przystajnik

Archiwum tagów la sieć

Terminal pogryzł człowieka: termshark

Dla wielu osób najciekawsze informacje to te, którą mogą podsłuchać ukradkiem. Czy to kwestia adrenaliny czy wychowania – nie wiadomo. Wiadomo jednak, ze kultura zdobywania informacji w nietypowy sposób ma wielowiekową tradycję. A stąd już tylko krok do pomysłu, żeby podglądać pakiety w sieci. I pierwsze co każdemu przychodzi do głowy to tcpdump. Jednak o ile jest to bardzo użyteczne narzędzie, to sposób w jaki prezentuje informacje wymaga niekiedy głębszego skupienia. Dlatego termshark może być nie mniej poręcznym kompanem dającym sporą wiedzę na temat pakietów jakie biegają w monitorowanej przez nas sieci.

Terminal pogryzł człowieka: ss

memo

Po co nam ss skoro nadal mamy polecenie netstat? Ano po to, by w pewnym momencie w przyszłości nie obudzić z krzykiem z sennego koszmaru w którym Netstat odszedł na zapowiadaną emeryturę. Netstat wchodzący w skład pakietu net-tools już od jakiegoś czasu jest na cenzurowanym. Nie to, żeby nie działał. Ale w zasadzie wszystkie narzędzia wchodzące w skład wspomnianego pakietu wykazują śladowe ślady rozwój. Dlatego – wszyscy uczymy się posługiwać ss.

Terminal pogryzł człowieka: jnettop

Większość z nas lubi utrzymywać porządek na swoim podwórku. I wytłumaczeniem na odstępstwo od tej reguły nie jest nawet pomieszkiwanie w wielkiej płycie. A jak utrzymywać porządek to wiadomo – z odpowiednimi narzędziami w ręku. Stąd też zaciekawienie powinien wzbudzić elegancki i utrzymany w manierze top programik jnettop. Pozwala on bardzo szybko zorientować się, co, gdzie i jak przelatuje przez nasze interfejsy sieciowe.

Why Can’t I Connect? 1.11.2

wcic

No właśnie. Ile to razy stawaliśmy przed ważkim problemem zdiagnozowania tego, co tarasuje nam łącze internetowe podczas próby połączenia się z jakąś usługą na jakimś serwerze? Pomóc nam w takich rozważaniach może program o sugestywnej i wiele mówiącej nazwie Why Can’t I Connect?. Jego główną umiejętnością jest ustalanie, dlaczego nie możemy (albo czy możemy) połączyć się z jedną z obsługiwanych przez program usług: Microsoft SQL Server, MySQL Server, FTP, SFTP, IMAP, POP3, SMTP, IRC, LDAP, Usenet, na wskazanym przez nas serwerze.

Terminal pogryzł człowieka: nmon

Monitorowanie zasobów komputera z poziomu tekstowej linii komend ma wielowiekową tradycję i niebagatelne znaczenie dla administratorów serwerów. Ale natłok informacji o naszej maszynie nie jest zarezerwowany jedynie dla wtajemniczonych, każdy może w większym lub mniejszym stopniu sprawdzić co w układach scalonych piszczy. Osiągnąć możemy to za pomocą wielu narzędzi, ale skoro wspomnieliśmy o terminalu, to dlaczego by nie przetestować nmon. Ten sympatyczny program wśród wielu ciekawostek ma jeszcze jedną unikatową funkcję – może działać w tle i zapisywać statystyki zużycia zasobów naszego komputera. A to jest naprawdę ciekawe.

Ubuntu i hasła w czystym tekście?

UbuntuHitem ostatnich dni było odkrycie luki w bezpieczeństwie Ubuntu, która polega na tym, że nasze hasła do sieci bezprzewodowych są przechowywane w niezaszyfrowanym pliku tekstowym. Jak to bywa w sensacjach taniego typu, to nie Ubuntu przechowuje te hasła w takiej formie, a NetworkManager i to w każdej dystrybucji która go używa. Plik z hasłami znajduje się poza katalogiem użytkownika, dostępny jest tylko dla roota, jak również można ‚naprawić’ to zachowanie wyłączając przy danym połączeniu opcję ‚dostępne dla każdego użytkownika’. Jednak nadal należy oddać sprawiedliwość jakiejkolwiek dystrybucji oskarżonej o zaniechanie bezpieczeństwa – to przewidziane i typowe zachowanie NetworkManagera, a nie konkretnego systemu.

WiFi Guard i co siedzi w sieci

Większość z nas z zapartym tchem obserwuje walkę Anonymous z siłami kapitalistycznej hegemonii, zapominając przy tym, że w drodze do wyzwolenia my też możemy się stać mimowolnym klockiem w układance. Lub wystąpić w charakterze łosia, tudzież jelenia, któremu ktoś podkrada internet z domowego rutera WiFi. Bezpieczeństwo tej niewielkiej skrzyneczki opiera się w gruncie rzeczy tylko o nasze hasło admina (ile to raz nawet nie zmienione z fabrycznego) i obecny stan rozpracowania protokół szyfrujących transmisję bezprzewodową. Innymi słowy – niczego nie można być pewnym. Dla uspokojenia można wytoczyć ciężkie armaty i kontrolować, co nam w sieci i na ruterze się pojawia (Snort, Wireshark), ale większość pewnie wybierze prostsze rozwiązania, takie jak WiFi Guard.

Translate »