przystajnik

UbuntuOne Music Store nie dla koneserów

Jak każdy wie, kolejne wydanie Ubuntu 10.04 będzie posiadało zintegrowane kilka usług, za korzystanie z których potencjalny użytkownik będzie mógł przetracić nieco pieniążków. Jednym z takich rozwiązań będzie sklep muzyczny UbuntuOne Music Store (obsługiwany np. z poziomu Rhythmboksa), gdzie będzie można zaopatrzyć się w wybrane utwory audio.

W życiu każdego człowieka nadchodzi taki moment, że chcąc czy nie, musi podążać za trendami. Zwykle wiąże się to z tym, że to do czego się przyzwyczaił i od lat używał, po prostu znika z półek sklepowych. I tak trzeba było się przyzwyczaić do mleka w workach foliowych, wędliny dopełnianej wodą, komputerów PC, telefonów komórkowych, itp. Teraz nadchodzą czasy, kiedy nawet najbardziej zatwardziali przeciwnicy wytworów masowego konsumpcjonizmu, czują się na siłę wtłaczani w główne nurty. Bo gdy na zamówione płyty audio czekam (gdy zamówienie nie zostanie anulowane) się po cztery, sześć miesięcy, coraz częściej sprawdzam, czy materiał jest w ogóle gdziekolwiek dostępny. Nawet w wersji wirtualnej, czyli w sklepach z mp3. Często się zdarza, że jest dostępny, a tymczasem zwykłe CD zniknęło już z katalogu wydawcy (nie ma wznowień). To musi prowadzić do myśli ‚A może już czas na serwer muzyczny…’. Taki to już los miłośnika ‚starych’ nagrań.

Dlatego UbuntuOne Music Store ma przed sobą świetlaną przyszłość, szczególnie, że zostanie uruchomiony we współpracy z prężnym 7Digital. Potężna biblioteka muzyczna, mnóstwo zespołów i płyt o których świat już niemal zapomniał – mogłoby się wydawać, raj dla koneserów. Jednak, utwory będą dostępne tylko w wysokiej jakość kompresji MP3, na razie nie będzie wersji Ogg Vorbis i FLAC. Wiadomym jest, że posiadając porządny serwer muzyczny, nikt go nie będzie karmił empetrójkami – do celów kolekcjonerskich można rozważać tylko format FLAC.

Więcej pytań i odpowiedzi nt. nadchodzącego UbuntuOne Music Store można znaleźć w tym anglojęzycznym wywiadzie.

Post navigation

Translate »