przystajnik

Monthly Archives: Marzec 2016

NVIDIA psuje sterowniki

Choć zwykle psioczymy na opieszałość tempa pojawiania się paczek dla naszych systemów, to tym razem możemy mówić o szczęściu, że do szerokiej dystrybucji poprzez repozytoria nie trafiły najnowsze certyfikowane sterowniki NVIDIA 364.xx. A konkretnie te o numerze 364.47 mogą sprawić wiele problemów i to nie tylko użytkownikom Windowsa.

SlowmoVideo 0.5 na spokojnie

Nic tak nie koi skołatanych nerwów, jak widok niebieskiego nieba z leniwie przesuwającymi się po nim chmurami. Jednak jak każdy dobry film, takie widoki znudziły się ludzkości, która w odpowiedzi poszukała nowych wrażeń. To może tłumaczyć zawrotną karierę technik fotograficznych polegających na połączeniu w jeden obraz wideo kilku kadrów wykonywanych w krótkim interwale czasowym. Można to robić z „grubsza”, techniką timelapse lub płynnie i w zwolnionym tempie z wykorzystaniem slowmotion. I to głównie tej drugiej technice dedykowany jest spryty program SlowmoVideo 0.5. Nieco zapomniany wraca po latach z nową wersją.

Darktable 2.0.2 i zestaw poprawek

darktable

Ciężko nie wspomnieć o najnowszym i poprawionym wydaniu Darktable 2.0.2. Głównie za sprawą tego, że ten edytor plików RAW stał się głównym narzędziem wielu profesjonalnych fotografów i skutecznie ułatwia im życie w multimedialnej rzeczywistości. A poza tym, jeżeli ktoś kiedyś chciałby opisać w pracy magisterskiej idealny program opensource, to Darktable jest jednym z kandydatów – regularnie aktualizowany, bez zacięcia finansowego, z sensowną polityką wydań, jakością zmian i tempem rozwoju. Po prostu – jeżeli komuś nawet nie przypada do gustu specyfika Darktable, to należy z uznaniem pochylić głowę przed deweloperami.

Terminal pogryzł człowieka: duff

duff

Wszyscy lubimy porządek w plikach i staramy się ten stan osiągnąć na wiele różnych sposobów. Twórcy oprogramowania ułatwiają nam życie jak tylko mogą, a nam pozostaje przebierać w przeróżnych rozwiązaniach tego samego przeznaczenia, choć stworzonych wg innej maniery użytkowej. Rzeczony porządek można uskuteczniać na kilka sposobów i dla każdego ważne będą inne kryteria. Jednak jedną z najistotniejszych kwestii są z pewnością  walające się po przeróżnych katalogach kopie takich samych plików, czyli duplikaty. W terminalu można sobie z nimi poradzić na kilka sposobów i kilkoma różnymi narzędziami, jednak mając wybór możemy ocenić, które informacje wyjściowe z takich programów są dla nas ciekawsze. Np. duff – odnajduje duplikaty i po prostu wyświetla pełne ścieżki do takich plików.

Donośne Ocenaudio 3.0.8

ocenaudio

Ten mało znany edytor audio na przestrzeni lat nie przebił się do świadomości większości użytkowników Linuksa, a szkoda. Szkoda, bo Ocenaudio 3.0.8 nie dość, że cieszy oko to i w zakresie obróbki plików dźwiękowych ma do zaoferowania ponadprzeciętne możliwości. Program stworzony przez grupę badawczą z brazylijskiego Federal University of Santa Catarina jest wprost stworzony do wszelkich prac polegających na manipulacji i analizie plików audio. Pomimo, że niekwestionowanym liderem tej kategorii użytkowej stał się na naszym rynku Audacity, to Ocenaudio może wielu zaskoczyć. Na początku może nieco niemile – gdyż program jest wydany na własnościowej licencji (?) i nie uświadczymy w sieci jego źródeł.

Solus 1.1 – już, czy jeszcze nie?

solus

Dystrybucja Solus ma ambicje stać się samoistną i samowystarczalną ofertą dla osób oczekujących od pulpitu linuksowego estetyki, prostoty i przewidywalności. W sumie nie są to założenia odkrywcze, gdyż większość dystrybucji startuje z podobnymi – różnice tkwią w wykonaniu. Jednak Ikey Doherty podszedł do sprawy kompleksowo – jak samodzielna dystrybucja to z własnym środowiskiem Budgie, własnym zestawem narzędzi i… Własnym systemem paczek. No właśnie, w obliczu tysięcy programów i w epoce paczek deb, rpm, xz i innych, brzmi to dość karkołomnie. Parę dni temu ukazało się wydanie poprawione Solus 1.1 i sami możemy sprawdzić, jak powyższa koncepcja wygląda na żywo.

