przystajnik

Archiwum tagów la adobe

AnimationMaker 1.2 dodaje animuszu

Kiedy ze sceny zniknął Adobe Edge (R.I.P. 2015) to zapewne w niejednym oku zakręciła się łezka. Bo cóż mogło być bardziej fascynującego jak tworzenie własnych animacji niewielkim nakładem sił. Jeszcze innym osobom czasy wydanie Edge przypominają słodką chwilę, gdy Adobe zauważyło schyłek epoki Flashplayer i próbowało zaistnieć w świecie HTML5 i CSS3. Na dobrą sprawę powyższe odbywało się poza rubieżami Linuksa – zatem na cóż drążyć? Jest jeden powód – na kanwie wspomnianego sentymentu Olaf Japp powołał do życia projekt AnimationMaker.

Zombie po latach: FlashPlugin 24 Beta dla Linuksa

Czy zombie się starzeją? Pomyślmy – FlashPlugin w wersji dla Linuksa zatrzymał się na wersji 11.2 cztery lata temu. Nikogo specjalnie to nie zmartwiło, gdyż era HTML5 rozpoczęła się już na dobre. Porzucony FlashPlugin straszył jednak przez kolejne lata i choć otrzymywał poprawki bezpieczeństwa, nie stał się czymś, za czym moglibyśmy tęsknić. Skazana na zapomnienie technologia jednak nie chce odejść i powraca. I to od razu w wersji 24 Beta, zrównując się tym samym z aktualnym wydaniem dla wiodącego systemu.

Animatron – twórz, animuj, udostępniaj

Przez cała lata jednym z wiodących argumentów przeciwników pełniejszego wykorzystywania Linuksa był brak na nasz system edytora animacji Macromedia Flash, potem Adobe Flash Professional CC a obecnie Adobe Animate CC. To przez to Linux nie zdążył na pociąg z napisem „cały świat kocha i tworzy technologię Flash”. Utarło się, że wszyscy twórcy i artyści omijali Linuksa szerokim łukiem (nawet, jeśli wiedzieli o jego istnieniu), gdyż najzwyczajniej na ten system nie było oprogramowania współczesnego światowym trendom. Niemniej lata mijają, a wyłażące z Flasha w każdy niemal dzień dziury i zagrożenia bezpieczeństwa sugerują rozejrzenie się za następcą. Tak, słusznie zauważyliście – mamy HTML5. A co z oprogramowaniem, które łatwo i przyjemnie pozwoli nam na wykorzystanie możliwości HTML5 w zakresie animacji? W dość nieoczekiwanej formie, ale jednak jest – choćby Animatron.

Adobe Brackets 1.4 z głębi zamarzniętego piekła

brackets

Postawy firmy Adobe wobec wolnych i otwartych systemów operacyjnych chyba nie trzeba nikomu przybliżać. Oględnie mówiąc, pomijając stworzenie i porzucenie dla takich systemów rozwiązań Adobe Flash Player i Adobe Air, nigdy nie doczekaliśmy się flagowych pozycji ze stajni tego uznanego producenta oprogramowania. Chyba nikomu już nie marzy o tym, że dla Linuksa powstaną Adobe Photoshop, Lightroom, Adobe After Effects i wielu innych wspomagających kreatywność i pracę zawodową programach. Po prostu Adobe woli skupić się i hodować masowego odbiorcę na systemach operacyjnych masowego rozpowszechniania. Tym bardziej dziwi taka inicjatywa jak Adobe Brackets, który to edytor programistyczny otrzymujemy nie dość, że od wspomnianej firmy, to jeszcze w zgrabnych paczkach deb.

Adobe Reader nie dla Linuksa

adobedoesnotlikelinux

Adobe sukcesywnie realizuje swoją strategię wycofywania się ze wspierania innych systemów, niż wiodący Windows i mniej wiodący, ale zauważalny OS X oraz Android. Po porzuceniu Adobe Air dla Linuksa jak również Adobe Flash, teraz przyszła kolej na Adobe Reader. Ten popularny czytnik plików pdf w wersji dla Linuksa leżakował na serwerach od dawna w stareńkiej wersji 9.5.5. Teraz bez słowa wyjaśnienia zniknął, podobnie jak i sam Linux z listy systemów dla których dostępny jest Adobe Reader.

Photoshop dla Linuksa się ziści?

chromebooks

Adobe i Google ogłosiły wspólne przedsięwzięcie mające na celu dostarczenie użytkownikom sprzętów Chromebooks natywnej wersji wiodącego edytora graficznego Photoshop. W zasadzie projekt wszedł już w fazę beta i jest dostępny dla celów edukacyjnych wszystkich abonentów chmury Adobe Creative Cloud w Ameryce Północnej. Jest to wersja „strumieniowa”, działająca w wirtualizowanym środowisku i w pełni zespolona z Google Drive. Na Chromebooks wszystko czego użytkownik potrzebuje, to przeglądarka Google Chrome i uruchomienie programu Project Photoshop Streaming. Wiedząc jak zbudowany jest system operacyjny Chrome OS, jak też ciesząc się obecnością Google Chrome dla Linuksa, możemy i na tym systemie spodziewać się w przyszłości działającego Photoshopa. Przy odrobinie dobrych chęci korporacji.

