przystajnik

Archiwum tagów la ati

Nowe dystrybucje zapominają o podstarzałym sprzęcie

Postęp pożera tych, na plecach których został zbudowany. Ta zasada sprawdza się również w przypadku naszych komputerów. Podczas euforycznego kontestowania postępu w rozwoju nowych systemów operacyjnych, mało kto ogląda się za siebie. Tymczasem gorzka refleksja przychodzi później, gdy setki użytkowników nie są w stanie wykorzystać swoich urządzeń, które do tej pory działały zupełnie dobrze (vide utyskiwania użytkowników nowych Windowsów). Niestety, podobnie wygląda to i w linuksowym światku, gdzie nowe dystrybucje starają się optymalizować swoje działanie pod nowymi np. kartami graficznymi, zapomniając zupełnie choćby o poprawnym skonfigurowaniu możliwości sprzętu nieco starszego.

Miętowy odcień sterowników – Device Driver Manager

mint-logo-200Instalowanie i zarządzanie sterownikami w Linuksie bywa niekiedy frapujące nawet dla zaawansowanych użytkowników. Pół biedy, jeżeli nasz sprzęt jest obsługiwany z marszu i zadziała osławiona linuksowa automatyka. Gorzej, kiedy musimy wybrać stosowną odmianę sterownika (zamknięty lub otwarty) lub jakąś konkretną wersję. Wtedy zaczyna się korowód instrukcji, poradników, sztuczek, kompilacji, blokowania modułów, itp. W zasadzie, ile dystrybucji, tyle sposobów na poradzenie sobie z problemem, jaki dla deweloperów stanowi chęć użytkownika do samostanowienia o użytym sterowniku. Zaprezentowany i rozwijany w ramach dystrybucji Linux Mint program Device Driver Manager pokazuje, jak można zgrabnie i czytelnie ogarnąć ten temat, by uniknąć późniejszych niedomówień i frustracji. Aż dziw bierze, że do tej pory nie wypracowała się nić porozumienia między dystrybucjami w sprawie opanowania tych nieścisłości.

Manjaro 0.8.7 – kilka pomysłów na przetrwanie

manjaro_logo_headerW ramach łamaniach skostniałych przyzwyczajeń i uwiązania do dystrybucji debianopochodnych, na mojej partycji wylądowało ponownie Manjaro 0.8.7. Nieważne czy to efekt nudy czy ciekawości, faktem jest, że w oczekiwaniu na Minta 16 postanowiłem przeprowadzić test na żywym użytkowniku – w tej roli ja sam. Kilka dni intensywnej pracy tylko z użyciem Manjaro dowodzi jednego – nie jest istotna dystrybucja, istotna jest wiedza o narzędziach, które pozwolą nam sprawnie się po niej poruszać. Z Manjaro jest podobnie – choć wybitnie upraszcza pracę w oparciu o Archa (z którego się wywodzi), warto znać kilka sztuczek, aby przynajmniej początkowe prace regulujące system przeprowadzić w z góry ustalonym porządku.

Psensor i rozgrzane stany świadomości

Psensor - rozgrzane stany krzemu

W czasach przesytu informacji o różnym stopniu ważności nie sposób pogardzić takimi danymi jak oficjalna kondycja termalna podzespołów naszego ulubionego komputera. Do tego celu stworzono wiele wtyczek, programów, dodatków, lecz czasem wielu użytkowników najzwyczajniej zapomina aktywować pokazywanie takich informacji, lub najzwyczajniej i bezwstydnie nie wie, co może posłużyć do tego celu. Jak wspomniałem rozwiązań jest wiele, począwszy od informacji wyświetlanych przez Conky, wtyczek do panelu czy surowej formy danych wprost z terminala. Psensor lokuje się pomiędzy prostą wtyczką panelową, a rozbudowaną reprezentacją statystyk elektronicznych sensorów.Program ten potrafi wyświetlić informacje o temperaturze procesora, płyty głównej oraz obrotach wentylatorów (lm-sensors), temperaturze dysków (hddtemp), zużyciu procesora (gtop2) oraz ciepłocie kart graficznych (Nvidia oraz ATI/AMD). Wszystko w postaci informacji bieżących, jak i wykresu obrazującego historię zmian. Uwzględniając niezłe możliwości konfiguracyjne (kolorystyka, etykiety, aktywne sensory, wtyczka na panelu, itp), otrzymujemy zupełnie przyzwoite centrum informacyjne, za pomocą którego zadbamy o żywotność naszych podzespołów.

Psensor okraszony wykresami

Jeżeli ktoś zdecyduje się na używanie tego programu, musi pamiętać o pierwszym i podstawowym kroku, jaki należy wykonać zawsze (przeważnie), gdy chcemy czerpać wiedzę o temperaturze naszych elektronicznych chipsetów. Krok ten to instalacja i konfiguracja pakietu lm-sensors, bez którego nie uzyskamy wielu ciekawych informacji (przeważnie). Instalacja sprowadza się do tradycyjnego użycia Centrum Oprogramowania lub terminala:sudo apt-get install lm-sensorsPo zwieńczonej sukcesem instalacji czas na konfigurację, czyli – pozwólmy programowi wykryć nasze czujniki:sudo sensors-detectOdpowiadając twierdząco na podchwytliwe pytania staniemy się posiadaczami modułów systemowych, które zgromadzą dla nas interesujące dane (wymagany może być restart, lub ręczne załadowanie modułów obsługujących wykryte czujniki). Po tej przydługiej ceremonii możemy skupić się już na Psensor – instalujemy go i uruchamiamy (Ubuntu 11.10/12.04, analogicznie Mint):sudo add-apt-repository ppa:jfi/ppa
sudo apt-get update
sudo apt-get install psensor

Pozostaje skonfigurowanie programu pod swoje wymagania, skontrolowanie sposobu automatycznego uruchamiania (program samodzielnie dodaje się do listy programów startowych, zatem gdy go tam nie chcemy – uruchamiamy Programy Startowe i odznaczamy konkretny wpis). I w ten sposób dowiemy się niemal wszystkiego o naszej maszynie.

Translate »