przystajnik

Cudze chwalicie, swego nie znacie – Tuxedo Xubuntu

Podczas gdy niedawno rozpływaliśmy się w zachwytach nad integracją nowego systemu Pop!_OS i sprzętu od System76, tuż obok za miedzą u naszych sąsiadów kwitnie nie zgorszy proceder. Znany producent sprzętu Tuxedo Computers ma bowiem w swojej ofercie nie tylko wyśmienite komputery w wyśmienitej konfiguracji, ale również z szeroką paletą systemów. W tym (a nawet przede wszystkim) z ich autorską modyfikacją dystrybucji Xubuntu. Rzecz nosi dumne miano Tuxedo Xubuntu i nie stanowi odrębnej dystrybucji, a jest jedynie odpowiednio zmodyfikowaną i zoptymalizowaną wariacją wspomnianego systemu. Co więcej, co jest prostsze – kupić komputer w Unii Europejskiej, czy zza Wielkiej Wody? Bądźmy zatem euro-patriotami.

Tuxedo Xubuntu

Chociaż na początku prasa zachłysnęła się wiwatami i owacjami nad nową dystrybucją w i tak ogromnej już rodzinie linuksowej, to panowie z Tuxedo spokojnie i rzeczowo ostudzili nader aktywny entuzjazm. Tuxedo Xubuntu to kompilacja wszystkiego, co najlepsze dla konstrukcji wspomnianego producenta. Jest więc to system zgodny z Ubuntu, bez autorskich ingerencji, a jedynie ze zoptymalizowanym wyglądem, usprawnioną obsługą urządzeń i podkreślonym znakiem towarowym Tuxedo (logo, itp.). O co zatem tyle hałasu? W wyborze niepozornego Xfce pozostającego na skraju głównego nurtu i cierpiącego z powodu niewielkiej ilości deweloperów (chociaż wykonujących tytaniczną pracę) pomogła jeszcze jedna rzecz. Okrutna, ale rzeczowa analiza zużycia zasobów przez najpopularniejsze na naszej scenie środowiska:

Jedno Tuxedo Inifinity Book Pro 13 poproszę

  • Ubuntu 16.04 KDE: 707 MB
  • Ubuntu 16.04 Cinnamon: 650 MB
  • Ubuntu 16.04 Unity: 612 MB
  • Elementary OS 0.4 (Ubuntu 4.16 basis): 505 MB
  • Ubuntu 16.04 Mate: 307 MB
  • TUXEDO Xubuntu 16.04 (Xfce): 304 MB

Zapewne nigdy się nie dowiemy, dlaczego Xfce a nie MATE chociaż różnica pomiędzy nimi jest niemal pomijalna. Tuxedo postawiło na Xubuntu i to właśnie ta dystrybucja w autorskiej oprawie jest (lub może być) instalowana na ich konstrukcjach.

Co do oferty Tuxedo to serce rośnie. Nie są to pojedyncze egzemplarze mitycznych laptopów, a całej regularna i aktualna oferta. Znajdziemy tam niemal wszystko, począwszy od laptopów, notebooków, tradycyjnych desktopów i tak dalej.

Jedno jest pewne – Inifinity Book Pro 13 z chęcią bym przygarnął.

Post navigation

18 comments for “Cudze chwalicie, swego nie znacie – Tuxedo Xubuntu

  1. Van
    5 lipca, 2017 at 22:34

    Bardzo kibicuję Tuxedo Computers, mam jedynie z nimi dwa problemy:

    – niemiecka klawiatura w laptopach
    – sklep wyłącznie w języku niemieckim

    Widocznie mogą sobie pozwolić na skupieniu się na rynku niemieckim, gdy oficjalnie linuksy zajmują tam mocne 3-4 procent:
    http://gs.statcounter.com/os-market-share/desktop/germany
    https://www.statista.com/statistics/461815/operating-systems-market-share-germany/

    Więc koniec końców kupiłem laptopa Lenovo bez systemu…

  2. Inter
    5 lipca, 2017 at 23:27

    Zerknąłem na stronkę i jestem pełen entuzjazmu. Mamy bardzo duże możliwości konfiguracyjne docelowego laptopa. Wspomniany przez Ciebie układ klawiatury też można sobie dobrać, bo wśród hiszpańskich czy szwedzkich, jest również opcja EN-US (czyli dominująca w naszym pięknym kraju).
    Preinstalowanym systemem również może być Mate, czy elementary OS. Do tego matowa matryca IPS, możliwość dołożenia dodatkowego dysku zamiast stacji DVD, stacja dokująca…
    Można sobie zestaw marzeń zmajstrować. No i w sumie finansowo nie jest to wygórowana oferta.

