przystajnik

Od pomysłu do Gravit RC1

gravit

Często siedzą w nas takie pomysły, że tylko programów do ich zwizualizowania brak. W kwestii cyfrowego odzwierciedlania naszych wizji Linux ma do zaoferowania kilka programów, niemniej dopiero Gravit RC1 głośno deklaruje swoje konkretne przeznaczenie. Ten program o burzliwej przeszłości to wektorowy edytor do szeroko pojętego projektowania, a którego twórcy reklamują jako połączenie Freehand oraz Fireworks – rozwiązań znanych z wiodącego systemu.

XnViewMP 0.71 w przedświątecznej odsłonie

xnviewmp071

Chyba niewielu osobom trzeba drobiazgowo przedstawiać ten zamknięty, ale fenomenalny program do przeglądania wszelakich grafik pod Linuksem (i nie tylko). XnViewMP 0.71 to multiplatformowe rozwinięcie jednoplatformowej wersji XnView. Program sukcesywnie uzupełnia swoje możliwości w stosunku do pierwowzoru i ciężko obecnie wskazać jakieś ogromne różnice (poza jedną decydującą – XnView nie zadziała pod Linux, a XnViewMP i owszem). 500 obsługiwanych formatów, sprawne odczytywanie plików RAW, tworzenie kolekcji, katalogowanie, tagowanie, opisywanie, wstępna obróbka, obróbka wsadowa i wiele innych funkcji czyni z tego programu godnego polecenia przewodnika w poruszaniu się pomiędzy naszymi zdjęciami.

Postinstallerf 1.5 dla zaawansowanych żółtodziobów

postinstallerf

Co łączy zaawansownych i początkujących użytkowników Linuksa? Niechęć do wstępnej konfiguracji niuansów funkcjonowania systemu. O ile bowiem niemal dowolna dystrybucja po zainstalowaniu jest gotowa do pracy, to zawsze znajdzie się jakieś ‚coś’, co zapragniemy przestawić, ustawić, zmienić, poprawić, doinstalować. Zaawansowanych użytkowników te czynności powtarzane od lat najzwyczajniej już nużą, a początkujący są przestraszeni ogromem ilości komend w terminalu jakie nieraz należy wykonać. Dlatego asystent pierwszego uruchomienia to najbardziej ulubione narzędzie w systemie, a jednym z takich asystenów „wielodystrybucyjnych” jest PostInstallerF.

Terminal pogryzł człowieka: saidar

saidar

O czym śni komputer? Przeważnie oczywiście nie ma czasu na sen, no może na jawie. Niekiedy obciążona przeróżnymi zadaniami maszyna dwoi się i troi, by sprostać naszej aktywności a my dopingujemy ją niewybrednie zza zaciśniętych zębów. A niesłusznie, bowiem wystarczy uruchomić odpowiedni monitor zasobów systemu by stwierdzić, że chwilowe przestoje, zacięcia lub inne przypadki nie są wynikiem leniwego charakteru naszej elektroniki, tylko efektem jej wytężonej pracy. Niemal każdy zaprawiony w bojach miłośnik tekstowych form wymiany informacji zna sztandarowe programy ujawniające nam co się dzieje w systemie – top, htop, iotop i kilka innych. Ale równie miło chwile kontemplowania zajętości zasobów może dostarczyć nam niepozorny saidar.

Sztuka użytkowania Linuksa

blabla-icon

Gdyby zrośniętym z Linuksem wyjadaczom przyszło odpowiedzieć w krótkich słowach na pytanie „jak używać Linuksa”, zapewne nie jeden by się zająknął, zakrztusił lub przerodził się w niemy znak zapytania. Najtrudniejsze są proste odpowiedzi na proste pytania – i nie inaczej jest z kwestiami jakie mogą trapić początkujących użytkowników Linuksa, dokonujących migracji z wiodących rozwiązań na system który w mediach przedstawiany jest jako ostoja bezpieczeństwa i stabilności. Ich pytania mogą wprawić w zakłopotanie niejednego użytkownika od lat praktykującego z Linuksem. Bowiem dla takich osób wszystkie aspekty użytkowania i obsługi jakiejkolwiek dystrybucji Linuksa są tak oczywiste, że aż trudne do opisania. Czy zatem nie mamy nic do przekazania chcącym rozpocząć nowe życie poza korporacyjnym obszarem wpływów?

Weekend z dystrybucją: Fedora 21

Fedora 21 z modnymi ikonami Numix Circle oraz motywem Zukitre

W panteonie większych i mniejszych dystrybucji linuksowych prym wiodą bezsprzeczni liderzy, bez których nie mogłaby zaistnieć połowa pozostałych systemów. Pierwsza piątka czy dziesiątka mainstreamowych dystrybucji to nazwy znane niemal każdemu użytkownikowi Linuksa i niemal każdy z nas wśród nich poszukiwał rozwiązania na pulpit. Jednym z filarów Linuksa domowego nurtu jest niewątpliwie Fedora, która z błogosławieństwem udzielonym przez Red Hat funkcjonuje na rynku od niepamiętnych czasów.

