przystajnik

Archiwum tagów la montowanie

Spóźniony Simple NFS GUI 1.0.9

Tak… Ten program spóźnił się co najmniej o dekadę. Zamiast lata temu stworzyć sensowny interfejs do zarządzania kapitalnym NFS, ludzkość zmagała się z udostępnianiem według wiodącego systemu i obudowywali Sambę w coraz to nowe parametry. Czy obecnie ujmie kogoś za serce łatwy i klikalny sposób na dotarcie do sieciowych zasobów NFS?

Lepiej późno niż wcale – TRIM w Ubuntu 14.04

UbuntuDyski SSD wyniosły na nowe płaszczyzny sprawność i responsywność systemów operacyjnych. Jednak ceną za wyjątkową wydajność odczytu i zapisu jest kilka specyficznych cech tych nośników. Jednym z takich niuansów jest kasowanie plików i to, w jaki sposób kontrolery tych dysków wykonują takie zadania. Wywód na ten temat mógłby być przydługi, nudnawy, oraz obfitowałbym w techniczną terminologię przyprawiającą niektórych o ból zębów. Koniec końców, warto wiedzieć, że na potrzebny sprawnego usuwania danych z dysków SSD, zostały one wyposażone w funkcję TRIM, która oszczędza cykle zapisu, ma zwiększyć prędkość tych operacji, oraz w końcu i po raz pierwszy zostanie domyślnie użyta w Ubuntu 14.04, jeżeli system wykryje, że posiadamy taki dysk.

CDEmu z napędem na cztery krążki

Płyty CD/DVD od dawna nie są dobrem luksusowym, lecz są wygodniejsze metody korzystania z obrazów ISO (i innych), niż wypalanie każdego z nich na fizycznym nośniku. Metodą jeszcze z ubiegłego wieku można rzeczony obraz zamontować w systemie, ale i do tego typu operacji pojawiły się wygodniejsze narzędzia, niż tekstowe polecenie ‚mount’. CDEmu jest właśnie takim programem – emulując fizyczny napęd CD/DVD ułatwia żonglowanie obrazami przeróżnego typu.

Pudełeczko na świecidełka – Lockbox

Pomysłowość ludzka nie zna granic, gdy chodzi o skrywanie przed innymi naszych cennych rzeczy. Nie inaczej jest w przypadku komputerów, dla których sprytna myśl techniczna wynalazła przeróżne sposoby potajemnego przechowywania cyfrowych danych. Zatem do dyspozycji mamy szeroki asortyment szyfrowania, pakowania, podpisywania, itp. Niemniej, wpadając w pułapkę np. zaszyfrowanej całościowo partycji /home, użytkownik niekiedy poszukuje rozwiązań bardziej cząstkowych, niż globalne zabezpieczenie całego komputera kluczami, hasłami i nieczytelną powierzchnią dysków. Lockbox to programik, który ułatwia takie szyfrowanie partycji w skali mikro. Tworzy on bowiem wirtualnych dysk (plik na fizycznym dysku), który szyfruje wygenerowanym przez nas naszym własnym kluczem GPG.

Lockbox – po prostu

W obsłudze prezentuje się to tak prosto, jak brzmi powyższy wywód. Uruchamiamy program, wybieramy/generujemy klucz GPG, tworzymy/wybieramy wirtualny dysk. Jednocześnie kątem oka dostrzegamy w zasobniku systemowym ikonę, która po kliknięciu prawym przyciskiem umożliwi zamknięcie/otworzenie naszej szkatułki z tajemnicami, lub ponowne otworzenie preferencji programu. Nasze dyski możemy importować/exportować (lub przenosić ręcznie, jeżeli wiemy skąd i dokąd). Zapis do środka i ze środka po odblokowaniu dysku wykonamy po prostu menadżerem plików.

Jak stać się posiadaczem tego cudownego pudełeczka?

sudo apt-add-repository ppa:fabio-massaioli/lockbox-ppa
sudo apt-get update
sudo apt-get install lockbox

Stary, gdzie moje gigabajty?

