Wycisk od Pani Wiosny

W ubiegłą soboto-niedzielę (weekend to nie po naszemu wszakże), jak nakazuje tradycja aktywnego wypoczynku, pozbieraliśmy nasze leniwe byty i podążyliśmy w poszukiwaniu wiosny. Wiosna miała odmienne stanowisko co do tychże poszukiwań i uwikłała nas w przygodę.

A nic nie zapowiadało takiego dramatycznego pokazu siły:

Piękne, niebieskie niebo, parę chmurek tu i ówdzie, lekki wiaterek, maszerowało się aż miło. Do czasu, gdy obejrzałem się za siebie:

Przeciętny turysta w takiej sytuacji dobiega do najbliższego schronienia w przeciągu 20 min. Ja w swojej całej przezornośni zakomenderowałem – ‘naprzód, w stronę niebieskiego nieba, tam nie będzie burzy’.

Dotarliśmy do linii lasu widocznego na pierwszym zdjęciu i otrzymałem jasny sygnał z góry, że jednak w lesie też będzie burza. Cóż pozostało – zawróciliśmy w stronę najbliższego schronienia. Przy wtórze błyskawic i grzmotów, zacinającym deszczu i gradzie, miło spędziliśmy godzinny powrót do samochodu.

Ale przygoda była 🙂