przystajnik

Monthly Archives: Czerwiec 2007

Hugin w praktyce

Zawsze chciałem składać sobie ze swoich zdjęć panoramki. Odkąd pamiętam. Miałem jakieś przygody z pluginem do Gimpa, pod Wine uruchamiałem Autostich’a bodajże, kiedyś też zainstalowałem Hugina, kombajn do panoramek. Po paru lepszych lub gorszych eksperymentach, gdzie nic mi nie wychodziło, spocząłem na laurach.

Najlepiej jednak bawiłem się z Huginem, który sklejał mi obrazki, lecz robił brzydkie przejścia między nimi. A przedwczoraj wyciągnąłem go znowu z dysku na światło dzienne i …

To działa !

Lecz zanim zadziała, potrzebny będzie zainstalowany :
Hugin – w roli głównej,
Enblend – zadba, aby przejścia między zdjęciami były jak najmniej rażące,
Autopano-sift (opcjonalnie, ja go nie używałem) – automatyczne wyszukiwanie punktów kontrolnych.

Skąd to wszystko pozbierać ? Najprościej z repozytoriów w których znajdują się wersje :

Debian Etch/Sid – Hugin 0.6.1, Enblend 3.0 (trzeba dodać do /etc/apt/sources.list repozytorium : deb http://www.debian-multimedia.org sid main lub etch main)

Ubuntu Edgy Eft – Hugin 0.6.1, Enblend brak (!)

Ubuntu Feisty Fawn – Hugin 0.6.1, Enblend 3.0

Ubuntu Gutsy Gibbon – Hugin 0.7, Enblend 3.0

Instalujemy, jak kto lubi – albo przez apt-get, lub Synaptic’a. Program występuje też w wersji dla Windowsa i Mac OSX (dział download na stronie programu).

Świat w kawałkach

Aby program zaprezentował nam swoje umiejętności, trzeba go podkarmić odpowiednimi danymi. W tym akurat przypadku, są potrzebne zdjęcia – takie, które były tworzone z zamysłem układania ich obok siebie. Ze zdjęcia kwiatka w doniczce i kury na grzędzie panoramy nie zrobimy 🙂

Ujęcia te, każdy robi jak lubi i umie – można użyć statywu, lecz najważniejszą zasadą jest : Tam gdzie robimy zdjęcia nie śmiecimy ! Bo potem inni muszą usuwać z kadru plastikowe butelki, papierki z krzaków i co tam jeszcze człowiek wlecze za sobą po świecie.

Czy na coś należy zwracać uwagę przy pstrykaniu zdjęć ? Generalnie, żeby utrzymać ekspozycję w podobnej wartości, jak też balans bieli. Czy można wykorzystać blokowanie ekspozycji ? Cóż – z doświadczenia widzę, że to nie zawsze pomaga. Jedno zdjęcie przy tej wartości będzie totalnie ciemne, drugie za jasne itp. Lepiej zdać się na intuicję i zbierać ekspozycję w ujęciach z mniej więcej podobnych elementów (chmurki, linia horyzontu, itp).

Wprowadzając częściowo w życie te zasady, udało mi się kiedyś upstrykać takie klatki :

p6247483orf.jpgp6247481orf.jpgp6247482orf.jpg

Ktoś powie : ściemniacz ! Jedna fotka jest jaśniejsza, druga ciemniejsza – tak, ale zwróćcie uwagę na chmury i niebo – w miarę trzymają podobny odcień i balans bieli. I o to chodzi.

Ruszyła maszyna

Jak mamy zdjęcia i wolny wieczór, to możemy przystąpić do kolejnego etapu – jak nauka obsługi Hugina.
Opiszę mniej więcej pokrótce, na co trzeba zwrócić uwagę, aby uniknąć rozczarowań.

Zanim ruszy na podbój, najpierw kilka przydatnych na potem ustawień w Pliki->Preferencje. W zakładce ‚Dostrój‚ aktywujemy ‚Poszukiwanie obrotu‚, w ‚Enblend‚ dodajemy parametry ‚-v -l 28 –fine-mask‚. To ostatnie to po to, aby przejścia między zdjęciami były łagodne – domyślnie Enblend działa z parametrem -l w okolicach 1 – 5, co generuje widoczne granice na łączeniach zdjęć.

