przystajnik

Archiwum tagów la lcd

Niech się staną ładne fonty

Stany lękowe XXI wieku mają swoje korzenie w przeróżnych nerwowych aspektach naszego codziennego pędu cywilizacyjnego. Zdarza się czasami, że niepozorne litery słowa pisanego wyświetlane na ekranach naszych monitorów LCD przyprawiają nas o nerwowy tik oka. Po paru głębszych… wdechach, dochodzimy do uspokajającej autodiagnozy, iż to nie nasze oczy są znerwicowane, tylko niestety nowoczesne pulpity niektórych dystrybucji Linuksa nadal dość swobodnie podchodzą do kwestii estetyki wyświetlanych fontów.

Półautomatyczna jasność matrycy

Kiedy podczas uruchomienia laptopa po raz kolejny zostajemy oślepieni w ciemnym pomieszczeniu radośnie wybuchającą pełnym blaskiem matrycą, obiecujemy sobie w końcu to naprawić. Jednak naprawa nie jest taka oczywista, gdyż taka błahostka jak automatycznie zapamiętywany stan jasności matrycy nie doczekał się wygodnej czy jednoznacznej deklaracji w ustawieniach systemu i na próżno szukać przełącznika, tudzież suwaka do tego zadania. Pozostają nam zatem rozwiązania naszych praojców, którzy za pomocą tekstowego terminala nie takie problemy ujarzmiali i czynili maszyny sobie poddanymi.

Redshift w wieczornych barwach monitora

Redshift, a nie inaczej

Zupełnie nieoczekiwanie spróbujmy skierować naszą uwagę na problem ciągłego (w większości przypadków) spędzania czasu przed ekranem monitora. O ile przez lata technika poszła do przodu i nasze monitory nie przypominają już lamp w solarium, o tyle pozostają inne aspekty relacji oczy – obraz z LCD. Jeżeli jeszcze ktoś żyje w błogiej złudnej nieświadomości, to niestety mam dla niego wiadomość druzgocącą – nasze oczy to nie włosy – już nam nie odrosną…Z problem tym zetknął się chyba każdy już w czasach dzieciństwa, gdy gazetą byliśmy odpędzani sprzed Rubinów na dalsze pozycje obserwacyjne. Prosta forma wychowawcza (teraz w dobie bezstresowego wychowania można powiedzieć – nieludzka), ale prosty przekaz podprogowy w umyśle pozostał – ‚patrzeć z bliska na coś świecącego – źle, patrzeć z daleka – dobrze (a nawet cukierka ktoś rzuci)’. Teraz popatrzcie na swoje LCD (wgłębnie) – zwykle szczerzy on ku nam dość mocno kontrastowy obraz, przyprószony śnieżną bielą pikseli. I tak cały dzień, często do późna w nocy. Tymczasem badania naukowe dowodzą, że nasz mózg (a jakże!) dość nieoczekiwania zżył się przez wieki ewolucji z dobowymi cyklami kolorystycznymi. Co to znaczy? Jeżeli akurat nie macie pod ręką wschodu lub zachodu słońca, zwróćcie uwagę na zdjęciach opiewających tę porę dnia – barwy stają się wtedy zdecydowanie cieplejsze (czyli okolice pomarańczowo-czerwonego, dla fachowców ~3600K). Inaczej, niż w ciągu dnia, gdy barwy są już zdecydowanie zimniejsze (czyli okolice niebieskiego dla fachowców ~5500K). Dla mózgu (i oczu) te przejścia między temperaturą barw stanowią swojego rodzaju zegarek, pozwalający wyciszyć organizm do snu (ciepłe barwy wieczorne, odpoczynek oczu), bądź pobudzić do działania (aktywny niebieski i maksymalna sprawność oka). Ręka do góry, kto ma problemy z zasypianiem po wpatrywaniu się do późna w nocy w ekran laptopa.Reasumując, o ile odległości od źródła emitującego obraz musimy pilnować sami, o tyle komputer może nam pomóc w dobowej adaptacji temperatury barwnej naszego pulpitu. I tu po pojawia się tytułowy Redshift. Dla sprawnego działania potrzebujemy pakietu gtk-redshift – znajdziemy go w domyślnych repozytoriach Ubuntu 10.10/11.04/11.10, Mint 10/11/12 oraz Debian Squeeze/Sid. Po zainstalowaniu naciskamy alt+f2 i wpisujemy polecenie gtk-redshift – pojawi się nam gustowna ikonka w zasobniku (powinna) i zmianie ulegną kolory – bez paniki. Po kliknięciu lewym przyciskiem na ikonce w zasobniku możemy zaznaczyć opcję uruchamiania programu podczas startu systemu, przełączyć tryb dzień/noc, lub zakończyć program. Redshift, jeżeli nie napotka na trudności, samodzielnie rozpozna nasze położenie geograficzne i dostosuje do niego zmianę barwy w poszczególnych godzinach. Temperatura kolorów będzie się płynnie zmieniała w domyślnym zakresie 3700K (noc) – 5500K (dzień). Jeżeli jednak coś nie wyglądałoby, tak jak byśmy chcieli…Więcej opcji zostało ukrytych w parametrach z jakimi można wywołać ten program. I tak:

  • parametr -t dzien:noc możemy użyć, gdy uznamy, że domyślny zakres temperatur (dzień 5500K, noc 3700K) jest zbyt agresywny dla nas (zbyt pomarańczowy lub zbyt niebieski) – czyli np. -t 5200:3800. Łatwo sprawdzić jak się będzie to wyglądało w poszczególnych godzinach – po prostu przestawiając godziny w zegarku (komputera, nie budziku na komodzie),
  • parametr -l LAT:LON nakieruje program na naszą lokalizację, jeżeli sam nie potrafiłby jej rozpoznać prawidłowo (co może też prowadzić do problemów z autostartem programu). Jak to sprawdzić? Wystarczy uruchomić gtk-redshift w konsoli i odnotować, jaką szerokość i długość geograficzną sobie wymyślił (we’re at: 49.66, 21.1). Teraz konfrontujemy to z odczytem z http://stereopsis.com/flux/map.html. Koordynaty oddzielone ‚:’ podajemy jako wartość dla parametru.
  • Programy startowe i parametry dla Redshift

    Jeżeli któraś z powyższych opcji wymagała naszej interwencji, musimy udać się z menu do listy Programów Startowych i dodać wytyczne dla programu Redshift.

    Kolejna uwaga dotyczy osób obrabiających grafikę (zdjęcia). Na pewno się domyśliliście, ale dla spokoju sumienia uzupełnię – przed obróbką zdjęć należy Redshift wyłączyć.

    To oczywiście nie jest jedyne rozwiązanie dla Linuksa umożliwiające automatyczne oszczędzanie naszego wzroku. Kolejnym, bardziej znanym projektem jest F.lux, który też w prosty sposób można dodać do systemu (należy uaktywnić repozytorium).

    Translate »