przystajnik

Archiwum tagów la chromium

Microsoft Edge w końcu dla Linuksa! Kiedyś…

Ujmijmy to tak – technicznie jest to już niemal zupełnie wykonalne. Wystarczy przypomnieć sobie, że jakiś czas temu Microsoft porzucił sny o potędze i wycofał się z pola walk o palmę najlepszej przeglądarki WWW. Ogłoszono tym samym, że nadchodzące wydanie Edge będzie zbudowane od nowa i w oparciu o zdobycze technologicznego projektu Chromium. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że niemal wszystkie programy o tym samym rodowodzie są dostępne dla Linuksa (Brave, Vivaldi i inne), to dlaczego by nie Edge? Naszym domysłom wtóruje jeden z deweloperów.

Min 1.7.1 i ideały utracone

Zapewne niewiele osób pamięta czasy kiedy terminy optymalizacja i programowanie stanowiły niemal synonim. Ani się obejrzeliśmy a programom przestało wystarczać nasze 2GB pamięci RAM. I nikt już nie ma czasu ani ochoty, aby dopieszczać masowo tworzone produkty. Dlatego tak wiele nadziei w nasze serca wlała zapowiedź znormalizowania zużycia zasobów przez przeglądarki WWW. Najbardziej odczuliśmy to w przypadku Firefoksa. Ale człowiek nie byłby człowiekiem, gdyby nie spoglądał w stronę rozwiązań mających w założeniach chlubny minimalizm. A jeżeli minimalistyczna przeglądarka WWW, to chyba tylko Min 1.7.1, prawda? Otóż nie do końca.

Iridium Browser 2017.10 a uzdrowienie prywatności

Modna ostatnimi czasy nagonka na użytkowników by nieco skrupulatniej podchodzili do tematu swojej prywatności i danych personalnych nie wzięła się z niczego. Dla wielkich tego świata jesteśmy niczym cele na strzelnicy – jakkolwiek by nie argumentować „konieczności” zbierania informacji o naszych zachowaniach, przyzwyczajeniach i stylu życia. A gdzie można zdobyć najwięcej takich informacji jak nie za pośrednictwem przeglądarki stron WWW. Owszem wiele projektów deklaruje, że troszczą się o naszą prywatność. Jednak dla twórców Iridium Browser te deklaracje to za mało.

Brave 0.15 zabierze bogatym i odda biednym

Kiedy w 2014 roku w oparach skandalu Brendon Eich zniknął ze stanowiska CEO w Mozilli, nikt nie spodziewał się, że człowiek ten jeszcze raz postanowi zatrząść posadami internetu. A jednak do tego doszło i to za sprawą założeń przeglądarki Brave, którą Eich powołał do życia w 2016 roku w ramach Brave Software. Brave odważnie rzuca wyzwanie reklamodawcom i rewiduje dotychczasowe trendy karmienia odbiorcy niechcianymi materiałami.

Ubuntu 16.04 LTS oficjalnie

Wraz z pięknym dniem 21 kwietnia rozpoczął się kolejny etap w świecie linuksowych dystrybucji. Zgodnie z zapowiedziami na serwerach pojawiły się obrazy instalacyjnej najnowszej wersji Ubuntu 16.04 Xenial Xerus o przedłużonym okresie wsparcia. To nie lada gratka nie tylko dla użytkowników ale i dla twórców dystrybucji pobocznych. Choć nie wszyscy ochoczo ruszą do aktualizowania lub instalowania tego wydania, to będzie ono obecne z nami przez następne 5 lat. Obserwując zmiany jakie zaszły trudno nazwać je przełomem, ale z drugiej strony 16.04 stabilizuje i ugruntowuje pozycję Ubuntu wśród użytkowników niekoniecznie żądnych rewolucji i przewrotów.

Chromowany Slimjet 7.0.7.0

slimjet

Rynek przeglądarek stron WWW staje się coraz bardziej tłocznym miejscem. Czasy hegemonii IE odeszły już dawno w niepamięć, w niepamięć powoli odchodzi również jedyna alternatywa w postaci Firefoksa. Na dobre zadomowiło się wśród nas Google Chrome, Opera, Chromium i wiele innych pomniejszych projektów. W każdym znajdziemy coś co odpowiada naszym gustom i oczekiwaniom. Tak jak na przykład nacisk na naszą anonimowość i bezpieczeństwo w sieci – a to są sztandarowe hasła SlimJet 7.0.7.0. Przynajmniej tak twierdzą twórcy.