  3. Hawk
    5 lipca, 2017 at 23:38

    To jest Clevo jak w innych pobocznych markach (System76, Sager, Eurocom i Polska Cebula). Pytanie kto ma najmniejszą marżę i najlepsze podejście do klienta.

  4. icywind
    6 lipca, 2017 at 9:28

    Przypomina mi to sytuację na rynku smartfonów gdzie każdy producent telefonu z Androidem ma swoją nakładkę.

  5. takijeden.ninja
    6 lipca, 2017 at 12:12

    No i rozlały się „ochy” i „achy”. Ba! – nawet zagrała nutka euro patriotyzmu, choć w tym wypadku polega ona tylko na pompowaniu kasy w kierunku niemieckiej firmy. Zanim ustawicie się grzecznie w kolejce po sprzęt, do którego sprzedawca sumiennie wystawi Fiskal Bon bądź Rechnung puknijcie się gumowym młotkiem w rozgrzane czerepy.

    A o co lotto? A o to, że jest to taka sama kalka przedsięwzięcia jak mało znane elektronarzędzia z napisem German Quality. Kto ma olej w głowie niech łapie za dobrze obsługiwane kadłubki, pewne konfiguracje sprzętowe, dobrze rozpoznany sprzęt polizingowy, a nie żywi poddanych lądowej Makreli (w odróżnieniu od morskiej!). Tym bardziej, że do rozwoju pingwinka to towarzystwo nie dołoży ani centa, a nawet jak dołoży to będzie to kwota bez znaczenia dla środowiska.

  6. Inter
    6 lipca, 2017 at 20:50

    Wiedziałem, że zaraz pojawi się jakiś komentarz ze stajni narodowego patriotyzmu 🙂 . Nie boję się produktów zza zachodniej, wschodniej czy południowej granicy tym bardziej, że na naszym podwórku nie ma czegoś podobnego. Pomyśl, że jeśli kupisz nowy laptop made in USA (lub raczej China/Tajwan) to pieniądze w niego zainwestowane raczej mają marną szansę na powrót do kraju (poza marżą sprzedawcy). Za to nasze obroty z zachodnim sąsiadem są nie do przecenienia.

    A co do rozwoju pingwinka to dołożyli swoją konfigurację XFCE, która może się okazać inspirująca dla twórców dystrybucji. Popularyzują go własną działalnością, każda marka wydana na promocję ich firmy jest również promocją linuxa.

    p.s. właśnie jestem w trakcie zakupu poleasingowego biznesowego Lenovo.

  7. Hawk
    6 lipca, 2017 at 23:35

    Dla ciebie są takie wynalazki emperorlinux.com 😉 Poważnie Clevo to fajna firma, ale dla mnie mają jeden minus brak

    Pointing stick’a, który uchował się już chyba tylko w Thinkpadach.

  8. Inter
    6 lipca, 2017 at 23:59

    No właśnie kusi mnie ten grzybek w klawiaturze. Chwilę się nim pobawiłem i stwierdzam, że nie mam jeszcze wprawy. Kiedyś widziałem co wyprawia kursor gdy weźmie go w obroty sprawna ręka i byłem w szoku precyzji i szybkości pracy.

    Widziałem grzybulce w HP i Dellach więc nie tylko thinkpad’y

  9. takijeden.ninja
    7 lipca, 2017 at 8:28

    Tu nie o narodowy patriotyzm chodzi, bo z tym ciężko z racji internacjonalnych projektów jakim są zarówno distra jak i oprogramowanie. Cały czas twierdzę, że rzeczone Tuxedo przyczepiło sobie linuksa, w celu sprzedaży pecetów/laptopów. I z punktu widzenia niemieckiego nabywcy nie ma w tym nic złego i ma jakiś tam sens. Wszyscy nie szprechający nie mają się jednak czym zachwycać. Też jak widać w zachwyt sprzętem nie wpadłeś łapiąc jak mniemam za Thinkpada na rynku wtórnym.

    Odnośnie kwestii ekonomicznych w stylu „Za to nasze obroty z zachodnim sąsiadem są nie do przecenienia.” to nie bardzo wiem co w nich takiego dobrego. Odpływ rodzimej gotówki w zamian za towar, który nie jest dobrem unikalnym i może być równie dobrze sprzedawany lokalnie, no tego to nie chwytam.

    Co do ich wkładu w XFCE to zerknij co wyczynia pod tym DE pewien Francuz w dystrybucji Voyager Live.

  10. Enzoo - zielony jak Mint
    7 lipca, 2017 at 22:04

    Nie wiedziałem, że Linux w Niemczech zbliża się do 4%.. W takim razie zbliża się tam do momentu w którym powinien uruchomić się efekt kluli śniegowej.. no chyba, że nie…

  11. Inter
    7 lipca, 2017 at 22:36

    Oczywiście, że oni nie robią tego dla czystej satysfakcji i radości upowszechniania OSS. Z takim podejściem nikt na rynku sprzętu by nie przetrwał. Wszyscy kiedyś zaczynali od prostego składania elementów.

    Co do polsko-niemieckiej wymiany handlowej to nie myśl, że jest to wymiana jednostronna. Importujemy mniej więcej tyle samo co eksportujemy. Złotówka zostawiona w niemczech jest dla nas więcej warta niż pozostawiona w USA. To, że kupiłem Thinkpada na rynku wtórnym oznacza po prostu, że nie do mnie jest skierowana ta oferta, bo mnie obecnie nie stać na nowy komputer.

  12. Hawk
    8 lipca, 2017 at 11:14

    Ubuntu i Debian są bardzo popularne w Niemczech i we Francji. Wystarczy przejrzeć ich fora i zobaczyć, że są obsadzone przez mocnych zawodników – ludzi z wiedzą. Coś jak u nas DUG 😉

  13. Hawk
    8 lipca, 2017 at 11:23

    Voyager jak reszta dystrybucji z Xfce ma jedną irytującą rzecz – CSD. Zostawili to tak jak w Xubuntu i innych dystrybucjach. Potem bawisz się z GNOM3bird Xfwm lub gtk3-nocsd zamiast prosto z pudełka. O pierdzącym dźwięku nie wspomnę. Jak nie dopiszesz tsched=0 to pierdzi 😉

  14. takijeden.ninja
    8 lipca, 2017 at 14:16

    Sam wrzucam system na samodzielnie dobrany sprzęt więc nie skorzystam. Za Clevo lub innego kadłubka też nie złapię. Wstrzymuję się na dłuższy czas z kupowaniem lapka. Liczę na to, że AMD w końcu wepchnie się z czymś interesującym w lapki i zrobi się w końcu jakieś przetasowanie. Wtedy albo coś nowego, a jeśli nie to Thinkpad lub Fujitsu z drugiego obiegu.

  15. takijeden.ninja
    8 lipca, 2017 at 14:23

    Im głębiej w las tym więcej muchomorów 😉
    Mnie to rybka, bo to nie moje DE. Wrzuciłem to tylko jako konkretną opozycję do „zabaw” Tuxedo. I jak na wyczyn jednego człowieka, przyznam że Voyager zrobił na mnie spore wrażenie.

  16. ello
    8 lipca, 2017 at 19:08

    „Liczę na to, że AMD w końcu wepchnie się z czymś interesującym w lapki i zrobi się w końcu jakieś przetasowanie”

    +mld 🙂

  17. pavbaranov
    9 lipca, 2017 at 12:55

    W tej połowie roku planowane jest pokazanie mobilnej wersji Ryzena. Niestety nie wiem, czy będzie to APU, czy też samo CPU. W ogóle bardzo mało informacji. Też jednak czekam.

  18. Hawk
    11 lipca, 2017 at 11:16

    Voyager jest fajny nie ma to tamto. Tylko żeby w końcu te obrazy poprawili. Nie wiem z czym to ma związek, ale w wersji na Debianie też pierdzi. Normalnie w /etc/pulse/default.pa jest tsched=0 obok load-module module-udev-detect . Więc nie wiem czemu zostało to zmienione. Korci mnie żeby postawić sobie na domowym wersję GS.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »