przystajnik

Bezpłatny kurs Linuksa na edX

Na naukę nigdy za późno, nauka to potęgi klucz i inne komunały nie były nigdy bardziej aktualne niż teraz, gdy Linux Foundation zaoferowało bezpłatnie jeden ze swoich kursów – Introduction to Linux (Wprowadzenie do Linuksa). Kurs rozpoczyna się 1 sierpnia 2014 na platformie edX i jedynym wymogiem aby w nim uczestniczyć jest jako taka znajomość języka angielskiego oraz zainstalowana na komputerza jedna z dystrybucji. Tak, to są dwa warunki – ale Linuksa przecież już wszyscy mamy zainstalowanego, prawda?

Deklaracja niepodległości openSUSE Factory

opensuse-logo

Sztandary w górę – openSUSE Factory, będące do tej pory testowym poligonem dla paczek przed kolejnym stabilnym wydaniem świetnej dystrybucji openSUSE, zostało przemianowane na niezależną dystrybucję ciągłą. Model wydania ciągłego, stosowany z powodzeniem na szeroką skalę przez Arch Linux (i pochodne) oraz dystrybucje opierające się np. o repozytoria Debian Sid, niesie ze sobą tyle samo udogodnień, co i pułapek. Z racji ciągłej aktualizacji paczek nie jest konieczne reinstalowanie co pół roku systemu i podbijania wersji do najnowszego wydania. Z drugiej strony, częste i szybkie aktualizacje nie zawsze są odpowiednio przetestowane, co może skutkować losowymi wypadkami systemu.

Terminal pogryzł człowieka: prompt

gnome-terminal

Prawdziwym mężczyzną (lub kobietą) nie zostaje się z samego faktu użytkowania terminala. Prawdziwy mężczyzna (lub kobieta) sam (lub sama) nagina rzeczywistość enigmatycznego terminala do swoich potrzeb. Na początek zwykle idzie niepozorny prompt, potocznie zwany znakiem zachęty. Niewiele osób zwraca na niego uwagę, przyjmując go za zło konieczne. A tymczasem wespół ze standardową w większości dystrybucji powłoką Bash (choć to cecha nie tylko tej powłoki), może przybierać on nieoczekiwane formy.

Weekend z dystrybucją: SolydXK 2014.07

solydxk_200

Wielu użytkowników próbuje używać na pulpicie niesamowitej dystrybucji Debian i wielu z nich ponosi porażkę. Przyczyna jest zwykle ta sama – Debian na pulpity nadaje się średnio, bo to wyśmienita dystrybucja serwerowa. Na pulpicie jest różnie – w wersji stabilnej (obecnie Wheezy) desktopowe oprogramowanie trąci myszką, a zbudowanie samopału opartego na repozytoriach testing/experimental (czyli używanie Sida) nie jest wygodne dla każdego, ani oczywiste w momentach krytycznych. A te się zdarzają – taki urok dystrybucji ciągłej (Sid). Ale Debian fajny jest i to powoduje, że wiele osób z wytęsknieniem oczekuje rozwiązania które pogodzi ową fajność z funkcjonalnością i stabilnością. Jedną z takich prób jest dystrybucja SolydXK.

W paru słowach o zdjęciach – pyExifToolGui 0.6

Jeżeli ktokolwiek uważa, że opisany przeze mnie wcześniej Photini uwłacza jego (użytkownika) ambicjom w zakresie edycji danych Exif zdjęć, to czas na poważniejsze zabawy. Edytor o egzotycznej nazwie pyExifToolGui wzbogaca nasz warsztat o dostęp i możliwość zmiany najmniej znanych tagów zaszytych przy naszych kadrach. A jest co wypełniać i poprawiać – począwszy od typowych informacji o obrazie, autorze, tagach, parametrach z jakimi wykonano zdjęcie, czasie, aż po geotagi i ich synchronizację w zdjęciach z logiem zapisanym przez urządzenie GPS.

GOG.com i pół setki gier na początek

gog_com_icon

Obiecanki cacanki, a użytkownikom Linuksa… Na początek pół setki gier – oto odpowiedź GOG.com na komentarze niedowiarków i malkontentów. Zapowiadane wsparcie dla Linuksa na kolejnej platformie cyfrowej dystrybucji gier stało się faktem. Choć GOG.com zapowiadało oficjalną premierę setki gier pod koniec tegorocznej jesieni, udostępniają już teraz 50 tytułów dla naszej ulubionej platformy systemowej.

