przystajnik

Archiwum tagów la html5

Google gnębi Flasha

Historia gwałtownego sukcesu i późniejszego upadku multimedialnej wtyczki Flash może wzruszyć jedynie wyjątkowych sentymentalistów. Felerny dodatek od kilku lat jest na cenzurowanym, liczba dziur jakie są w nim wykrywane i łatane w idzie w dziesiątki na tydzień i nawet samo Adobe ma już tego dość, zachęcając deweloperów do tworzenia multimedialnych treści i stron z wykorzystaniem obecnych standardów (czyt. HTML5). Ze świadomości użytkowników wspomnienia o tej wtyczce próbuje też wymazać Google, które blokując domyślnie w nowych wersjach Chrome wspomnianą wtyczkę. Użytkowników Linuksa przypieczętowany los Flasha powinien cieszyć – Adobe nigdy nie przyłożyło się do linuksowej wersji wtyczki, wszyscy pamiętamy wieczne problemy z wydajnością i aktualizacjami.

Animatron – twórz, animuj, udostępniaj

Przez cała lata jednym z wiodących argumentów przeciwników pełniejszego wykorzystywania Linuksa był brak na nasz system edytora animacji Macromedia Flash, potem Adobe Flash Professional CC a obecnie Adobe Animate CC. To przez to Linux nie zdążył na pociąg z napisem „cały świat kocha i tworzy technologię Flash”. Utarło się, że wszyscy twórcy i artyści omijali Linuksa szerokim łukiem (nawet, jeśli wiedzieli o jego istnieniu), gdyż najzwyczajniej na ten system nie było oprogramowania współczesnego światowym trendom. Niemniej lata mijają, a wyłażące z Flasha w każdy niemal dzień dziury i zagrożenia bezpieczeństwa sugerują rozejrzenie się za następcą. Tak, słusznie zauważyliście – mamy HTML5. A co z oprogramowaniem, które łatwo i przyjemnie pozwoli nam na wykorzystanie możliwości HTML5 w zakresie animacji? W dość nieoczekiwanej formie, ale jednak jest – choćby Animatron.

Od pomysłu do Gravit RC1

gravit

Często siedzą w nas takie pomysły, że tylko programów do ich zwizualizowania brak. W kwestii cyfrowego odzwierciedlania naszych wizji Linux ma do zaoferowania kilka programów, niemniej dopiero Gravit RC1 głośno deklaruje swoje konkretne przeznaczenie. Ten program o burzliwej przeszłości to wektorowy edytor do szeroko pojętego projektowania, a którego twórcy reklamują jako połączenie Freehand oraz Fireworks – rozwiązań znanych z wiodącego systemu.

Netflix bez kombinacji dla Linuksa

Netflix w naszym kraju jest usługą nieznaną, niedostępną i z tego powodu kompletnie mało kogo interesującą. Dodatkowo, do tej pory wymagał cyrkowych sztuczek, aby zadziałać pod Linuksem. Do niedawna wsparcie dla Linuksa ze strony Netfliksa było nieciekawe, a w zasadzie w ogóle go nie było. Jednak wszystko się zmienia i po tym jak Netflix umożliwił nadawanie materiału w stronę klienta za pomocą HTML5 oraz uzależnił swoją usługę od NSS, użytkownicy Linuksa też mogą bez przeszkód korzystać z tej cyfrowej wypożyczalni wideo.

App Showdown w nowej odsłonie

Canonical sukcesywnie stara się przyciągnąć zainteresowanie deweloperów – każdy wie bowiem, że system bez oprogramowania to jak młotek bez obucha. App Showdown to już trzecia edycja konkursu, którego zasady można streścić krótkim: napisz fajny program, dostaniesz nagrodę. Deadline ustalono na dzień 9 kwietnia 2014, zatem pozostało sporo czasu, jeżeli ktoś dysponuje odpowiednim zapasem mocy twórczych, pomysłem i chęcią wpisania się w panteon sław. To jednocześnie pierwsza edycja ujawniająca komercyjne sympatie Canonical względem Chin.

Mozilla mówi: Shumway!

Kiedy Adobe ogłosiło zaprzestanie rozwoju FlashPlayera (oprócz poprawek bezpieczeństwa) w wersji dla systemów uniksowych (oprócz MacOS), w wielu domach strzeliły korki od szampanów. I nie były to domy entuzjastów systemów uniksowych. Lecz ponieważ cyfrowa natura nie znosi pustki, okazało się niedługo po tym ogłoszeniu, że Google we współpracy z Adobe uzbroiło swoją przeglądarkę Google Chrome w tzn. Pepper API, dzięki czemu ta przeglądarka zachowa ciągłość wydań FlashPlayera. Mozilla odrzuciła wdrożenie Pepper API i zostawiła na lodzie swoich użytkowników. Aż do teraz.

Kombinat Adobe wygasza piece

Szok, zdziwienie i lekką panikę wywołała niedawna informacja o zaprzestaniu przez Adobe prac nad wtyczką FlashPlayer w wersji dla Linuksa i przerzuceniu odpowiedzialności za nią na Google (PPAPI). Jeszcze wcześniej, bo jesienią ubiegłego roku, pojawiły się zapowiedzi Adobe, że nie będzie kolejnych wersji FlashPlayera dla Androida. Następnym ruchem Adobe i potwierdzeniem wcześniejszego było wydane parę dni temu oświadczenie o zaprzestaniu od 15 sierpnia bieżącego roku wsparcia dla wszystkich mobilnych platform. Urządzenia posiadające zainstalowanego FlashPlayera nie będą po tej dacie otrzymywały jego uaktualnień, a dla nowego wydania Androida 4.1 Jelly Bean, FlashPlayer się nie ukaże. Zniknie również z Google Play Store. Innymi słowy, jedyną platformą z aktywnie podtrzymywanym przy życiu FlashPlayerem pozostanie MS Windows.

Brak zdecydowanej ekspansji i zachowawcze zapewnianie niezbędnego wsparcia może oznaczać, że Adobe pogodziło się z tym, że w obliczu HTML5, technologia Flash musi odejść do lamusa. Zresztą sami aktywnie biorą udział w promowaniu czy rozwijaniu nowego standardu. Oczywiście Flash nie zniknie z dnia na dzień, najdłużej będą mogli się nim cieszyć użytkownicy Windowsa, z racji ilości odbiorców dla tej platformy. Lecz raczej nie można już oczekiwać, że leciwy Flash będzie podwaliną pod jakieś przełomowe i rewolucyjne rozwiązanie. A użytkownicy Linuksa będą mogli w końcu odetchnąć z ulgą – bo choć przez jakiś czas wtyczka Flash będzie raczej jeszcze niektórym potrzebna (choćby na potrzeby niektórych gier online), to powoli będziemy wyzwalali się z fochów i fanaberii zamkniętego rozwiązania, którego losowe działanie na Linuksie potrafiło doprowadzić do stanów nerwowych połączonych z bezsilnością.

Translate »