przystajnik

GNOME 3.22 Karlsruhe

Armia 775 deweloperów, 22980 poprawek i nowości w kodzie, pół roku zmagań – jeżeli ktoś myśli, że nowe GNOME 3.22 to był spacer w parku, to bardzo się myli. Pierwastkiem zaskoczenia może być tajemnicza nazwa „Karlsruhe” sygnująca to wydanie, jednak uważni obserwatorzy spotkań GUADEC od razu skojarzą ją z miastem w Niemczech, gdzie odbył się tegoroczny zjazd osób związanych ze środowiskiem GNOME.

Zanim wydane GNOME 3.22 pojawi się na naszych biurkach z wydaniem jakieś dystrybucji upłynie sporo gigabitów w internecie. Dlatego do tego czasu pozostaje nam egzaltowanie się nowościami na papierze. A tych w GNOME 3.22 nie za dużo i nie za mało – tak w sam raz. Tym razem na pierwszy plan wysuwa się promocja i rozwój zorganizowanej formy dystrybucji oprogramowania dla Linuksa. Flatpak ma znieść dysproporcje dostępności nowych wersji programów dla jakiejkolwiek dystrybucji (podobnie jak Snap kub Appimage).

Flatpak integruje się

Flatpak integruje się

Flatpak w GNOME 3.22

Integracja formatu paczek Flatpak ma się dobrze i sukcesywnie coraz mocniej wpasowuje się w całość środowiska GNOME. Tym razem uskuteczniono pełną obsługę tego formatu. Wspomniane paczki obsługuje Menadżer Oprogramowania, jak również nieobce jest mu dodawanie repozytoriów zawierających flatpaki. Dzięki temu wyeliminowano konieczność uciekania się do terminala w celu zainstalowania paczki, a przy okazji w Menadżerze wyświetlane są informacje o pakiecie, jego źródle i poziomie bezpieczeństwa (czy działa w sandboksie). Prostsze życie z Flatpakiem będę mieli od teraz również deweloperzy, którym oddano do rąk narzędzia usprawniające wykorzystanie technologii nowych paczek.

Masowa zmiana nazw

Masowa zmiana nazw

Menadżer plików

Menadżer Plików w GNOME 3.22 to drugi element, który doczekał się największej ilości zmian i poprawek. Na początek dodano do niego możliwość wsadowej zmiany dużej ilości nazw plików. Funkcja ta wspomoże zarządzanie dużych kolekcji np. filmów, zdjęć, muzyki. Nazwy zmienimy z wykorzystaniem szablonów zastosowywanych do każdego pliku albo przez wyszukiwanie i zastępowanie części nazw wszystkich plików.

Ponadto poprawiono obsługę skompresowanych plików (.tar.gz, .zip) – menu kontekstowe umożliwia natychmiastowe rozpakowanie ich zawartości (lub utworzenie archiwum). Uporządkowano również sterowanie widokiem ikon i jednym kliknięciem przełączymy się pomiędzy siatką a listą. Poprawiono także przybliżanie i segregowanie listy plików.

Inne ulepszenia interfejsu użytkownika to ukrywanie paska stanu, aby nie zasłaniał plików, oraz wyświetlanie dodatkowych informacji o łączeniu z serwerami, w tym listę obsługiwanych protokołów.

Menadżer zdjęć

Do współczesnych standardów dociągnięto Menadżer Zdjęć, który doczekał się funkcji udostępniania naszych fotografii. Teraz każdy kadr łatwo wyślemy do serwisu Google lub załączymy do wiadomości e-mail. Trwają prace nad obsługą większej ilości serwisów. Całość jest jednocześnie zintegrowana z naszymi kontami on-line (ustawienia GNOME).

Lepszy Menadżer oprogramowania

Lepszy Menadżer oprogramowania

Menadżer oprogramowania

Menadżer Oprogramowania w GNOME 3.22 potrafi wyświetlić więcej programów jednocześnie, obsługuje też kategorie. Lepiej wiodocznymi stały się oceny przyznawana programom.

Ustawienia klawiatury

Pochylono się także nad ustawieniami klawiatury. W GNOME 3.22 lista skrótów jest teraz łatwiejsza do przeglądania, a nowy interfejs rozwiązuje liczne problemy z poprzedniej wersji. Dodano funkcję wyszukiwania, a ustawianie nowych skrótów jest teraz dużo prostsze.

Film i Muzyka

W Odtwarzaczu muzyki znacząco zwiększono wydajność. Program wczytuje się teraz szybciej, a siatka albumów automatycznie dostosowuje się do dostępnego miejsca na ekranie.

Odtwarzacz filmów umożliwia teraz odtwarzanie w różnych prędkościach. Jest to przydatne podczas słuchania rozmów i robienia notatek.

Wayland

Osoby czekające na triumfalne zaistnienie Waylanda na pulpitach linuksowych ucieszą się na wieść o tym, że GNOME 3.22 jeszcze lepiej wspiera i dogaduje się ze wspomnianym serwerem wyświetlania. Dodano np. obsługę tabletów graficznym Wacom, klawiatury ekranowej oraz wprowadzono możliwość obracania ekranu.

Na tym nie koniec, bowiem w 3.22 zobaczymy całe rzesze pomniejszych poprawek i usprawień – jak choćby budziki dla wydarzeń w nowej wersji Kalendarza. Klient IRC Polari może zapamiętywać i automatycznie używać haseł dla bota NickServ. Po perturbacjach z dostarczycielem treści dla Map, używają one teraz serwisu Mapbox z danymi OpenStreetMap.
 

Post navigation

71 comments for “GNOME 3.22 Karlsruhe

  1. pavbaranov
    23 września, 2016 at 7:33

    No nie muszą nawet upłynąć całe gigabajty w necie. W Archu Gnome 3.22 jest obecnie w repozytorium gnome-unstable (o ile pamiętam budowane na testing, zatem oba trzeba udostępnić).

  2. Pepe
    23 września, 2016 at 10:22

    Z każdym wydaniem coraz bardziej podoba mi się GNOME 3. Ma coraz więcej niezłych funkcji, ale dalej pozostaje proste i przejrzyste. No i w wielu dystrybucjach jest dopracowane, nie to co KDE.

  3. 23 września, 2016 at 11:39

    W którym miejscu KDE jest obecnie niedopracowane?

  4. pavbaranov
    23 września, 2016 at 12:06

    Zwróć uwagę na twierdzenie Pepe: „w wielu dystrybucjach jest dopracowane, nie to co KDE”. Czyli… „w wielu dystrybucjach KDE nie jest dopracowane”. Nie samo KDE niedopracowane, a jego implementacja w dystrybucji. A to niestety fakt.

  5. megaziuziek
    23 września, 2016 at 14:48

    Obsługa tagów i komentarzy w Dolphin,KMail,który działa i niedziała (wyszukiwanie wiadomości to porażka,mówie o folderach wyszukiwania,nie o filtrze,działanie akonadi/baloo,przez co wiodące dystrybucje rezygnują z kde-pim (manjaro,maui,netrunner)
    Dużo tego Panie,dużo

  6. megaziuziek
    23 września, 2016 at 14:49

    Zgadzam się,I tak jak mówię od czasu powstania Gnome-3 (Gnome-shell),czyli od kilku lat,Gnome 4 będzie w pełni uzywalne,jaki kiedyś Gnome 2.30.
    Wtedy się przesiądę.

  7. megaziuziek
    23 września, 2016 at 14:53

    Dobre zmiany,zwłaszcza dodanie funkcjonalności,niegdyś obecnych (za czasów Gnome 2) w Nautilus.
    Inna rzecz,że w ten sposób dostaniemy za dwa lata to,co było 5 lat temu.
    Czekam na inną nowość w Plikach (Nautilus)-możliwość wyświetlania w dwóch panelach:P
    I żeby ktoś coś zrobił z Evolution,bo wygląda to jak 10 lat temu cały czas.

