przystajnik

Nieoczekiwana zamiana miejsc – Debian z PPA, Ubuntu ze Snappy?

Co w długoterminowym spojrzeniu na historię Ubuntu zadecydowało o sukcesie tej dystrybucji? Wśród wielu czynników z pewnością na jednym z pierwszych miejsc można wymienić jego repozytoria PPA (Personal Package Archive). To tam trafiają szybko i niemal z dnia na dzień najnowsze wersje programów, którymi możemy zaspokoić nasze wymagania użytkowe bez półrocznego oczekiwania na kolejne wydanie Ubuntu. To jeden z elementów którego brakuje w Debianie i choć Sid jest teoretycznie całkiem na bieżąco z paczkami, to jego użytkowanie ma znacznie bardziej wybuchowy charakter. Na dodatek przeciętny użytkownik nie udostępni w Sidzie skomplikowanej przez siebie paczki z programem tak łatwo jak w PPA. Coś za coś – PPA może jawić się jako zaprzeczenie fundamentalnych zasad bezpieczeństwa. I choć przyzwyczailiśmy się do takiego stanu rzeczy, to stojące za Ubuntu Canonical planuje kolejny ruch, a Debiana coraz chętnie spogląda na zakazany owoc PPA.

ubuntu1504

Ubuntu 15.04

Dla Canonical kolejnym krokiem w rozwoju ma być Snappy Core i powiązany z nim system paczek Snappy. Samo Snappy Core to ambitne plany zaistnienia w Internecie Rzeczy z adekwatnym do jego potrzeb systemem operacyjnym. W związku z innymi planami ujednolicenia systemu dla wszystkich platform, wymyślony na potrzeby Core system paczek Snappy Canonical może spróbować wdrożyć również do desktopowego Ubuntu. Czy to źle? Z samą koncepcją Snappy trudno polemizować, bo choć niesie ze sobą nieco siłowe rozwiązania (każdy program dostarczany z pakietem potrzebnych bibliotek, każdy program w swoim katalogu /apps/-program-), to stanowi jakiś sposób na ucywilizowanie obecnych rozwiązań linuksowego pulpitu. Prawdziwy problem leży gdzie indziej. Czy za Snappy podąży i wesprze go społeczność znużona już teraz mnogością istniejących systemów paczek i ogólnie syzyfowej pracy przy ich aktualizacji? A może Canonical wymyśli na tyle sprytny sposób konwertowania do Snappy istniejących paczek deb, rpm? Czas pokaże, a czasu może być mało by odtworzyć od zera pełen stan linuksowego oprogramowania plus zachęcić deweloperów softu do tworzenia paczek Snappy. Z drugiej strony, Canonical wydaje się coraz mniej celować w linuksową grupę odbiorców, zatem – to się może udać.
debian

Debian 8 Jessie


Z kolei Debian próbuje przekonać do siebie
użytkowników proponując wprowadzenie formuły PPA. Jest to jednak wszystko dopiero w sferze zupełnych domniemań i deklaracji ze strony lidera projektu, Neila McGoverna. W swoim niejako expose przedstawia swoje pomysły na Debiana i w pewnym momencie napomina również o chęci stworzenia odpowiednika PPA.

I will push for implementation of „PPA” archives, and modernising our build and infrastructure system by working with the FTP Masters, wanna-build team, and DSA. It should be much easier for us to produce a working system with the correct tools, and some of our core infrastructure has not been keeping up with what we need to make such a large system.

Takie rozwiązanie może przynieść same korzyści dla systemu i użytkowników, którzy w stosunkowo szybkim czasie otrzymają dostęp do świeżego oprogramowania. Wbrew wszystkim zaletom Debiana i jego mitycznej stabilności, to większości odbiorców zależy na aktualnym oprogramowaniu – a nie zawsze chcą oni rezygnować ze swojej ulubionej dystrybucji.

I teraz docieramy do ciekawej hipotetycznej konkluzji. JEŻELI w wyniku wdrażania systemu paczek Snappy Ubuntu stanie się na rok lub dwa kikutem z minimalnym zestawem oprogramowania, to stwarza to ogromną SZANSĘ dla Debiana na zaistnienie w świadomości zwykłego użytkownika uszczęśliwionego bogactwem oferty z PPA. Tym samym możemy być świadkami epokowej zamiany miejsc, gdy Ubuntu z pozycji lidera wejdzie w fazę budowania na nowo swojej bazy programów (i zaufania deweloperów), a Debian ruszy się z zmurszałych fundamentów i wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom współczesnego odbiorcy. 

