Archiwum za Styczeń 2007

Vista zetrze Linuksa

wtorek, 30 Styczeń 2007

Nowy system od pana Billa i jego wesołej kompani stał się faktem dokonanym. Nie sposób nie dostrzec jego wydania, wszędzie się o tym trąbi, a po ulicach biegają ludzie z wypiekami na twarzy ( a może to sprawka -2 stopni w słońcu ? ).
Co mi do tego ? W zasadzie nic. Nawet mnie nie ciągnie, żeby testować tę nowinkę.
Ale oficjalne wydanie oznacza nową epokę. Nową w sensie nawrotu ( nowego frontu ? ) wojny Linux vs. Windows. Już za niedługo będziemy mogli poczytać co to Vista potrafi, a czego Linux nie umie. Lub vice versa.
Prawdę mówiąc, to już się zaczęło.

Cóż – nawet mi się czytać nie chciało. Człowiek przez tę niby-zimę się jakiś rozlazły robi.

Moja cegiełka dla Świątyni Opatrzności

czwartek, 25 Styczeń 2007

Sejm zadecydował, że kasiora którą sobie ciułam w nadziei otrzymywania kiedyś emerytury wesprze projekt Świątyni Opatrzności Bożej. Jako, że księdzu na tacę nie daję, cieszy mnie fakt, że zostałem w ten nieprzymuszony sposób zmobilizowany do wsparcia zacnej idei.

Ciekawe, czy na stare lata będę miał chociaż rezerwację na placu tej świątyni w celu spokojnego żebrania.

Chodź, pokoloruj mój świat

środa, 24 Styczeń 2007

Pojawiła się nowa wersja programu LightZone, o numerku 2.1.
Program jest o tyle ciekawy, że może być pomocny osobom które wywołują/obrabiają pod Linuksem zdjęcia ze swoich aparatów fotograficznych. Program rozpoznaje chyba wszystkie popularne formaty RAW i na pewno spodoba się osobom, dla których GIMP nie do przebrnięcia ( czy to ze względów ideologicznych, czy wychowania serwowanego przez PS ).

LightZone jest co prawda popełniony w Javie. Ma co prawda wymagania, lubi RAM ( tak na oko 256 MB mu wystarcza do jako takiej pracy ), lubi moc procesorka … W zasadzie, niczym pod tym względem nie różni się od obecnie popularnych programów, takie czasy.
Ale opcje programu i bezbolesna obsługa kolorystyczna zdjęcia rekompensują te ‘wady’. Co zatem możemy w tym programie zrobić ?
Ano dość sporo – pracujemy na konkretnych obszarach kolorystycznych, rozjaśniamy, ściemniamy, nakładamy efekty ( warstwy ), klonujemy, usuwamy szum, wyostrzamy, poprawiamy nasycenie, jasność, kontrast, itp. A efekt możemy zapisać w .tiff lub .jpg.

Program ściągam, rozpakowujemy, przechodzimy do katalogu i uruchamiamy. Żadnych karkołomnych czynności ( paczka ma metkę ‘Java included’ ).

Generalnie – polecam.

Dla niewiernych – SSWF w Olympusie

środa, 24 Styczeń 2007

Jeżeli ktoś uważa, że system usuwania zanieczyszczeń z matrycy we wszystkich aparatach jest taki sam i tak samo skuteczny ( a jednocześnie do niczego, bo wszyscy posiadacze Canona, Sony, Pentaxa na niego narzekają ).

Poznaj siłę ultradźwięku :

[ev type="youtube" data="EA1TMwsXQFY" height="337"][/ev]

:)

XFCE 4.4.0

poniedziałek, 22 Styczeń 2007

Były testy, byłby kolejne RC, a wczoraj ( 21 stycznia ) ogłoszono oficjalne wydanie wersji XFCE 4.4.0.
Nie ukrywam – podoba mi się koncepcja XFCE, jeszcze od wersji bodajże 3.X. Na początku było dziwnie ( przesiadałem się z Gnome ) – inaczej, nieco biednie, ale wydajnie, szczególnie, że korzystałem z o wiele słabszych niż obecnie komponentów elektronicznych, popularnie zwanych podzepsułami. Gdyby nie to, że szybko po moich próbach pojawiła się nowa wersja XFCE 4.0, pewnie skończyłoby się powrotem do Gnome ( nie tylko ja korzystam z komputera ), lub Fluxbox’a ( gdybym sam korzystał z komputera ).