  8. pavbaranov
    23 września, 2016 at 15:12

    Panie, „wiodące” dystrybucje nie mają ludzi, którzy są to w stanie ogarnąć. Pozostają takie, które nie pieprzą tego, co z upstreamu przychodzi.
    😀

  9. megaziuziek
    23 września, 2016 at 16:33

    hehe,prawda.
    W Manjaro tagi juz działają.
    Wiodące-miałem na myśli najpopularniejsze

  10. etmoon
    23 września, 2016 at 18:11

    Po co komu tagi i komentarze w systemie? Kto używa KMaila czy Evolutiona jak pod ręką jest Thunderbird i działa w każdym środowisku graficznym i dodatkowo nie trzeba się głowić jak swoją pocztę przenieść przed reinstalacją jak w Thunderbirdzie to jeden folder.

  11. etmoon
    23 września, 2016 at 18:13

    W Archu i Gentoo KDE działa całkiem zacnie. Nie wiem jak w openSUSE bo nie testowałem a jest to firma, która zatrudnia kilku twórców KDE.

  12. megaziuziek
    23 września, 2016 at 18:35

    Mi są potrzebne tagi i komentarze.I chciałbym,aby wyniki wyszukiwania mogły je uwzględniać.A po co komu tagi w mp3?
    Przydają się,naprawdę.
    Thunderbird sam używam,chodzi o to,że KOntact i jego programy sa naprawdę dobrze zintegrowane ze środowiskiem KDE,tak jak Evolution jest zintegrowane dobrze z Gnome

  13. etmoon
    23 września, 2016 at 18:57

    Są zintegrowane ale mogłyby działać lepiej i tu jest pies pogrzebany. Devowie mają swoją wizję jak to ma działać i co poradzić. Potem jak takie Kubuntu lub Minta musisz przeinstalować to gdzie przeniesiesz wszystkie ustawienia i pocztę jak to nie jest trzymane w jednym miejscu :/ Dodatkowo z ludźmi, z którymi pracuję używają różnych systemów i środowisk ale wszyscy używają Thunderbirda no i też chcę być kompatybilny z resztą grupy.

  14. 23 września, 2016 at 19:43

    Ok, wymieniłeś rzeczy których nie używam 😉 Osobiście system komponuje sobie z Ubuntu Minimal + plasma-desktop (w zasadzie samo KDE bez oprogramowania) i po niewielkiej konfiguracji pod siebie w zasadzie wszystko działa OK. Może po za usypianiem na sterownikach NVidii :/

  15. Pepe
    23 września, 2016 at 22:22

    Trochę Wam zazdroszczę czasu i wiedzy, dzięki którym potraficie większość zrobić samodzielnie. Ja już nie mam czasu na to, by dłubać i budować sobie system. Sporo dystrybucji używa, jako głównego środowiska GNOME i często to dobre produkty, z dość dobrze zoptymalizowanym środowiskiem. Niestety KDE kiedyś lubiłem, ale dystrybucje, które korzystały z Plasmy, jako domyślnego środowiska zawsze sprawiały mi jakieś dziwne kłopoty. Nie chcę tu wywoływać jakiejś burzy i nie zarzucam nic samemu KDE.

  16. Hepita
    24 września, 2016 at 8:33

    Na gnome 3.18 rok temu czekałem w Debianie ponad miesiąc. Pomimo, że to był sid.

    Ciekawe kiedy wejdzie do repozytorium stabilnego w archu. Nie mogę się doczekać, kiedy mi wywali wszystkie rozszerzenia, stwierdzi że wszystkie motywy są niekompatybilne i trzeba będzie wszystko ustawiać od nowa… A nie chwila… Zapomniałem że chciałem się przenieść na Plasmę, jak tylko wyjdzie 5.8 🙂

  17. Dobrecki
    24 września, 2016 at 8:58

    Dzięki za konkretne podsumowanie zalet Thunderbirda. Do tej pory jakoś nie umiałem na tym się skupić. A Kontact faktycznie uzależnia funkcjonalnością w KDE.

  18. pavbaranov
    24 września, 2016 at 9:51

    Najlepszy numer, to w Archu są dwa repozytoria „unstable”: kde oraz gnome. W pierwszym mamy wersje beta/rc nowych „dużych” wydań Plasmy oraz KDE-Applications (KF już to nie dotyczy). W drugim… nowe stabilne, zdaniem twórców, wersje Gnome 😉
    Przy okazji – w kde-unstable od jakiegoś czasu jest dostępna Plasma 5.8 Beta. Znam 2 osoby, które z tego korzystają (w tym ja) i obaj twierdzimy, że działa lepiej niż 5.7.5. Niemniej jednak obu nam (Intel i AMD, ale „przed GCN”) nie udało się uruchomić sesji Plasmy na Waylandzie.
    Z tego co widzę, to do stabilnego wydania 5.8 dojdzie jeszcze kilka zmian w zakresie usunięcia dostrzeżonych błędów, ale bardzo istotne one nie są. Sama Beta jest stabilna co najmniej na poziomie 5.7.x

  19. pavbaranov
    24 września, 2016 at 9:53

    Zdaje się, że jest to podyktowane chęcią dopracowania KDE do standardu XDG. W ~/.config masz to, co winno tam być wg XDG. W ~/.local – to co nie powinno być w ~/.config (m.in. lokalne wystroje itp.).
    Akurat backup Kontactu jest dość dobrze opisany na stronach KDE. Fakt – „ręczna” robota. Mogliby dodać jakiś prosty sposób, zarządzany z samego Kontact. W sumie goście, którzy pracują nad nim, są dość otwarci na propozycje. Pewnie jak dokończą to, nad czym teraz pracują (kdepim-next), przyjdzie czas na również i takie narzędzia.

  20. pavbaranov
    24 września, 2016 at 9:57

    Przynajmniej do wersji w Tumbleweed nie miałem zastrzeżeń. Plasma działa też dobrze w KaOS, Chakra, OpenMandriva. Przynajmniej spośród tych, które sprawdzałem.
    Na pewno natomiast nie chcę już żadnej wersji KDE w systemie korzystającym – nawet pośrednio – z paczek Debiana.

  21. pavbaranov
    24 września, 2016 at 9:59

    Bo używanie Kontactu w innym środowisku niż Plasma w ogóle nie ma najmniejszego sensu. Nawet jeśli to środowisko wykorzystuje część KF5 (jak choćby LXQt).
    Zobaczymy co wniesie KDEPIM-Next. Jak na razie nie chce mi się tego kompilować – za dużo roboty.

  22. pavbaranov
    24 września, 2016 at 10:00

    Bo przyjęło się, że jeśli KDE to np. Kubuntu. To może było dobre za czasów KDE4. Obecnie, przy Plasma 5, wydaje się, że inne dystrybucje robią to zdecydowanie lepiej.

  23. pavbaranov
    24 września, 2016 at 10:02

    Pożyjemy – zobaczymy. Gnome 4 zdaje się, że będzie na Gtk4. Zatem znów przesiadka na nowy toolkit. Pewnie natomiast nie będzie rewolucji ze zmianą interfejsu, który dalej będzie rozwijał to co zapoczątkowało Gnome 3.

  24. Hepita
    24 września, 2016 at 12:05

    Kiedy w ogóle ma wyjść Plasma 5.8?
    Może znajdę trochę czasu i zainstaluję betę. Muszę wtedy aktywować repozytoria testing oraz kde-unstable?

