacza, że wszystko jest na medal? W moim odczuciu nieco lepiej można było zorganizować pracę z przywoływaniem aplikacji z Launchera. Np. jeden klik – pokazuje okno, drugi – chowa. Obecnie po aktywowaniu okna, drugie kliknięcie jest ‚bezpańskie’ i bezużyteczne. Kolejna niedogodność to szybki przegląd wszystkich okien – brakuje go, lecz na szczęście można aktywować tryb Expo (choćby za pomocą Ubuntu Tweak).

    Dash i pliki wideo

    System poza Unity

    Poza odświeżonym Unity znajdziemy w Ubuntu 12.04 też i inne zmiany. Choćby wspomniana wcześniej numeracja programów użytkowych. Ale i nie tylko.

  • Konfiguracja prywatności – nowe narzędzie pozwalające określić, co z naszej aktywności będzie rejestrowane i jak długo przechowywane na naszym komputerze. Wszystko w celu, by np. Dash i wyszukiwanie plików/ostatnio używanych pokazywało tylko to co chcemy.
  • Integracja monitorowania i zarządzania wieloma systemami, Landscape.
  • Wyzwolenie od Mono – wraz z Banshee, pokład Ubuntu opuściły wszystkie aplikacje oparte o tę kontrowersyjną platformę. Oczywiście, zawsze można jest doinstalować (Banshee, Tomboy, F-Spot, itp).
  • Odnowione i poprawione Centrum Oprogramowania z coraz bardziej powiększającą się bazą programów do kupienia (gry, aplikacje, czasopisma i gazety, itp).
  • UbuntuOne – nowe narzędzia, nowy konfigurator, lepsza jakość.
  • Stabilność, stabilność i jeszcze raz stabilność
  • Bez oznak słabości?

    Z grubsza tak to właśnie wygląda i po miesiącu pracy i intensywnego testowania począwszy od wersji Beta, niewiele jest elementów do których mógłbym się przyczepić. Powtarzana przez mnie jak mantra ‚stabilność’ w moim przypadku na dwóch komputerach jest faktem. Jedyną sytuację awaryjną jaką miałem, to programik RadioTray (oczywiście to programik spoza głównej instalacji) i konieczność usunięcia jego lokalnej konfiguracji. Pozostałe elementy działają i nie wykazują tendencji do autodestrukcji. Cieszy również fakt łatwego dostępu do płatnych aplikacji. Może nie dlatego, że trzeba za nie płacić, ale z racji stworzenia wiarygodnego i przejrzystego kanału dystrybucji tych dóbr, co docenią twórcy gier/programów/innych. Wzrost zainteresowania przekłada się na ilość dostępnych pozycji oraz ich jakość, zatem skorzystać może na tym każdy.

    Jednak znajdą się też drobnostki, których widok może zdziwić, lecz potem się je ignoruje. Jak choćby zarządzanie indykatorami na panelu (a w zasadzie jego brak – instalujemy indykator – jest, odinstalowujemy – nie ma. To wszystko), czy wyłączanie się dźwięku podczas dogłębniejszych machinacji w jego ustawieniach (‚samo’ zmienia się wyjście dla dźwięku?). Czy też brak odświeżania zawartości repozytoriów po dodaniu PPA w Centrum Oprogramowania. Ale to głupstwa z którymi da się żyć.

    Oprócz ciepły słów wiele osób może i tak mieć awersję do Ubuntu. Dla nich pocieszającą nowinką jest to, że wydanie 12.04 staje się doskonałą podwaliną pod przyszłe ‚satelickie’ remiksy i przeróbki. Już teraz można bez większych problemów znaleźć odpowiednie PPA i samodzielnie sklecić quasi-Minta, po doinstalowaniu środowiska Mate lub Cinnamon. Podobnie wymiana kernela na bardziej ‚rześki’, itp. Nigdy nie znajdzie się dystrybucja, która zadowoli wszystkich swoim środowiskiem, domyślnym zestawem programów, podejściem do użytkownika. Jednak Ubuntu wydaje się łączyć powiew rewolucyjnej świeżości z niebanalnym wyglądem (którego nie chce się zmieniać zaraz po instalacji) i całkiem sensownym zestawem aplikacji i użytecznością nawet dla nieobeznanego z Linuksem użytkownika.

