przystajnik

Archiwum tagów la photoshop

Photoshop dla Linuksa się ziści?

chromebooks

Adobe i Google ogłosiły wspólne przedsięwzięcie mające na celu dostarczenie użytkownikom sprzętów Chromebooks natywnej wersji wiodącego edytora graficznego Photoshop. W zasadzie projekt wszedł już w fazę beta i jest dostępny dla celów edukacyjnych wszystkich abonentów chmury Adobe Creative Cloud w Ameryce Północnej. Jest to wersja „strumieniowa”, działająca w wirtualizowanym środowisku i w pełni zespolona z Google Drive. Na Chromebooks wszystko czego użytkownik potrzebuje, to przeglądarka Google Chrome i uruchomienie programu Project Photoshop Streaming. Wiedząc jak zbudowany jest system operacyjny Chrome OS, jak też ciesząc się obecnością Google Chrome dla Linuksa, możemy i na tym systemie spodziewać się w przyszłości działającego Photoshopa. Przy odrobinie dobrych chęci korporacji.

GIMP jak Photoshop w 60 sekund

Zrób to sam Chociaż to hołubienie niezdrowemu uzależnieniu od wizualnego wyglądu, to na przekór zaleceniom terapii wstrząsowej istnieje rada dla osób które nie mogą patrzeć na GIMPa po przesiadce (lub próbie przesiadki) z Photoshopa. Okazuje się bowiem, że konwertytom korzystanie z GIMPa utrudnia nawet inny wygląd ikon narzędzi, inne ułożenie tychże, jak też skróty klawiszowe. Nie każdy ma czas na zmianę przyzwyczajeń, jak i chłonny wiedzy umysł jak za młodu. Dlatego, jak z GIMPa w 60 sekund zrobić prawie Photoshopa?

Photoshop dla Linuksa – propaganda sukcesu

psexpress Piekło zamarzło, a planeta Ziemia zamieniła się miejscem z Marsem. Znane z apodyktyczności Adobe po latach wydało Photoshopa, którym natywnie można posługiwać się na Linuksie. Koniec wieku poniżeń i kąśliwych komentarzy ze strony użytkowników wiodącej platformy. Brzmi wybornie i profesjonalnie – Photoshop dla Linuksa. Nawet jeżeli ten Photoshop jest w wersji Express, uruchamianej za pomocą przeglądarki internetowej. Ale któż by zwracał uwagę na takie szczegóły.

Zdjęcia na Javie: JPhotoTagger

jphototagger_logo Ręka w górę, kto nie lubi robić porządków w swoim archiwum ze zdjęciami. Las rąk przesądza o żmudnej siermiędze tej czynności, a która jest konieczna nawet w uproszczonej formie, gdy niesieni natchnieniem zapełniamy nasze dyski setkami kadrów, ujęć i kolejnymi elementami panoram, HDR’ów i tak dalej. Czasem znajdziemy nawet ochotę na dokładniejsze skatalogowanie naszych zasobów. Dokładniejsze, niż zwykłe rozparcelowanie zdjęć po katalogach oznaczonych datą lub miejscem akcji. Jeżeli do tej pory żadnej program nie zadowolił naszych ambicji w tej kwestii, JPhotoTagger będzie wart co najmniej przetestowania.

Translate »