przystajnik

Archiwum tagów la opera

Ciche łkanie w poduszkę, czyli Opera 60

Została wydana nowa wersja przeglądarki Opera 60. Czujecie to? Kiedyś internet huczałby od doniesień, społeczność by się rozpływała w ach i och a światowe media głosiłby upadek hegemonii innych przeglądarek. A tymczasem, Opera 60 nie dość, że jest, to jeszcze od 9 kwietnia i… Jakoś nikt tego nie zauważył. Czy ten ostracyzm jest aby słuszny?

Opera 54 w Snap Store

Może nie jest to rzecz warta fanfar i czerwonego dywanika, ale… Tak, to ta sama Opera którą pokochały miliony użytkowników od 1996 roku. Przeglądarka internetowa łamiąca konwenanse jak i nasze przywiązanie do otwartych źródeł. Teraz wykonała kolejny ruch ręką po miliony dusz. Czyli zaistniała w Snap Store.

Vivaldi Beta 2 – przeglądarka na jaką czekacie

Jeżeli po przeglądarce stron WWW oczekujecie szybkości, nowoczesności i ogromu opcji umożliwiających niebagatelną personalizację, to Vivaldi może stać się spełnieniem takich zachcianek. Projekt który zainicjował Jon Stephenson von Tetzchner, ojciec założyciel Opera Software, to odnowienie pro-społecznej misji tego typu oprogramowania. Ma to być produkt „dla nas i naszych przyjaciół”, z użytkownikiem na pierwszym miejscu. Właśnie doczekaliśmy się wydania Vivaldi Beta 2, więc łatwo sprawdzić, na ile słowa twórców pokrywają się z rzeczywistością.

Vivaldi w pierwszym podglądzie technicznym

vivaldi

20 mln osób na świecie nadal używa przeglądarki Opera 12, czyli reliktu minionej epoki. Za nic mają postęp i wciąż tkwią przy tym co oferowała Opera w czasach swojej świetności, gdy była nastawiona na potrzeby wymagających użytkowników. Wobec powyższego, dawny CEO Opery Jon von Tetzchner postanowił wskrzesić koncepcję przeglądarki wzbogaconej o przeróżne udogodnienia i ogłosił pierwszą wersję podglądową produktu o nazwie Vivaldi.

Opera 25 Beta na nowo

Choć Opera nie bryluje na czele statystyk desktopowych przeglądarek internetowych (zupełnie odwrotnie, niż Opera Mini dla urządzeń mobilnych), to ma wielu fanów i miłośników. Miłość do tej przeglądarki jednak ostatnio osłabła u wielu osób, z racji zakończenia się epoki tradycyjnej Opery i rozpoczęciu się ery Opery budowanej w oparciu o silnik… Google Chrome. Nie czas i miejsce na roztrząsanie takiej decyzji, faktem jednak jest, że właśnie do testów trafiła najnowsza Opera 25 Beta, również w wersji dla Linuksa.

Chromium, Firefox, Opera i cyfrowy daltonizm

Każdy kto zetknął się z tematyką obróbki zdjęć i grafiki, wie na ile istotnym zagadnieniem jest odpowiednia kalibracja naszych monitorów (ale i drukarek, itp) i programów, aby uzyskiwać rezultaty zgodne z zamierzeniem. Do tego celu wymyślono profile barwne, a systemy, programy i urządzenia nauczyły się z nich korzystać. Każdy poważniejszy program do obróbki zdjęć zapisuje efekt finalny z dołączonym właśnie takim profilem. I w ten sposób mamy niemal pewność, że efekt naszej pracy po np. umieszczeniu gdzieś w internecie, każdemu wyświetli się tak jak na naszym monitorze (pomijając kwestię różnej jakości monitorów i ich ustawień).Czy aby jednak na pewno? Okazuje się bowiem, że w XXI wieku i galopującej modzie na serwisy społecznościowe, zdjęciowe i inne formy wynurzeń artystyczno-towarzyskich, większość popularnych przeglądarek WWW ignoruje profile barwne. Można wręcz stwierdzić, że tylko Firefox i Safari je respektują. Jak sprawdzić czy używana przeglądarka potrafi zarządzać kolorami? Wystarczy porównać poniższe trzy zdjęcia. Każde z nich zostało zapisane z innym profilem – sRGB, Adobe RGB i Linear RGB. Jak głoszą teoretycy i elementarne zasady przyzwoitość wobec użytkownika – wszystkie trzy powinny wyglądać tak samo.

sRGB

Adobe RGB

Linear RGB

Przypuszczalnie chyba tylko Firefox i Safari wyświetlą je poprawnie. Nie wiem jak IE, ale ze zwykłej złośliwości zakładam, że też się wyłoży i zdjęcia będą różne. Bo w Chromium (Google Chrome) i Operze są.

Czy sytuacja jest zatem beznadziejna i jesteśmy skazani na niedomówienia kolorystyczne w przeglądarkach? Tak po prawdzie, to cały ten ambaras dotyka najmocniej osoby pracujące z różnymi profilami barwnymi. W większości przypadków, by zamieścić swoje prace w internecie, będą musieli pamiętać o wykorzystaniu sRGB – bo taki domyślny profil aplikują każdemu zdjęciu przeglądarki nie radzące sobie z zarządzeniem kolorami. Widzę jednak nawet teraz, przeglądając na flickr.com zdjęciach różnych osób, że problem istnieje.

Można też spróbować ‚naprawiać’ przeglądarki. Ale na dzień dzisiejszy nie spotkałem się z jakimś konstruktywnym opisem w sprawie Chromium (przełącznik –enable-monitor-profile nie do tego służy). Natomiast, jeżeli ktoś ma problemy we Firefoksie, to znajdzie kilka rozszerzeń ułatwiających kontrolę i konfigurację zarządzania barwami.

Tak czy owak – nie zdziwmy się, jeżeli piękne, nasycone kolorystycznie zdjęcie z ekranu naszego monitora, po przesłaniu linka znajomemu wyświetli się u niego w postaci zbioru odbarwionych plam. Zostaliście ostrzeżeni.

Translate »