    Nowe Ubuntu można pobrać z oficjalnej strony http://www.ubuntu.com/download (choć 12.04 pojawi się tam dopiero za parę chwil). Ciekawostką będzie objętość obrazu iso (750MB) – to pierwsze wydanie, które nie zmieści się nam na standardowej płycie CD (700MB). Pozostaje użyć pendrive, lub płyty DVD. Zwyczajowo można też wykonać upgrade z poprzedniej wersji, jeżeli ktoś ma taką ochotę.

    Unity według naszych zasad

    Zapewne jedną z pierwszych rzeczy jaką zrobi wielu użytkowników po zainstalowaniu nowego Ubuntu 12.04, będzie próba dostosowania środowiska Unity do swoich potrzeb. Jednak wobec autorytatywnej postawy pulpitu w, bądź co bądź, nowym rewolucyjnych wydaniu, zderzymy się z koncepcją ujednolicenia, która ma poprawić rozpoznawalność marki Ubuntu (i samego Canonical). I najzwyczajniej i prosto mówiąc – za dużo sobie nie poustawiamy. Niektórzy bez skrępowania dadzą nura w gąszcz przełączników i ustawień zaszytych w plikach konfiguracyjnych, lecz świat manuali i poradników nie powinien być przepustką do pracy z Unity. Zanim ktoś poświęci parę wieczorów na rozgryzanie ukrytych opcji środowiska, polecam zapoznać się z jednym z przyjaznych graficznie i użytkowo programów z gatunku ‚Otwieracz do Pulpitu dla Poszukiwaczy Nieodgadnionego’. Programy starszym użytkownikom są na pewno znane, lecz zerknijmy przelotnie co takiego oferują i w którym znajdziemy to, co akurat nas interesuje.

    MyUnity

    Jedną z głównych zalet programu jest jego obecność w oficjalnych repozytoriach Ubuntu 12.04, zatem zainstalujemy go bezpośrednio z Centrum Oprogramowania. Drugą zaletą jest ładne wykonanie aplikacji i sensowne opcje regulujące Unity. Dzięki nim mamy pod kontrolą Launchera, Dasha, czcionki systemowe, pulpit i jego ikony oraz tematy graficzne. Może nie wszystkie aspekty konfiguracji są dostępne, lecz przynajmniej nie błądzimy pomiędzy setkami opcji.

    MyUnity#1

    MyUnity#2

    MyUnity#3

    MyUnity#4

    MyUnity#5

    MyUnity#6

    Unsettings

    Ten program wiele opcji MyUnity dubluje, lecz dokłada sporo swoich i dlatego też jest wart zwrócenia nań uwagi. Poza ułożeniem interfejsu programu, każde jego podmenu z ustawieniami Launchera, Dasha, paneli, tematów zawiera, itp, zawiera więcej ustawień, choć może nie zawsze do końca szczęśliwie przetłumaczonych nasz ojczysty dialekt. Do zainstalowania potrzebne jest dodanie repozytorium z programem – ręcznie, lub w Centrum Oprogramowania:

    sudo add-apt-repository ppa:diesch/testing
    sudo apt-get update
    sudo apt-get install unsettings

    Unsettings#1

    Unsettings#2

    Unsettings#3

    Unsettings#4

    Unsettings#5

    Unsettings#6

    Unsettings#7

    Unsettings#8

    Ubuntu Tweak

    Program legenda, znany chyba każdemu użytkownikowi. Nie dość tego, że legenda – to i przy okazji kombajn. Tym programem wyczyścimy system ze zbędnych pakietów/zalegających śmieci/starych kerneli, ustawimy opcje Nautilusa, pulpitu, logowania i sesji. Łatwo dotrzemy do ustawień menedżera okien, katalogów osobistych jak też wykonamy kopię bezpieczeństwa naszego pulpitu (w celu późniejszego ew. przywrócenia). Skupiając się jednak na samych opcjach Unity, odkryjemy, że ceną za uniwersalność programu jest pominięcie paru elementów, które ustawimy wymienionymi wcześniej programami. Jednak to, czym się może pochwalić Ubuntu Tweak, a nie ma żadna poprzednia aplikacja, to kontrola Compiza. W skromnym może wymiarze, lecz wystarczającym do przypisania rogom ekranu konkretnych funkcji (co mnie ogromnie uradowało). W celu zainstalowania – dodajemy repozytorium:

    sudo add-apt-repository ppa:tualatrix/ppa
    sudo apt-get update
    sudo apt-get install ubuntu-tweak