A teraz … Dodajemy zdjęcia – zakładka ‚Zdjęcia‚, ‚dodaj pojedyncze’ lub ‚dodaj serię’. Trzeba tylko dla własnej wygody zatroszczyć się o to, aby zdjęcia były dodane w kolejności w jakiej mają być łączone – od lewej od prawej, lub na odwrót (przemieszczamy zdjęcia przyciskami góra/dół).

W tej samej zakładce, istotny aspekt – po wybraniu zdjęcia, wg. którego chcemy orientować pozostałe (czyli w panoramce widokowej najlepiej fotkę środkową – zależy to jednak od sposobu uwiecznienia okoliczności przyrody), blokujemy pozycję tego zdjęcia, jak też wybieramy punkt odniesienie – wg. tego punktu będą przekształcone doklejane zdjęcia. Innymi słowy, jak się ów punkt ustawi, o takie parametry przesunięcia/kąt nachylenia będę zmodyfikowany pozostałe zdjęcia. Czy trzeba to ustawiać ? Czasem trzeba, czasem nie trzeba. Na szczęście Hugin ma podgląd, więc można ocenić, czy panorama złożyła się prosto, czy też nie i trzeba poprawiać.

W tej samej zakładce można wykorzystać Autopano – czyli automatyczne ustawienie punktów kontrolnych, które powiedzą programowi, wg. jakiej orientacji dokładać zdjęcie do zdjęcia. Ja Autopano nie instalowałem (wymaga Mono, błee), dlatego punkty kontrole wybieram sobie własnoręcznie.

Mamy zdjęcia – kolejną zakładkę, ‚Aparat i obiektyw‚ w zasadzie można sobie odpuścić – przy tworzeniu bardziej skomplikowanych panoram lub używaniu specyficznych obiektywów, na pewno się przyda. Ale nie na pierwszy raz – co najwyżej można się upewnić, że wybrany jest normalny obiektyw (prostoliniowy).

Kolejna zakładka, ‚Punkty kontrole‚. To najistotniejsza rzecz w całej kreacji panoramy – bez tego program nałoży zdjęcie jedno na drugie i szczęśliwy zamelduje, że gotowe. Jak pisałem wcześniej, posiadacze Autopano mogą sobie te punkty wygenerować automatycznie, ale jak ktoś lubi to … Po lewej stronie wybieramy zdjęcie nr. 0, po prawej nr. 1 – pokażą się nam sąsiadujące ze sobą fotki. Po lewej stronie wybieramy jakiś szczegół, który jest też widoczny po prawej. Zaznaczamy go lewym przyciskiem, ten sam obiekt wybieramy lewym przyciskiem po prawej. Prawym przyciskiem blokujemy te dwa punkty (jeżeli nie było komunikatu, że program nie znajduje podobieństwa w tych dwóch punktach) i wybieramy kolejne punkty. Im więcej tym lepiej, nie ma też co przesadzać – trzy, cztery punkty są wystarczające. Dobra rada – niech punkty pokazują gdzie połączyć zdjęcia w części górnej (np. chmury), środkowej (horyzont) i dolnej (krzaki, drzewko, domek, itp). Gdy skończymy, przechodzimy do kolejnych zdjęć – czyli wybieramy od lewej – fotkę nr. 1 i na prawo fotkę nr. 2.

Kolejna zakładka – ‚Optymalizator‚. Wyliczy on o ile i w którą stronę i jak zniekształcić zdjęcia, aby pasowały one do siebie. Wykorzystuje do tego celu ustawienia punktów, wybrany obiektyw, punkt odniesienia na zdjęciu referencyjnym, itp. Można wyliczać i obliczać różne parametry opisujące naszą panoramę, ale na początek – wystarczy nam optymalizacja ‚Pozycji (przyrostowe, zaczynając od odniesienia)’. UWAGA – można sobie tu nieźle napsocić, np. wybierając ‚Optymalizuj wszystko’ – po takiej akcji, nie udało mi się przywrócić normalnego widoku panoramy i zabawę zaczynałem od samiutkiego początku. Jeśli nie wiemy po co, to nie kombinujemy, klikamy ‚optymalizuj’ i idziemy dalej.