    Bardzo lubię Gnome, korzystam od wersji 3.14, ale jednak ta kompatybilność wsteczna to jakiś żart. Przez kilka tygodni po aktualizacji jest praktycznie nieużywalne – brakuje rozszerzeń. Chyba, że siedzimy na dystrybucji która wrzuca paczki miesiąc-półtora po wydaniu stabilnej wersji (tak jak to było kiedy miałem Debiana). W zasadzie gnom zaczyna się robić używalny chwilę przed premierą kolejnej wersji „stabilnej”, jak już zostaną przepisane wszystkie rozszerzenia.
    Stwierdziłem że nie jestem w stanie z gnoma korzystać bez kilku rozszerzeń, więc bez żadnego zastanawiania przy update przerzucam się na Plasmę, będę próbował ją jakoś dostosować żeby wyglądała i działała „gnomowo” 😉

    Tak przy okazji spytam, długi czas uruchamiania się Plasmy to taki feature, czy problem leży tylko u mnie? Po pewnym czasie korzystania (to była chyba wersja 5.6) środowisko uruchamiało się 20-30 sekund, dłużej od reszty systemu. Można co prawda hibernować, ale… jakoś się przyzwyczaiłem do zamykania

  25. etmoon
    24 września, 2016 at 13:51

    Mam to samo. Co ciekawe u mnie im dłużej się używało komputera tym dłużej się zamyka :/

  26. etmoon
    24 września, 2016 at 13:53

    Coś w tym jest, Kubuntu na lapku coś słabo się sprawuje :/

  27. pavbaranov
    24 września, 2016 at 14:15

    Plasma 5.8 – 4.10.16. Kalendarz prac KDE masz tu: https://community.kde.org/Schedules
    Plasmę 5.7.95 będziesz miał (w Archu) po dodaniu repozytorium kde-unstable i powinieneś mieć aktywowane testing, bowiem na tym jest to budowane. Niemniej jednak – jak się wydaje – obecnie nie ma to drugie większego znaczenia. Żaden komponent z testing (sprawdzane przed chwilą) nie jest takim, na którym jest budowana Plasma.
    Z uruchamianiem – różnie to bywa. Wg mnie jest ono porównywalne np. do MATE, tylko… inaczej wygląda 🙂 Fakt, mogłoby to zostać przyspieszone i miało być (pod koniec KDE4 były prowadzone nad tym prace, ale jakoś niemrawie i padły).

  28. etmoon
    24 września, 2016 at 15:04

    Jakie dystrybucje z KDE byś polecił, jeśli nie Kubuntu?

  29. pavbaranov
    24 września, 2016 at 16:28

    Nie odpowiem Ci na to prosto, bo będzie, że namawiam na coś. Ale…
    Generalne zasady, którymi ja się kieruję, przy wyborze dystrybucji z KDE są takie:
    – dystrybucja musi zapewniać jak najwcześniej nowe wydania KDE (wszak KDE jest praktycznie „ciągłe”),
    – im mniej zmian w stosunku do upstream – tym lepiej,
    – osoby odpowiedzialne za paczkowanie muszą się znać na KDE, a nie tylko na paczkowaniu, a nadto musi to być dla niej zajęcie „priorytetowe”,
    – jeśli dystrybucja obiecuje „gruszki na wierzbie”, jak np. wsparcie dla KDE do roku X, przy czym nie wiadomo nawet, czy w tym roku będzie jeszcze w ogóle takie KDE (albo wiadomo, że nie będzie), to dystrybucja jest spalona,
    – ludzie, którzy opiekują się KDE muszą się na tym znać, być na bieżąco z tym, co się dzieje w KDE,
    – sposób rozwoju KDE raczej implikuje dystrybucje rolling release bądź semi-rolling.
    W efekcie najlepsze – wg mnie – z tych, które przetestowałem ostatnio (powiedzmy ostatnie pół roku), to: Arch (sam go mam), Chakra, KaOS (uwaga – mocno eksperymentalne i bez jakiegokolwiek wsparcia 32-bit), OpenMandriva (i przechodzimy na rolling), OpenSUSE Tumbleweed. Pozostałe nie spełniają moich warunków. Co do Manjaro mam mieszane uczucia. Mageia – nie testowałem ostatnio. Gentoo w czystej formie – niestety – nie znam.
    Spośród powyższych najbardziej mainstreamowe (czyt. działają OTB, mają duże repozytoria, dobre wsparcie) to OpenSUSE i OpenMandriva. Dodałbym to Manjaro, ale… nie wiem. Rzeczy, których w Archu nie uświadczam tam się dzieją (niezależnie od środowiska). Arch jest dystrybucją dla świadomych użytkowników.
    Na pewno nie polecam: Linux Mint (najgorsza ze wszystkich dystrybucji z KDE), Kubuntu, Neon, Debiana (nawet testing i sid).

  30. FrytkiZŚmierdzącegoPoznania
    24 września, 2016 at 19:10

    Czemu Neon nie polecasz? Dlatego, że jest oparty na Ubuntu?
    Ja co prawda Neon nie używam, ale opartego na nim Maui i uważam to za najlepszą dystrybucje z KDE z jaką miałem do czynienia.

  31. pavbaranov
    24 września, 2016 at 20:08

    Swoją drogą ciekaw jestem jak się ma Maui, do… Maui, które obecnie jest Hawaii 😉
    Neon… cóż… Mało pełna ta dystrybucja i traktować ją można praktycznie wyłącznie jako jakąś wersję testową. W repozytoriach jest mało programów i prawdopodobnie trzeba by się posiłkować repozytoriami *buntu (i/lub PPA). To powoduje, że jeden z podanych przeze mnie wymogów – najnowsze wersje oprogramowania – nie są tam dostępne. Nadto nawet w *buntu nie ma wersji Qt5, której potrzebują niektóre programy, których używam. Ot, choćby przeglądarka, z której to piszę 🙂

  32. Inter
    24 września, 2016 at 23:18

    Ja też zwróciłem uwagę na Maui bo wydaje mi się idealną dystrybucją. Utrzymuje aktualność KDE (obecnie QT 5.7) i opiera się buntu a więc mamy repozytoria i paczki deb.

    Chętnie bym to postawił na desktopie.

  33. Inter
    25 września, 2016 at 0:10

    A to nautilus nie ma dwóch panelów?

  34. etmoon
    25 września, 2016 at 8:38

    Dzięki za odpowiedź, na pewno przetestuję OpenSuse bo słyszałem, że ma niesamowite wsparcie dla KDE. Mi też obecnie nie podobają się dystrybucje KDE oparte na Debianowcach. Chociaż Kubuntu wydaje backporty nowego wydania KDE to jednak nie do końca to działa no i ppa to problematyczna rzeczy.

  35. pavbaranov
    25 września, 2016 at 9:35

    Kubuntu wydaje mocno spóźnione backporty 🙂
    Obecny stan: KF5.23, Plasma 5.7.5, Apps 16.08.1. W Kubuntu PPA Backports (dla wersji 16.04) odpowiednio: 5.23, 5.6.5 i 15.12.3 (stan na dzisiaj). Dla mnie to dyskwalifikuje każdą dystrybucję z KDE, albowiem dostarczane są mi paczki z błędami, których często w nowszych wersjach już nie ma. Nadto Qt w wersji 5.5.1. Pewnie są zajęci doprowadzaniem wersji 16.10 do jako takiego działania i w związku z tym backporty są mocno stare. W zasadzie, to wersję Plasmy 5.7 mogą sobie odpuścić – 4.10 będzie już 5.8. LTS. I w sumie dla dystrybucji tego typu jak Kubuntu to jedyne wyjście: wydawać 18 miesięcznego LTSa i jedynie poprawki, gdy się ukazują.
    W OpenSUSE w istocie starają się dbać o to, by owe KDE działało. Plusem są np. paczki dostosowujące takie oprogramowanie jak np. Firefox do KDE (np. te same okna dialogowe, co w środowisku). Dobra dystrybucja dla „początkujących” (bo praktycznie wszystko OTB). W stosunku do innych, jak np. OpenMandriva jest jednak bardziej „ociężała” (w tej ostatniej masz do wyboru kilka wersji kernela, który możesz sobie dobrać do własnych potrzeb). Tak, czy inaczej mogę spokojnie polecić, ale jak wspomniałem Tumbleweed. Być może nie trzeba się łapać na nowe wersje w dzień ich ukazania się, sprawdzić na forum, czy wszystko działa, ale przynajmniej masz tu oprogramowanie z upstreamu, które rozwiązuje probemy, o których w „debianowatych” jeszcze długo będą gadać i zastanawiać się dlaczego coś nie działa, albo nie działa jak powinno.