    UbuntuTweak#1

    UbuntuTweak#2

    UbuntuTweak#3

    UbuntuTweak#4

    Jak widać, z Unity jest jak z pustynią – pod maską pozornego braku ustawień tętnią życiem opcje, które cześć z nas uzna za stosowne przestawić sobie za pomocą jednej z wyżej wymienionych aplikacji. Należy jednak pamiętać, że taka ‚dłubanina’ może doprowadzić do efektów niezamierzonych i niekontrolowanego zachowania środowiska, zatem trzeba mieć to na względzie i wyczuć, na ile możemy sobie pozwolić. Pomijając oczywiście standardowe ustawienia dostępne w Ustawieniach Systemu.

    Koniec hibernacji

    Hibernacja - u mnie działa!

    Decyzją podjętą na wyjątkowo wysokim szczeblu, Ubuntu 12.04 zostało pozbawione problematycznej funkcji hibernacji systemu. Z rozbrajającą szczerością przyznano, że wobec braku możliwości jednoznacznego określenia sprzętu, który pod kontrolą Ubuntu bez problemu podda się zahibernowaniu, z dniem tym a tym profilaktycznie usuwa się taką opcję. Zaraz też na tę decyzję posypały się gromy od rozgoryczonych użytkowników, jak też pojawiły się filozoficzne dysputy i wywody, czy hibernacja jest tak naprawdę komukolwiek potrzebna. W ten sposób wyodrębniły się dwa obozy – tych, którym hibernacja działała i chcieliby mieć przynajmniej możliwość decydowania, czy opcja jest dostępna dla systemu, oraz obóz drugi, którym hibernacja nie działała i w sumie była im od zawsze obojętna.Sprawa jest rozwojowa, lecz będzie się rozgrywała za plecami użytkowników, do czasu uregulowania komunikacji pomiędzy mechanizmem hibernacji a Ubuntu. Jeżeli jednak ktoś jest z obozu tych, którym hibernacja działała i chętnie widzieliby ją w opcjach swojego systemu, poniżej krótki przepis jej przywrócenie. Przepis jakich wiele, ale ma zasadniczą przewagę – działa. Wymagana jest tylko umiejętność naciskania klawiszy.

  • Na początek otwieramy terminal. Ctrl+Alt+t
  • Tworzymy i edytujemy plik odpowiedzialny za politykę hibernacji:
    sudo gedit /var/lib/polkit-1/localauthority/50-local.d/hibernate.pkla
  • Wklejamy do niego:
    [Re-enable Hibernate]
    Identity=unix-user:*
    Action=org.freedesktop.upower.hibernate
    ResultActive=yes
    
  • Wylogowujemy się i logujemy ponownie, lub restartujemy komputer.
  • Cieszymy się odprężającymi właściwościami hibernacji.
  • Przypomnę tylko, że do pełni szczęści potrzebujemy partycję Swap o rozmiarach odpowiadających przynajmniej rozmiarowi pamięci RAM naszego urządzenia. A jeżeli ktoś ma dylematy, czy hibernować (hibernate), czy usypiać (suspend) i co jest lepsze dla baterii, krótkie przypomnienie teorii.

  • Uśpienie (Suspend) – odłączane jest zasilanie od wszystkich części komputera, poza pamięcią RAM w której pozostaje nasz system, nasze programy, itp. Zużywana jest zatem minimalnie bateria (pamięć nie potrzebuje gigantycznego zasilania), lecz przywrócenie systemu do pracy jest niemal natychmiastowe.
  • Hibernacja (Hibernate) – stan pamięci RAM jest zapisywany na dysk i komputer się wyłącza. Po powtórnym uruchomieniu przywraca się do stanu zapisanego na nośniku. Bateria nie jest używana do zasilania czegokolwiek, lecz przywrócenie systemu trwa dłużej (odczyt z dysku do pamięci).
  • Recent Notifications i nie umknie nic

