przystajnik

Monthly Archives: Marzec 2006

Nikt nie spodziewa się 8-mio bitowej inkwizycji …

Pokrótce co się ostatnio pojawiło na scenie atarowskiej ( moja atarka ciągle czeka, aż się zbiorę i ją wyślę do renowacji 🙂 ) :

Ładny Getris

Naprawdę, graficznie bomba. Grywalność ? Wiadomo, jak to w tetrisie, nie można się oprzeć coby poukładać paru klocków.

Gierka logiczna Scorpions



Niestety – gra obnażyła moje braki w konstruowaniu logicznych wątków myślowych. Obsługa z klawiatury, tak nowocześnie.

Samochodziki Rally X


Niestety, X w tytule jest tylko dla przyciągnięcia uwagi.

Dokończone demko PolyMatrix od LaResistance

Ale ostatnio i tak pogrywam co jakiś czas w Crusade in Europe od pana Sid’a Meier’a.

Chodź, zaśpiewam ci .mod’a …

Pojawiła się nowa wersja najlepszego moim zdaniem trackera dla Linuksa ( również w wersji dla Windows ).
Mowa o Skale Tracker.
Co nowego ? Poza zmianą wystroju samej strony WWW programu, zmian jest sporo – żeby nie pominąć i nie przeinaczyć, przytaczam za autorami :

[NEW]
– Last scroll position in DiskOp remind
– Load FX plugins from config directory when not found
– SKM files with OggVorbis compression
– AKP instruments loop in samples
– AKP instruments fixed sample note
– Shortcuts for all the main menu options
– Instrument colors
– Pattern list: patterns repeated marked bold
– XDelay pattern effect: High precision delay note on
– DiskOp directory names darker than filenames
– Configurable sound output latency using the .cfg file (linux)

[RESOLVED BUGS]
– SKM & SKI incorrect loading of instruments with more than 1 sample per note
– Crash loading RAW samples
– DiskOp Startup directory incorrectly when changing the item to load
– Change play scale was affecting to midi in
– Config midi in device was not saved
– Panic button was on when solo channels on
– Diskop filenames extension low/upcase (linux)
– Track editor effect name when no instrument selected
– DiskOp file sizes were incorrect (linux)
– CapsLock key problem (linux)

Stary człowiek i regedit

Zachciało mi się …
Tzn. mojemu komputerowi – zaktualizował mi się WINE do wersji 0.9.9, a że przy okazji wygrzebałem jakąś fajną starą gierkę ( Gettysburg Sid’a Meier’a ) , chciałem sobie … No zagrać.
Szybko zauważyłem, że nie mam dźwięku, a we wcześniejszych wersjach WINE jakoś ten dźwięk się wydobywał z głośników. Skoro wtedy mógł, to dlaczego teraz by nie mógł i zajrzałem w ~/.wine ….

A tam cuda niewidy. Dowiedziałem się, że WINE już nie czyta konfiguracji z pliku config, lecz tworzy sobie swoje rejestry user.reg. Narzędzie winecfg do konfiguracji tegoż jest w obecnej wersji ubogie, a mój problem z dźwiękiem wynikał z tego faktu, że posiadam dwie karty muzyczne, do tego zrobiony dmix dla każdej z nich, a WINE chciałem zmusić do grania na konkretnej karcie z wykorzystaniem konkretnego plug’a dmix.
Naturalnie, domyślnie się to wszystko ustawiało na zupełnie inna karte itp.
No i zaczęły się wycieczki po internecie, co też w tym rejestrze user.reg można wpisać. Windows’ów nie mam, a okombinowałem się jakby żywo mi tu na komputerze działały.
Koniec końców doszedłem, że należy – uruchomić narzędzie regedit ( znacie ? A juści … ), tam następnie wedytować klucz HKEY_CURRENT_USER (a.k.a HKCU) i następnie wg. wzoru :

+-Software
|
+-Wine
|
+-Alsa Driver
| |
| +->AutoScanCards
| | [Whether or not to scan all known sound cards and add them to Wine’s list
| | Set to „N”, and then Devicexxx info is a way to exactly specify the devices
| | used by Wine. (default yes)]
| |
| +->AutoScanDevices
| | [Whether or not to scan all known PCM devices on each card (default no)]
| |
| +->DeviceCount
| | [If present, specifies the number of hard coded Alsa devices to add to Wine’s list
| | default 0]
| |
| +->DeviceCTLn (where n goes from 1 to DeviceCount)
| | [Specifies the Alsa control devices to open for Device n
| |
| +->DevicePCMn (where n goes from 1 to DeviceCount)
| | [Specifies the Alsa PCM devices to open for Device n
| |
| +->UseDirectHW
| [When set to y, direct hardware access is used
| (can prevent buffer underruns in some cases)]

Uf … Dodam, że trzeba AutoScanCards wyłączyć, użyć UserDirectHW, DeviceCount ustawić na 1 lub jak ktoś chce inaczej, DevicePCM1 ustawić na plug:nazwa_dmixera. I działa.

Prosto i przejrzyście. Powodzenia 🙂

ORGaN

ORANGE REVOLUTION – GENERATION NEXT … Czyli widziałem Dapper’a Flight 5 cień.
Generalnie pozytywne wrażenie, chociaż LiveCD ruszył mi dopiero po nagraniu na piątą z mojego zestawu zdezelowanych płyt CD-RW.
Robi się tak jakby system całkiem dla ZU. Graficzne konfiguratorki, przełączniki, wskaźniki, komunikaty, wskakują, informują, wskazują, radzą i doglądają. Całość działa szybko – widać, że Gnome poprawił się w co poniektórych elementach.
Czy czegoś brakuje ? Nie wiem – w zasadzie, to ja i tak wolę kontrolować system z konsoli …

Pod względem graficznym całość wygląda jak zwieńczenie pomarańczowej rewolucji na Ukrainie. Przy starcie kernela tylko jeden element mnie zniesmaczył – brzydkie, takie a’la Windows okienko postępu.

Swiftfox 1.5.0.1

Kręcę nosem od jakiegoś czasu na szybkość działania nowego Firefox’a 1.5.0.1.
Może to przez Jave, może to przez Flash’a, a może przez mój system debianowy składany z przeróżnych repozytoriów o przeróżnej stabilności i jakości paczek.
Ale mam nieodparte wrażanie, że powinien, że mógłby, że chciałby ten Firefox działać szybciej. Zamulanie przy przełączaniu stron, chwilowe 100 % zużycia CPU po kliknięciu w link, czy przełączeniu taba i inne takie, które nie czynią ze mnie męczennika, ale … Człowiek wszak dąży do samodoskonalenia 🙂

Dlatego entuzjastycznie przyjąłem wersje Firefoxa kompilowaną pod moją platformę sprzętową, a konkretnie procesorową. Czyli Swiftfox 1.5.0.1.

Czy czuć różnicę ? Raczej czuć efekt placebo. Eh, a przecież trochę optymalizacji jeszcze niekomu nie zaszkodziło.

dvd95

A nie, nie jest to wydanie tego popularnego systemu na płytce DVD.
To programik, który z płytki DVD9 zrobi nam DVD5.
Kto wie o co chodzi i po co mu to potrzebne, na pewno się ucieszy.

Sam program można zaciągnać tutaj, ja z lenistwa z’alien’owałem .rpm’a i działa o dziwno. Angielskie tłumaczenie interfejsu mogłoby być mniej francuskie, ale to szczegół.

ddccontrol 0.4

Jeżeli ktoś nie ma pokrętełek ni guziczków i cierpi z tego powodu, to polecam ddccontrol.

Mowa o manipulatorach przy monitorze, służących np. do ustawienia jasności i kontrastu. Tak, są monitory, które tego nie mają, a w zamiant użytkownik dostaje software’owy regulator. Z tym, że w większości przypadków jest on pod jedyną słuszną platformę sprzętową.

I tu dla użytkowników Linuksa, przybywa z pomocą program ddccontrol. Ma on ładne GUI w GTK, applety do panelu Gnome’a i takie tam.
A najważniejsze, że działa.

Nie dam … Nie dam …

I znowu galopujący kapitalizm w płaszczyku komercji chce wydrzeć mi z kieszeni moje ciężko zarobione pieniążki.

W jednym ze sklepów internetowych kolejna promocja. Wśród nic mi nie mówiących tytułów nowoczesnych nurtów muzycznych, cóż widzą moje piękne, zaczerwienione oczęta ?
Deep Purple – Fireball !! Płyta z 1971 roku, kiedy to ta grupa była chyba w najmocniejszym składzie ( Ritchie Blackmore, Ian Gillan, Roger Glover, Jon Lord, Ian Paice ). I to arcydziełko całe 23 zł kosztuje.

Cóż …

Skazane na desperacje

Już wiem, dlaczego całkowicie i bezwarunkowo nie trawię polskich masowych produkcji serialowych, które tak płodnie obrodziły ostatnimi czasy. Tzn. wiem to od początku, od kiedy usłyszałem po raz pierwszy drętwe dialogi, naciągane do potęgi problemy, bezsens, bezsmak, bezpłciowość bohaterów, pokazywanie dramatów życiowych jakby to była dobra zabawa dla całej ludzkości.

Ale trafił ostatnio w moje ręce serial zachodni, pt. „Gotowe na wszystko” ( ang. „Desperate Housewives” ). Zasadniczo, gdyby ten serial obedrzeć z wątku tajemniczej śmierci jednej z bohaterek i prób wyjaśnienia tego przypadku, przez jej przyjaciółki, to serial opiewa tylko i wyłącznie kto z kim i kiedy poszedł do łóżka. Lub ma zamiar.

Zasadniczo nudny wątek, który od czasu do czasu rzucał mi się w ucho i oko w polskich serialach, co powodowała odruch bezwarunkowy. Ale jakimś cudem, ten zachodni serial da się oglądać. Ba, mało tego, śmieszny jest. Niby oglądamy zdrady małżeńskie, perypetie jak z kosmosu, ale … Nie wiem, może to gra aktorska, może to damskie towarzystwo na ekranie, ale ogląda się dość bezboleśnie.

Co prawda po projekcji pierwszego sezonu, jedyne co się ciśnie do głowy, to pytanie, czy rasa ludzka faktycznie jest monogamicznie nastawiona do związków życiowych.

Ale obejrzeć warto.

Translate »