przystajnik

Archiwum tagów la lxde

Wszystkie odcienie Ubuntu 17.10

Gdy wypróbujemy już wszystkie dystrybucje z distrowatch.org, może okazać się, że najwygodniej jest nam w starych kapciach. W przypadku użytkowników wychowanych na Ubuntu, będzie to wspomniane Ubuntu lub jedna z jego kilku odmian. Oficjalnie wspierane są bowiem wersje Ubuntu Budgie, Ubuntu MATE, Lubuntu, Kubuntu oraz Xubuntu. W przeciągu kilku ostatnich tygodni byliśmy świadkami upublicznienia Ubuntu 17.10 Artful Aardvark co stanowiło doskonały argument do aktualizacji wspomnianych wariacji.

Kilka obliczy Ubuntu 16.04 LTS

Nie samym Ubuntu człowiek żyje i dużą popularnością cieszą się również wariacje ze wspomnianą dystrybucją w roli głównej. Na dodatek skoro nadarzyła się sposobność by się im przyjrzeć, warto zerknąć co nas czeka. Okazja podwójna, gdyż od oficjalnego i wyczekiwanego wydania Ubuntu 16.04 LTS dzielą nas niecałe dwa miesiące i w poczet tego wydarzenia parę dni temu zostały upublicznione wersje Beta przyszłych kilku wcieleń Ubuntu.

Weekend z dystrybucją: wattOS R9

wattos

Internet jest pełen historii jak to leciwy sprzęt komputerowy może przeżyć drugą młodość (lub poczuć się co najmniej ponownie potrzebnym) dzięki odpowiednio dobranemu systemowi operacyjnemu przez pełnego zapału wolontariusza. Sami też wiemy, ile po naszych szafach, piwnicach i strychach wala się elektroniki, która swoje już wysłużyła i w obecnych realiach sprzętowych jest antykiem. O ile jednak nie są to zapomniane przez historię artefakty ludzkiej myśli technologicznej przełomu wieku, o tyle ktoś może zdecydować się na ich reanimację. Czy to w ramach wieczornego hobby, czy też podarowania potrzebującym w celach edukacyjnych (bo czasem to nie chodzi o to, by na sprzęcie chodziły najnowszy gry, ale żeby dziecko miało w ogóle styczność z koncepcją komputera). W tym wszystkim ponownie na plan wysuwa się sprawa systemu operacyjnego, który będzie jednocześnie oszczędny w gospodarowaniu zasobami, ale i w miarę współczesny w obsłudze. W takich momentach na myśl przychodzi nam cała gromada przeróżnych dystrybucji, ale czy ktoś pamięta o stosunkowo mało znanym wattOS?

Weekend z dystrybucją: SparkyLinux 3.6

sparkylinux

Debian to nieoszlifowany diament – niemal każdy o nim słyszał, każdy go szanuje, ale mało kto jest w stanie używać tej dystrybucji w surowej formie na desktopie. Specyficzny cykl wydawniczy, stabilne repozytoria które szybko stają się dla biurkowego odbiorcy parkiem staroci a wybuchowy charakter repozytoriów niestabilnych zniechęca początkujących. Innymi słowy – Debian średnio się adoptuje do naszych biurek i niemal wcale się tym nie przejmuje. Ma przed sobą wyższe cele. Ale coś w tym Debianie jest, skoro wiele dystrybucji i twórców bierze ten kawałek szlachetnego kruszcu i przekuwa go w użyteczne, dobrze poskładane i funkcjonalne dystrybucje (Ubuntu, Mint, itp.). Jednak podświadomie wiele osób czeka na to, aż ktoś weźmie w końcu czystą formę Debiana i tak ją ułoży (bez budowania własnych repozytoriów), że będzie atrakcyjna dla przeciętnego odbiorcy. Z takim zamiarem wyszli twórcy dystrybucji SparkyLinux 3.6.

Weekend z dystrybucją: LXLE 14.04.1

lxle

Czy dystrybucje lekkie różnią się czymś od dystrybucji minimalistycznych? Wbrew zbieżności w znaczeniu tych przymiotników, różnica jest definiowalna i stosunkowo wyrazista. Świadomość takiego rozróżniania dystrybucji posiedli też twórcy systemu LXLE 14.04.1, którzy w zgodzie ze swoim pojmowaniem terminu „lekka dystrybucja ale nie minimalistyczna”, zbudowali swoją wersję Lubuntu (czyli remiksu macierzystego Ubuntu). LXLE zostało pomyślane jako ratunek dla starszych sprzętów, jest więc oszczędne w zużywaniu zasobów pamięci i CPU – lecz jednocześnie dostarcza takie bogactwo oprogramowania po zainstalowaniu, że nie można tej dystrybucji nazwać minimalistyczną.

Czy lekkie środowiska są lekkie?

Problem oszczędnego gospodarowania zasobami naszych maszyn chyba nigdy się nie skończy. Gdy docieramy do rozsądnego kompromisu ilości pamięci w stosunku do zapotrzebowania na RAM naszego środowiska graficznego, nadchodzi rewolucja, nowe funkcje, nowe możliwości i ponownie jesteśmy w miejscu, w którym zastanawiamy się nad dokupieniem RAMu. W przypadku otwartej architektury naszego peceta nie stanowi to problemu. Gorzej, gdy do rzeczonej maszynki nie mamy możliwości dorzucenia kości pamięci. Dodatkowo, oprogramowanie użytkowe też nie stoi w miejscu i rozwijając się, pochłania coraz to kolejne megabajty pamięci roboczej. Stąd też odpowiedni dobór środowiska graficznego to gra warta świeczki. Ale które środowiska są naprawdę lekkie, a które nie?

