Sztuczki z Ubuntu

Człowiek w walce z systemem nieraz stoi na straconej pozycji. O ile nie potrafi z pamięci wyrecytować kolejność w menu ‘system->administracja’, o tyle próby przestawienia ‘pchełek’ potrafią doprowadzić go do szewskiej pasji. Czym są ‘pchełki’? A choćby, jak włączyć w Nautilusie OverBurning. Gdzie ustawić, aby po zalogowaniu pojawił się ładny splash screen. Jak kontrolować zarządzanie energią, na niższym poziomie niż oferuje to narzędzie z Gnome. Jak wyłączyć animację okien i inne świecidełka skutecznie przygniatające starsze komputery.

Przedzieranie się przez gąszcz ustawień i opcji może kogoś cieszyć, inni to mogą lubić, a dla jeszcze kogoś innego będzie to sens życia.
A jak nie? To pozostaje użyć Ubuntu Tweak. Mały fajny programik, którym w mig przestawimy różne drobne niuanse funkcjonowania naszego ulubionego desktopu, a przy okazji oszczędzimy otoczeniu kwiatów polskiej mowy.

Programik nie znajduje się jeszcze w repozytoriach, dlatego należy go pobrać ze strony (paczka .deb) i zainstalować (gdeb, dpkg, czy jak kto woli).

Wypróbowałem tego spryciarza z wersją 7.10 i niczego mi nie zepsuł. Zatem, raczej nie powinien sprawiać nieodwracalnych problemów, prowadzących finalnie do reinstalacji systemu (tfu, na psa urok).

A przestawimy nim mało i dużo. Jak widać na załączonym screenie, mamy kilka sekcji, gdzie możemy dobrać się do ustawień pulpitu, sesji, samego systemu itp. Niestety, póki co wszystko po angielsku, ale dzięki temu łatwiej niektóre opcje skojarzyć – tzn. jak wpływają na zachowanie całości.

Ten programik to kolejny etap w moim własnym doświadczeniu życiowym, jakim jest zainstalowanie, ustawienie i korzystanie z Ubuntu tylko za pomocą myszki i graficznych narzędzi. Na razie nie jest źle, choć nie powiem, wiele rzeczy zrobiłbym prościej w konsoli. Ale słowo się rzekło.