przystajnik

W paru słowach o zdjęciach – pyExifToolGui 0.6

Jeżeli ktokolwiek uważa, że opisany przeze mnie wcześniej Photini uwłacza jego (użytkownika) ambicjom w zakresie edycji danych Exif zdjęć, to czas na poważniejsze zabawy. Edytor o egzotycznej nazwie pyExifToolGui wzbogaca nasz warsztat o dostęp i możliwość zmiany najmniej znanych tagów zaszytych przy naszych kadrach. A jest co wypełniać i poprawiać – począwszy od typowych informacji o obrazie, autorze, tagach, parametrach z jakimi wykonano zdjęcie, czasie, aż po geotagi i ich synchronizację w zdjęciach z logiem zapisanym przez urządzenie GPS.

GOG.com i pół setki gier na początek

gog_com_icon

Obiecanki cacanki, a użytkownikom Linuksa… Na początek pół setki gier – oto odpowiedź GOG.com na komentarze niedowiarków i malkontentów. Zapowiadane wsparcie dla Linuksa na kolejnej platformie cyfrowej dystrybucji gier stało się faktem. Choć GOG.com zapowiadało oficjalną premierę setki gier pod koniec tegorocznej jesieni, udostępniają już teraz 50 tytułów dla naszej ulubionej platformy systemowej.

Photini 14.07.0 i zdjęcia z terenu

Zawsze się zastanawiałem, dlaczego twórcy programów umożliwiających edycję geotagów, radośnie zakładają, że każdy fotograf dysponuje odpowiednimi danymi GPS. I w rezultacie prawie żaden program nie pozwala na najzwyczajniejsze przeciągnięcie zdjęcia w miejsce na mapie, by w ten sposób uzupełnić dane Exif kadru o współrzędne punktu w którym zostało to zdjęcie wykonane. Dlatego niewielki i wydawać by się mogło dość prosty Photini może wnieść wiele uśmiechu w nasz dzień codzienny. Ten edytor nie obejmuje kompleksowo wszystkich danych Exif które można uzupełniać, ale informacje o autorze, tagi, copyright, tytuł, opis i geotagi – to znowuż nie tak mało.

Nomacs 2.0 – przełom bez ekscytacji

nomacs

Nowe wydanie przeglądarki grafik Nomacs 2.0 jest z pewnością przełomowe, bowiem jest pierwszym w serii o nowej numeracji 2.X. Czy za postępem w numeracji idzie postęp w funkcjach i możliwościach programu? I tak i nie. W Nomacs 2.0 nowości uświadczymy sporo, niemniej tylko chyba system wtyczek zasługuje na miano przełomowego – niestety, póki co tylko w wersji dla Windowsa – użytkownicy Linuksa muszą poczekać. Jednak usprawnienia i poprawione błędy z pewnością ucieszą fanów tej zwinnej przeglądarki, która bez kompleksów obsługuje również format RAW.

Terminal pogryzł człowieka: lsblk

gnome-terminal

Dziesiątki dysków, setki partycji – życie nie rozpieszcza typowego użytkownika który podjął się ambitnego zadania wykonania kopii zapasowej internetu. Pół biedy z zapamiętaniem gdzie i co się zapisało, ale jak ogarnąć punkty montowania przypisane partycjom, ich pojemność (partycji), czy wręcz użytego zarządcę I/O, informacje o typie dysku, modelu, itp. To często wyczerpujące zajęcie z dopasowywaniem partycji do miejsca ich zamontowania możemy przeprowadzać chałupniczym sposobem analizując /etc/fstab, ale możemy również poradzić się polecenia df -h – jednak ono wskaże nam tylko informacje o partycjach zamontowanych. A co z resztą? Skracając męki oczekiwania, bez zbędnego filozofowania – najwygodniej użyć niepozornego polecenia lsblk.

Weekend z dystrybucją: KaOS 2014.06

kaos-logo

Jedno środowisko, jeden toolkit, jedna architektura procesora – czy świat nie byłby wtedy piękniejszy? Z podobnym hasłem na sztandarach na podbój rubieży zamieszkiwanych przez użytkowników wyruszyła krucjata kierowana przez twórców dystrybucji KaOS. To samodzielne rozwiązanie (bez fundamentów w postaci innej dystrybucji) typu rolling release (dystrybucja ciągła), z jednym środowiskiem graficznym KDE w repozytoriach, skupiające tamże oprogramowanie zbudowane w większości z wykorzystaniem Qt. Dystrybuowane obrazy ISO dostępne są tylko dla procesorów 64bitowych. Czy ludzie to kupią?

