Kitty 0.13.3 w monitorze

Gdy Microsoft ogłasza światu, że tworzy nowy terminal tekstowy dla Windowsa 10, to publika szaleje z radości. Tymczasem użytkownicy Linuksa nie dość, że terminali mają na pęczki, to w dodatku każdy z jakąś unikalną funkcjonalnością. Ot choćby Kitty – graficzny emulator terminala z własną wbudowaną powłoką i zestawem poleceń…

Kitty w pełnej krasie
Wydawać by się mogło, że co takiego może zaoferować użytkownikowi terminal poza ładnymi kolorami i ewentualnie fantazyjnymi fontami. A tymczasem Kitty to zupełnie udane podejście do wygody, wyglądu i sterowania pracą terminala. Nie dość, że wspomaga się GPU podczas renderowania tekstu, to umożliwia dzielenie okna terminala według naszego zapotrzebowania (bez tmux), pozwala na zdalną dostęp i obsługę (sic!) oraz… Jest tego więcej:

  • renderowanie z wykorzystaniem GPU (OpenGL) – płynne przewijanie, zminimalizowanie opóźnień, itp. – wszystko bez obciążania systemu,
  • obsługa wszelkich tekstowych nowinek jak grafika w terminalu, unicode, true-color, OpenType, współpraca z myszą i inne nowoczesne rozwiązania,
  • karty, dzielenie kart na pomniejsze okna, kontrola na położeniem (layout), zapamiętywanie ułożenia, itp.,
  • zachowanie terminala może być kontrolowane za pomocą skryptu i zdalnego dostępu,
  • Kittens, niewielkie i wbudowane rozszerzenia framework dające okazje do pełniejszego wykorzystania terminala,
  • obsługa sesji i możliwość wyboru ich przy starcie (wraz z zapisanymi ustawieniami, ułożeniem, itp.),
  • dedykowana obsługa historii i możliwość jej momentalnego przeszukiwania (less).

To zaledwie czubek możliwości tego programu. Warto zaznajomić się z poszczególnymi niuansami pracy, przede wszystkim wygodnego dzielenia okna, tworzenia kart, przełączania, kopiowania między oknami, dostrajania wyglądu i przede wszystkim z klawiszologią.

To z tej listy skrótów dowiemy się, że ctrl + shift + f2 otworzy edycję ustawień programu (niestety – w trybie tekstowym). To dzięki tym ustawieniom możemy doprecyzować z jaką powłoką chcemy pracować, jakie kolory nas interesują, wydajność, czy chcemy aktywować zdalny dostęp i wiele, wiele innych. Na specjalne wyróżnienie zasługuje też wbudowany „terminal” z komendami sterującymi pracą i wyglądem Kittiego (ctrl + shift + esc). Kitty to naprawdę niesamowite narzędzie, które wymaga odrobiny uwagi i dostrojenia do naszych potrzeb. I chociaż na początku skróty klawiszowe mogą się nam mieszać, podobnie jak może nas przerazić lista tekstowych opcji w ustawieniach, to… Przecież każdy z nas marzył by zostać kiedyś odkrywcą, prawda?

Co do instalacji, to autor zrobił wszystko by Kitty był dostępny dla każdej platformy. Niemniej, pod Linuksem oficjalnie wspiera tylko źródła lub preinstalowane binarki. Z repozytorium pobiorą go użytkownicy Ubuntu 18.10/19.04, Debiana Sid, Arch Linuksa i innych nowszych dystrybucji. Innym użytkownikom pozostają wspomniane binarki lub paczka AppImage którą poskładała jakaś dobra dusza.