przystajnik

Programy na uwięzi

Ogromne cielsko bytu o nazwie system operacyjny to wbrew pozorom skomplikowana układanka większych i mniejszych szczegółów i drobnostek użyteczności codziennej. Każda z nich z osobna może nas cieszyć, sprowadzać do roli lenia, przewidywać za nas, podsuwać pod nos, rozpieszczać, itp. Albo doprowadzić do ataku furii. Jedną z takich przywar Gnome, która (…) mnie niepomiernie, to autostart programów po zalogowaniu się użytkownika. Sam autostart to bardzo użyteczna funkcja i nie ma co nad nią debatować. Gdy jednak zwrócimy uwagę na styl, w jakim Gnome i jego składniki przeprowadzają uruchamianie tych auto-aplikacji, to momentami można zwątpić, że mamy XXI wiek i ~11 lat rozwoju Gnome. Całą swoją dbałość o estetykę tego momentu podczas celebry uruchamiania systemu opieram na prostym założeniu – im mniej mi mruga, wyskakuje, otwiera się na cały ekran, tym lepiej. Standardowo nic nie kontroluje trzymania się tego prostego założenia i większość aplikacji po uruchomieniu zamiast ładnie i po cichu zminimalizować się na pasek/do tray’a, przeżywa niekontrolowane spazmy całoekranowe. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich programów, bo twórcy niektórych przewidzieli fakt, iż ktoś zapragnie go uruchomić podczas startu systemu bez niezapowiedzianych braków obramowania okna, niekompletnych elementów GTK, mrugania, itp. Ale czy to musi przewidywać twórca każdej aplikacji, czy może wstarczyłoby posprzątać i unormować ten bałagan?

Ale póki co kontrolowane piękno autostartu musimy wypracować sobie samodzielnie. A w tym może pomóc programik Devilspie. Wielu zapewne o tym programie już słyszało i bokiem im wyszło klecenie w trybie tekstowym regułek do niego. Jednak na szczęście ci którzy urodzili się zdobywcami, dają się ponieść fantazji tworząc użyteczne nakładki na takie geek’owskie narzędzia jak Devilspie. Takie przeznaczenie ma programik Gdevilspie. Znamy imiona naszych bohaterów, zatem czas na parę słów wyjaśnia dla tych, którzy nie wiedzą o co walczymy.

Devilspie to działający w tle malutki sprytny demonik, który na podstawie różnych cech specyficznych tworzonych okien (nazwa programu, okna, numer, klasa, itp) potrafi podczepić pod to tworzenie (otwieranie) konkretne akcje. Gdevilspie to program, który pozwoli się nam dogadać z Devilspie za pomocą paru kliknięć myszką.

Po uruchomieniu programu pierwsze co będziemy musieli zaznaczyć, to ‚Start devilspie daemon automatically on login’. To konieczne, jeżeli chcemy, żeby zadziałał. Kolejną rzeczą jest dodanie reguły.

Przypadek interesujący mnie, czyli start programu w postaci zminimalizowanej osiągnąłem poprzez:

– zaznaczenie w ‚Matching’ opcji ‚application_name’,
– wybranie okna programu za pomocą przycisku ‚Get’ (nazwa pojawi się w polu ‚Equal’),
– w zakładce ‚Action’ odznaczyłem wszystkie inne opcje oprócz ‚minimized’,
– zapisałem stworzoną regułę

I przy następnym uruchomieniu systemu i zalogowaniu się w końcu poczułem się XXI wiek – czysto, schludnie i nic nie rozdziera swojego interfejsu w akcie desperackiej próby zaistnienia.

Obydwa programy znajdują się w oficjalnych repozytoriach Ubuntu (co najmniej Maverick).

sudo apt-get install devilspie gdevilspie
 

Post navigation

Translate »