Flowblade 1.6 z filtrami G’MIC w zestawie

flowblade

Nieliniowe edytory wideo mają od lat bardzo złą prasę. Oczywiście jeżeli chodzi o Linuksa. Niby są, ale każdy narzeka na ich braki, ale w gruncie rzeczy po prostu większość malkontentów nie zaznajomiła się z ofertą współczesny programów. A takim bez wątpienia jest Flowblade. Niepozorny, bez tuby propagandowej w prasie, rozwija się obok głównego nurtu i wychodzi mu to bajecznie.

Linux Mint – krajobraz po ataku

Wszystkich zadziwiły ostatnie wypadki dotyczące dystrybucji Linux Mint, gdy 20 lutego 2016 roku zamaskowani sprawcy zdołali podmienić na stronie projektu linki do instalacyjnych obrazów ISO. Nie mniej zdziwieni byli sami twórcy tego popularnego systemu i w tym samym dniu przystąpili do szacowania strat, oceny zagrożenia i informowania użytkowników o co chodzi. Okazało się, że kilkadziesiąt pobranych w tym dniu obrazów iso zawierało dodatki służące zbudowaniu botnetu (i dostępowi do danych użytkownika) i w gruncie rzeczy to była najłatwiejsza do naprawienia szkoda. Wieść lotem neutrino obleciała całą sieć i raczej wszyscy pechowcy z trefnym iso jeszcze tego samego dnia skasowali tę podróbkę. Gorszą sprawą było to, że agresorzy przejęli bazę użytkowników forum Minta i uzyskali dość swobodny dostęp w całą infrastrukturę zbudowaną wokół tego projektu.

Dobrze wysmażony DeaDBeeF 0.7.0

deadbeef

Nic tak nie umila ciężkiej pracy jak miła muzyka sącząca się z głośników. A jak muzyka, to tylko z jakiegoś ciekawego odtwarzacza. Na ich wybór w Linuksie nie możemy narzekać – mamy odtwarzacze małe, duże, kolorowe, mono, tekstowe, zarządzające naszą kolekcją, itp. Jednak to co wyróżnia niepozornego DeaDBeeF to jego nazwa i minimalistyczna forma. Niemal półtora roku zajęło autorowi pokonanie granicy pomiędzy wersją 0.6.2 a aktualną 0.7.0. Program jest lekki, z bogatą kolekcją wtyczek, potrafi odtwarzać niemal wszystko (nawet chiptune’y!) i jedyne czego może nam brakować to nieco bardziej sugestywnej obsługi streamingów (np. radia, SoundCloud).

Fotoxx 16.03

Na scenie opensource jesteśmy świadkami przeróżnych dramatów, zawirowań, projekty pojawiają się i znikają, a tymczasem niczym nie zmącony rozwój edytora Fotoxx w najlepsze trwa nadal. Najnowsza wersja 16.03 dodaje kilka ciekawych funkcji i zwyczajowo poprawia niektóre błędy. Zmiany obserwujemy też na głównej stronie projektu, który po utracie domeny (?) kornelix.com przycupnął obecnie pod adresem kornelix.net i… Bądźmy szczerzy, strona póki co wygląda jak wyciągnięta z archiwów internetu. Bardzo leciwych archiwów.

Terminal pogryzł człowieka: nload

nload

Monitorowanie zasobów pod Linuksem ma wieloletnią tradycję i tyleż samo narzędzi, którymi możemy przeprowadzać to zadanie. Ot, choćby najpopularniejsze zagadnienie – „co na interfejsie sieciowym piszczy”. Programów do zliczania ruchu internetowego jest całe multum. Drugie tyle jest rozwiązań terminalowych. A wśród nich niepozorny nload, który może nie wyróżnia się zbytnio, ale posiada jedną ważną cechę – jest czytelny i doskonale sprawdzi się choćby w przeźroczystym terminalu tkwiącym pod wszystkimi oknami na naszym pulpicie.

Do odważnych świat należy – kernel 4.4.3 w systemie

Większość nowych adeptów Linuksa nie zdaje sobie nawet sprawy, ile frajdy może dać zepsucie i naprawienie systemu. Człowiek dochodzi do takiej konkluzji po wielomiesięcznym bezproblemowym użytkowaniu np. wydania o długoterminowym wsparciu jak Ubuntu LTS. Jednak majsterkowanie przy systemie może przynieść również pozytywny efekt, jak wzrost wydajności różnych elementów (jakość i szybkość otwartych sterowników graficznych, czas pracy na baterii, bardziej zdecydowane operacje I/O, itp.). To wszystko za sprawą wymiany kernela – operacji która należy do najbezpieczniejszych i najprostszych do przeprowadzenia nawet przez „zielonego” użytkownika.

Translate »