przystajnik

Zamiast czegoś pożytecznego

Jak można kontrolować odtwarzacz audio?

Wiadomo, przyciskami – odtwórz, następny utwór, poprzedni, pauza, itp.

Gdzie te przyciski można znaleźć?

Najszybciej w tray’u pod ikonką programu odtwarzającego?

Do tej pory tak było, ale przygotujcie się na nieoczekiwaną zamianę miejsc. Bowiem osoby uwikłane w teorię rozwoju użyteczności Ubuntu przekuwają w praktykę swoje pomysły, które nakazują im logicznie umieścić sterowanie odtwarzaczem audio… Pod ikonką obsługi miksera systemowego (głośności).

Za http://omgubuntu.co.uk

Za http://omgubuntu.co.uk

Wszystko to odbywa się w oparciu o jakąś paranoiczną ostatnio modę oszczędzania miejsca na panelu i wpinania pod jedną ikonkę wielu programów. Dzięki temu, owszem, miejsca mamy może i więcej, ale żeby dostać się do schowanego programu trzeba się więcej oklikać, co w przypadku korzystania z touchpada w notebooku potrafi przyprawić o stany nerwowe. Teoria upychania pod jedną ikonkę jak największej liczby funkcjonalności może jest i dobrym pomysłem (nadchodzące Gnome 3.0 w założeniach promuje takie właśnie zachowanie w Gnome-Shell), ale nijak się to ma dla użyteczności miejsca pracy, gdy ktoś nie używa komputera do klikania z nudów w ikony. A najzwyczajniej w świecie, czy nie wystarczyłoby zrobić chowanego tray’a?

A co jest złego w takiej rewolucji? Cóż, jeżeli planujemy przekonywać ludzi do użytkowania Linuksa, nie możemy od nich wymagać, że co pół roku będą zmieniali nawyki obsługi pulpitu, panelu czy sterowania aplikacjami. Wiodący system wyrył w świadomości użytkowników trendy posługiwania się ikonami i pulpitem nie przez rewolucyjne zmiany, ale przez konserwatywne trzymanie się pewnych wypracowanych standardów i ich powolną modernizację (o tyle o ile). Bo ludzie nie lubią zmian. W Ubuntu zrywa się za jednym zamach z przeszłością, udając, że po zmianie szaty graficznej i przestawieniu przycisków otrzymamy inny system. Na dodatek to zrywanie wydaje się być kierowane tylko i wyłącznie aspektami parcia w stronę odmienności, a nie przemyślanej użyteczności. Kto projektuje te wszystkie ‚oszczędności’ w interfejsie? Programiści – a bez próby obrażania ich wkładu i zaangażowania, to akurat projektowanie interfejsu i obsługi pulpitu powierzyłbym komuś innemu.

Moja miara jakości użytkowania jest prostacka – jeśli aby dokopać się do jakiejś opcji muszę kliknąć jeden lub dwa razy – to jest dobrze. Jeżeli po zmianach tę samą rzecz osiągam za czterema, pięcioma kliknięciami – to jest źle. Żadna filozofia.
 

Post navigation

Translate »