przystajnik

Archiwum tagów la prywatność

Iridium Browser 2017.10 a uzdrowienie prywatności

Modna ostatnimi czasy nagonka na użytkowników by nieco skrupulatniej podchodzili do tematu swojej prywatności i danych personalnych nie wzięła się z niczego. Dla wielkich tego świata jesteśmy niczym cele na strzelnicy – jakkolwiek by nie argumentować „konieczności” zbierania informacji o naszych zachowaniach, przyzwyczajeniach i stylu życia. A gdzie można zdobyć najwięcej takich informacji jak nie za pośrednictwem przeglądarki stron WWW. Owszem wiele projektów deklaruje, że troszczą się o naszą prywatność. Jednak dla twórców Iridium Browser te deklaracje to za mało.

Lament nad rozlanym mlekiem, czyli Canonical chce wiedzieć o naszych CPU

Syndromem naszych czasów stała się mityczna walka dobra ze złem o naszą prywatność. Dobrym wiadomo kto jest, źli to te wszystkie nastające na nas korporacje. Wystarczy, że gdzieś pojawi się termin „włączymy telemetrię” aby oszalały z zacietrzewienia tłum ruszył z pochodniami na siedzibę inicjatora takiego pomysłu. Teraz z takim pomysłem wyszedł Canonical, która zamierza zbierać z naszych maszyn jawne informacje po świeżej instalacji Ubuntu. I chociaż wszyscy rozdajemy nasze adresy email na lewo i prawo, numery telefonów, a na śmietnisko bezstrosko wyrzucamy opakowania kurierskie z naklejonym naszym imieniem i nazwiskiem oraz adresem, to… Canonical jeszcze nie raz oberwie za swoje zamysły.

qTox 1.6.0 i nie dowie się nikt

Kwestia naszej prywatności staje się coraz bardziej palącym problemem. A konkretnie zachowania tej prywatności dla siebie lub bliskich. Z drugiej strony nikt nie odetnie się dobrowolnie od internetu lub zamuruje w mieszkaniu – z obecnego świata trzeba po prostu umieć korzystać. Dlatego jak komunikator internetowy – to tylko taki bezpieczny. Ale czy coś może zastąpić Skype, GaduGadu i inne rozwiązania uwielbiane przez użytkowników? Ciekawą opcją jest z pewnością qTox, czyli graficzny klient dla protokołu Tox.

Sezon na internautę

email

Ileż razy już o tym było… W internecie grasują zboczeńcy, złodzieje, naciągacze i hochsztaplerzy dybiący na dane i hasła z naszego komputera. A przecież my chcemy sobie tylko pochodzić po stronkach, pooglądać za darmo premiery kinowe, pochwalić się znajomym jak roczny berbeć sam sika do nocnika, wzbudzić towarzyski ferment projektem naszego domu na nowo zakupionej działce, na dokładkę dowalić im fotkę nas na tle nowego samochodu (z widocznym numerem rejestracyjnym – niech wiedzą, że to nie ustawka) i tak dalej. Przecież to są tak prozaiczne czynności, że jak ktokolwiek mógłby coś z tego wykorzystać przeciwko nam? Inni tak robią i jakoś nikt ich jeszcze nie okradł i nie ograbił. A my mamy na dodatek jeszcze najnowszego antywirusa. Nic nie zmienia jednak faktu, że od dłuższego czasu trwa nieograniczony niczym sezon polowań na internautę.

Chromowany Slimjet 7.0.7.0

slimjet

Rynek przeglądarek stron WWW staje się coraz bardziej tłocznym miejscem. Czasy hegemonii IE odeszły już dawno w niepamięć, w niepamięć powoli odchodzi również jedyna alternatywa w postaci Firefoksa. Na dobre zadomowiło się wśród nas Google Chrome, Opera, Chromium i wiele innych pomniejszych projektów. W każdym znajdziemy coś co odpowiada naszym gustom i oczekiwaniom. Tak jak na przykład nacisk na naszą anonimowość i bezpieczeństwo w sieci – a to są sztandarowe hasła SlimJet 7.0.7.0. Przynajmniej tak twierdzą twórcy.