Dane 2.9 mln użytkowników wykradzione od Adobe

adobe-hackedJeszcze nie tak dawno temu internetowa społeczność niewybrednie i z mściwą satysfakcją komentowała wpadkę oficjalnego forum dystrybucji Ubuntu, a już mamy do czynienia z kolejnym spektakularnym przejęciem danych użytkowników. Jednak tym razem sprawa nie dotyczy firmy Canonical, a Adobe i nie chodzi o loginy i hasła uwierzytelniające dostęp do forum, a informacje o transakcjach, numery kart kredytowych i inne dane 2.9 mln klientów Adobe.

Mozilla mówi: Shumway!

Kiedy Adobe ogłosiło zaprzestanie rozwoju FlashPlayera (oprócz poprawek bezpieczeństwa) w wersji dla systemów uniksowych (oprócz MacOS), w wielu domach strzeliły korki od szampanów. I nie były to domy entuzjastów systemów uniksowych. Lecz ponieważ cyfrowa natura nie znosi pustki, okazało się niedługo po tym ogłoszeniu, że Google we współpracy z Adobe uzbroiło swoją przeglądarkę Google Chrome w tzn. Pepper API, dzięki czemu ta przeglądarka zachowa ciągłość wydań FlashPlayera. Mozilla odrzuciła wdrożenie Pepper API i zostawiła na lodzie swoich użytkowników. Aż do teraz.

Kombinat Adobe wygasza piece

Szok, zdziwienie i lekką panikę wywołała niedawna informacja o zaprzestaniu przez Adobe prac nad wtyczką FlashPlayer w wersji dla Linuksa i przerzuceniu odpowiedzialności za nią na Google (PPAPI). Jeszcze wcześniej, bo jesienią ubiegłego roku, pojawiły się zapowiedzi Adobe, że nie będzie kolejnych wersji FlashPlayera dla Androida. Następnym ruchem Adobe i potwierdzeniem wcześniejszego było wydane parę dni temu oświadczenie o zaprzestaniu od 15 sierpnia bieżącego roku wsparcia dla wszystkich mobilnych platform. Urządzenia posiadające zainstalowanego FlashPlayera nie będą po tej dacie otrzymywały jego uaktualnień, a dla nowego wydania Androida 4.1 Jelly Bean, FlashPlayer się nie ukaże. Zniknie również z Google Play Store. Innymi słowy, jedyną platformą z aktywnie podtrzymywanym przy życiu FlashPlayerem pozostanie MS Windows.

Brak zdecydowanej ekspansji i zachowawcze zapewnianie niezbędnego wsparcia może oznaczać, że Adobe pogodziło się z tym, że w obliczu HTML5, technologia Flash musi odejść do lamusa. Zresztą sami aktywnie biorą udział w promowaniu czy rozwijaniu nowego standardu. Oczywiście Flash nie zniknie z dnia na dzień, najdłużej będą mogli się nim cieszyć użytkownicy Windowsa, z racji ilości odbiorców dla tej platformy. Lecz raczej nie można już oczekiwać, że leciwy Flash będzie podwaliną pod jakieś przełomowe i rewolucyjne rozwiązanie. A użytkownicy Linuksa będą mogli w końcu odetchnąć z ulgą – bo choć przez jakiś czas wtyczka Flash będzie raczej jeszcze niektórym potrzebna (choćby na potrzeby niektórych gier online), to powoli będziemy wyzwalali się z fochów i fanaberii zamkniętego rozwiązania, którego losowe działanie na Linuksie potrafiło doprowadzić do stanów nerwowych połączonych z bezsilnością.

Ostatni Flash Player 11.2

Adobe ogłosiło wydanie finalnej wersji Adobe Flash Playera 11.2 i zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, jest to ostatnia wersja tego produktu wydana w tej formie dla Linuksa. W ten sam sposób Flash Player jakiego znamy, dołącza do porzuconego jakiś czas temu Adobe Air. Oczywiście należy się zapewne spodziewać wsparcia tej wersji przez cały czas jej cyfrowego życia i pojawienie się na ew. poprawek bezpieczeństwa. Po wersji 11.2 każde następne wydanie będzie już opierało się o Pepper API i player, przynajmniej na razie, będzie dostępny tylko w przeglądarkach Chrome/Chromium (w wersji dla Linuksa).Choć do całkowitego zniknięcia tej wtyczki z linuksowego światka jeszcze daleka droga, to jestem pełen optymizmu na przyszłość. Adobe mając HTML 5 na plecach skupia się na platformach na których będzie miało jeszcze przez jakiś czas najwięcej odbiorców. Dodatkowo, część prac w celu zapewnianie zgodności między platformami przejmie na siebie Google i ich Pepper API. Brak Flash dla platform mobilnych, przy jednoczesnym gwałtownym wzroście popularności tych ostatnich, jasno wskazują tendencję schyłkową technologii Adobe – choć może i odbędą się jakieś próby reanimacji. Ale moje zdanie przy takich wieloletnich projektach jest zdecydowane – przepisać od nowa, by pozbyć się zaszłości dziejowych w kodzie. A po co przepisywać, skoro rozwija się już HTML 5.

Translate »