m43

Wiele osób nie może darować Olympus’owi, że zamiast wdać się w walkę z Nikon’em i Canon’em na matryce APS-C, zrobili swój standard 4/3 i klepią do niego puszki oraz obiektywy. Psioczą też posiadacze tego systemu, bo chcieliby więcej obiektywów, więcej puszek. I tak to się nakręca.

Dlatego gdy jakiś czas temu ogłoszono powstanie nowego standardu m4/3 (Micro 4/3), wielu zaczęło drzeć na sobie podkoszulki z logiem 4/3, wyjąc “Whyyyyy…”. Bo jeszcze dobrze nie rozgrzał się standard 4/3, a już Olympus (wespół z Panasonic’iem) wymyśla coś nowego, w co pójdzie para i wysiłek techników, projektantów, fabryk, itp. Ciągnąć równolegle dwa standardy? Cóż, czas pokaże, na ile trafionym pomysłem było m4/3. Bo nowy system prezentuje faktycznie nowatorskie podejście do tematu – stworzyć lustro bez lustra. Mniejsza i lżejsza wymienna optyka, aparat też mniejszy, pozbawiony lustra i standardowego wizjera. Zamiast tego LV i EVF, ostrzenie bez potrzeby podnoszenia lustra (jak do tej pory w innych lustrzankach z LV) i wiele innych zmian. Czy to się przyjmie? Wśród profesjonalistów pewnie nie.

‘Też mi teorie’, żachną się realiści. Ale już nie tylko teorie – z dniem dzisiejszym, Panasonic przeszedł od słów do czynu i zaprezentował pierwszy korpus m4/3. Panasonic DMC-G1, wraz z obiektywami Lumix G Vario f3.5-5.6 14-45mm (28-90mm) i Lumix G Vario f4-5.6 45-200mm (90-400mm) (Choć zwykle Panasonic’i były w parze ze szkłami Leici, te są produkcji Panasonic’a).

Co więcej, ten aparat robi nawet zdjęcia.


( 1.30 s, f5.1, 28mm, ISO 200, 4000×3000).

Więcej sampli.

No ok, ale co ten aparat jeszcze oferuje? Poczytać o tym można np. na Fotopolis.

I najważniejsze – dlaczego się ekscytuję tą nowością? Nie ekscytuję. Po pierwsze, to jednak już nie lustrzanka. Po drugie, za dużo mam klamotów do 4/3, żeby ot tak, zmieniać system. Jedyne co cieszy, to fakt, że pojawiła się alternatywa dla kompaktów, a ci co po szlakach dużo chodzą i dużo sprzętu noszą, wiedzą, jak często człowiek marzy o czymś lżejszym. Szczególnie na 5tym kilometrze podejścia człowiek się zarzeka, że zaraz po powrocie kupuje jakąś małpkę. Więc, gdy system się rozwinie, to kto wie, czy nie sprawię sobie jakiegoś mikrusa do wsadzenia w kieszeń, odciążając się od reszty balastu.