I tak doszliśmy do ‚Składacza‚. Zanim jednak złożymy całość do kupy – może rzut okiem, co też poustawialiśmy i czego można się spodziewać ? Na górnym pasku Hugina mamy ikonkę ‚Podgląd panoramy’. Klikamy i …
Teoretycznie powinien się pojawić podgląd, jak zdjęcia zostaną do siebie dopasowane. Gdyby jednak widok przyszłej panoramy był bardziej abstrakcyjny niż tego oczekiwaliśmy, można to poprawić – przede wszystkim – poprawiając punkt kontrolne (dokładając kolejne), poprawiając punkt odniesienia na zdjęciu referencyjnym. Po poprawkach klikamy w ikonkę ‚Optymalizuj ponownie’ i ‚Aktualizuj’ w podglądzie panoramy.

Jeżeli wydaje się nam, że na podglądzie mamy już zadowalający efekt, zerkamy w ‚Składacza’. Ustawiamy rzut na ‚Sferyczny’ (dla specyficznych obiektywów, lub sposobu łączenia zdjęć można wypróbować inne widoki). Klikamy ‚Wylicz pole widzenia’, ‚Oblicz optymalną wysokość’. Programem składającym niech będzie ‚nona’, interpolator ‚Poly3’, format zdjęcia ‚TIFF’, z zaznaczoną opcją miękkiego łączenia. Ta opcja (miękkie łączenie) działa tylko przy formacie .tiff, zatem nie pozostaje nic innego.

I klikamy w ‚złóż teraz’.

Zapisany mariaż zdjęć może wyglądać np. tak :

pano_org.jpg

Teraz pozostaje tylko skadrować wynik, np. w Gimpie i cieszyć się widokami (składany z kawałków 800×600 każdy):

pano.jpg

Rzecz jasna, to bardzo skrócony przepis jak przebrnąć przez poważnie wyglądające opcje Hugina. Program wymaga szacunku – dużo potrafi, ale trzeba poświęcić kilka chwil, aby przyjrzeć sie ustawieniom. Czy warto się męczyć, czy użyć automagicznych składaczy, typu Autostich dla Windows’a ? Jak ktoś ma Windowsa i wykupioną pełną wersję programu, to czemu nie. Pod Linuksa Hugin jest optymalniejszym rozwiązaniem.

Ostatni sprawiedliwi ?

Pisałem ostatnio, jak to Mark zaprzeczył, żeby Ubuntu miało popaść w jakieś niejasne układy z MS (wzorem Novella, Linspire, Xandrosa).
Jednak, to nie tylko od strony Ubuntu wypłynęło ‚nie’ – taki układ odrzuciły również Red Hat i Mandriva.

Widzicie rysującą się linię podziału ? Oby nie było to to, na co mógłbym liczyć MS – skłócenie w szeregach ludzi oddanych dla wolnego oprogramowania.

Lista dla nas i was

Przez ten galopujący tydzień nie zdążyłem podzielić np. taką informacją, jak nowa lista dla ludzi chcących aktywnie wspierać rozwój społeczności Ubuntu w Polsce (loco-team). Jak napisał Przemek, lista funkcjonuje pod adresem ubuntu-pl-loco[na]googlegroups.com, a stronka jest tu.
Chętni do współpracy mile widziani i zapraszani – ma być przyjaźnie, bez kłótni, bez pustego przegadywania, bez nienawiści do ptactwa domowego i polityki.

Co się będzie działo na liście i czemu jeszcze tam nic nie ma ? Tematy wyłowi samo życie, a razem z Przemkiem mamy kilka spraw, które trzeba roztrząsnąć w szerszym gronie i zastanowić się, jak zespolić i aktywować społeczność przez duże S.

