przystajnik

Archiwum tagów la pendrive

Mały pokaz siły z ddCopy 0.2.0

Ręka w górę, kto uwielbia wprawiać w zakłopotanie fanów wiodących systemów, tworząc pendrive’y LiveCD za pomocą jednego polecenia dd?. Jednak nawet dla miłośników Linuksa nomenklatura tego programu jest niekiedy zbyt przytłaczająca. A szkoda, żeby taki potencjał się marnował. A dowodem na to jest graficzne narzędzie ddCopy.

MultiSystem 1.0360 – tylu systemów nie widzieliście jeszcze

Obrazy dysków LiveCD zdobyły serca użytkowników na całym świecie i stanowiły naturale rozwinięcie bootowalnych dyskietek 3 i 5.25 cala. Niemniej, początki były trudne – prędkość pierwszych napędów CD podłączanych do komputerów była delikatnie mówiąc mizerna, ale i pierwsze LiveCD z Yggdrasil Linux nie było wymagające – jak na Linuksa z 1992 roku przystało. Pierwszy w pełni graficznym i nowożytnym systemem na płycie CD było Knoppix wydany w okolicach 2003 roku. Czasy się zmieniły, nośniki również i miejsce płyty CD/DVD zajął popularny pendrive. LiveCD (czy może LiveUSB) stworzony w ten sposób jest szybkie (odczyt/zapis), wielokrotnego użytku, poręczny i zwykle oferujący o wiele więcej miejsca, niż wymaga obraz ISO testowanej przez nas dystrybucji. Dlatego twórcy narzędzia MultiSystem postanowili iść krok naprzód i dzięki ich programowi możemy tworzyć pendrive’y z wieloma systemami Live na pokładzie.

Ubuntu 16.04 LTS oficjalnie

Wraz z pięknym dniem 21 kwietnia rozpoczął się kolejny etap w świecie linuksowych dystrybucji. Zgodnie z zapowiedziami na serwerach pojawiły się obrazy instalacyjnej najnowszej wersji Ubuntu 16.04 Xenial Xerus o przedłużonym okresie wsparcia. To nie lada gratka nie tylko dla użytkowników ale i dla twórców dystrybucji pobocznych. Choć nie wszyscy ochoczo ruszą do aktualizowania lub instalowania tego wydania, to będzie ono obecne z nami przez następne 5 lat. Obserwując zmiany jakie zaszły trudno nazwać je przełomem, ale z drugiej strony 16.04 stabilizuje i ugruntowuje pozycję Ubuntu wśród użytkowników niekoniecznie żądnych rewolucji i przewrotów.

Bieda-NAS i druga młodość routera WiFi

Zrób to samJakież było moje zdziwienie, gdy podczas porządków w okolicach domowego routera WiFi odkryłem, że posiada on port USB. Zdziwienie tym większe, że w oryginalnym oprogramowaniu do tego sprzętu nie znalazłem ani słowa o tym, do czego ten port USB mógłby się przydać. Router położony jest w takich okolicach, że podłączenie do niego lampki na USB jest mało adekwatne, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Bo skoro USB, to mam dyski na USB, pendrive’y i inne gadżety. Machinalnie przyszło mi do głowy wpięcia tam jednego z penrive’ów i zrobienia z niego podręcznego i zawsze widocznego lokalnego zasobu sieciowego, gdzie lądowałyby Ważne Pliki dostępne od ręki, niezależnie od akurat włączonego i używanego w domu komputera. Po nitce do kłębka i doszedłem do wniosków i decyzji, że mój AirRouter przejdzie pod kontrolę systemu OpenWrt, czyli Linuksa spreparowanego pod sprzętowe routery WiFi. A ja tym samym uzyskam kontrolę nad portem USB i ziszczą się tym samym sny o NAS.

Więcej Xubuntu w Xubuntu 13.04

xubuntu-logo Według zapewnień ekipy odpowiedzialnej za dystrybucję Xubuntu (pochodną Ubuntu), nadchodzące wersja Xubuntu 13.04 zostanie udostępniona jako obraz ISO o pojemności 1GB. Dzięki takiemu zabiegowi możliwe będzie wzbogacenie oferty domyślnych programów dostarczanych przez to wydanie. Tym samym zaoszczędzony zostanie czas deweloperów pracujących do tej pory nad upchnięciem całości w obrazie ISO o pojemności standardowej płyty CD (700MB).

Iso, dd i cała ta kosmiczna terminologia

Człowiek próbuje być nowoczesny, obeznany i podążać za trendami, a tu się niekiedy okazuje się, że na rozwiązania nowoczesne i trendy brakuje czasu, wiedzy i samozaparcia. Czym skorupka za młodu…Tak właśnie w moim przypadku ma się sprawa z tworzeniem bootowalnych pendrive’ów. Nierzadko nabywam z sieci całe mnóstwo różnych dziwnych obrazów iso, które według zapewnień twórców po wypaleniu/nagraniu na nośniku USB mają być samobootowalne. I zapewne są – tyle, że niekiedy systemowe oprogramowanie graficzne do tego celu ma na tę kwestię odmienny pogląd. I nośnik się nie uruchamia, albo program stwierdza, że nie może nagrać tego obrazu, bo (…). Być może istnieje idealne rozwiązanie, ale w Ubuntu na dzień dzisiejszy kreator dysków startowych ignoruje niektóre pliki iso, Unetbootin nagrywa je ze swoimi dodatkami, dzięki którym potem nic się potem nie uruchamia, itp. Cóż, niejeden na moim miejscu może by się załamał i wpadł w nałogi, a ja uruchamiam terminal, przypominam sobie obsługę dd i jestem w domu… W czym tkwi magia tej siermiężnej prostoty o której wielu już zapomina? W tym, że działa (przeważnie).Ponieważ dd umożliwia operacje na niskim poziomie dostępu do sprzętu, przed jego użyciem każdy musi się upewnić, że wie co robi. Zatem, że plik które chce nagrać to jest ten plik co powinien być, a nośnik to sprzęt na którym dane _powinny_ wylądować. Zasada wykorzystania dd jest bowiem klarowna – wskazujemy programowi plik z obrazem dysku oraz miejsce, gdzie on ma go upchać. I program to robi. Nie bacząc na to, że ktoś przez pomyłkę wskazał np. partycję /home.Ale bez obaw. Gdyby ktoś miał wątpliwości, może wszystko powyższe i poniższe potraktować jako niskich i niezrozumiałych lotów beletrystykę. Natomiast osoby z zacięciem, po wspięciu pendrive i wydaniu poleceniem ‚sudo fdisk -l’ odnajdą sobie, pod jaką nazwą systemową nośnik został zaszeregowany (/dev/sdX). W ten sposób, cały powyższy wywód zawiera się w jednym poleceniu:sudo dd if=/pełna_ścieżka_do/pliku.iso of=/dev/sdX bs=8MNależy pamiętać, że podajemy nazwę urządzenia (np. /dev/sdc) a nie partycji jaka na nim się znajduje (/dev/sdc1). Parametr ‚bs’ reguluje ilość (w MB) odczytywanych i zapisywanych danych. Jak widać, nic skomplikowanego, a my w ten sposób stajemy się niezależni od nieodgadnionych humorów narzędzi graficznych.

Translate »