Polarr 2.0a i RAWy – nieRAWy

Witajcie w nowych czasach – czy tego chcecie, czy nie, to nawet internet jest już online. Nie inaczej jest z coraz większą ilością programów mobilnych, które niezależnie od posiadanego systemu operacyjnego do swojego działania wymagają przeglądarki internetowej, wspomnianego internetu i użytkownika przed monitorem. Może się to podobać, może budzić zgorszenie i burzyć doczesny porządek świata, ale postępu nie zatrzymamy. Możemy jednak skorzystać z tego, co oferują rozwiązania „przeglądarkowe”, szczególnie gdy stanowią uzupełnienie kulawej niekiedy oferty programowej dla Linuksa. Obróbka zdjęć (zdjęć, nie grafiki)? Proszę bardzo, oto Polarr 2.0a.

Vivaldi w pierwszym podglądzie technicznym

vivaldi

20 mln osób na świecie nadal używa przeglądarki Opera 12, czyli reliktu minionej epoki. Za nic mają postęp i wciąż tkwią przy tym co oferowała Opera w czasach swojej świetności, gdy była nastawiona na potrzeby wymagających użytkowników. Wobec powyższego, dawny CEO Opery Jon von Tetzchner postanowił wskrzesić koncepcję przeglądarki wzbogaconej o przeróżne udogodnienia i ogłosił pierwszą wersję podglądową produktu o nazwie Vivaldi.

SRWare Iron 35.0.1900.0 o wolność naszą i waszą

Internetowa przeglądarka Google Chrome stosunkowo szybko zdobył uznanie i niezliczone rzesze fanów oraz użytkowników. Jednak równolegle z pochwałami za szybkość działania i przyjazny interfejs posypały się słowa goryczy za dość osobliwe podejście Google i jego dzieła do kwestii naszej prywatności. Mętne interesy korporacji czają się w zamkniętym kodzie przeglądarki i trzeba wykazać się dużą dozą wyrozumiałości oraz wiary, aby w pełni zaufać w  bezinteresowną postawę Google. Stąd też większym powodzeniem u ‚wolnościowców’ cieszy się bazowy projekt Chromium (na źródłach którego Google tworzy swoje Chrome, opatrując je w różne dodatki). Jeszcze większym powodzeniem może cieszyć się SRWare Iron, przeglądarka która również bazuje na kodzie Chromium i jeszcze dokładniej ogołaca jej kod z wszelkich mechanizmów służących ewentualnemu zbieraniu informacji o użytkowniku.

WebApps? Nie, dziękuję

Z Ubuntu 12.10 nadeszło wiele nowych rozwiązań, w tym ściślejsza integracja z usługami internetowymi. Nie jestem jakimś zaciekłym przeciwnikiem WebApps, lecz najzwyczajniej i najuczciwiej – niewiele z nich korzystam, by nie powiedzieć, że wręcz w ogóle. Stąd też beznamiętnie potraktowałem nowe przyjazne dymki w Firefoksie, sugerujące zainstalowanie dodatku obsługującego usługę oferowaną przez rzeczoną stronę. Beznamiętność przeszła w irytację, gdy po raz kolejny zostałem poinformowany o takiej możliwości i po raz kolejny poleciłem tej informacji odejść precz. Irytację zastąpiło coś innego, gdy znowu, znowu i znowu musiałem obwieszczać maszynie, że nie, dziękuję.