Koniec i początek

Uf – koniec tygodnia. Kto by pomyślał, że tak mi będą ostatnie tygodnie migały przed oczyma. A to to, a to tamto i nim się człowiek obejrzy, a tu już weekend i trzeba obmyślać, gdzie to by się wyrwać z tego betonowego miasteczka.
Optymizm przez te upały też mi zbladł i zmizerniał – dopatruję się w czasie tego, że coś mi minęło, a nie – że się zaczęło. A zaczęły się wakacje. Dzieci i młodzież tłumnie wyległy na akademie i inne uroczystości, by drepcąc w miejscu odbębnić ostatni zestaw obowiązków szkolnych i z upchaną po kieszeniach cenzurką, rozpocząć kolejne dwa miesiące luzu. Eh. Łezka w oku, dawniej człowiek to liczył godziny do wakacji, a teraz … A mogłem zostać nauczycielem, bym też dwa miesiące byczenia miał wpisane w obowiązki.

A tak, to ze zgredziałym optymizmem oczekuję początku kolejnego tygodnia 🙂

Koniec plotek

Novell, Xandros, Linspire. Z czym można skojarzyć tę wyliczankę ? Z firmami które podpisały ostatnimi czasy umowę o współpracy z MS. Wielu zastanawiało się, kto następny. Siłą rzeczy brano się pod uwagę największych graczy wśród dystrybucji linuksowych, zatem między innymi i Ubuntu. Rozeszły się plotki, jakoby następne miało być następne.

Jednak nie. Mark Shuttleworth zdecydowanie i definitywnie uciął takie gdybania na swoim blogu – No negotiations with Microsoft in progress.

Same umowy opierają się na groźbach MS – ‚Naruszacie (Linux) nasze patenty – współpracujcie, a uczynimy świat lepszym, w tym wymienimy się prawami do patentów’. Tym sposobem, MS praktycznie wkroczył w świat Linuksa, zyskał gwarancję, że patenty posiadane przede wszystkim przez Novell’a, nie zostaną użyte przeciw nim w przypadku teoretycznej eskalacji procesów sądowych. Rzecz jasna, to nie jedyny punkt umowy – ale na to głównie zwraca się uwagę.

Zwrócił na to też uwagę Mark we wspomnianej notce. I mówi ‚Nie’ dla współpracy opartej na zastraszaniu ‚pogwałceniem nieokreślonych patentów’. To nie stanowi żadnej zachęty do kooperacji, choć cieszy oświadczenie MS o podjęciu współpracy pomiędzy systemami. Na pewno skorzysta z tej współpracy też Ubuntu, o ile wypracowane rozwiązania będą bez cienia wątpliwości wolne. Mark potwierdza, że nie żadnego ‚ale’ wobec wypracowywania z MS rozwiązań wspierających wolne oprogramowanie, jednak ma mocne wątpliwości, czy to jest ścieżka którą chce i podąża w swoich ‚umowach’ MS.

To tak pokrótce, zapraszam do całości wypowiedzi na stronę Marka. Oczywiście, nie próbowałem wykonywać tłumaczenia i tak też nie należy traktować powyższego.

Dawno temu

BohunDawno żadna książka tak mnie nie wyłączyła z obiegu. 300 stron ( 340 z notką od autora ) połknąłem – a właściwe przewinęło się w mojej wyobraźnie w ciągu jednego wieczora i jednego poranka, w sumie trzy, cztery godzinki czytania. Miło udowodnić sobie, że jeszcze człowiek potrafi się skupić nad lekturą, a i lektura szanuje człowieka. Wszystko za sprawą Jacka Komudy i jego wyśmienitej książki „Bohun„.