    Pamiętliwe Recent Notifications

    Promowane w Unity indykatory można nie lubić lub się do nich przyzwyczaić. A jeżeli już się przyzwyczajać, to można wykorzystać funkcje niektórych z nich, jak choćby Recent Notifications. Ile razy bowiem przez ekran przemknie nam jakiś ważny ‚dymek’ z informacją, a my zastanawiamy się przez następne 5 minut co też nam system chciał obwieścić? W dobie obsesyjnej pogoni za informacjami takie chwilowe niedoinformowanie może wywołać niepotrzebne napięcie i zgrzyt w pożyciu rodzinnym. Po co ryzykować. Niemniej, akurat ten niewielki przywoływacz wspomnień przydaje się.Programik prosty, instalacja i obsługa równie banalna. Kliknięcie w ikonkę ujawni nam historię powiadomień, które ostatnio przewinęły się przez nasz ekran. Dla lepszej czytelności, z listy można selektywnie usuwać niektóre powiadomienia lub wyczyścić ją całą. I tylko kontrolowanie indykatorów rzuca cień na całość ich współpracy z użytkownikiem. Jak bowiem włączyć zainstalowany indykator? Jeżeli nie znamy polecenia, to musimy się wylogować i zalogować. A jak go usunąć z paska? Trzeba go odinstalować. W pozostałe aspekty zarządzania autonomicznym paskiem z ikonkami nie będę się zagłębiał, gdyż jak wspomniałem – po co ryzykować zgrzyty.Indykator jest dostępny dla Ubuntu 11.10/12.04 po uprzednim dodaniu odpowiedniego PPA:sudo add-apt-repository ppa:jconti/recent-notificationssudo apt-get updatesudo apt-get install recent-notifications

    Kwiecień kodem i miodem płynący

    Perspektywa najbliższych dni – tygodni w tegorocznym kwietniowym wydaniu zapowiada się wyjątkowo ciekawie dla wszystkich entuzjastów otwartego oprogramowania. A nawet jak nie entuzjastów, to po prostu użytkowników dystrybucji/środowisk/programów, które akurat w tym miesiącu mają zaplanowane swoje mniej lub bardziej przełomowe wydania. By nie wypaść w niektórych kręgach na ignoranta, dobrze jest trzymać rękę na pulsie – a wszelkie znaki i wpisy na stronach developerów wskazują na to, że:

  • 26 kwietnia zaplanowane jest wydanie Ubuntu 12.04 LTS Precise Pangolin – czyli kolejne Ubuntu o długoterminowym wsparciu,
  • 28 kwietnia ukaże się kolejna wersja środowiska XFCE 4.10 – lub co najmniej ostatnie wydanie pre3 – niedługo po tej dacie można się spodziewać zatem Xubuntu 12.04,
  • 24 kwietnia Mozilla przewiduje premierę Firefoksa 12 i Thunderbirda 12,
  • przełomem kwietnia/maja pojawi się GIMP 2.8,
  • tuż po 30 kwietnia (1 maja) powinno zostać wydane KDE 4.8.3,
  • 4 kwietnia została wydana w wersji dla Linuksa gra Trine 2,
  • w kwietniu sporo będzie się działo wokół kernela 3.4, co warto śledzić z uwagą,
  • w kwietniu pojawiło się i będzie się pojawiało coraz więcej przecieków nt. Steama dla Linuksa,
  • w połowie kwietnia kolorów całości nada Delaboratory 0.7
  • Zapowiada się całkiem ciekawa końcówka miesiąca.

    Ubuntu 12.04 Beta 2

    Na fali ostatnich nowości wypłynęła także nowa wersja Ubuntu 12.04 Beta 2, kolejna beta zapowiedzianego na 26 kwietnia finalnego wydania Ubuntu Precise Pangolin 12.04. Czy zmieniło się coś, co pozwoli zmienić zdanie dotychczasowym krytykom promowanego przez Canonical interfejsu Unity?

    Wydajność

    Według zapewnień, Compiz Core, jeden z głównym komponentów napędzających Unity, został zoptymalizowany i w momentach krytycznych obniżono zużycie CPU przez Compiz nawet o 40%. Rzadsze ‚budzenie’ procesora nie pozostanie oczywiście bez wpływu (pozytywnego) dla czasu pracy na baterii. Do lepszego zarządzania energią przyczyni się też kernel 3.20-20.33 (z aktywowanym domyślnie Intel Sandy Bridge RC6).

