Weekend z dystrybucją: Point Linux 3.0

Użytkownicy Debiana od tak dawna marzyli o dostosowaniu tej dystrybucji do łatwego użytkowania na desktopie, że już o tym zapomnieli i w krew weszły im metody szybkiej konfiguracji surowej formy poinstalacyjnej tego systemu. Mityczna stabilność Debiana Stable nie idzie niestety w parze z oczekiwaniami osób codziennie sprawdzających nowe wersje używanych programów, wersja Unstable bywa czasem zbyt narowista, by dało się na niej oprzeć standardowe środowisko pracy. Tym samym Debian jest najpopularniejszą dystrybucją wśród administratorów serwerów i niewymagających twardzieli, którzy za nic mają pogoń za nowościami w oprogramowaniu. Jednak co rusz podejmowane są próby ucywilizowania niektórych aspektów Debiana i zbliżenia go do zwykłych użytkowników. Czy Point Linux 3.0 sprosta temu zadaniu?

Geneza

Point Linux to kolejna stosunkowo młoda (wydawana od 2013 roku) rosyjska dystrybucja. Jej motto to połączenie mocy Debiana i produktywności tradycyjnego środowiska MATE. Tym samym upraszcza nieco instalację samego Debiana (?), reorganizuje zestaw domyślnych programów, standardowo oferuje MATE lub Xfce i pozwala jednym kliknięciem włączyć repozytoria zawierające zamknięte oprogramowanie (Google Chrome, Opera, Dropbox, VirtualBox). Jej najnowsze wydanie zbudowane jest z wykorzystaniem Debiana Jessie 8.0.

Programy

Point Linux 3.0

W przypadku wersji z MATE w komplecie po instalacji otrzymujemy:

  • Kernel: 3.16.0
  • Internet: przeglądarka Firefox 39, klient poczty Thunderbid 38.0.1, komunikator Pidgin 2.10, klient torrenta Transmission 2.84
  • Biuro: LibreOffice 4.3.3
  • Dźwięk i wideo: VLC 2.2.0
  • Grafika: Eye of MATE 1.8.0
  • Panel: Panel MATE 1.8.1
  • Menadżer okien: MATE 1.8.1
  • Menadżer plików: Caja 1.8.1

Jak widzimy, w większości przypadków koszerność Debiana została zachowana. Dodatkowe, zamknięte oprogramowanie możemy dodać do systemu po uprzednim aktywowaniu repozytorium linuxpoint-repos-nonfree (wystarczy zainstalować taką paczkę). W roli menadżera pakietów występuje znany i lubiany Synaptic. Niestety, autorzy dystrybucji nie pokusili się o dodanie jakichś specyficznych i dedykowanych narzędzi do konfiguracji lub zarządzania specyficznymi możliwościami Point Linuksa. Smuci również dość leciwa wersja MATE 1.8.1 (obecna 1.10) oraz Xfce 4.10 (obecna 4.12). Szczególnie w przypadku Xfce pomimo niewielkiej zmiany numeracji, skok w jakości i funkcjonowaniu środowiska jest wart grzechu i nagięcia stalowej konstrukcji stabilności debianowej.

Wygląd i obsługa

Standardowe tekstowe menu z wyborem systemu przechodzi w zgrabny ekran startowy który raczy nas swoją obecnością podczas uruchamiania systemu. Niestety, potem jest już na wskroś standardowo i domyślnie. Standardowy i widziany już setki razy temat graficzny GTK z niebieskimi ramami okna – cóż, może taka jest cena minimalizmu.

Dla kogoś zaznajomionego z GNOME 2.x i MATE obsługa nie będzie żadnym traumatycznym przeżyciem. Górny panel okupuje standardowe menu, poprzez które dostaniemy się do naszych programów, oraz zgrabnego panelu sterowania. Dolny panel, jak za starych dobrych czasów, trzyma listę otworzonych okien oraz przycisk pokazywania pulpitu. Naprawdę, ciężko się w tym pogubić.

Instalacja zamkniętych sterowników graficznych to wciąż ta sama metoda z ubiegłej dekady – musimy w Synapticu odnaleźć stosowną dla nas paczkę nvidia-glx lub fglrx-driver. Niemniej, początkujący mogą polec na tym zdawałoby się banalnym etapie dostrajania systemu.

Wydajność

Start systemu do pełnego pulpitu trwa około ~30 sekund. System na swoje potrzeby pochłania na początku w granicach 200MB pamięci RAM. Tego można oczekiwać po stosunkowo oszczędnych środowiskach MATE i Xfce. W trakcie pracy również nic nas nie zaskoczy – przełączamy się pomiędzy oknami płynnym tempem (choć z braku synchronizacji pionowej przesuwanie okien nie jest już takie płynne) i nie można tu do niczego się przyczepić.

Mowa końcowa

Twórcy dystrybucji lojalnie uprzedzają i określają grupę docelową dla Point Linuksa – użytkownicy zaawansowani oraz odbiorcy biznesowi. I to się zgadza – Point Linux jest stosunkowo „nudną” dystrybucją. Co ma działać – działa, co można dostroić to trzeba wiedzieć jak i z tym poradzą sobie zaawansowani użytkownicy. Natomiast dla wdrożeń biznesowych kompletnie nie ma znaczenia zestaw oprogramowania czy ich wersje (poza wyjątkowymi przypadkami). Przeciętnego użytkownika szukającego ludzkiej twarzy Debiana, Point Linux w zasadzie niczym nie zaskoczy. No chyba, że dla kogoś wartością samą w sobie jest użytkowanie systemu jak najmniej odbiegającego od struktur stabilnego Debiana. Niemniej należy się twórcom szacunek za to, że raczej niczego nie popsuli podczas składania Point Linux 3.0.

Maszyna testowa:
CPU: Intel Core i7 Q 720 1.60GHz
GPU: Mobility Radeon HD 4670
Pamięć: 4GB
HDD: 500GB, 7200rpm, udma6
WiFi: Broadcom BCM43224 802.11a/b/g/n