przystajnik

Archiwum tagów la WWW

Rambox 0.5.10 – pudełko na konta

Jeszcze nie tak dawno cała komunikacja pomiędzy istotami ludzkimi zamykała się w jednej konwencji (e-mail) góra dwóch (IRC). Niestety niepohamowana fantazja twórców oprogramowania i firm oferujących usługi doprowadziła do tego, że ciężko się połapać w tych wszystkich kontach. Oprócz kasowania kont z dzikim błyskiem w oku możemy spróbować ogarnąć temat za pomocą programu Rambox 0.5.10.

Z miłości do Opery – Otter Browser 0.9.91

Niezbadana jest siła ludzkich przyzwyczajeń. Za każdym razem kiedy na scenie pojawia się przełomowe rozwiązanie, ludzie za wszelką cenę starają się trzymać utartych starych standardów. Powyższe jednak nie ma zastosowania w przypadku sławetnej przeglądarki Opera w wersji przed adaptacją silnika Blink. Przeglądarka ta to był prawdziwy ewenement. Rozwijana nieprzerwanie od 1994 roku, przetrwała szarżę Internet Explorera 5.0 na przełomie wieku – szarżę, która przypomnijmy zmiotła Netscape Navigatora. Ze stosunkowo niewielkim udziałem w rynku Opera dotrwała naszych czasów, jednak wichry historii zszargały jej wizerunek (wspomniany Blink, porzucenie niektórych komponentów przeglądarki) i użytkownicy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Tak narodził się w 2013 projekt Otter Browser.

Brave 0.15 zabierze bogatym i odda biednym

Kiedy w 2014 roku w oparach skandalu Brendon Eich zniknął ze stanowiska CEO w Mozilli, nikt nie spodziewał się, że człowiek ten jeszcze raz postanowi zatrząść posadami internetu. A jednak do tego doszło i to za sprawą założeń przeglądarki Brave, którą Eich powołał do życia w 2016 roku w ramach Brave Software. Brave odważnie rzuca wyzwanie reklamodawcom i rewiduje dotychczasowe trendy karmienia odbiorcy niechcianymi materiałami.

Historyczne wydanie Vivaldi 1.8

Minęło już kilka dni od premiery przeglądarki Vivaldi 1.8. To wystarczający przedział czasu, aby powiedzieć o tym programie coś więcej, niż tylko zbyć widzów nowościami tego wydania. Chociaż to właśnie nowe funkcje kształtują charakter tego wydania – ubrana w statystykę historii przeglądanych stron, łatwiejsze tworzenie notatek, kilka opcji więcej w ustawieniach.

Chromowany Slimjet 7.0.7.0

slimjet

Rynek przeglądarek stron WWW staje się coraz bardziej tłocznym miejscem. Czasy hegemonii IE odeszły już dawno w niepamięć, w niepamięć powoli odchodzi również jedyna alternatywa w postaci Firefoksa. Na dobre zadomowiło się wśród nas Google Chrome, Opera, Chromium i wiele innych pomniejszych projektów. W każdym znajdziemy coś co odpowiada naszym gustom i oczekiwaniom. Tak jak na przykład nacisk na naszą anonimowość i bezpieczeństwo w sieci – a to są sztandarowe hasła SlimJet 7.0.7.0. Przynajmniej tak twierdzą twórcy.

Vivaldi Beta 2 – przeglądarka na jaką czekacie

Jeżeli po przeglądarce stron WWW oczekujecie szybkości, nowoczesności i ogromu opcji umożliwiających niebagatelną personalizację, to Vivaldi może stać się spełnieniem takich zachcianek. Projekt który zainicjował Jon Stephenson von Tetzchner, ojciec założyciel Opera Software, to odnowienie pro-społecznej misji tego typu oprogramowania. Ma to być produkt „dla nas i naszych przyjaciół”, z użytkownikiem na pierwszym miejscu. Właśnie doczekaliśmy się wydania Vivaldi Beta 2, więc łatwo sprawdzić, na ile słowa twórców pokrywają się z rzeczywistością.