Gnijąca dusza Windowsa 10

win10

Od czasu premiery systemu operacyjnego Windows 10 odmieniono już nazwy Microsoft i Windows przez wszelkie możliwe przypadki. Ludzie pokochali go w oka mgnieniu, prasa zachwyciła się liberalnym podejściem Microsoftu do kwestii jego licencjonowania i rozdawania systemu przez rok za darmo dla wszystkich posiadaczy Windowsa Vista/7/8/8.1. Nadejście Windowsa 10 wieszczyło nowe przykazanie dla zwykłego użytkownika: „Jam jest Windows 10, nie będziesz miał systemów cudzych przede mną”. Również egzystencja desktopowego Linuksa musi zmierzyć się z rewolucyjną jakością darmowego Windowsa 10. A w całej tej euforii absolutnie nikt nie zauważył fałszywego uśmiechu z jakim ten system mami swoje ofiary.

Weźcie moje pieniądze i mnie szpiegujcie

W świetle ostatnich premier, zapowiedzi i prezentacji systemów operacyjnych, jeden element jest szczególnie uderzający. Otóż zarówno w pokazanym niedawno iOS 8, zapowiadanym OS X Yosemite oraz wyczekiwanym przez miliony Windows 10 jako gwóźdź wydania i epokowe rozwiązanie jest wymieniane… Wyszukiwanie przez system treści online. Znacie? Znamy, Ubuntu od wersji 12.10 też miało to w standardzie. Lecz rzecz nie jest w tym, kto od kogo to skopiował, lecz w tym, ile jesteśmy w stanie dopłacić za ewentualną utratę prywatności i rozgłoszenie wszem i wobec naszych preferencji konsumenckich i innych. Ubuntu za swoje wyszukiwanie online bezpośrednio z Dasha zebrało potężne cięgi, a co z innymi systemami?

SRWare Iron 35.0.1900.0 o wolność naszą i waszą

Internetowa przeglądarka Google Chrome stosunkowo szybko zdobył uznanie i niezliczone rzesze fanów oraz użytkowników. Jednak równolegle z pochwałami za szybkość działania i przyjazny interfejs posypały się słowa goryczy za dość osobliwe podejście Google i jego dzieła do kwestii naszej prywatności. Mętne interesy korporacji czają się w zamkniętym kodzie przeglądarki i trzeba wykazać się dużą dozą wyrozumiałości oraz wiary, aby w pełni zaufać w  bezinteresowną postawę Google. Stąd też większym powodzeniem u ‚wolnościowców’ cieszy się bazowy projekt Chromium (na źródłach którego Google tworzy swoje Chrome, opatrując je w różne dodatki). Jeszcze większym powodzeniem może cieszyć się SRWare Iron, przeglądarka która również bazuje na kodzie Chromium i jeszcze dokładniej ogołaca jej kod z wszelkich mechanizmów służących ewentualnemu zbieraniu informacji o użytkowniku.

Fixtracking.com – lot nad kaczym gniazdem

duckduckgo O wyszukiwarce spod szyldu kaczora Dax zrobiło się głośno, gdy zagościła oficjalnie w dystrybucji Mint. Wywołało to falę protestów, gróźb i poradników jak przywrócić przeglądarce internetowej tradycyjne i sprawdzone metody poszukiwawcze. I sporo można zarzucić wynikom oferowanym przez DuckDuckGo, lecz na całość trzeba spojrzeć pod innym kątem. To wyszukiwarka zbudowana na wolnym oprogramowaniu (FreeBSD, Ubuntu, Ngnix, Perl, Memcached, PostgreSQL) i stawiająca sobie za punkt honoru ochronę naszej prywatności. Czyli żadnego śledzenia, zbierania informacji o użytkownikach (nie są zapisywane nawet adresy IP). Twórcy gorąco zachęcają do zwrócenia uwagi na nasze własne bezpieczeństwo podczas korzystania z internetu, a jedną z takich inicjatyw jest strona http://fixtracking.com, czyli – jak nie wpaść w sieci mechanizmów tropiących nasze przyzwyczajenia i upodobania.

Canonical szpieguje Richarda Stallmana

Richard Stallman po raz kolejny uderzył w dzwon alarmowy, którego gromki odgłos rozniósł się w momencie po całym internecie: ‚Canonical i jego produkt Ubuntu szpieguje użytkowników, wykorzystując do tego domyślnie instalowane w systemie oprogramowanie i usługi’. Rozchodzi się oczywiście przede wszystkim o osławione wyszukiwanie treści w Dashu i sugerowanie przy tej okazji oferty sklepu Amazon.

Translate »