przystajnik

Archiwum tagów la projekty

Open Source w deszczu dolarów

Według niesłusznych stereotypów, użytkownicy Open Source to chciwi gamonie bez grama gustu. Nie chcą płacić za oprogramowanie, zadowolą się byle czym, żeby tylko wykonać podstawowe czynności na komputerze. I tak dalej. Tymczasem rzeczywistość dowodzi, że jeśli chcesz zarabiać na tym, co lubisz robić, to najlepiej… Stworzyć innowacyjny projekt Open Source i pozwolić finansować się społeczności. Niektórzy takie wsparcie wykazują w milionach dolarów.

Na co umierają projekty?

Tyle wspaniałych projektów rozstało się z naszą rzeczywistością w czasie mojego użytkownika Linuksa na desktopie… I nie piszę tego tylko ze względu na nutkę nostalgii, która może się każdemu przytrafić w listopadowe wieczory pod znakiem zadumy nad sensem egzystencji. Używamy programu i nagle szast prast – 5 lat minęło i nie da się go już używać. Powody doprowadzające program do stanu bezużyteczności są różne – zniknięcie z repozytoriów w nowej wersji systemu, zniknięcie z sieci źródeł, niekompatybilność z nowymi komponentami systemu, niepoprawione błędy, niedokończone opcje, niedopisane funkcjonalności. Można by powiedzieć, typowe przypadki, które mogą się przytrafić każdemu programowi. W którymś momencie twórca zarzuca projekt – znudził się nim, dotarł do kresu swoich możliwości, znalazł ciekawsze zajęcia, dostał absorbującą pracę, woli z dziećmi chodzić do parku, musi ciężej pracować na utrzymanie swoje i rodziny. Niepotrzebne skreślić.

Projekty FLOSS 2017 subiektywnie

Chyba nie ma nikogo komu by nawet mimochodem nie przebiegło przez myśli szybkie podsumowanie roku 2016. Oczywiście w zależności od priorytetów różne będą kategorie takiego podsumowania. Ale spróbujmy przyjrzeć się krajobrazowi projektów FLOSS w 2016 roku. Czy pojawiło się coś, co może stać się elementem przełomowym w danej dziedzinie? Coś, co wykracza poza utarte standardy, normy i przyjętą nomenklaturę? Wizjonerstwo to niebezpieczny i ciężko definiowalny termin, jednak opensource wciąż potrafi nas zaskoczyć.

Wymarłe projekty 2014

Niezależnie od preferowanej przez nas formy zadumy nad przemijaniem (w masce podchmielonego zombie na imprezie lub nad oświetlonymi zniczami grobami bliskich), świat opensource to również kraina w której trwa cykl narodzin i śmierci projektów. Akurat obecny czas jest adekwatny do przywołania po raz ostatni do pamięci i pożegnania się z projektami, których być może nie zobaczymy już na naszym pulpicie podczas codziennego użytkowania. Rok 2014 nie różnił się znacząco od innych lat, podobnie jak i poprzednio coś się skończyło i coś się zaczęło…

Wymarłe projekty

blabla-iconWraz z nastaniem dłuższych wieczorów, ponurych kikutów drzew i rozświetlonych nekropolii, wkradł się w nasze otoczenie nastrój sprzyjający refleksjom i retrospektywie. Spróbujmy poddać się temu klimatowi i przywołajmy nieco wspomnień. Lecz wbrew listopadowym tendencjom, nie o zasłużonych osobach których już z nami nie ma, ale o projektach opensource które przez ostatni rok uleciały wraz z przeganianymi przez wiatr liśćmi. Choć otwarty kod ma to do siebie, że tak naprawdę ciężko uśmiercić projekt, to może się jednak zdarzyć, że nikt nie podejmie rękawicy i nie ponowi prac nad dziełem, którego wyrzekli się pierwotni autorzy kierowani przeróżnymi pobudkami.

Google odłącza aparaturę opensource?

blabla-icon Google budzi ambiwalentne uczucia. Jeszcze nie tak dawno debiutujący ze swoim Android pretendent, próbujący stawiać czoła wiadomemu gigantowi z sektora systemów operacyjnych. Rękawica rzucona w twarz MS, przy jednoczesnym wykorzystywaniu i wspieraniu opensource, zjednała Google wiele sympatii w wiadomych kręgach. Z drugiej strony korporacja o nie mniejszym rozmachu niż MS i przemysł opierający się o nasze przyzwyczajenia, upodobania a niekiedy prywatność. Można przełknąć gorzką pigułkę rzeczywistości i stwierdzić – ‚Cóż – ogień trzeba ogniem zwalczać’. Ale ostatnie decyzje Google wprowadzają sporo fałszywych nut w pieśń o zwycięstwie pod sztandarem z hasłem ‚Wolne Oprogramowanie’…

Canonical zrobi Linuksa od nowa

blabla-icon„Zrobi Linuksa” to dużo powiedziane, ale według ostatnich oficjalnych doniesień to już pewne – Canonical oprze przyszłość swoich produktów o własne, autorskie rozwiązania. Miejsce leciwego Xorg’a oraz młodziutkiego Waylanda (który na dobrą sprawę nawet jeszcze dobrze nie zaistniał) zajmie Mir – tworzony przy Canonical od podstaw nowy serwer wyświetlania. Unity zostanie przepisane przy użyciu Qt/QML, a patronat nad całością tego zamieszania obejmie nowy projekt Unity Next. Czy to nie wygląda jak cyfrowa reformacja ścieżki którą kroczyło do tej pory Ubuntu ze swoimi użytkownikami?

Translate »