przystajnik

Microsoft Teams – kochaj albo rzuć

Ten miesiąc obfituje w doniesienia z Microsoftem w roli głównej. Ich obóz co rusz wysyła sygnały uwielbieniu dla Open Source. Albo przekazuje 60,000 patent ku pokrzepieniu wolnych serc. Microsoft robi wszystko aby potwierdzić swoją miłość do Linuksa. I gdy prawie jesteśmy w stanie w to uwierzyć, powracają niewygodne pytanie. Takie jak to o natywną wersję komunikatora Microsoft Teams.

Slack dla Linuksa

Historia projektu Microsoft Teams wpisuje się w odwieczne zmagania biednej korporacji z pomysłowymi i przedsiębiorczymi twórcami niezależnymi. A wszystko zaczęło się od prób stworzenia środowiska pracy i wymiany informacji dla zespołów rozproszonych nieraz po całym świecie. Wbrew pozorom to bardzo ważki problem. To nie są już czasy, gdy wystarczał prosty komunikator tekstowy a pliki można było szybko przesłać przez przeciągnięcie w okienko. Komunikacja musi być poukładana według grup oddelegowanych do konkretnych zadań, dostępność wspólnie opracowanych dokumentów powinna być pod ręką i dla wszystkich. Nie może zabraknąć oczywiście integracji z Githubem, Dropboksem i innymi systemami składowania plików – lub treści. Udostępnianie pulpitu w obecnych czasach też nie jest już fanaberią. Gdy w 2013 roku powstał Slack, wydawało się, że twórcy pomyśleli o tym wszystkim. I wtedy przebudził się Microsoft.

Microsoft Teams nie dla Linuksa

Początkowe plany przejęcia Slacka (zakup) zostały zastąpione pomysłem rozbudowania istniejącego Skype For Business. Po kulturalnej dyskusji zainteresowanych, osoby optujące za przejęciem Slacka opuściły Microsoft, a w 2016 upubliczniono Microsoft Teams. Była to odpowiedź Microsoftu na Slacka i próba jeszcze głębszego zintegrowania użytkowników w obrębie ekosystemu Office 365.

Gdzie w tym wszystkim Linux? Ano może w tym, że Slack może się pochwalić natywną wersją klienta dla tego systemu. Tymczasem Microsoft przez dwa lata nie zdecydował się na linuksową wersję klienta Microsoft Teams. Zgłoszenie tego „problemu” otrzymało już 5,5 tysięcy głosów i zostało skomentowane ponad 800 razy. Czy zatem stworzenie takiego klienta to za dużo dla giganta, który włada Githubem, jest w stanie udostępniać kod swoich projektów, tworzy wersje oprogramowania na przeróżne platformy? Czy może zaszufladkowano użytkowników Linuksa w jakieś niesamowite uproszczenie według którego żaden deweloper, menedżer czy ktokolwiek inny z zespołu nie korzysta z tego systemu?

Nieco więcej szumu zrobiło się po publicznym i beztroskim ogłoszeniu, że Microsoft nie planuje wersji dla Linuksa i nikt nad tym nie pracuje. Po naciskach stwierdzono jednak, że ktoś tam może ewentualnie nad linuksowym klientem popracować. Prośbę umieszczono na liście „do zrobienia”. Czyli wrócono do punktu wyjścia sprzed dwóch lat, kiedy pod wnioskiem o Teams dla Linuksa pojawił się taki sam status.

Taka to trudna przyjaźń łączy naszego Pingwina i Giganta, gdzie większość obietnic kończy się na kunktatorskich uśmiechach zza kulis.  

Post navigation

Translate »