Przygoda jednego wieczora i jednego poranka przeniosła mnie w czasu i na tereny konfliktu kozacko-polskiego w XVII wieku. W okolicznościach przedstawionych i sugestywnie opisanych w książce, te tereny to jedyne ‚coś pięknego’ co nas spotka, koniec z upiększaniem historii naszego kraju. Reszta to bezpardonowy opis zmagań dwóch stron konfliktu, na kanwie trwającego od kilku lat powstania Chmielnickiego. Zapijaczona szlachta polska, zapijaczone kozaki, rozwiązłe dziewki, honor w starciu z nienawiścią, knowania, knucie i zdrada. Wszystko to tu jest. Dawno nie czytałem niczego, w co autory tchnąłby tyle życia, autentyzmu i smrodu czasów opisywanych. Bohaterowie aż kipią od swych emocji, swojego Ja. Każdy jest sobą, krwią, kośćmi i plwocinami znacząc karty historii. Kozacy, Polacy, cudzoziemcy – w mniejszym, większym stopniu budują to, co obecnie znane jest nam jako jedna z większych klęsk Wojsk Koronnych.

Nie chcę się zapędzić i zepsuć komuś smakowanie tej perełki, bo to lektura dla miłośników czasów i historii Polski niemal obowiązkowa. Aż człowiek ma ochotę łzę uronić nad losami bohaterów.

A teraz czas na „Czarną szable”. Mojego od niedawna ulubionego Autora.

Równi i równiejsi

Nie po raz pierwszy życie przynosi dowody na to, że są, byli i będą równi i równiejsi. Pod to oklepane powiedzonko można podciągać wiele aspektów naszej bytności w obecnych kręgach cywilizacyjnych, a z tym i ‚równość’ wobec prawa. Co się okazało.
Niedawno było głośno o zamknięciu witryn napisy.org, zatrzymaniu dziewięciorga tłumaczy (amatorów, nieodpłatnie tłumaczących kwestie filmowe).

A dociekliwi postanowili sprawdzić, jak Sprawiedliwi wyglądają w sieci, a zatem w rejonie, gdzie próbują wdrażać (z sukcesem) ich niejasne i nieprecyzyjne prawa.

Na początku okazało się, że na stronie Policji widnieje obrazek zapożyczony z innej witryny – obrazek (zdjęcie) oczywiście posiadał licencje, warunkującą Policję do podania na swojej stronie, kto jest autorem. Tego oczywiście brakło. Można by powiedzieć – e tam, taki obrazek. Analogicznie – e tam, taka tam emepetrójka.

Drugi fakt to użyty na stronie ZPAV skrypt Alladyn, który posiada jasną i klarowną licencję. Skrypt użyty z naruszeniem owej licencji. Odpowiedź ZPAV ? E tam, to tylko mały programik.

No to ja nie wiem – jest prawo autorskie, czy nie ma ? Czy prawo autorskie dotyczy dzieł dużych, czy wszelkich ? Gdzie określono do ilu kilobajtów programu prawo autorskie nie obowiązuje. W ogóle, to wszystko to jedna granda, że czasem aż się zastanawiam, czy ja jeszcze łamię prawo, już łamię, czy dopiero zamierzam. A w zasadzie, jestem tego pewien, nie wiem tylko w których aspektach owego prawa autorskiego jestem z nim na bakier. To oczywiście nie przeszkadza snuć wizji jak to kiedyś do mnie załomocą … I czy będzie przysługiwał mi przelicznik kilobajtów na moc zastosowania prawa autorskiego.

Nowe sterowniki od Nvidii

To pierwsze od dłuższego czasu wydanie sterowników NVIDII które mnie zainteresowało. Bo do tej pory zwykle dodawali wsparcie dla nowych kart, a tym razem w końcu zobaczymy coś pod kontem kątem jakości i sprawności sterowników :

# Adds support for Quadro FX 4600 G-Sync and Quadro FX 5600 G-Sync boards.
# Improved notebook GPU support.
# Improved RenderAccel support for subpixel antialiased fonts.
# Added XV brightness and contrast controls for GeForce 8 GPUs.
# Improved interaction with newer Linux kernels.
# Fixed a locale-interaction issue in the nvidia-settings configuration file parser.