Być jak Linus Torvalds

Czy brzemię bycia twórcą popularnego, jak nie najpopularniejszego systemu operacyjnego jest do udźwignięcia dla zwykłego śmiertelnika? The Linux Foundation w swoim wideo cyklu ‚Miejsca pracy 30 deweloperów w 30 tygodni’ próbuje pokazać, że to nic trudnego i nadzwyczajnego stać się jedną z osób pracujących nad kodem kernela. Tym razem Fundacja zabiera nas do mieszkania samego Linusa Torvaldsa, który jest zatrudniany przez Fundację i nadal pracuje nad rozwojem Linuksa (czy ktoś w to wątpił?).

Stara śpiewka z Plymouthem w refrenie

Zrób to sam

Wielu użytkowników linuksowych zamkniętych sterowników graficznych nawet nie zwraca już uwagi na styl w jakim się uruchamia nasz ulubiony system. Nikogo wydają się nie drażnić przelatujące literki, koślawe i tekstowe logosy dystrybucji, kompletna degrengolada stylistyczna i jakościowa. Jak czymś takim pochwalić się sąsiadowi lub sympatii? Tylko osoba z dużym dystansem do techniki przyjmie ze zrozumieniem taki wygląd procesu uruchamiania i skupi się na pozytywach wynikających ze samego systemu. Większość osób, w tym przeciętnych zjadaczy chleba, taki obrazek zdeprymuje i utwierdzi w przekonaniu o ‚dziadostwie’ darmowego i wolnego oprogramowania. A do tego dopuścić nie możemy.

Phototonic 1.01 w nowych tonacjach

Phototonic i tonacje

Choć bez większego rozgłosu, to rozwój przeglądarki graficznej Phototonic nabiera rumieńców. W anonsowanej niedawno wersji 1.01 oprócz standardowego wyświetlania obsługiwanych przez program formatów graficznych (niestety na razie bez RAW), Phototonic potrafi przeprowadzić kilka operacji na obrazie, w tym kadrowanie, odbicia, obroty oraz efektowne poprawianie kolorów. Dla wielu najprzydatniejszą funkcją pozostaje jednak opcja ‚Otwórz z’, pozwalająca wybrać zewnętrzny edytor do obróbki wskazanego kadru.

Weekend z dystrybucją: PinguyOS 14.04 PaperCut

pinguy-logo

Poszukiwania Świętego Graala dystrybucji linuksowych trwają w najlepsze. Ilu poszukiwaczy, tyle Graali – dla jednego podstawową cechą świętej dystrybucji będzie łatwość użytkowania, dla kogoś innego pełna wolność, jeszcze dla kogoś - totalna kontrola nad każdym komponentem. W odmętach dystrybucji znajdziemy takie, które próbują osiągnąć te cele totalnym minimalizmem, eklektycznym zespoleniem przeróżnych elementów, albo podarowaniem użytkownikowi na pulpit czego tylko się da. Przykładem tego ostatniego podejścia może być mocno wyposażona w dobra wszelakie dystrybucja PinguyOS 14.04.

LMDE zwolni tempo i zamarznie?

mint-logo-200

Linux Mint Debian Edition to doskonała propozycja dla każdego, kogo nie pociągają zmiany wynikające z bazowania tradycyjnego Minta na Ubuntu. Dodatkowo, LMDE nieco cywilizował sposób obcowania z repozytoriami testing i experimental Debiana. Mówiąc oględnie, to było spełnienie marzeń o debianowej dystrybucji ciągłej (rolling release). Najnowsze (w miarę) wersje programów bez konieczności reinstalowania systemu co pół roku – któż by tego nie polubił. Niemniej według ostatnich doniesień, na kanwie doświadczeń i pozytywnym przyjęciu decyzji o wydawaniu nowych wersji Minta tylko co wydanie Ubuntu LTS, Clem rozpatruje podobne uproszczenia w LMDE i zawierzeniu tej dystrybucji wydaniom stabilnym Debiana. Czy to dobry pomysł?

SRWare Iron 35.0.1900.0 o wolność naszą i waszą

IronPortable

Internetowa przeglądarka Google Chrome stosunkowo szybko zdobył uznanie i niezliczone rzesze fanów oraz użytkowników. Jednak równolegle z pochwałami za szybkość działania i przyjazny interfejs posypały się słowa goryczy za dość osobliwe podejście Google i jego dzieła do kwestii naszej prywatności. Mętne interesy korporacji czają się w zamkniętym kodzie przeglądarki i trzeba wykazać się dużą dozą wyrozumiałości oraz wiary, aby w pełni zaufać w  bezinteresowną postawę Google. Stąd też większym powodzeniem u ‚wolnościowców’ cieszy się bazowy projekt Chromium (na źródłach którego Google tworzy swoje Chrome, opatrując je w różne dodatki). Jeszcze większym powodzeniem może cieszyć się SRWare Iron, przeglądarka która również bazuje na kodzie Chromium i jeszcze dokładniej ogołaca jej kod z wszelkich mechanizmów służących ewentualnemu zbieraniu informacji o użytkowniku.