przystajnik

Terminal pogryzł człowieka: fff

Kto powiedział, że szybkie i funkcjonalne programy muszą być pisane w skomplikowanym języku. Czasem wystarczy Bash by zadziwić świat. Pomimo tego nagroda należy się każdemu, kto wczyta się w kodu źródłowy choćby takiego menedżera plików fff i będzie nadążał za koncepcją autora.

Czy to już? LibreOffice 6.2.0

Na wiele rzeczy czekamy z utęsknieniem, ale chyba na pierwszym miejscu w sercu każdego z nas jest LibreOffice. Tak można wnioskować po krytyce jaka spada na ten projekt za przeróżne zaniedbania. A to nowa wersja wychodzi za późno, a to za wcześnie, a to nadal źle renderuje docx. Lub wygląda tak jak OpenOffice 20 lat temu. Aż tu nagle pojawia się LibreOffice 6.2.0 i… No do czego by się tu przyczepić?

Flowblade 2.0 nie do poznania

Na przestrzeni lat jest to zapewne najbardziej odmienione wydanie tytułowego edytora wideo. Nie dość, że Flowblade 2.0 wygląda bardzie nowocześnie dzięki poprawionemu tematowi graficznemu (GTK+>=3.22), to wprowadza znaczące zmiany w zakresie obsługi. A wszystko za sprawą głosów społeczności i użytkownikom.

SUSE gra twardo

Muzyczne „parodie” opiewające SUSE i jego osiągnięcia urosły już do miana symbolu, a jakość ich wykonania zaprzecza amatorszczyźnie OpenSource, tak chętnie podnoszonej przez antagonistów. Początki tej muzycznej inicjatywy nikną w pomroce roku 2013 i bodajże pierwszej produkcji What Does the Chameleon Say?. I kto wie, czy ta forma nie jest najlepszą promocją Linuksa.

Photopea 1.2.0 i siła reklamy

Nowy program graficzny dla Linuksa. Tyle wystarczy, aby podniósł się poziom adrenaliny u większości fotografów. Oczywiście taki zabieg jest bardzo nieetyczny – choćby z tego powodu, że Photopea jest projektem rozwijanym już od jakiegoś czasu. Jest też znienawidzonym przez wielu edytorem online. „Nowością” dla świata linuksowego jest jednak jego wersja AppImage. Niemniej – to nadal zgrabnie opakowany Electron.

GameHub na zawroty głowy

Chyba wszyscy znamy przekleństwo które stało się udziałem większość graczy linuksowych. Wysyp gier dla naszego systemu doprowadził do tego, że powoli przestajemy orientować się w tytułach. Mało tego, aby mieć do nich dostęp należy zainstalować natywnego klienta do obsługi treści danego wydawcy. Inne gry musimy pobierać ręcznie. Jeszcze inne inaczej. No kompletny zawrót głowy.

Translate »