przystajnik

Archiwum tagów la pixeluvo

Przebudzenie Pixeluvo 1.6

Po ponad rocznym okresie milczenia i po spisaniu przez wielu tego programu na straty, Pixeluvo nieoczekiwanie powraca. Ten wyśmienicie zapowiadający się edytor graficzny, który ujął nas intuicyjnym interfejsem, przemyślanymi narzędziami, funkcjonalnymi efektami warstw i obsługą plików RAW, doczekał się w końcu aktualizacji. Tym samym przedłużone zostały nadzieje osób, których nie przekonuje GIMP w roli podstawowego narzędzia do edycji zdjęć – bo to głównie w cyfrowy retusz celuje Pixeluvo.

Fotograf z Linuksem u szyi i aparatem na biurku #4

gimp291

Jeszcze na przełomie wieków, gdy nielicznym zaczęła kiełkować w głowach zuchwała koncepcja wykorzystywania Linuksa do wszelakiej działalności związanej z obróbką zdjęć, jedynym rozwinięciem tej myśli była edycja obrazu w dedykowanym edytorze rastrowym. Na owe czasy była to jedyna słuszna droga, na dodatek fotografia cyfrowa nie reprezentowała jeszcze zaawansowanego poziomu technologicznego – to i wymagania były niewielkie. Z czasem ilość megapikseli rosła, podobnie jak jakość i dokładność obrazu i wtedy na scenę wkroczyły wyrafinowane konwertery RAW – o których już wiemy co nieco. Niemniej, pozwalają one na ogólne przeobrażenia obrazu (no może poza Darktable, Aftershot Pro i LightZone, które działają też na regionach) i niekiedy bez dodatkowego retuszu w innym edytorze ani rusz. Co więcej, dla wielu osób to nadal najwygodniejsze (bo najlepiej poznane) narzędzia do obróbki.

Pixeluvo 1.5.2

pixeluvo

Po niemal półrocznej przerwie ukazała się kolejna wersja komercyjnego edytora graficznego Pixeluvo 1.5.2. Dla użytkowników Linuksa zajmujących się obróbką grafiki to niemal jedyna możliwość przeniesienia się w inne wymiary użyteczności i intuicyjności, po krzywdzących dla niektórych przygodach z GIMPem (do którego siłą rzeczy Pixeluvo będzie porównywany przede wszystkim). Pixeluvo ma atrakcyjny i przemyślany interfejs, większość rzeczy na swoim miejscu, sporo filtrów, bezproblemowo radzi sobie z RAWami (32bitowa precyzja), choć z pewnością nie jest też wolny od błędów (póki co).

Pixeluvo 1.4.5 dla ambitnych

Pixeluvo

Niewiele jest okazji, kiedy można poszastać kartą kredytową kupując oprogramowanie dla Linuksa. Pomijając gry, to w branży fotograficznej/graficznej programy komercyjne można zliczyć na palcach jednej ręki. A komercja zawsze będzie kusiła użytkowników jako synonim produktów skończonych i gotowych do pracy tu i teraz. Dlatego z uznaniem należy się pochylić nad edytorem grafiki Pixeluvo, który już teraz umożliwia wygodną pracę z maskami, bezpośrednie otwieranie plików RAW, mnóstwo filtrów, rewelacyjny wybór obszaru zaznaczenia, i wiele, wiele innych. A teraz w wersji 1.4.5 nawet jeszcze więcej.

Z cicha pękł – Pixeluvo 1.4.0

Bez oficjalnego anonsu na serwerach pojawiła się nowa wersja płatnego edytora graficznego Pixeluvo 1.4.0. Medialna cisza może sugerować, że nie jest to wydanie ostateczne, ale niemniej jest i można program pobrać i zainstalować, co większość użytkowników skwapliwie uczyni. W porównaniu do wiodących projektów dla Linuksa (GIMP, Fotoxx), Pixeluvo umożliwia obróbkę obrazu wg. manier przyjętych przez główny nurt użytkowy. Jest nowocześnie, wygodnie, ładnie i czasem może zbyt pro-idioto-odpornie. A czego można się spodziewać po nowej wersji?

Pixeluvo 1.3.4 – komercyjna nadzieja dla grafików?

Nie oszukujmy się – sytuacja rastrowych edytorów grafiki dla Linuksa jest nieciekawa. Sztandarowy GIMP od kilku lat próbujący nadgonić obecne standardy, specyficzny Fotoxx, nieco nijaka Pinta. Gdyby nie zupełnie samowystarczalna forma i oferta edytorów RAW, byłoby ciężko przeciętnemu fotografowi dokonać ciekawego retuszu przy użyciu Linuksa. Szukając desperacko ratunku w komercyjnym oprogramowaniu, przeżyjemy kolejne rozczarowanie – oprócz wolno rozwijanego Paint Supreme, rynek nie chce pieniędzy od linuksowych grafików. A przynajmniej nie chciał, do momentu pojawienia się programu Pixeluvo.

Translate »