Chodzi głównie o ‚Improved RenderAccel support for subpixel antialiased fonts’, co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że gtkperf w końcu wykonał mi test z wygładzaniem podpikselowym tekstu w czasie, w jakim wykonywał go bez tego wygładzania ( no prawie, 4.77 s. bez wygładzania, 6.05 z wygładzaniem – poprzednio 16 – 20 (!) ).

Zatem, komu nie straszne kompilowanie sterowników, niech rusza po wersję 100.14.09.

Tapetki

PoBuszowałem w weekend nieco w trawach, w przerwach między jedną ulewą a drugą.
Lubię to, co robi z tłem moje 40-150 mm (fachury powiedzą – bookeh).

Spodobało mi się i teraz zielono mi na pulpicie – jak chcecie, to macie, tapetki w 1280×1024 :
trawa1.jpgdronka.jpgtrawa2.jpg

50 megapikseli, czyli jak marketing wyznaczył kierunek rozwoju

To robi wrażenie – Canon zaprezentował matrycę CMOS na której upakował 50 megapikseli. Co lepsze, matryca nadal na wymiary 19x28mm, jak w dotychczasowych lustrzankach z tej firmy (zeloci tej marki niech mnie oszczędzą).

Taka matryca przekracza wszystko – nasze dotychczasowe pojmowanie wykorzystania zdjęć (odbitka zrobiona w 10 megapikseli nadaje się do druku w formacie … sporym :)), wielkość pliku wynikowego (np. skompresowany .pef to jakieś 10 – 12 MB – to wynik z matrycy 10-cio megapikselowej), jakość optyki potrzebnej do rejestrowania obrazu na matrycy o takiej rozdzielczości, itp itd.

A najlepsze w tym wszystkim jest to, że za rok, dwa, nikt nie popatrzy na aparat z matrycą nawet 12sto-megapikselową, która do zastosowań domowych i amatorskich wystarcza w zupełności (aż nadto – i tak 95% użytkowników aparatów robi odbitki w formacie 10x15cm). Przy tak wysoko postawionej poprzeczce firmy będą się prześcigały o te głupie kilkadziesiąt megapikseli. Jakby to miało poprawić jakość kolorów na zdjęciu, dynamikę, rozpiętość tonalną. Niestety, nie chcę być złym prorokiem, ale myślenie o cyfrowej lustrzance która da jakość jak za czasów lustrzanek analogowych to utopia. No chyba, że któraś firma się wyłamie i np. będzie projektowała matrycy i elektronikę pod kontem małej ilości szumów (małej ilości generowanych szumów, a nie po odszumieniu przez filtry i programy w aparacie). Szkoda tylko, że nawet gdyby – to taka firma długo nie pociągnie.

Obrób sobie Raw’a (po raz kolejny)

W swoich peanach na cześć RawTherapee, który przebojem wdarł się na mój pulpit, nie zapominam też o innym sofcie, który używam/próbuję używać do obróbki zdjęć z mojej fotokamery.

A warto odnotować, że portowany LightZone dorobił się kolejnej wersji o numerku 2.4.
Programik jest naprawdę niezły. Pozytywne wrażanie mocno nadszarpuje fakt, iż program jest popełniony w Javie. Ale … Interfejs i obsługa w wersji 2.4 nawet wyładniała. Dodano kilka nowych efektów, a atutem programu który wciąż każe mi próbować obrabiać w nim zepsute fotki, to sprytna i prosta obsługa tonacji na zdjęciu (i nie tylko tonacji).

Oprócz tego, w debianowych repozytoriach (unstable) pojawiła się wersja daily Rawstudio, co sugeruje, że na horyzoncie jest oficjalne wydanie (jak myślę). Co nowego ? Generalnie zauważyłem edycję tonacji za pomocą krzywej. Rawstudio ma jeszcze jedną fajną przypadłość, co prawda póki co słabo rozwiniętą – obróbkę batch’ową zdjęć. Ale taką bidną, że mój skrypt w Bashu robi więcej, szybciej i się go łatwiej odpala 🙂

Tak czy siak, warto trzymać oko na tych programach, jeżeli ktoś chce odratować swoje bezcenne kadry 🙂

Translate »