A kiedy zabraknie przeglądarek – Maxthon 0.9.1.0 Beta

Mroczne wieki ograniczonego wglądu w internet minęły już dawno i obecnie dokonując wyboru przeglądarki WWW nie jesteśmy skazani na finalny wybór w postaci IE (który przez jakiś czas była niemal jedyną opcją po zakończeniu lotu ku chwale przez przeglądarkę Netscape). Firefox i jego odmiany, Chrome i jego odmiany, Opera, Midori i wiele, wiele innych – treści internetowe pojawiają się w naszym życiu i na naszych pulpitach za pomocą coraz wymyślniejszych technik i często nie jesteśmy obligowani nawet do użytkowania przeglądarki. Niemniej, od przybytku głowa nie boli, a najnowszą ofertą skierowaną dla użytkowników Linuksa stała się przeglądarka Maxthon, wydawana od 2002 dla platformy Windows i jedna z bardziej rozpoznawanych niezależnych marek.

O tym, jak profile-sync-daemon wstrzymał dysk i przyśpieszył internet

Zrób to samAby wysiłki twórców przeglądarek internetowych nie szły na marne, należy docenić postęp i wdrożenia które czynią je szybszymi i sprawniejszymi. Niemniej, jeszcze nigdy nie było tak, aby czegoś nie dało się poprawić. Jak się za moment okaże, taki np. profile-sync-daemon za punkt honoru postawił sobie ulepszenie komunikacji przeglądarki ze zorganizowanymi w profil danymi użytkownika. Bowiem scenariusz standardowy wygląda w ten sposób, że przeglądarka zapisuje w naszym katalogu domowym przeróżne pliki (cache, cookies, inne). Zapis i odczyt odbywa się na nośniku fizycznym, zatem jest uzależniony od jego prędkości, czasu dostępu i zasadniczo – jest wolniejszy niż bezpośredni odczyt i zapis z pamięci RAM. I to właśnie idąc tym tropem profile-sync-daemon stara się całą sprawę zoptymalizować.

Kombinat Adobe wygasza piece

Szok, zdziwienie i lekką panikę wywołała niedawna informacja o zaprzestaniu przez Adobe prac nad wtyczką FlashPlayer w wersji dla Linuksa i przerzuceniu odpowiedzialności za nią na Google (PPAPI). Jeszcze wcześniej, bo jesienią ubiegłego roku, pojawiły się zapowiedzi Adobe, że nie będzie kolejnych wersji FlashPlayera dla Androida. Następnym ruchem Adobe i potwierdzeniem wcześniejszego było wydane parę dni temu oświadczenie o zaprzestaniu od 15 sierpnia bieżącego roku wsparcia dla wszystkich mobilnych platform. Urządzenia posiadające zainstalowanego FlashPlayera nie będą po tej dacie otrzymywały jego uaktualnień, a dla nowego wydania Androida 4.1 Jelly Bean, FlashPlayer się nie ukaże. Zniknie również z Google Play Store. Innymi słowy, jedyną platformą z aktywnie podtrzymywanym przy życiu FlashPlayerem pozostanie MS Windows.

Brak zdecydowanej ekspansji i zachowawcze zapewnianie niezbędnego wsparcia może oznaczać, że Adobe pogodziło się z tym, że w obliczu HTML5, technologia Flash musi odejść do lamusa. Zresztą sami aktywnie biorą udział w promowaniu czy rozwijaniu nowego standardu. Oczywiście Flash nie zniknie z dnia na dzień, najdłużej będą mogli się nim cieszyć użytkownicy Windowsa, z racji ilości odbiorców dla tej platformy. Lecz raczej nie można już oczekiwać, że leciwy Flash będzie podwaliną pod jakieś przełomowe i rewolucyjne rozwiązanie. A użytkownicy Linuksa będą mogli w końcu odetchnąć z ulgą – bo choć przez jakiś czas wtyczka Flash będzie raczej jeszcze niektórym potrzebna (choćby na potrzeby niektórych gier online), to powoli będziemy wyzwalali się z fochów i fanaberii zamkniętego rozwiązania, którego losowe działanie na Linuksie potrafiło doprowadzić do stanów nerwowych połączonych z bezsilnością.

Translate »