przystajnik

Barbarzyńca w składzie plików

Kierowany nieodgadnionym atawizmem uzyskiwania coraz to większej przestrzeni życiowej dyskowej, najeżdżam od czasu do czasu mój osobisty system plików na dysku. Metodami sprzed dekady sprawdzam wielkości katalogów, upewniam się, czy to nie jakieś pozostałości po dawno wyrzuconych ręcznie instalowanych programach i ku uciesze własnej próżności wysyłam je do Cyfrowego Stwórcy niepohamowanym ‚rm -rf’. Rozdaję ciosy na lewo i prawo, by jednak czasem nadziać się na kontrę…

Tym razem za sprawą niekojarzącego mi się z nikim i niczym katalogiem /usr/share/pyshared. ‚Objętość 102MB? Aaależ się upasł bydlak, no to rm go…’. I po katalogu została kołatająca się w zakamarkach świadomości refleksja ‚A od czego by ten katalog mógł być, bo jedyne z czym mi się kojarzy to jakiś program w Pythonie do udostępniania plików – miałem takowy kiedyś’. Refleksja rozbłysła niedługo przed mymi oczami supernową niosącą oświecenie i poczęstowała mnie jednocześnie kubłem zimnej wody, gdy spróbowałem uruchomić jakiś program w Pythonie. ‚Nie ma modułu, nie ma biblioteki, brak czegoś tam’. W czasach pomroku cyfrowego gdy połowa komponentów systemu jest napisana w Pythonie, nie miałem złudzeń jak się zakończy próba ponownego uruchomienia systemu. Ale ponieważ wizja stawiania systemu na nowo nie do końca przypadła mi do mojego, nazwijmy to gustu, postanowiłem walczyć dalej.

Jak zregenerować to co było w katalogu /usr/share/pyshared? Pierwszy koncept to był krotochwilny odruch zadzwonienia do jakiegoś serwisu komputerowego – ale bez kamerki pokazującej minę konsultanta to nie to samo… Potem jednak oprzytomniałem, gdy z centrum sterownia mojego gospodarstwa domowego poczęły napływać polecenia ‚A weź mi wydrukuj to i to’. Do roboty.

Zregenerowanie katalogu ‚pyshared’ oznacza zainstalowanie na nowo większości/wszystkich programów korzystających z komponentów Pythona. Ale które to są? Nic prostszego, tworzymy listę:

sudo apt-get remove python | tee ktore.txt

Otwieramy sobie ów plik ktore.txt w jakimś edytorze tekstowym i kasujemy wszystko zostawiając spis pakietów od momentu ‚Następujące pakiety zostaną USUNIĘTE: ‚ do ‚Zostaną zainstalowane następujące NOWE pakiety:’. A teraz gwóźdź programu:

cat ktore.txt | sudo xargs $1 apt-get install -y

I za jakieś 160 – 220 MB ściągniętych paczek mamy pachnący świeżością katalog /usr/share/pyshared. A przygoda jakiej nie przeżyjecie przed TV.
 

Post navigation

  • Niczym pierwszy rozdział książki horroru. Trzyma w napięciu do samego końca.

  • W zwalnianiu miejsca niezły jest (zapewne autorowi znany) localepurge (przy pierwszym użyciu nawek 350MB). W ubuntu można też śmiało zwolnić sporo miejsca wywalając pakiet ubuntu-docs (ca 140MB).

  • mazdac

    można też „apt-get install $(cat ktore.txt)” 🙂

Translate »