przystajnik

Monthly Archives: Maj 2018

Min 1.7.1 i ideały utracone

Zapewne niewiele osób pamięta czasy kiedy terminy optymalizacja i programowanie stanowiły niemal synonim. Ani się obejrzeliśmy a programom przestało wystarczać nasze 2GB pamięci RAM. I nikt już nie ma czasu ani ochoty, aby dopieszczać masowo tworzone produkty. Dlatego tak wiele nadziei w nasze serca wlała zapowiedź znormalizowania zużycia zasobów przez przeglądarki WWW. Najbardziej odczuliśmy to w przypadku Firefoksa. Ale człowiek nie byłby człowiekiem, gdyby nie spoglądał w stronę rozwiązań mających w założeniach chlubny minimalizm. A jeżeli minimalistyczna przeglądarka WWW, to chyba tylko Min 1.7.1, prawda? Otóż nie do końca.

A czy Twój menedżer plików wyświetla podgląd RAW?

Taka przygoda mogła przydarzyć się każdemu. Wygodny i leniwy użytkownik otwiera katalog zawierający kadry RAW i widzi… W sumie tylko nazwy plików i symboliczną ikonę mówiącą „To ja, twój menedżer plików. Mógłbym Ci pokazać, co siedzi w tym pliku, ale akurat gram w pokera z menedżerem okien”. Prawdę mówiąc kto by się spodziewał, że w XXI wieku takie rzeczy nadal traktowane są po macoszemu. Miniatury plików RAW może i były ekstrawagancją ale 10 lat temu.

Sezon na Curlew 0.2.5

Jeśli ktoś za kilkadziesiąt lat podejmie się napisania rozprawy archeologicznej na temat wolnego oprogramowania z ubiegłego stulecia, to na konwertery multimedialne trzeba będzie poświęcić niemal połowę całości. A wszystko to dzięki niebywałej popularności narzędzia FFmpeg. Dzięki jego możliwościom i łatwości użycia, graficzne nakładki na ten tekstowy program pojawiają się jak grzyby po deszczu. Curlew 0.2.5 to jeden z nich – konwerterów wideo, nie grzybów.

Uruchom to z GNOME – ponownie

Parę dni temu świat obiegła informacja o łatce jaka trafiła do repozytorium z kodem środowiska GNOME. Osławione 3a22ed5b to nic innego jak wykasowanie z menedżera Plików (aka Nautilus) fragmentów odpowiedzialnych za uruchamianie plików wykonywalnych. Innymi słowy i według deweloperów użytkownicy nie powinni mieć możliwości odpalania za pomocą dwukliku programów, kontenerów (AppImage) i skryptów. Po raz kolejny użytkownik miał być sprowadzony do roli zwykłego konsumenta treści.

Niech żyje FreeOffice 2018

Czy w dzisiejszych czasach powinniśmy kłopotać się takimi niuansami jak edytor tekstu i jego format pliku tekstowego? Niestety jednak musimy. Wiodące rozwiązanie pod postacią Microsoft Office na tyle mocno odcisnęło swe piętno w subkulturach i życiu codziennym, że otwieranie popularnych plików .doc i .docx to dla niektórych obowiązkowy rytuał. I nawet jeżeli nie możemy uruchomić wspomnianego pakietu na naszym systemie, to pliki niekiedy musimy otworzyć i zapisać w tym formacie. Rozwiązań jest oczywiście wiele, choćby wolny LibreOffice. Ale o dziwo większą zgodność ze wspomnianymi formatami deklaruje SoftMaker FreeOffice 2018.

Translate »