Co nowego

Większość rozwiązań jest już znana z wydań RC. Ale wszystko czego wcześniej nie widzieliśmy, można przyjąć z pomrukiem zadowolenia.
Przede wszystkim wzrasta efektywność nowego menadżera plików o nazwie Thunar. Przy zachowaniu ‘lekkości’ menadżerek potrafi wyczyniać prawie wszystkie sztuczki jakie czyni jego większy brat, Nautilus ( z Gnome ).
Mamy więc thumbnailers’e, obsługę archiwów, urządzeń wymiennych ( potocznie – CD, itp ) i wiele innych. Zaletą jest możliwość rozszerzania możliwości za pomocą wtyczek. Wespół z Xfdesktop da się nim już godnie zarządzać pulpitem – co niebawem zamierzam dokumentnie przetestować, odstawiając na bok Rox-filer’a.
Co jeszcze. W wydaniu pojawiły się narzędzia pozwalające na konfiguracją opcji wydruku. Miłośników bajerów zadowoli zintegrowana obsługa modułu ‘composite’ ( należy go wcześniej aktywować w Xorg’u ), a co za tym idzie dowolna obsługa przeźroczystości dla elementów okien, panelu, itp. A i od strony kodu masa poprawek, wtrętów i dodatków, często niewidocznych dla użytkownika.
P.S. Zapomniałem o Orage, który ułoży i posegreguje wam godziny w Waszych zabałaganionych dniach i nocach.

Co na horyzoncie
W ‘trakcie’ znajduje się sporo ciekawych narzędzi, taki jak np. Xfburn służący do … Jak sama nazwa wskazuje. Cały czas powstają nowe plugin’y dla Thunara, nowe aplety dla panelu itp.

Jedyne czym się można martwić, to to, że liczba udogodnień pociągnie za sobą w niedługiej przyszłości wzrost wymagań mojego ulubionego XFCE.

2 GB to już coś

czwartek, 18 Styczeń 2007

Jak niektórzy wiedzą, pstrykam sobie tu i ówdzie moim najulubieńszym z aparatów ( Olympus E-500 ), jednak, zdarzyło się, że ów aparat mnie zawiódł – dwa, czy trzy razy w krytycznych momentach … Brakło miejsca na karcie pamięci.
Jako, że nie zniżam się do pstrykania .jpg, tylko wszystko robię w .orf ( raw, 14 MB zdjęcie ), na kartę 1 GB zmieściło mi się 71 klatek.
Dużo, nie dużo, ale przy lustrzance cyfrowej i mnogości obiektów które chce się uwiecznić, po jakiś czasie 1 GB przestaje być luksusem, a staje się więzieniem dla ambitnego amatora. Zatem – kupujemy większą kartę. Kartę, a nie fotobank – gdyż póki co, karta wychodzi mnie taniej niż fotobank moich marzeń.

1 GB który posiadam to zacny Sandisk Ultra II. Z moich domowych testów wynikało, że raw zapisuje mi się na niej w jakieś 3.5 sekundy, seria 4-ech rawów od naciśnięcia spustu do zgaśnięcia diody zapisu – jakieś 9.5 sekundy. Niby szybko, ale niech ktoś próbuje łapać seryjnymi zdjęciami np. dziecko, u którego czas zmiany lokacji wynosi ok. 2 sekundy :)

Kupując nową kartę, poszedłem na łatwiznę. Producenta karty już znałem ( Sandisk ) – uznałem pozostanie przy tej marce za dobry kompromis ( po co potem się denerwować, że karta konkurencyjna miała być szybsza, i jest, ale tylko w papierach wypuszczonych przez marketing ). Poszperałem, poczytałem opinie, znalazłem stronkę z testami szybkościowymi kart Sandisk Extreme III – http://myolympus.org/E500/writetime/ – i tyle mi wystarczyło.

Karta faktycznie jest szybka. Raw zapisuje mi się w jakieś 2 sekundy, seria czterech rawów – 5.5 sekundy. Może to niewiele szybciej niż na poprzedniej karcie, ale jednak szybciej i to w wymiarze sekund, a nie milisekund. W 2 GB mieszczą mi się 144 zdjęcia. I jeszcze dostałem od chińczyków mini-saszetkę do przenoszenia kart.