Photini 14.07.0 i zdjęcia z terenu

Zawsze się zastanawiałem, dlaczego twórcy programów umożliwiających edycję geotagów, radośnie zakładają, że każdy fotograf dysponuje odpowiednimi danymi GPS. I w rezultacie prawie żaden program nie pozwala na najzwyczajniejsze przeciągnięcie zdjęcia w miejsce na mapie, by w ten sposób uzupełnić dane Exif kadru o współrzędne punktu w którym zostało to zdjęcie wykonane. Dlatego niewielki i wydawać by się mogło dość prosty Photini może wnieść wiele uśmiechu w nasz dzień codzienny. Ten edytor nie obejmuje kompleksowo wszystkich danych Exif które można uzupełniać, ale informacje o autorze, tagi, copyright, tytuł, opis i geotagi – to znowuż nie tak mało.

Nomacs 2.0 – przełom bez ekscytacji

nomacs

Nowe wydanie przeglądarki grafik Nomacs 2.0 jest z pewnością przełomowe, bowiem jest pierwszym w serii o nowej numeracji 2.X. Czy za postępem w numeracji idzie postęp w funkcjach i możliwościach programu? I tak i nie. W Nomacs 2.0 nowości uświadczymy sporo, niemniej tylko chyba system wtyczek zasługuje na miano przełomowego – niestety, póki co tylko w wersji dla Windowsa – użytkownicy Linuksa muszą poczekać. Jednak usprawnienia i poprawione błędy z pewnością ucieszą fanów tej zwinnej przeglądarki, która bez kompleksów obsługuje również format RAW.

Terminal pogryzł człowieka: lsblk

gnome-terminal

Dziesiątki dysków, setki partycji – życie nie rozpieszcza typowego użytkownika który podjął się ambitnego zadania wykonania kopii zapasowej internetu. Pół biedy z zapamiętaniem gdzie i co się zapisało, ale jak ogarnąć punkty montowania przypisane partycjom, ich pojemność (partycji), czy wręcz użytego zarządcę I/O, informacje o typie dysku, modelu, itp. To często wyczerpujące zajęcie z dopasowywaniem partycji do miejsca ich zamontowania możemy przeprowadzać chałupniczym sposobem analizując /etc/fstab, ale możemy również poradzić się polecenia df -h – jednak ono wskaże nam tylko informacje o partycjach zamontowanych. A co z resztą? Skracając męki oczekiwania, bez zbędnego filozofowania – najwygodniej użyć niepozornego polecenia lsblk.

Weekend z dystrybucją: KaOS 2014.06

kaos-logo

Jedno środowisko, jeden toolkit, jedna architektura procesora – czy świat nie byłby wtedy piękniejszy? Z podobnym hasłem na sztandarach na podbój rubieży zamieszkiwanych przez użytkowników wyruszyła krucjata kierowana przez twórców dystrybucji KaOS. To samodzielne rozwiązanie (bez fundamentów w postaci innej dystrybucji) typu rolling release (dystrybucja ciągła), z jednym środowiskiem graficznym KDE w repozytoriach, skupiające tamże oprogramowanie zbudowane w większości z wykorzystaniem Qt. Dystrybuowane obrazy ISO dostępne są tylko dla procesorów 64bitowych. Czy ludzie to kupią?

Być jak Linus Torvalds

Czy brzemię bycia twórcą popularnego, jak nie najpopularniejszego systemu operacyjnego jest do udźwignięcia dla zwykłego śmiertelnika? The Linux Foundation w swoim wideo cyklu ‚Miejsca pracy 30 deweloperów w 30 tygodni’ próbuje pokazać, że to nic trudnego i nadzwyczajnego stać się jedną z osób pracujących nad kodem kernela. Tym razem Fundacja zabiera nas do mieszkania samego Linusa Torvaldsa, który jest zatrudniany przez Fundację i nadal pracuje nad rozwojem Linuksa (czy ktoś w to wątpił?).

Stara śpiewka z Plymouthem w refrenie

Zrób to sam

Wielu użytkowników linuksowych zamkniętych sterowników graficznych nawet nie zwraca już uwagi na styl w jakim się uruchamia nasz ulubiony system. Nikogo wydają się nie drażnić przelatujące literki, koślawe i tekstowe logosy dystrybucji, kompletna degrengolada stylistyczna i jakościowa. Jak czymś takim pochwalić się sąsiadowi lub sympatii? Tylko osoba z dużym dystansem do techniki przyjmie ze zrozumieniem taki wygląd procesu uruchamiania i skupi się na pozytywach wynikających ze samego systemu. Większość osób, w tym przeciętnych zjadaczy chleba, taki obrazek zdeprymuje i utwierdzi w przekonaniu o ‚dziadostwie’ darmowego i wolnego oprogramowania. A do tego dopuścić nie możemy.