Ostatni Flash Player 11.2

Adobe ogłosiło wydanie finalnej wersji Adobe Flash Playera 11.2 i zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, jest to ostatnia wersja tego produktu wydana w tej formie dla Linuksa. W ten sam sposób Flash Player jakiego znamy, dołącza do porzuconego jakiś czas temu Adobe Air. Oczywiście należy się zapewne spodziewać wsparcia tej wersji przez cały czas jej cyfrowego życia i pojawienie się na ew. poprawek bezpieczeństwa. Po wersji 11.2 każde następne wydanie będzie już opierało się o Pepper API i player, przynajmniej na razie, będzie dostępny tylko w przeglądarkach Chrome/Chromium (w wersji dla Linuksa).Choć do całkowitego zniknięcia tej wtyczki z linuksowego światka jeszcze daleka droga, to jestem pełen optymizmu na przyszłość. Adobe mając HTML 5 na plecach skupia się na platformach na których będzie miało jeszcze przez jakiś czas najwięcej odbiorców. Dodatkowo, część prac w celu zapewnianie zgodności między platformami przejmie na siebie Google i ich Pepper API. Brak Flash dla platform mobilnych, przy jednoczesnym gwałtownym wzroście popularności tych ostatnich, jasno wskazują tendencję schyłkową technologii Adobe – choć może i odbędą się jakieś próby reanimacji. Ale moje zdanie przy takich wieloletnich projektach jest zdecydowane – przepisać od nowa, by pozbyć się zaszłości dziejowych w kodzie. A po co przepisywać, skoro rozwija się już HTML 5.

Chromium, Firefox, Opera i cyfrowy daltonizm

Każdy kto zetknął się z tematyką obróbki zdjęć i grafiki, wie na ile istotnym zagadnieniem jest odpowiednia kalibracja naszych monitorów (ale i drukarek, itp) i programów, aby uzyskiwać rezultaty zgodne z zamierzeniem. Do tego celu wymyślono profile barwne, a systemy, programy i urządzenia nauczyły się z nich korzystać. Każdy poważniejszy program do obróbki zdjęć zapisuje efekt finalny z dołączonym właśnie takim profilem. I w ten sposób mamy niemal pewność, że efekt naszej pracy po np. umieszczeniu gdzieś w internecie, każdemu wyświetli się tak jak na naszym monitorze (pomijając kwestię różnej jakości monitorów i ich ustawień).Czy aby jednak na pewno? Okazuje się bowiem, że w XXI wieku i galopującej modzie na serwisy społecznościowe, zdjęciowe i inne formy wynurzeń artystyczno-towarzyskich, większość popularnych przeglądarek WWW ignoruje profile barwne. Można wręcz stwierdzić, że tylko Firefox i Safari je respektują. Jak sprawdzić czy używana przeglądarka potrafi zarządzać kolorami? Wystarczy porównać poniższe trzy zdjęcia. Każde z nich zostało zapisane z innym profilem – sRGB, Adobe RGB i Linear RGB. Jak głoszą teoretycy i elementarne zasady przyzwoitość wobec użytkownika – wszystkie trzy powinny wyglądać tak samo.

sRGB

Adobe RGB

Linear RGB

Przypuszczalnie chyba tylko Firefox i Safari wyświetlą je poprawnie. Nie wiem jak IE, ale ze zwykłej złośliwości zakładam, że też się wyłoży i zdjęcia będą różne. Bo w Chromium (Google Chrome) i Operze są.

Czy sytuacja jest zatem beznadziejna i jesteśmy skazani na niedomówienia kolorystyczne w przeglądarkach? Tak po prawdzie, to cały ten ambaras dotyka najmocniej osoby pracujące z różnymi profilami barwnymi. W większości przypadków, by zamieścić swoje prace w internecie, będą musieli pamiętać o wykorzystaniu sRGB – bo taki domyślny profil aplikują każdemu zdjęciu przeglądarki nie radzące sobie z zarządzeniem kolorami. Widzę jednak nawet teraz, przeglądając na flickr.com zdjęciach różnych osób, że problem istnieje.

Można też spróbować ‚naprawiać’ przeglądarki. Ale na dzień dzisiejszy nie spotkałem się z jakimś konstruktywnym opisem w sprawie Chromium (przełącznik –enable-monitor-profile nie do tego służy). Natomiast, jeżeli ktoś ma problemy we Firefoksie, to znajdzie kilka rozszerzeń ułatwiających kontrolę i konfigurację zarządzania barwami.

Tak czy owak – nie zdziwmy się, jeżeli piękne, nasycone kolorystycznie zdjęcie z ekranu naszego monitora, po przesłaniu linka znajomemu wyświetli się u niego w postaci zbioru odbarwionych plam. Zostaliście ostrzeżeni.

Translate »