Zdjęcia na Javie: gnuThumbnailer 1.2

gnuthumbnailer

Wszyscy lubią programy wielorakiego przeznaczenia, szczególnie jeżeli owe programy potrafią zrobić kilka pożytecznych rzeczy z naszym materiał zdjęciowym, na dodatek niezależnie od używanego systemu operacyjnego. A takie rzeczy jak zmiana rozmiaru, dodanie znaku wodnego, ramki – zawsze będą w cenie w dobie masowego udostępniania na łamach internetu. I z takim założeniem został stworzony gnuThumbnailer, drobny program masowego przetwórstwa obrazu.

Operacje na Unity

numix

Czy domyślny wygląd środowiska Unity w Ubuntu jest wystarczają atrakcyjny, by wywołać efekt „wow” u osób postronnych i przypadkowych? Być może, bo jego odmienny charakter w zestawieniu z estetyką systemów Windows rzuca się w oczy bez specjalnego wytężania wzroku. Niemniej, cały sztaby deweloperów pracują nad tym, aby dostarczyć nam jeszcze bardziej nowoczesny i spójny estetycznie wygląd środowiska. Jednym z takich kompleksowych rozwiązań jest projekt Numix, w ramach którego otrzymujemy tematy GTK oraz zestawy ikon.

Terminal pogryzł człowieka: ncdu

ncdu

Istnienie wiele sposobów na zdobycie informacji o stopniu zużycia przestrzeni dyskowej, a w szczególności katalogu domowego. Możemy sprawdzać ręcznie właściwości katalogów, możemy zaprzęgnąć do pracy typowy lub staroświecki (dwukolumnowy) menadżer plików, uruchomić program analizujący katalogi, itp. Nawet w terminalu jest dostępnych kilka narzędzi takiego przeznaczenia, a ncdu jest jednym z nich. Ten mały sprytny program nie dość, że przeskanuje zawartość wskazanego katalog, to udostępni w przystępnej formie informacje o objętości takiego katalogu (i podkatalogów), liczbie obiektów, umożliwi ich posortowanie i odnalezienie największej zawalidrogi dyskowej.

Photoflow z mocami G’MIC

photoflow

Miłośnicy warstwowej obróbki obrazu z pewnością dopingują rozwijającemu się projektowi Photoflow. A jest za co trzymać kciuki, bo oprócz pomysłowego podejścia do tematu niedestrukcyjnej obróbki obrazu, program coraz pełniejszymi garściami czerpie z dobrodziejstw i osiągnięć fenomenalnego G’MIC. Oczywiście nie mówimy tu o jakimś ordynarnym kopiowaniu pomysłów, ale o sukcesywnym wdrażaniu filtrów G’MIC, dostępnych w Photoflow jako niezależne warstwy. Tym samym Photoflow staje się jednym z pierwszym rozwiązań dostarczających niezależnego interfejsu dla filtrów dotychczas zarezerwowanych do użytku w GIMPie.

Cała naprzód – Darktable 1.6

darktable_logo

Po niemal roku aktywnego rozwoju, uwielbiana przez całe rzesze linuksowych fotografów cyfrowa ciemnia Darktable doczekała się wydania 1.6. Rzecz jasna do tego czasu otrzymywaliśmy poprawki poprzedniej stabilnej wersji 1.4.x, a niecierpliwi mogli w linii 1.5.x testować nadchodzące zmiany. I choć z wierzchu nowe Darktable wygląda tak jak zawsze, to zmiany coraz bardziej przybliżają ten program ku wymaganiom najbardziej wybrednych profesjonalistów zajmujących się obróbką zdjęć na Linuksie i OS X.

Zarządzanie kolorami w Xfce

Zrób to sam

O tym jak istotne jest identyczne odwzorowanie barw na przeróżnych urządzeniach nie trzeba chyba przekonywać nikogo, kto zajmuje się np. fotografią cyfrową. Profile barwne ICC są odpowiedzią na odwieczne dylematy – czy kolory z mojego monitora w labie zostaną odwzorowane tak jak przypuszczam, że powinny zostać odwzorowane. Każdy współczesny systemem uwzględnia ich istnienie i nie inaczej jest z Linuksem. Niemniej, o ile środowiska GNOME, KDE, Unity, Cinnamon umożliwiają wygodną obsługę rzeczonych profili, o tyle mamy też środowiska minimalistyczne, w których musimy sobie radzić sami. Nie inaczej jest w przypadku Xfce, które pomimo rozbudowanych ustawień sesji i nie tylko, zapomniało o istnieniu profili ICC. To spore niedopatrzenie, gdyż środowisko to jest chętnie i masowo stosowane w przeróżnych dystrybucjach.