przystajnik

gThumb 2.10.0 i brzydkie słowa

Pojawiła się nowa wersja fajnego programiku gThumb, który lubię i od czasu do czasu uruchamiam, bo mi fajne albumy ze zdjęciami w HTML’u generuje. Moja domyślna przeglądarka to Gqview, bo jest mniejsza, szybsza, ma może mniej bajerów, ale obsługuje pliki RAW ( w wersji 2.1.5 ).

Aż tu patrzę, a nowy gThumb ( 2.10.0 ) ma wsparcie dla plików RAW. Fajnie. Może stanie się, pomimo swojej ociężałości, moją domyślną przeglądarką ?

Ale niestety, nie stał się. Głupia sprawa. Wyświetlenie 30-sięciu 30-stu miniatur plików .orf ( RAW’y z aparatu fotograficznego ) zajęło mu dobre pięć minut. A potem się spostrzegłem, że z partycji /home/ COŚ zdmuchnęło mi 1 GB miejsca. Co jest, do stu zapleśniałych dyskietek….

No tak. Program, aby wyświetlić RAW’y, korzysta, jak mu przykazano z Dcraw’a. I to jest słuszna koncepcja, tylko dlaczego zamiast odczytać osadzane w plikach RAW miniaturki zdjęcia ( .jpg, parę kilo ), konwertuje całego RAW na swoją modłę ?? Mało tego, czego wynik swojej mozolnej pracy zapisuje tak efektywnie zajmując miejsce na dysku ??

W opcjach nie znalazłem sposobu, aby jakoś okiełznać to barbarzyństwo … I w ten oto sposób gThumb pozostanie narzędziem do generowania szybkich galeryjek WWW z fotkami.
 

Post navigation

Translate »