Drżącymi dłońmi rozrywasz opakowanie i wyciągasz na światło dzienne marzenie spędzające ci ostatnio sen z powiek. Kropelka potu leniwie wędruje po twym czole, lecz odganiasz ją nerwowo niczym wspomnienie zapachu spalonego ebonitu. ‚Tym razem włożę odpowiednio…’ – mruczysz złowieszczo pod nosem, a rumieńce na policzkach palą cię żywym ogniem. Próbujesz dostać się do środka twojego celu, lecz palce ślizgają się po metalu. Szybkimi ruchami wycierasz jest o spodnie i próbujesz ponownie. Jest, puściło… Teraz z oczyma utkwionymi w sufit, na klęczkach, z nienaturalnie wykręconą ręką, palcem próbujesz wyczuć w środku obudowy te cholerne przewody. ‚Po co ja je tak ładnie układałem…’ – wyplątujesz w końcu jeden z nich i masz już wszystko co ci jest potrzebne, by podłączyć świeżo zakupiony nowy dysk twardy. Dwa kabelki są już na miejscu, wciskasz Power i startujesz Linuksa. A po starcie systemu maska zdziwienia betonuje w ponurym grymasie twoją twarz…

Stary, gdzie moje gigabajty?

Być może niektórzy już to zauważyli, niektórzy może nie, ale w Ubuntu (jak i pewnie w innych nowoczesnych dystrybucjach) kompletnie nie przewidziano wariantu wpięcia do komputera stacjonarnego dysku twardego. Oczywiście mowa o dysku SATA wpinanym taśmą do płyty głównej, bo urządzenia wymienne na USB itp obsługiwane są wzorowo. Pewnie poza naszymi rodzimymi majsterkowiczami nikt już w takie rzeczy się nie bawi. A jak już, to są to twardziele, którzy potem potrafią nakazać systemowi za pomocą pliku /etc/fstab odpowiednio współpracować z dyskiem. Co jednak może zrobić zwykły użytkownik, albo ktoś, kto bez wgłębiania się w manuale fstab’a chce po prostu powiększyć przestrzeń życiową swojego systemu? Istnieje pewien Sposób, by po spartycjonowaniu za pomocą gparted i sformatowaniu partycji nowego dysku, w przyjemny sposób ustawić raz dwa gdzie się mają one montować.

Tym Sposobem jest programik PySDM. Po zainstalowaniu (Menadżer oprogramowania), lokuje się on w menu Administracja -> Storage Device Manager. Po upewnieniu się, że wiemy co robimy (podanie hasła roota), ujrzymy co następuje:

Storage Device Manager - PySDM

Jak widać powyżej, programik jest uproszczony do bólu. Z lewej strony mamy spis wszystkich urządzeń w komputerze (np. /dev/sda) i wszystkich partycji (/dev/sda1) – dla każdej możemy wybrać zadowalające nas ustawienia, takie jak widać po prawej stronie – etykietę partycji, punkt montowania oraz opcje montowania. Jeżeli ktoś czuje się na siłach, może użyć przycisku ‚Assistant’, gdzie będzie mógł zagłębić się w bardziej wynaturzone ustawienia dla partycji:

Opcje zaawansowane asystenta

Wprowadzone zmiany zatwierdzamy… I to wszystko. Program zapisze nam odpowiednio spreparowany plik /etc/fstab i od tej pory partycję będą się montowały tam, gdzie sobie to zamarzyliśmy.

Prawdę mówiąc, nigdy nie zawracałem sobie głowy graficznym ustawianiem punktów montowania partycji. Radziłem sobie jakoś w terminalu, aż z błogiego stanu wyrwał mnie znajomy ‚Ej, jak zamontować partycje’. Gdy miałem już w połowie popełniony elaborat na temat opcji fstaba w praktyce, przypomniałem sobie, że mamy XXI wiek i może by tak spróbować to zrobić na miarę naszego cywilizacyjnego rozwoju. O dziwo, pod ‚Administracja -> Narzędzie do obsługi dysków’ znalazłem program o tyle mądrze wyglądający, co nie posiadający w widocznym miejscu opcji zmieniania punktu montowania. Świat i życie nauczyło mnie już, że nic nie jest tym, na co wygląda, dlatego nie próbowałem zrozumieć myśli przewodniej twórców ‚Narzędzia do obsługi…’ i znalazłem PySDM. Ten ma podstawową zaletę – działa i ma na wierzchu co trzeba.

Translate »