Vivaldi 2.8 synchronizuje jak leci

Najnowsze wydanie przeglądarki Vivaldi 2.8 nie wzbudza już może takich sensacji jak pierwsze wydania w ramach tego projektu. Ale to chyba tylko dlatego, że z wersji na wersję jesteśmy zasypywani taką ilością nowości, że powoli przestajemy zwracać na to uwagę. I tak żyjemy od aktualizacji do aktualizacji. I umykają nam takie fakty, jak to, że synchronizacja w Vivaldim nareszcie połączy nasze urządzenia w wydajny ekosystem z naszymi danymi w roli głównej.

Vivaldi 2.8 i nieco marketingu
Nowości jest oczywiście więcej, podobnie jak poprawek i usuniętych błędów. Jon von Tetzchner (założyciel Opera Software) dba o to, aby nikt się przy Vivaldim nie nudził. Przeglądarka bazująca na kodzie źródłowym Chromium poczyniła w nim tak wiele daleko idących zmian, że dłonie same składają się do braw. Przy każdej okazji są akcentowane niebywałe możliwości adaptacyjnego Vivaldiego. I to nie są czcze przechwałki. Program potrafi się dostosować do niemal każdego użytkownika. Choćby taka synchronizacja danych, która pojawiła się jakiś czas temu, a na którą niecierpliwie czekały całe rzesze wyznawców. Początkowo można było synchronizować część danych i to tylko na desktopie. Ale wiecie co? Deweloperzy machnęli ręką i rzekli „Tam do licha, to niefunkcjonalne!”. I teraz przeglądarka synchronizuje dane pomiędzy dowolnymi urządzeniami. A to dlatego, że we wrześniu 2019 udostępniono pierwszą wersję przeglądarki Vivaldi dla systemu Android.

Pozostała reszta zmian wygląda mniej więcej tak:

    Nowości

  • nawigacja za pomocą klawiatury w menu Zakładek,

    Vivaldi 2.8 w Linuksie
  • możliwość regulowania szerokości kolumn,

  • wsparcie dla wskazywania myszką menu lub bookmarków (i ich aktywowania),

  • przełączanie wyświetlania obrazów za pomocą Ctrl+Alt+Shift+I

  • Pasek URL

  • przywrócono możliwość usuwania pozycji z historii wpisywanych zapytań,

  • naprawiono działanie klawisza Esc i przywracanie oryginalnego URL,

  • wyszukiwanie adres z uwzględnieniem http/https,

  • Shift-Del nie zawsze zachowywał się stabilnie na liście historii,

  • Zakładki

  • usunięto usterkę blokującą program przy dodawaniu błędnego adresu URL do odnośników,

    Ustawienia – czy czegoś tu brakuje?
  • poprawiono rozmieszczenie znaków,

  • Historia

  • cześć wpisów nie była zaznaczana po wybraniu opcji „Wybierz wszystkie”,

  • pole wyszukiwania nie przechodziło w stan gotowości,

  • Inne

  • ręcznie wyciszone karty ignorowały ten fakt po ponownym aktywowaniu,

  • strony stwarzające zagrożenie powodowały awarię przeglądarki w trybie Prywatnym,

  • bardziej czytelne UI do przywracania sesji po awarii przeglądarki,

  • pod maską Chromium 77.0.3865.78.

Powyższą listę można by uzupełnić o branżowe wtręty i nieczytelne dla wielu osób techniczne opisy naprawionych przypadłości. Ale czy to coś zmieni? Vivaldi 2.8 to naprawdę sprytna przeglądarka, chociaż w sieci zaczynają się pojawiać zarzuty, że jej elastyczność rozwija się kosztem szybkości działania. Cóż, na pierwszy rzut oka „nie czuć” tego. Jednak przy takim natłoku możliwości, program ma szanse stać się głównym środkiem lokomocji po zakamarkach internetu. Po co oddzielne narzędzia do niektórych działań, które przecież możemy przeprowadzić w Vivaldim – tak po prostu.

Przeglądarkę w wersji dla Linuksa możemy pobrać w postaci paczek rpm i deb. Może nie jest to metoda aż tak wygodna jak instalacja z repozytorium, dlatego… Dlatego w przypadku Ubuntu 18.04, Minta 19.xx i pochodnych możemy wykonać coś takiego:

wget -qO- http://repo.vivaldi.com/stable/linux_signing_key.pub | sudo apt-key add -
sudo add-apt-repository "deb [arch=i386,amd64] http://repo.vivaldi.com/stable/deb/ stable main"
sudo apt-get update
sudo apt-get install vivaldi-stable

Użytkownicy Arch Linuka i Manjaro ponownie zaglądają do AUR:

yaourt -S vivaldi