    Rozwój Dasha

    Dash nabrał więcej ogłady, poprawiono drobne szczegóły wyświetlania ikon, lepiej odseparowano całość od tła.

    Dash w powiększeniu

    Stał się bardziej komunikatywny.

    Dash - nic o tym nie wiem

    Opcje wyświetlania

    Tu pojawiły się niby niepozorne opcje, które jednak ucieszą posiadaczy konfiguracji kilku-monitorowej. Mianowicie można już zadecydować o obecność Launchera na wybranym ekranie, jak też wybrać zachowanie się krawędzi okien.

    Ekrany

    Podręczne menu

    Większość natywnych aplikacji (np. Rhythmbox, Totem, Gedit, Brasero) umieszczonych w Launcherze, posiada szybkie menu które aktywujemy po kliknięciu w ikonkę programu prawym przyciskiem.

    Szybkie menu podręczne

    Centrum Oprogramowania

    Jest teraz lepiej zintegrowane z Unity – podczas instalacji nowego programu, Launcher wyświetla jego ikonkę wraz z paskiem postępu. Po zakończeniu procesu, pasek znika, a my kliknięciem w ikonę uruchamiamy nowy program. Centrum Oprogramowania podpowiada też, jakie inne aplikacje zainstalowały osoby korzystające z wybranego przez nas programu.

    Opcje prywatności

    Rozwija się też konfiguracja polityki prywatności. W ustawieniach systemu znajdziemy odpowiedzialny za to programy, z powiększającą się liczbą funkcji.

    Prywatność

    Oraz cała reszta

    Na tym zmian nie koniec. Znajdziemy też w ustawieniach systemu konfigurację klienta Landcsape, aplikacja obsługująca Ubuntu One też zmieniła nieco swój wystrój, opcje wyszukiwania muzyki oraz plików zostały sprawniej zintegrowane z programami obsługującymi te pliki. Nie można całości odmówić spójnego, estetycznego i atrakcyjnego wyglądu.

    Zdaje się, że jednym argumentem przeciwników Unity będzie już tylko zmiana przyzwyczajeń w obsłudze i zarządzaniu oknami programów, gdyż Ubuntu 12.04 nosi wszelkie znamiona bardzo dopracowanego systemu. Nie udało się mi uzyskać co prawda satysfakcjonujących osiągnięć na Virtualboksie, jednak po zainstalowaniu na odrębnej partycji, jestem mile zaskoczony sprawnością systemu, szybkością działania. Osoby kompletnie niezaznajomione z Ubuntu od ręki znajdą większość potrzebnych do funkcjonowania na co dzień aplikacji i ustawień. Jedyne co mnie frapuje do dziś, to odświeżanie zawartości repozytoriów w Centrum Oprogramowania po dodaniu nowego PPA.

    A cała szczegółowa lista zmian, oraz odnośniki do obrazów .iso znajdują się na oficjalnej stronie.

    Unity dla niezdecydowanych

    Od momentu zaprezentowania światu przez Canonical interfejsu Unity minęło już sporo czasu, lecz nadal mnóstwo osób podchodzi do tego dzieła z kpiącym uśmiechem, złością, żalem lub rozbawieniem. Jednak wszyscy którzy w pierwszym momencie odrzucili Unity jako fanaberię kosmicznego komiwojażera, powinni co jakiś czas sprawdzać, czy przypadkiem nie przesypiają wiekowego przełomu. Bo Unity ciągle się zmienia i nawet mnie udaje się w nim znaleźć wiele ciekawych rozwiązań.Ale podobno obraz wart jest tysiąca słów, dlatego poniżej przedstawiam 25 obrazów na sekundę w towarzystwie obcojęzycznych słów (póki co nie ma polskich napisów). Filmik prezentuje obecny stan użyteczności Unity (przed wydaniem Ubuntu 12.04), funkcje tego interfejsu, niuanse i pchełki decydujące o kształcie i miodności całego systemu.httpvh://www.youtube.com/watch?v=pOpVhuB9sVkOczywiście od oceny powstrzymam się do momentu uruchomienia na realnym sprzęcie wydania 12.04. Jednak miło się na to wszystko patrzy i może warto będzie kiedyś zmienić niektóre nawyki machania myszką po ekranie.

    Translate »