LXQt – KDE na miarę leciwych maszyn

Postęp w rozwoju linuksowych środowisk graficznych ma też swoje ponure oblicze – w miarę dokonywanych zmian, ogromnej rozbudowy środowisk graficznych i ich wygody dla użytkownika, w niepamięć odchodzi termin ‚optymalizacja’. Wszystko robi się coraz ładniejsze i prostsze w użyciu, ale kosztem zasobów naszych maszyn. Faktem jest, że Linux nadal może być ratunkiem dla starszych maszyn, których parametry lata swojej świetności mają już dawno za sobą – ale nie ukrywajmy, trzeba wykazać się niebanalną wiedzą, aby dla takiego komputera poskładać z dostępnych klocków coś sprawnie działającego. Jeżeli już nawet mamy jakaś dystrybucję dedykowaną słabszym sprzętom (np. Lubuntu), to konfiguracja w takim systemie czegokolwiek bywa nieco frapująca. Wygoda nie zawsze idzie w parze z postępem. Lecz na scenie pojawił się nowy gracz, który ułatwi życie osobm, które chciałby skorzystać z dobrodziejstw po części samego potężnego KDE i Qt (które jakby na to nie patrzeć, wydajnościowo wydaje się przerastać GTK). W wyniku połączenia sił deweloperów (to ważne – połączenia sił (sic!)) LXDE oraz Razor-Qt, oglądać na monitorach możemy LXQt.

Środowisko dla gracza

Chart_Bar Steam, Desura, HumbleBundle – czasy nastały rozrywkowe, a Linux coraz częściej będzie oceniany przez pryzmat wydajności gier uruchamianych na tym systemie. Nie od dziś wiadomo, że szeroka paleta środowisk graficznych dostępnych dla Linuksa różni się nie tylko szatą graficzną, ale i wydajnością. Choć w przypadku gier piłeczka jest po stronie dobrze napisanych i zoptymalizowanych sterowników graficznych, to na ile Unity, KDE, GNOME-Shell czy Xfce nie przeszkadzają naszym kartom graficznym w rozwinięciu skrzydeł? Na to pytanie szuka odpowiedzi wielu użytkowników, a niektórzy przeprowadzają nawet odpowiednie testy.

Compton – blaski i cienie minimalizmu

Zrób to samTermin minimalizm kojarzy się nieodzownie z siermiężną estetyką i umowną wygodą użytkowania, akceptowalną jedynie przez osoby brnące pod prąd wszelkim trendom. Niemniej, skazani przez nikłe zasoby komputera na taki kompromis, możemy osłodzić nieco nasze pulpity zatopione w beczce minimalistycznego dziegciu. Praktyka upiększania pulpitów linuksowych ma wieloletnią tradycję, a krzykiem mody ostatnich kilku lat stała się menadżery kompozycji. I choć przeładowany efektami pulpit ma niewiele wspólnego z oszczędnym gospodarowaniem pamięcią i mocą CPU, o tyle Compton Composite Manager stanowi rozsądną alternatywę dla ceniących lekkość bez porzucania efektownej estetyki.

Środowiska, dystrybucje i nasze wątłe zasoby pamięci

Jak stwierdzić, która dystrybucja i które środowisko na naszym domowym komputerze będzie sprawowało się najlepiej? Oprócz wielu aspektów moralno-estetyczno-technicznych, uogólniając – kluczowe dla sprawnego działania systemu są moce procesora i ilość dostępnej pamięci RAM. Idąc tropem pamięci – im mniej system pamięci zarezerwuje dla siebie, tym zostanie jej więcej dla uruchamianych przez użytkownika programów. To chyba oczywiste, że przełoży się to na komfort pracy i ogólne odczucia. Należy jednak pamiętać, że oprócz pamięci na sprawność środowiska mają też wpływ inne komponenty sprzętowe, jak choćby karta graficzna (i sterowniki dla niej).Jak zatem uciąć dywagacje jakie środowisko dla naszego komputera będzie najlepsze? Po raz kolejny okazuje się, że najprostsze rozwiązania są najlepsze. Uruchamiając po kolei różne dystrybucje z różnymi środowiskami i zaraz po uruchomieniu systemu porównując objętość zajętej przez niego pamięci RAM. Autor tego oczywistego rozwiązania, posiadając odpowiednie zacięcie i chęci oraz kilka obrazów iso z szerokim spektrum dystrybucji i środowisk, stwierdził co następuje:

    Ubuntu 12.10 (Quantal Quetzal)

  • Unity – 335 mb
  • Lubuntu – 165 mb
    Fedora 17 (Beefy Miracle)

  • Gnome-shell – 335 mb
  • KDE – 277 mb
  • XFCE – 179 mb
    Linux Mint 13 (Maya)

  • MATE – 311 mb
  • Cinnamon – 196 mb
    Bodhi Linux 2.0 (Beta)

  • Enlightenment – 116 mb
    Crunchbang 11 (Waldorf)

  • Openbox – 112 mb

Jak widać, ‚bogate’ środowiska typu Unity, Gnome-Shell i KDE żyją kosztem naszej pamięci (w co chyba nikt nie wątpił). Cieszy natomiast doskonały wynik XFCE, które zyskało miano następcy GNOME2 (czy też kontynuatora). Również dobrze wypada nowoczesny Cinnamon. Mocno optymalizowany Enlightenment wiedzie oczywiście prym i dla osób potrafiących odnaleźć się w tym środowisku, to doskonały wybór. Oszczędni i gotowi na kompromisy funkcjonalne mogą zaprzyjaźnić się ze zlepkiem komponentów zastosowanym w Crunchbang (Openbox, Thunar, itp). I teraz chyba już nikt nie powinien mieć problemów z dopasowaniem środowiska do swojego komputera.

Translate »