Hej ho, na grzyby by się …

środa, 17 Styczeń 2007

Stare, ale nie mogłem się oderwać – niektórzy związani ze sceną być może widzieli, inni może nie …
Ah, zobaczyć taką np. brać forum.ubuntu.pl w zbiorowym wykonaniu tego przeboju :
(więcej…)

Jak Debian wpuścił Ubuntu do swojego domku

wtorek, 16 Styczeń 2007

A to było tak …
Natknąłem się w sieci na informację o Virtualbox’ie. A ponieważ wirtualne maszynki znam i lubię, choć nie używałem zbyt długo, Virtualbox mnie zaciekawił – niewielki, darmowy ( do domowego użytku ) i działa – cóż chcieć więcej.
Drugim elementem decydującym, że ściągnąłem i zainstalowałem, była odwieczna chęć testowania różnych dystrybucji Linuksa, z którą z kolei na bakier stało moje lenistwo i niechęć do wydzielenia dodatkowych partycji na dysku.
Tak zatem, korzystając z dobrodziejstwa istnienia paczki dla Debiana ( i dla Ubuntu również są ), na mym dysku zamieszkał Virtualbox.
Ubuntu w Debianie
Uruchomienie ( Virtualbox – dla zmyłki, z dużej litery ), konfiguracja, klik, klik ( cóż – interfejs oparty na QT ) i już można konfigurować swój pierwszy wirtualny system. Ot, tworzymy wirtualny twardy dysk ( rezerwując rozsądną na instalację systemu ilość miejsca, oraz położenie tego pliku na partycji gdzie mamy na tyle miejsca ), wybieramy rodzaj systemu jaki tam planujemy zainstalować, konfigurujemy urządzenia … a zresztą – co ja będę psuł wam zabawę. Opcje są intuicyjne, logicznie umieszczone, łatwe do ustawienia, itp.

Jedyny trick, to konieczność utworzenia grupy vboxusers i dodanie użytkownika do tej grupy, aby mógł korzystać z Virtualbox’a :

groupadd vboxusers
usermod -G vboxusers -a nazwa_użytkownika
chgrp vboxusers /dev/vboxdev

Jeżeli po tych zabiegach nadal uruchomienie wirtualnego systemu wita nas komunikatem : „VirtualBox kernel driver not accessible, permission problem” ( a pamiętaliśmy o wylogowaniu się i zalogowaniu ponownie po operacjach na grupach ), oto mój sposób :

chmod 666 /dev/vboxdrv

Ustawiamy bootowanie na cdrom, wrzucamy płyteczkę z systemikiem do testowania …. I jedziemy z instalacją – w moim przypadku Ubuntu Dapper Drake. Cud, miód, ultramaryna.
Trzeba pamiętać o tym, że takie wirutalne maszynki to mają swoje potrzeby – na pewno, a nawet przede wszystkim na pamięć RAM – ze swoimi 512 MB nieco się duszę.

Kup pan cegłę

wtorek, 16 Styczeń 2007

Modne się stało ostatnio w naszym kraju wypełnianie hasła ‘prawo jest prawo’ w zakresie oprogramowania, muzyki, filmów, czyli generalnie tego, co wszyscy lubią mieć i najlepiej za to nie płacić. Filmy i muzyka ostatnio były na topie, a teraz jak się dowiadujemy z dobrze poinformowanych źródeł, na celownik trafili wszyscy którzy … Nie wydają pieniędzy na żadne programy, a ściślej, nie robią zrzutki na pensje pracowników MS.

Ile w tym paniki, ile prawdy, to pewnie mogą opowiedzieć tylko ci, których odwiedzili smutni panowie w poszukiwaniu kontrabandy.
Jaki wniosek ? ‘Kup pan Windows’a', z fakturą na program będziesz kryty, nawet jeśli w domu będzie strefa przerzutowa i krajowy punkt kopiowania np. Photoshop’a. A użytkownik Linuksa będzie musiał sobie wprawiać nowe drzwi do domu. A i tak zastanawiam się, czy nowe drzwi nie są tańsze od Windows’a.

Zapraszamy do Czytelni. Kawa gratis.

piątek, 12 Styczeń 2007

Po wielu perturbacjach i na przekór przeciwnościom, w sieci zaistniała ponownie Czytelnia Ubuntu.pl. Dla użytkowników Ubuntu, ale i nie tylko – zapraszam do czytania, komentowania, pisania. Koncepcja czytelni jest prosta ( przynajmniej ta którą ja pamiętam ) – nie każdy użytkownik jest w stanie wyszukać na ogromnym forum.ubuntu.pl tego, co go akurat interesuje. Prawdopodobieństwo, że to akurat w Czytelni trafi na artykuł opisujący program, rozwiązania technologiczno/sprzętowo/programowe jest zdecydowanie większe. Co prawda, w chwili obecnej zawartość Czytelni raczkuje – ale i Ty możesz to zmienić.