Post navigation

10 comments for “Nieoczekiwana zamiana miejsc – Debian z PPA, Ubuntu ze Snappy?

  1. clfapujc
    27 kwietnia, 2015 at 23:07

    Dobrze rozumiem? Snappy to coś w rodzaju programów portable? Mnie się podoba. Gdyby jeszcze je sandboksować to byłby wypas.
    W pewnym sensie podobne cross-platformowe rozwiązanie http://www.pcworld.com/article/2886746/fully-sandboxed-cross-distro-linux-apps-are-almost-here.html Wymaga Waylanda, więc Ubuntu ze swoim Mirem odpada…

  2. isaak911
    28 kwietnia, 2015 at 9:11

    Powiem tyle OSX, jest to fajne rozwiazanie a miejsca na dyskach chyba nikomu nie brakuje.

  3. peter
    28 kwietnia, 2015 at 11:10

    PPA w Debianie nie przejdzie bo to nie jest w tym przypadku dobry pomysł. Debian (poza Stable gdzie PPA w ogóle nie mają sensu) to dystrybucja ciągła i każdy nieoficjalny pakiet w systemie to cykająca bomba zegarowa, która może eksplodować przy każdej aktualizacji.
    Dlatego sources.list w Debianie to 2-3 linijki z oficjalnymi repozytoriami, a w Ubuntu kilometrowe tasiemce z setkami przypadkowych repozytoriów, które powodują już legendarne problemy przy aktualizacjach w Ubuntu.

  4. peter
    28 kwietnia, 2015 at 11:18

    Poza tym nie wiem skąd ta troska o użytkowników Debiana dotycząca pogoni za numerkami? Użytkownicy Debiana świadomie wybrali taką dystrybucję. Debiana nikt przypadkowo nie instaluje. Gnający za numerkami wybierają Archa lub nawet Ubuntu z PPA i nikt z tego powodu nie rozdziera szat i nie próbuje uszczęśliwiać innych na siłę. Czytałem podobne opinie przy pomysłach poprzednich liderów Debiana i argumenty przeciw były zawsze te same.

    „Wbrew wszystkim zaletom Debiana i jego mitycznej stabilności, to większości odbiorców zależy na aktualnym oprogramowaniu”
    [citation needed]

  5. 28 kwietnia, 2015 at 12:10

    Cóż, też nie wierzę w PPA dla Debiana. Jakiś czas temu (parę lat) byłem w kontakcie z ludźmi, którzy planowali wdrożyć w życie jakieś plany współpracy Ubuntu z Debianem… Już nawet nie pamiętam, jaką nazwę miał ten projekt. Efekt miał być taki, że pakiety z mojego PPA (i innych) byłyby dostępne dla Debiana, bez większych ceregieli. Finalnie, nie wiem czy w ogóle coś w tej kwestii zaczęto robić.

    Chichot historii jaki przewija się w moim wpisie jest taki, że Ubuntu, symbol Linuksa dla przeciętnego użytkownika może się stać wyjątkowo niewygodne (przez jakiś czas). Z kolei Debian, niewzruszony monument, mógłby spróbować powalczyć o chcących żyć wygodnie użytkowników Linuksa. Czy Debian potrzebuje takich użytkowników – to zależy, czy pojmujemy dystrybucję jako formę istnienia dla samego faktu istnienia, czy spełniającą przy okazji jakąś użyteczną funkcję. A raczej daleki jestem od myślenia o Debianie jako wyspecjalizowanym narzędziu wąskiego zastosowania. Tzn. wolałbym Debiana dla ludu. Serwery z oficjalnymi repozytoriami, desktop z opcjonalnymi repo z programami bliższymi czasów współczesnych. Poniekąd takie jest teraz *buntu i pomimo mocno poluzowanych cugli bezpieczeństwa, jeszcze mi nie zrobiło krzywdy do tej pory.

    Ciekawe jest również to, dlaczego z zatwardziałego użytkownika Sida (jakieś cztery lata bez reinstalacji) stałem się leniem instalującym w większości *buntu albo Minta. Tzn. ja ze swojej perspektywy miałem dość poprawiania michałków po kolejnych aktualizacjach Sida. Włączany komputer miał działać, a ja kombinowałem np. dlaczego nie montują się pendrive’y. Stare dzieje 🙂

    Poza tym, prawda – nikt nikogo do niczego nie zmusza, mamy taki ogromny wybór dystrybucji, że… Ale czasami człowiek by wolał gloryfikować Debiana na którym się wychował, niż coś innego.

  6. peter
    28 kwietnia, 2015 at 13:09

    Problemem w Debianie nie jest brak świeżych pakietów bo poza okresem mrożenia są one dosyć szybko w repozytorium (kilka godzin/dni czasem tygodni) więc nie jest to jakaś wielka bariera. Problemem ze tak jest samo podejście deweloperów Debiana. Poważnie traktują oni tylko wydanie stabilne i po części sida bo w nim się toczy cała akcja związana z rozwojem.

    Przykładowo gdy pojawia się jakiś błąd w pakiecie to poprawka trafia do sida i jest backportowana do wydania stabilnego. Natomiast w testingu (teoretycznie najbardziej odpowiednim na desktop) taki pakiet znika i pojawia się dopiero po 5-10 dniach gdy trafi tam poprawiona wersja z sida. Podobnie jest z krytycznymi latkami bezpieczeństwa. Testing ich nie otrzymuje bezpośrednio. Instalatory testinga często są zwyczajnie popsute i mało kto ich używa. Wygląda na to, że deweloperzy Debiana sami trochę utrudniają napływ niedoświadczonych użytkowników. Podobnie czynią deweloperzy Archa – już sam proces instalacji Archa to bariera dla niedoświadczonych.

    Był kiedyś pomysł na CUT(Constantly Usable Testing)/Rolling, który w teorii miał być tym czym (mimo wielkim nadziejom) Ubuntu nigdy nie zostało, ale deweloperom Debiana zabrakło odwagi na wdrożenie. Obawiali się spadku jakości i zaangażowania dla wydania stabilnego.

    http://joeyh.name/code/debian/cut/
    http://raphaelhertzog.com/2011/04/27/towards-debian-rolling-my-own-debian-cut-manifesto/

  7. ratus
    28 kwietnia, 2015 at 16:33

    „…koncepcją Snappy trudno polemizować, bo choć niesie ze sobą nieco siłowe
    rozwiązania (każdy program dostarczany z pakietem potrzebnych
    bibliotek, każdy program w swoim katalogu /apps/-program-)”

    Podobne rozwiązanie wdraża od lat PC-BSD. Kiedyś próbowałem desktopu z *BSD i o ile FreeBSD „dał się lubić” – (choc nie na tyle, żeby zastąpić Linuksa), to PC-BSD z jego monstrualnymi paczkami okazało się – dla mnie – nie do użytku. Ktoś ma inne doświadczenia?

  8. 28 kwietnia, 2015 at 18:28

    Nie wiem skąd u ciebie pomysł że Snappy miałby kompletnie zastąpić paczki deb. Jak dla mnie całkiem oczywistym wydaje się że oba rozwiązania funkcjonowałyby obok siebie i uzupełniały się nawzajem. Sam pomysł że Ubuntu tak dobrowolnie wykastruje się z ogromnych zasobów oprogramowania wydaje się mocno naciągany, prawdopodobnie ani Ubuntu nie porzuci deb, ani Debian nie wprowadzi PPA, więc ten wpis to przykład skrajnego gdybania. 😉

  9. 1 maja, 2015 at 1:30

    Paczki Snappy są w pełni sandboxowane, każda z nich ma profil AppArmor i nie może zapisywać i czytać poza miejscami do tego wyznaczonymi.
    A co do obaw autora o niedostępność oprogramowania spakowanego w Snappy to zapewne zostanie to jakoś rozwiązane, nie przejmowałbym się tym na zapas 😉

  10. n
    27 maja, 2015 at 8:49

    Ależ nie widzę problemu w użytkowaniu PPA z Ubuntu na Debianie. Dużo zależności nie ma. Chyba że ktoś ma opory ideologiczne. Mam Twoje wpisy w sources i zero problemów. Przecież nie trzeba od razu instalować pół internetu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »