przystajnik

Debian przez USB

Wstyd to przyznać, ale nigdy nie byłem w stanie docenić uroku instalacji systemu z pendrive’a. Przyczyna była prozaicznej natury – przeważnie nigdy nie miałem styczności z na tyle rozwiniętym technologicznie sprzętem, który by to umożliwiał. Jak do kustosza zapomnianego muzeum, trafiały do mnie komputery których wiek chwały przebrzmiał wraz ze zmianą nomenklatury z MHz na GHz. Niektóre z nich prężyły swe intelektualne, bitowe muskuły wobec faktu posiadania pamięci 1GB, inne dziarsko rzęziły napędem DVD, ale to były jednostkowe przypadki. Któż by miał śmiałość zapytać się tych weteranów o możliwość uruchomienia się z pendrive’a. To nie wypada.

Aż przybył On, nowy, lśniący, z dyskami 1TB, cichym wiatraczkiem, płytą główną pachnącą przepalaną nowością, oraz … kompletnym brakiem napędów DVD/CD. I co? Ano, instalacja przez USB trafiła pod strzechy.

Ponieważ komputer był przewidziany do poważnej służby, jego przeznaczeniem był Debian 5.0. Opisów, jak sprawić, by instalator Debiana uruchomił się przez USB, znajdziemy w sieci krocie. Jednak, w każdym istnieje jedno, niewielkie niedomówienie, które prostych ludzi (takich jak ja), stawia przed problemem decyzyjnym i logistycznym.

Dlatego przedstawię swój schemat stworzenia boot’owalnego pendrive’a z instalatorem Debiania. Będzie on zawierał obraz ‚netinstall’, czyli taki, który do pełnego zainstalowania wymaga internetu, bo stamtąd ściągnie sobie wymagane pakiety. Zaletą jest to, że instaluje on niezbędne minimum (system po postawieniu na dysku zajmuje 60 – 100MB) i możemy go rzeźbić wedle własnego uznania.

Do tego zadania będziemy potrzebowali specyficznie spreparowany obraz boot’ujący (przykłady poniżej dotyczą instalacji systemu w wersji 64bitowej – dla innych wersji znajdziemy je tutaj):

wget http://ftp.debian.org/debian/dists/stable/main/installer-amd64/current/images/hd-media/boot.img.gz

Potrzebny będzie także instalator (inne wersje tutaj):

wget http://cdimage.debian.org/debian-cd/5.0.3/amd64/iso-cd/debian-503-amd64-netinst.iso

Teraz musimy przygotować swój pendrive. Wpinamy go do portu, jeżeli mamy automatyczne montowanie, odmontowujemy napęd który się pojawił i wykonujemy następujące czynności za pomocą programu gparted:

– z menu programu wybieramy napęd pendrive (upewnij się, że to na pewno pendrive! Np. za pomocą polecenia fdisk -l),
– kasujemy z niego tablice partycji,
– tworzymy tablicę partycji,
– tworzymy jedną partycję fat32,
– ustawiamy jej flagę boot,
– wszelkie zmiany zatwierdzamy przyciskiem ‚zastosuj’

Na tak przygotowany napęd wrzucamy obraz boot.img.gz:

zcat boot.img.gz > /dev/sdX1

(sdX1 to nazwa twojego napędu pendrive, ‚1’ oznacza tę jedyną partycję którą utworzyliśmy).

Następnie montujemy spreparowany pendrive, oraz kopiujemy na niego obraz instalatora:


mount /dev/sdX1 /mnt
cp nazwa_obrazu_instalatora.iso /mnt
umount /dev/sdX1

I to już wszystko. Cud sztuki rzemieślniczej umieszczamy w porcie usb, restartujemy komputer, wybieramy USB jako napęd boot’ujący i cieszymy się pięknym w swej toporności instalatorem Debiana.

W czym powyższy wywód różni się od innych opisów w sieci? Temat przygotowania pendrive’a i nagrania obrazu potraktowałem ręcznie, nie zważając na to, że powinno wystarczyć samo zcat (…). U mnie dopiero powyższy sposób zadziałał.
 

Post navigation

Translate »