  36. etmoon
    25 września, 2016 at 16:11

    Rzeczywiście masz rację. Jest o jedną wersję kde do tyłu. No cóż na razie chciałem przetestować OpenSuse ale miał problem z grafiką w moim lapku. Chyba będzie trzeba poszukać innego distro, które odpali ralling-relase z kde.

  37. Hepita
    25 września, 2016 at 16:12

    Nie, jedynie obsługę wielu kart.

  38. megaziuziek
    25 września, 2016 at 16:24

    Miał,5 lat temu….

  39. pavbaranov
    25 września, 2016 at 18:50

    Nie wiem o co Ci chodzi z tą grafiką, bowiem Zuśka raczej dobrze wszystko wspiera, co popularne.
    Spróbuj OpenMandriva.

  40. Inter
    25 września, 2016 at 20:58

    Aaaa no to wyjaśnia skąd mi te panele się wzięły.

  41. etmoon
    26 września, 2016 at 8:01

    Wszystko już dobrze. Był problem z programem nagrywającym na Windowsie, akurat wtedy wykonywałem na nim pracę. OpenSuse chodzi jak złoto i chyba czeka mnie w tym tygodniu reinstalacja 😀 Trzeba będzie się tylko trochę odzwyczaić od *buntuwego sposobu myślenia 😀

  42. Robert Masi
    26 września, 2016 at 16:34

    A ja sobie właśnie postawiłem Linux mint z KDE(dodałem kubuntu-ppa i mam 5.7.5). Chodzi tak samo jak Arch i jedyna dystrybucja, która poradziła sobie z moim sprzętowym RAID-em, bez grzebania..
    Wiem, że będę przez Ciebie wyklęty, ale niestety łatwizna wygrała 🙂

  43. pavbaranov
    26 września, 2016 at 16:51

    NIby dlaczego masz być wyklęty? 🙂 Używasz czego chcesz.
    Czy chodzi jak Arch, OpenSUSE, czy OpenMandriva? Nie 😀
    Mnie zastanawia z Mintem zupełnie co innego – w jaki sposób Clem, który absolutnie nie zna się na KDE, zapewni wsparcie dla Plasma 5 w 18 do 2021 r. I tu pusty śmiech…
    Swoją drogą… po co dodawałeś kubuntu-ppa, skoro (przynajmniej „backports” to ma OTB)?

  44. megaziuziek
    26 września, 2016 at 19:27

    No ok,wierzę,że się nie zna na słowo.natomiast faktem jest,że ikony w trayu działają ,jak to mówisz OTB.Chodzi o ladi-system-tray,i parę innych programów.W Maui to nie działa,w Manjaro trzeba instalować python2-dbus,python2-gobject i inne takie.
    A w Mint działa.W Mint nie ma też kłopotu z zamontowaniem udziałów nfs,a w Manjaro trzeba się napocić.

  45. K
    26 września, 2016 at 20:19

    „W Maui to nie działa…” a niby czemu ma nie działać. Czyżby nie można było użyć „apt install laditools” ? W końcu ten pakiet pochodzi z repo ubutnu. Linux Mint nie dostarcza swojej wersji tej aplikacji.
    Maui Linux to przecież ubuntu lts 16.04 + paczki kde od Jonathana Riddella (Neon linux, były lider kubuntu) + szlif deweloperów z Blue Systems (sponsora KDE, twórcy Netrunnera).

  46. megaziuziek
    26 września, 2016 at 20:50

    niby tak,ale po instalacji nie działa ladi-system-tray,oraz ladi-player.Niespełnione zależności pythona i no module named xdg,oraz jakies błedy gkt-3 itp.
    Zresztą problem z niedziałającymi ikonami w trayu Plasma 5 jest szeroko opisywany na forach.
    Z tym,że w Mint KDE działa

  47. pavbaranov
    27 września, 2016 at 8:55

    Każdemu wg zasług. Tfu, potrzeb. Mint ma ladi-system-tray. I nieco innych rzeczy. W Manjaro działa (jak sam piszesz), ale trzeba doinstalować. Czyli działa.
    Jeden woli mieć system, w którym są dziesiątki rzeczy, które mu są niepotrzebne, inny woli mieć system, w którym jak coś potrzebuje – nie ma potrzeby doinstalować.
    A przy okazji – tzw. „stare ikony traya” od wersji bodaj 5.6 winny bez problemu działać w Plasma, albowiem zostało to przywrócone. W sumie w jedynym środowisku 🙂
    Daleki jestem od twierdzenia, że Linux Mint 18 KDE po jego zainstalowaniu działa wadliwie. Nic z tych rzeczy. Działa w miarę dobrze (tj. niewiele rzeczy jest takich, do których mogę się przyczepić). Krytykując tę wersję Minta interesują mnie kompletnie inne rzeczy, jak choćby obiecywanie wsparcia bez pokrycia, istnienie dystrybucji, która jest składanką paczek z obcych dystrybucji, o których działaniu nikt w Mincie nic nie wie i nie jest w stanie dać gwarancji, że pozbawiony opiekunów system po prostu się nie rozleci. Wiele innych jeszcze, a najbardziej mnie wkurza zwykłe wprowadzanie ludzi w błąd. Biorąc pod uwagę, że Mint jest uważany za dystrybucję dla początkujących, dopracowaną, taką z którą każdy sobie poradzi (po „przejściu”), to jakim prawem gwarantują wsparcie dla tej swojej składanki do 2021 r.? Czy takie samo wsparcie, jak ma obecnie Mint 17 KDE do roku 2019? Ten ostatni pozostał bez żadnego wsparcia, a użytkownicy żyją w ułudzie, że wszystko tam działa dobrze, bo to KDE4 (oczywiście w przeciwieństwie do Plasma 5). W przypadku wystąpienia błędu, luki, nie mają się nawet do kogo zgłosić. Praktycznie wszystkie składniki KDE4 są już porzucone, a Mint nie przejął ich źródeł i nie dba o nie. Nie miałbym nic przeciwko temu, by wzorem opiekunów Trinity zostało to przejęte. Wówczas powiedziałbym solidna dystrybucja. W tej chwili, takiego zdania o niej nie mam (jak i o każdej, która twierdzi, że „wspiera” KDE4 do jakiejś daty po sierpniu 2015).

  48. megaziuziek
    27 września, 2016 at 9:26

    Wiem,wiem,rozumiem.
    Dlatego też rozważam przejście na Manjaro Plasma.Póki co,virtualbox

  49. pavbaranov
    27 września, 2016 at 10:30

    To zależy czego chcesz i czego wymagasz od systemu. Jeśli interesuje Cię mainstreamowa dystrybucja, która oferuje bardzo dobre wsparcie, ma olbrzymią bazę programów w repozytoriach, pośród deweloperów są osoby, które znają się na KDE i nim (tzn. implementacją w tej dystrybucji) opiekują, a jednocześnie jest dystrybucją bardzo przyjazną, prostą w obsłudze, to przed Manjaro poleciłbym OpenSUSE (najlepiej Tumbleweed), a zaraz po niej OpenMandrivę.
    Manjaro w 3 kolejności i mniej więcej na równi z Chakrą.
    Dlaczego – bo z tego, co opisujesz, to prawdopodobieństwo, że Zuśka, czy Mandaryna będzie działać w sposób, którego oczekujesz zaraz po instalacji jest większe. Daleki jednak jestem od stwierdzenia, że Manjaro jest złą dystrybucją (choć z niej uciekłem :)). Jej użytkowanie może być jednak bardziej skomplikowane niż obu wcześniej wymienionych (i nie chodzi o kilkudniową zabawę na VB, tylko o użytkowanie jest przez dłuższy czas, najlepiej przez przejście przez okres pojawienia się nowych „wydań”).

  50. megaziuziek
    27 września, 2016 at 11:14

    No właśnie Suse też wypróbuję,może OpenMandriva też.Nie miałem z tym styczności od Mandrakelinux:P
    Chakra nie ma tych programów co potrzebuję,kiedyś używałem Chakry.

  51. pavbaranov
    27 września, 2016 at 12:21

    Chakra ma mniej więcej 100% programów KDE i uzupełniająco Gtk. Kiedyś też jej używałem (to mój pierwszy system zasilany pacmanem) i nieco się zmieniło. Nie ma „dublowanych” aplikacji KDE przez Gtk. Przynajmniej w repozytorium i przynajmniej w dużej ilości.
    Jeśli miałbym Ci polecić Zuśkę do spróbowania, to zerknij sobie na te wersje, które tutaj: https://en.opensuse.org/openSUSE:Tumbleweed_installation oznaczone są jako LiveCD. Po wgraniu na pendrive, zachowuje się to jak „normalny” system. Możesz go aktualizować, dogrywać programy itp. Akurat nie mam pendrive USB3, ale nawet z dwójki działa sprawnie. W przeciwieństwie do VB ma jedną zaletę – działa nie jak system w wirtualnym środowisku.
    Był czas, gdy na Zuśkę psioczyłem, ale po 2 miesiącach bawienia się z takim pendrive, raczej mam pozytywne odczucia.
    Wracając do Manjaro. Miałem przez jakieś pół roku, przy czym końcówka, to był już jakiś ManjArch 🙂 Obecnie czasy, które wówczas spowodowały, że przeszedłem na Archa minęły, ale dalej mam wątpliwości co do pewnych rozwiązań, które powodują problemy, jakie z jakichś niepojętych mi przyczyn pojawiają się w Manjaro, a nie ma ich w Archu. Tak, czy inaczej – do wypróbowania. Masz 2 polskie fora, które jakoś to się starają wspierać. Masz 2 polskie kanały IRC, na których również można o tym porozmawiać. Stosunkowo niewielka ilość osób, które to ogarniają, przekłada się – wg mnie – na stosunkowo dobre wsparcie.
    I jeszcze jedno – w porównaniu z systemami deb (przede wszystkim), tworzenie nowych paczek dla systemów opartych o pacmana, to po prostu bajka. Opanowanie PKGBUILDów dla mnie (nie mam nic wspólnego z informatyką, ba nawet nie miałem takiego przedmiotu w szkole) to było przysłowiowe 5 minut. Tutaj też – w przypadku braku jakiegoś programu – możesz liczyć na wsparcie co najmniej 2-6 osób, które aktywnie je tworzą. Kwestia do rozważenia.
    Niemniej jednak – jeśli chodzi o bazę programów – to spośród tych, o których dyskutujemy nic nie pobije OpenSUSE wraz z jej społecznością, która dostarcza swoje aplikacje na zasadach podobnych do PPA.

  52. megaziuziek
    27 września, 2016 at 12:37

    Właśnie.Na Virtualbox nie wszystko działa,a w wersji live i owszem.Dlatego mam pendrive z paroma systemami,które próbóję/używam jak normalny system,i właśnie tu używam Multisystem.W *buntowych systemach da się zrobić opcję zapamiętywania (czyli persistance).Da się to zrobić z Suse?Czy każdy start takiego systemu to od nowa?
    Chociaż chyba są narzędzia,aby zrobić sobie iso z zaktualizowanego systemu ze swoimi programami?Albo zainstalować system do prób na dysku zewnętrznym?
    Można też odpalić iso z dysku w grubie (gmrl czy jakoś tak),albo po prostu zainstalować drugi system obok,ale mam mało miejsca na lapku.

  53. pavbaranov
    27 września, 2016 at 13:31

    Tak jak Ci napisałem – ten livecd działa jak „normalny” system. Pewnie, gdybym go komuś zaprezentował, nie odczułby różnicy. To jest właśnie persistance.
    Po hucz się bawić, by robić takie iso? Tak, są takie narzędzia. Daje Ci je samo Suse.
    Do odpalenia iso z dysku nie jest potrzebene nic innego jak GRUB oraz wiedza jak to mu przedstawić. Zobacz sobie na: https://wiki.archlinux.org/index.php/Multiboot_USB_drive – masz tu kilka przykładowych wpisów. Możesz jeszcze niekiedy coś znaleźć w necie. Natomiast livecd z linka, który Ci podrzuciłem działa jak „normalny” system. Jedyna różnica, że – o ile pamiętam – nie zainstalujesz go. Do wypróbowania jest na pewno świetny.

  54. K
    27 września, 2016 at 13:42

    Ja gdy chcę wypróbować dystrybucję przy czarnej robocie to po prostu instaluję na penie tak jak na zwykłym dysku. Spowolnienie jest wyczuwalne choć nie denerwujące.
    Co do OpenSUSE Tumbleweed to jego twórcą jest Greg Kroah-Hartman, a to zobowiązuje 😉

    W obecnej chwili to właśnie OpenSUSE znalazł złoty środek na dystrybucję, z jednej strony OpenSUSE Leap (oparty o SLE z nowym oprogramowaniem użytkowym np. w wersji testowej 42.2 beta 2 jest testowa Plasma 4.8 beta), z drugiej OpenSUSE Tumbleweed jako dystrybucja rolling-relase. Dla każdego coś dobrego 😉

  55. megaziuziek
    27 września, 2016 at 13:52

    1 . Na *buntu instalujemy gmrl-rescueboot.
    2 . Wchodzimy do katalogu /boot/grml/
    3.Wklejamy obraz iso jednej lub więcej dystrybucji
    4.Aktualizujemy grub
    5.I odpalamy co chcemy bez pendriva
    Na Mint to proste,ten link to czarna magia:P

    PS.tak,doczytałem że Suse Tumbelcośtam najlepiej instalować z netinstall.Że liveDVD nie nadają się do instalacji oraz aktualizacji systemu.

  56. Dobrecki
    27 września, 2016 at 13:56

    „Bo używanie Kontactu w innym środowisku niż Plasma w ogóle nie ma najmniejszego sensu”.
    – Ciężko się nie zgodzić, spróbowałem odpalić Korganizer na XFCE i po prostu stracił on sens.

  57. Dobrecki
    27 września, 2016 at 14:08

    „Na pewno nie polecam: Linux Mint (najgorsza ze wszystkich dystrybucji z KDE)…”
    – Tyle że w odróżnieniu od wymienionych powyżej, przy przeciętnym sprzęcie Linux Mint z KDE faktycznie działa OTB. Ja zwykle używam do tego rodziny, jeśli po instalacji kobiety nie mają do mnie już żadnych więcej zastrzeżeń to uznaję system za prawdziwy OTB. Kobiety z rodziny, bo takiej nie powiesz że jest leniwą krową nie umiejącą poszukać rozwiązania w googlu. Chyba że lubisz sobie sam gotować? 😀

    Ale też przyznaję się bez bicia, że ostatnio Suse i Mandrivę testowałem z 5 lat temu, może od tego czasu dużo się zmieniło i nie trzeba już poprawiać tuzinów „drobiazgów” przez konsolę? Może faktycznie zaraz po instalacji można siadać i na nich pracować bez ŻADNEGO „grzebania”przez 3 lata?

  58. K
    27 września, 2016 at 14:15

    gmrl-rescueboot jest tylko zwykłym automatem korzystającym z wiedzy przedstawionej min. na wiki archa. W każdej innej dystrybucji korzystającej z grub2 wystarczy skopiować dwa pliki (skrypt sh i jego plik konfiguracyjny) i zadziała z powodzeniem http://git.grml.org/?p=grml-rescueboot.git;a=tree;hb=bc433765e5fe44079abad4c588eefad87be6749c

  59. pavbaranov
    27 września, 2016 at 15:14

    Gotować lubię. Nawet bardzo. I zaraz to uczynię.
    Raz jeszcze – nie mam nic do tego, że Linux Mint KDE w ogóle działa. Równie dobrze podwozie od Syrenki z silnikiem od Ursusa i nadwoziem od Ferrari również będzie jeździć.
    Moje zastrzeżenia są zdecydowanie inne. Spróbuję w punktach:
    – W chwili swego ukazania się, Linux Mint 18 KDE prezentuje „historyczne” oprogramowanie KDE – do tego oprogramowania nie ma wsparcia ze strony twórców KDE, bo ci są już przy następnej wersji/wersjach,
    – Mint jest swego rodzaju składanką: base od Ubuntu, KDE od Kubuntu, do tego dodali kilka swoich rozwiązań; nad KDE nie dbają w ogóle, bo pozostawili to obcej dystrybucji (Kubuntu w wersji backports) – mam pytanie jakie oferują wsparcie w zakresie choćby błędnego paczkowania?
    – oferują gruszki na wierzbie w postaci „wsparcia” dla Plasma 5 do roku 2021 choć nawet nie wiedzą, czy w roku 2021 będzie jeszcze Plasma 5; użytkowników KDE4 ze „wsparciem do roku 2019” już pozostawili samych sobie.
    (nie będę wymieniał dalej, bo szkoda Waszego czasu, więcej jest tu: http://linux-pavbaranov.blogspot.com/2016/09/wsparcie-dla-plasma-5-w-linux-mint-do.html)
    Linux Mint KDE (nie dotyczy to np. Cinnamon, czy MATE) swoich użytkowników po prostu nabija w przysłowiową butelkę. Z tego powodu jest to dla mnie złe rozwiązanie, zła dystrybucja KDE, a nie dlatego, że coś tu „nie działa” OTB. Działa – tego nie jestem w stanie zaprzeczyć, ani też do głowy mi to nie przychodzi.
    A „grzebanie”? Dla mnie jest ważniejsze wsparcie i opieka nad systemem, który jest oferowany od teoretycznie poprawnego dopracowania dystrybucji, która nie oferuje nic, a jedynie obwieszcza wszystkim jaka to ona nie jest cudowna. Dla mnie LM KDE to po prostu – mówiąc szczerze – jedno wielkie oszustwo.

  60. Dobrecki
    27 września, 2016 at 19:19

    Powiem ci w czym tu jest rzecz tak naprawdę, – to ma działać. Podobnie do Windowsa, który też ma działać. Dlatego Mint jest tak popularny, bo zamiast piramidy obietnic on po instalacji po prostu działa.
    Miałem już u siebie dwóch „reformatorów”, mających odpowiedzi na wszystkie pytania i rozwiązania wszystkich problemów. Ustnie. Na moje krótkie – Okey, bierz to na siebie i działaj … Łapali sklerozę i pomroczność jasną na zawołanie, więcej nie podejmowali tematu. Nie pasowała im odpowiedzialność z własnej kieszeni.

    Zaletą Minta jest właśnie stabilność. W firmie to ja mam w nosie aktualność pakietów, byleby było w miarę bezpiecznie. Bez problemu zainstaluję Debiana Siódemkę, bo na urodzie też mi nie zależy. Ale system ma być stabilny, funkcjonalny i przewidywalny. W miarę możliwości – do bólu. Mint spełnia te warunki, tak wersja KDE jak i XFCE. A że pakiety stare? Auto też mam 8 letnie i spokojnie przez Alpy lewym pasem wyprzedzam te nowoczesne zabawki.
    Funkcjonalność, bezpieczeństwo i responsywność Linuksy mają dużo do przodu względem windowsów, więc nie ma powodu żeby ludzie potrzebujący stabilności ganiali za nowinkami. Bo i w imię czego?

    Sorki że nie odnoszę się do twojego podlinkowanego tekstu, ale miałem do wyboru albo ci odpowiedzieć, albo go przeczytać. Bo choć wieczór niby po pracy, ale jakoś czasu od wakacji mam codziennie mniej. 😉

    Pozdrawiam
    (bez nerw, bo jako użytkownik Minta LTS KDE jestem tym bardziej świadom jego ograniczeń i słabości).

  61. pavbaranov
    27 września, 2016 at 22:39

    Powiem Ci w czym rzecz. Albo coś udaje, że działa, albo wspiera. Wybór należy do Ciebie. Nikt Ci nie narzuca żadnej absolutnie dystrybucji. Nikt Ci też nie mówi, że Mint nie działa. Bo działa.
    Problem leży zupełnie gdzie indziej. Jeśli jednak nie chcesz tego zrozumieć – Twoja sprawa i Twój wybór. Używaj Minta, czy czegokolwiek. Nie mów mi jednak, że coś jest białe, skoro czarne jak diabli.
    Ty masz swoje racje – ja mam swoje. Dla mnie jest coś ważniejsze, dla Ciebie coś innego. Ale – błagam – nie mów mi, że „władcy” Minta wspierają cokowliek, a już w szczegóności KDE. Jeśli tak – proszę o konkrety.

  62. ekmcewk
    28 września, 2016 at 8:28

    > Inna rzecz,że w ten sposób dostaniemy za dwa lata to,co było 5 lat temu.

    No nie wiem. Gnome-shell używam od końcówki 3.14, generalnie fajne środowisko pod media center (które może posłużyć do paru jeszcze rzeczy poza odpaleniem Kodi), ostatnio jednak tak od 3.18 zauważyłem, że deweloperzy Gnome mają tendencję do psucia tego co już w trójce działało, nie mówiąc że o miejscami dość lajtowym podejściu do własnych wytycznych dot. środowiska. Więc te dwa lata do dość optymistycznie 😉

  63. Dobrecki
    28 września, 2016 at 9:16

    Przeczytałem, dobry tekst. Klarownie tłumaczy w czym problem. Dzięki.
    Powiem ci że zdawałem sobie sprawę z większości tego o czym piszesz, ale gdzieś podświadomie bardziej. I tak szczerze to … jeśli o mnie chodzi, to póki co niczego to nie zmienia. Nadal zamierzam wgrywać wersje LTS co dwa, trzy lata. I naprawdę będę wdzięczny opiekunom dystrybucji za brak nowinek i co za tym idzie niebezpieczeństw ew niestabilności.
    Jak będę chciał mieć więcej atrakcji i niespodzianek to zawsze mogę odpalić któryś komputer z Windowsem. ;)))

    Natomiast, korzystając z twojej kompleksowej wiedzy, poproszę cię o doradzenie na przyszłość dystrybucji równie stabilnej i w miarę możliwości bezobsługowej jak Linux-Mint. Niekoniecznie KDE. KDE w Mincie używam tylko dlatego że w nim wszystko u mnie działa naprawdę OTB. No i uzależnił mnie Korganizer, ale pracuję już nad rzuceniem tego „nałogu”. 😀
    XFCE na starszych maszynach też bardzo dobrze mi służy.

    Docelowo ma być do biura, ale też do domu. Bo na domowych komputerach instaluję testowo wszelkie aktualizacje, itp. Na kilkanaście komputerów, więc odpada wszelkie ręczne grzebanie. Nie musi być bezpłatny, zwłaszcza dla firm, ale otwarty już tak.
    Aha, i zamiast ewentualnego wsparcia technicznego wolałbym stabilność podobną jak w Mincie, gdzie po prostu wszystko działa i nie ma potrzeby wydzwaniać po helpdeskach.

    Piszę serio, bo po twoim tekście uświadomiłem sobie że za Minta z KDE tak naprawdę nikt nie odpowiada i w pewnym momencie mogę się obudzić z ręką w nocniku. A takim sytuacjom oczywiście lepiej zapobiegać z większym wyprzedzeniem czasowym, niż je potem leczyć „na wariata”.

  64. pavbaranov
    28 września, 2016 at 13:53

    Odnośnie pierwszej kwestii. W przypadku KDE jest bardzo dziwnym środowiskiem. Jego cykl wydawniczy jest zbliżony do LO i podobnie jak LO oparty jest na czasie. Z góry wiadomo kiedy i co się ukaże. Każde następne wydanie zawiera jakieś naprawione błędy w stosunku do poprzedniego. Zawsze zatem następne wydanie jest „lepsze” od poprzedniego. Równocześnie poprzednie wydanie de facto przestaje być już wspierane przez KDE (bo go nie ma :)) – zerknij sobie na schedule od KDE – wydanie Plasmy do linii 5.6.x uznane są za… historyczne. Tak samo jak historyczne są KDE1-4. Istnieje zatem większe prawdopodobieństwo, że następne wydanie nie tylko nie „wywróci” czegoś, ale dodatkowo naprawi. Fakt – tzw. „duże” wydanie (inna druga cyfra) może zawierać jakąś zmianę w stosunku do poprzedniego. Ta zmiana może, ale nie musi Ci się podobać. Niemniej jednak i tak wyjścia nie masz, bo wsparcie poprzedniego de facto pada. Ze względu na to, że KDE jest mocno złożonym oprogramowaniem (zobacz sobie ile linii kodu zawiera), to co do zasady nie istnieją osoby, które nie stanowią tzw. upstreamu, które byłyby w stanie świadczyć jakiekolwiek wsparcie wobec KDE. To świadczone jest na poziomie właśnie upstreamu. Zwróć uwagę – wszędzie przy nowych wydaniach w dystrybucjach jest pisane tak: błędy paczkowania proszę zgłaszać nam, ale błędy oprogramowania – do KDE (oczywiście nie dotyczy to np. Minta :), bo tu nikt nie paczkuje tego). Dystrybucja zatem, która oferuje „brak nowinek” (od KDE) nie działa zatem na Twoją korzyść, a na niekorzyść. Błędy „stabilności” najczęściej są wynikiem (choć nie zawsze) innych elementów systemu, a nie KDE.
    Jeśli byś chciał przy KDE (Plasma 5, bo co innego dzisiaj sensu nie ma) pozostać, to osobiście poleciłbym wszelkiego rodzaju dystrybucje tzw. semi-rolling. Spośród tych najbardziej znanych Chakra i OpenSUSE Leap (zwłaszcza, że chodzi Ci o jak najmniej „obsługowe”). Osobiście jednak pozostaję zwolennikiem rolling release, ale to temat na długą dyskusję dlaczego.
    Nikt natomiast jeszcze nie wie jak się zachowają dystrybucje po wprowadzeniu Plasma 5.8, które jest „potrójnym” LTS (tj. oparte o Qt5.6LTS, KF5.26LTS i samo też jest LTS). Jeśli wyjdzie jakaś dystrybucja, która będzie zawierać to właśnie oprogramowanie, to do kwietnia 2018 masz spokój. Nie dostaniesz „nowinek” funkcjonalnych – tu się nic nie zmieni – ale będziesz miał 18 miesięczne wsparcie. Potem albo powstanie nowy jeszcze LTS z linii 5.x, albo będzie dostępne już „KDE” 6.

    Jeśli chodzi o Twoje drugie pytanie. Cóż… przeceniasz moją wiedzę, ale w tym zakresie, w jakim ją mam, to z płatnych linuksów wielkiego obecnie wyboru nie masz: RHEL lub SLES. Wybór w zasadzie sprowadza się do kwestii ekonomicznych oraz środowiska (w RHEL jest wyłącznie Gnome albo głównie Gnome). W zależności natomiast do czego ten system „biurowy” ma Ci służyć oraz z jakim środowiskiem ma on występować, to mógłbym Ci polecić również np. Centos lub Debian Stable, ale w obu przypadkach nie z KDE. Z czym? Do biura? Z właściwie oprogramowanym OpenBoksem. Dlaczego? Bo nic Ci innego nie jest potrzebne, służyć będzie co najmniej do roku 2024, a do tego czasu zdążysz już pewnie komputery powymieniać.
    Stabilność nie jest „podobna”, ale – wg mnie – wyższa niż Minta.
    Do domu – wg własnego wyboru.

    I gwoli wyjaśnienia: nie mam pojęcia za co i kto odpowiada w przypadku Mint KDE, ale za paczkowanie KDE odpowiadają goście od Kubuntu, za „base” goście od Ubuntu, za tych kilka aplikacji na krzyż od Minta – ci od Minta, ale kto odpowiada za to, by się to nie rozleciało – nie mam pojęcia. Prawdopodobnie Mint liczy na to, że skoro Kubuntu 16.04 też jest LTS, to „jakoś” to będzie działać do czasu wsparcia Kubuntu. Natomiast jeśli chodzi o Minta – nie powiem złej rzeczy w stosunku do wydań, które są ich domeną: Cinnamon i MATE, albowiem o nie w istocie sami dbają.

    Sorry, za dłużyznę.

  65. K
    29 września, 2016 at 11:16

    „I gwoli wyjaśnienia: nie mam pojęcia za co i kto odpowiada w przypadku Mint KDE …” trzeba jasno powiedzieć czym jest a czym nie jest Linux Mint. Czy jest samodzielną dystrybucją pokroju archlinuksa, debiana czy opensuse? Nie, linuxmint powstał jako ubuntu ze zmienioną konfiguracją i dopieszczonym wyglądem. To nie zmieniło się do tej pory, owszem dodali kilka swoich programów, spakowali mate (którego są współtwórcami), spakowali cinnamon (którego tworzą) oraz kilka backportowanych bibliotek i firefoksa (gdzie zmienili główną wyszukiwarkę). Czym jest Linux Mint KDE – do dopieszczone Kubuntu ze zmienionymi niektórymi programami i zmienioną szatą graficzną, to samo tyczy się Linux Mint Xfce.
    W świecie Archlinuksa odpowiednikiem Linux Mint może być Antergos.

    Co do ekosystemu KDE w formacie deb to nie jest źle, ba powiem że jest całkiem dobrze a to za sprawą Blue Systems. Zatrudnili Scarlett Clark (deweloperkę kubuntu) a przede wszystkim Jonathana Riddella (byłego lidera kubuntu, twórcę KDE neon i … release manager KDE). Mamy więc programy ze stajni KDE zaraz po wydaniu oraz dwie wersje deweloperskie prosto z git (stable i unstable). Wszystko zbudowane na bazie Ubuntu LTS 16.04 🙂

  66. pavbaranov
    29 września, 2016 at 11:55

    Oki – posprawdzałem jeszcze te ustawienia w ~/.config i ~/.local (pomijam, że są jeszcze inne :)). Ogólna zasada jest taka, że w ~/.config są pliki konfiguracyjne (*rc), niekiedy też katalogi, w których takie pliki są zawarte. W ~/.local masz „dane” wykorzystywane przez elementy środowiska, które są sterowane przez owe pliki konfiguracyjne, które to „dane” są lokalne (tj. nie są dostępne dla wszystkich użytkowników). Tego samego typu dane globalne, znajdują sie w /usr/share.
    W sumie, to niby porządek jest 🙂

  67. Dobrecki
    4 października, 2016 at 12:23

    To nie dłużyzna a konkretne wyjaśnienie interesujących mnie zagadnień. Dzięki wielkie za to info!
    Próbowałem Open Suse, w wersji Live. Do której linka umieściłeś w którymś z powyższych postów. Działa średnio ciekawie, mam wrażenie że nawet po instalacji na dysku będzie podobnie mulista jak z pendrive. Ale może to moje uprzedzenia, wynikające z przywiązania do debianowatych i łatwo do nich dostępnych paczek deb?
    Tak czy siak, jak tylko znajdę więcej wolnego czasu to zainstaluję na dysku, bo te Open Suse sprawia wrażenie dużej stabilności. Ale muszę mieć gwarancję że nie okupię tego wymianą dajmy na to wszystkich drukarek czy skanerów w biurze.
    Chakra będzie kolejna (patrząc na terminarz pewnie wyląduje na tapecie około grudnia).

    „… właściwie oprogramowany OpenBoks” odpada do biura. Któreś tam prawo Murphego mówi że będzie to działać idealnie do czasu mojego pierwszego urlopu. I posypie się w drobny mak dwie godziny po jego rozpoczęciu. 😀
    Ja z wyrachowania wybieram dystrybucje typu „zainstaluj i zapomnij”, nie wiesz jakie cuda z komputerami wyrabiają piszpanny z biur w najmniej odpowiednich po temu momentach! 😉
    Póki co, komputerom z Mintem nie dają rady. A to jest bardzo mocny argument za! 😉

    Jeszcze raz dziękuję za wyczerpujące informacje i konkretne propozycje. Teraz powolutku sobie będę to wszystko testował, oswajał się i dopasowywał.

  68. pavbaranov
    4 października, 2016 at 14:39

    OpenSUSE i Debian/Kubuntu/Netrunner itd. itp. mają mniej więcej tyle samo paczek. Ryzyka, że „podłączysz drukarkę i skaner” i coś co działo na DEB nie będzie działać na RPM praktycznie nie ma. Generalnie jeśli jakieś urządzenie działa w jednej dystrybucji, to ma działać w innej, która ma co najmniej w tej samej wersji podstawowe programy do ich obsługi. Moje all-in-one Brothera nie ma paczek dla Archa, nie ma też źródeł, ale… działa już któryś rok, wcześniej w Chakrze, potem w Manjaro obecnie w Archu.
    Szybkość działania, mulistość… wg mnie porównywalne jest OpenSUSE do standardowych instalacji mainstreamowych dystrybucji opartych o APTa. W obu przypadkach musisz sobie to stuningować, powyłączać niepotrzebne usługi itp. I będzie lepiej. Z tego co pamiętam, to OpenSUSE kompilowane jest na i586, zatem winno działać teoretycznie sprawniej od Debian/*buntu (i pochodne).
    Dodatkowo do OpenSUSE masz podobne repozytoria jak PPA w *buntu.
    Już zdecydowanie większym wyzwaniem dla Ciebie będzie Chakra. Fajna, ale… trzeba w nią nieco czasu niekiedy zainwestować.
    Jeśli chodzi o OB. Owe prawo Murphy’ego będzie miało zastosowanie do wszelkich możliwych pomysłów jakie na soft na komputerze będziesz miał. Czy to będzie OB, czy Plasma, czy Unity, czy Gnome, czy cokolwiek – jak się w rozsypać – rozsypie się i to nie tylko podczas Twojego urlopu. OB wydaje się być najbardziej zbliżone do rozwiązania: „zainstaluj i zapomnij”. Twórcy piszą: wysoce konfigurowalny WM. I tak w istocie jest. Skoro masz „panny”, które wyprawiają różne rzeczy, to należy im udostępnić to co konieczne. W przypadku OB masz tę ogromną zaletę, że udostępnisz im tylko i wyłącznie to. O całej reszcie w ogóle nie będą miały pojęcia. Dodasz do OB Planka, bądź Tint2, udostępnisz tam tylko i wyłącznie te programy, które mają być udostępnione, zrobisz backup kilku plików konfiguracyjnych (dla świętego spokoju) i… masz coś co będzie stabilne na lata. Ręczę, że większą trudność będą miały „panie” w destabilizacji takiego „środowiska” niż wszelkich rozwiązań ze środowiskami graficznymi, które są „user friendly” (co nie znaczy, że OB jest jakieś szczególnie trudne). Ściągnij sobie np.: Mabox (czyli Manjaro z OB dostosowane do polskich realiów przez napcoka): https://sourceforge.net/projects/mabox-linux/?source=directory – tu masz tę zaletę, że gość, który to robi jest bardzo blisko manjaro.pl 🙂 Pewnie nawet za jakąś niewielką odpłatnością byłby Ci w stanie to dostosować do Twojej firmy. Jak wolisz coś na DEB, to BunsenLabs (to jest kontynuacja porzuconego już CrunchBang): https://www.bunsenlabs.org/
    Sądzę, że po wstępnym zdziwieniu, możesz być bardzo pozytywnie zaskoczony.
    I masz – w obu przypadkach – system na lata. Trwały, stabilny… Prawdopodobieństwo, że OB nagle ulegnie jakiejś niesamowitej zmianie jest niewielki (ostatnio była jakiś czas temu i pewnie znów na lata pozostanie). Jest też dobrze opisane. Przezroczyste do działania dla aplikacji. I… bardzo mało zasobożerne (samo OB to bodaj 15MB RAM :)). Możesz to postawić na praktycznie dowolnym komputerze, na którym działa linux, a różnicę w kosztach na hardware przeznaczyć na inne aspekty rozwoju firmy, bądź na własne przyjemności.

  69. Inter
    4 października, 2016 at 21:39

    Z Openboxem warto się pobawić do celów edukacyjnych, ot choćby po to żeby lepiej poznać elementy składowe menedżera okien. Sam też sobie niedawno stawiałem na virtualu jakieś distro do samodzielnego sklecenia. Miało być super lekkie i w miarę używalne. Czysty Openbox nie spełnia moich kryteriów, brak panela i kilku innych drobiazgów które jak się okazuje bardzo pomagają w codziennym życiu. Jak zaczniemy dokładać te brakujące elementy to raptem się może okazać, że już nie jest tak lekko jak miało być.

    W efekcie stwierdziłem, że wolę rozwiązanie gotowe, dopieszczone w szczegółach przez znających się na temacie developerów i znów ucieszyłem się że mam XFCE 🙂 . Ale czasami łapczywie zerkam w kierunku LXDE które bazuje na openboksie właśnie.

  70. pavbaranov
    4 października, 2016 at 22:23

    Zobacz jednak czego @dobrecki potrzebuje. Są dystrybucje/miksy (ot choćby Mabox), które owe panele w OB udostępniają OTB. Mimo takiego Tint2, czy Plank (8kB 🙂 bodaj) będzie nadal lżej od XFCE i nie będziemy też na skraju spodziewanych (kiedyś tam, jak to w przypadku np.XFCE bywa) zmian w przejściu z Gtk2 na 3.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »