przystajnik

Monthly Archives: Styczeń 2016

O tym, jak mało nie zostałem artystą z MyPaint 1.2.0

MyPaint to marka dobrze znana wszystkim cyfrowym rysownikom i malarzom (nie mylić z malarzami pokojowymi). Marka ostatnimi czasy nieco zaśniedziała, gdyż najświeższe stabilne wydanie programu datowane jest na początek 2013 roku (lub jeśli ktoś woli – koniec 2012). Ale te dane są już nieaktualne, gdyż od połowy 2015 roku autor programu podjął jego aktywny rozwój na nowo i parę dni temu uszczęśliwił wszystkich fanów najnowszym MyPaint 1.2.0.

Recoll 1.21.4, gdzie są moje pliki?

recoll

Różne są koncepcje na to jak odnaleźć się w gąszczu plików o przeróżnej zawartości. Pół biedy jeżeli poszukujemy jakiegoś konkretnego pliku z nazwy – to prostsze z zadań. Gorzej, gdy zapomnieliśmy gdzie zapisaliśmy arcyważną 
notatkę z bardzo ważnym numerem telefonu. Tak jak może nas zaskoczyć zapodzianie się gdzieś takiego pliku, tak samo zdziwi nas to, że na przestrzeni wieków pulpity linuksowe nie doczekały się poważniejszego i wbudowanego przeszukiwania dysków. Wystarczy rzucić okiem na to, co oferują popularne menadżery plików – Nautilus, Nemo, Caja, Thunar… Oględnie mówiąc – jest bardzo skromnie.

LightZone 4.1.5 po liftingu

lightzone

Kolejna wersja niezobowiązującego edytora plików RAW LightZone przynosi może niewiele zmian, ale krzepiąco podtrzymuje wszystkich jego użytkowników na duchu. Z racji nikłych mocy przerobowych (1 aktywny koder) projekt spowolnił ekspansję swoich nowych funkcji po przekształceniu się w zupełnie wolne narzędzie (pierwowzorem LightZone jest były komercyjny LightZone). Jednak comiesięczne tempo poprawek pozwala optymistycznie wyrokować o przyszłości tego programu. W wersji 4.1.5 polepszono współpracę programu z OpenJDK i uzupełniono niuanse podczas budowania/uruchamiania edytora.

Weekend z dystrybucją: Chapeau 23

chapeau

Co by było, gdyby Fedora była dedykowana niedoświadczonym użytkownikom? Wtedy nazywałaby się Chapeau i miała w komplecie całą  paletę przeróżnego oprogramowania, w tym również zamkniętego. Steam, PlayOnLinux, Wine, integracja menadżera plików z Google Drive, aktywowane w systemie repozytoria RPMFusion i wiele innych ciekawostek – który fan koszernej Fedory tego potrzebuje? Ale z radością takie dodatki powitają zwykli użytkownicy marzący o systemie bogatym w możliwości.

Ubuntu 16.04 skończy ze szpiegowaniem

Z tym szpiegowaniem w Ubuntu jest trochę tak, jak z darmowymi mercedesami na Placu Czerwonym. Gdy lepiej sprawdzono tę wiadomość to okazało się, że nie na Placu Czerwonym, a w Kijowie i nie mercedesy a rowery. Kradną. Podobnie jest ze szpiegowaniem użytkowników przez Canonical, które wydaje się być niezbyt roztropnie przemyślanym rozszerzeniem funkcjonalności Dasha (nie mylić z Dash). Całe podglądanie polega na przesyłaniu zatwierdzonych przez nas zapytań odnośnie muzyki i wideo do partnerów Canonicala i podsuwanie nam sugestii z internetu (np. ze sklepu Amazonu). Według zapewnień Canonical, proces ten nie gromadzi jakichkolwiek informacji o użytkowniku ani jego innych danych. Na dodatek, można go po prostu wyłączyć w opcjach systemowych. Niemniej, mleko się rozlało i wszyscy odsądzili nieszczęsny Canonical od czci i wiary.

OpenJDK versus łowcy Androidów

Można o Google wyrażać się za pomocą niewybrednych inwektyw, ale skala adaptacji na przeróżnych urządzeniach ich Androida budzi szacunek. Nie ze względu na wybitną jakość tego mobilnego systemu, ale z powodu jego rosnącej popularności (większa popularność -> większe zainteresowanie deweloperów -> szczęśliwsi użytkownicy). Oczywiście nic nie bierze się z niczego i można się spierać, który czynnik odegrał kluczową rolę w tym procesie: moda na mobilność, siła pieniędzy i marketingu Google, kernel linuksowy na którym działa Android, czy jeszcze coś innego. Jednak każdy sukces ma dwa końce – ten drugi jest o wiele boleśniejszy, gdyż w popularnego Androida nieustannie celują nieprzyjemne i złośliwe programy, a jakby tego było mało – uwzięli się na niego prawnicy. I chyba wszyscy znamy kulisy procesu Oracle vs Google.

Itch.io i ich itch

itch

Każdy użytkownik ma inne priorytety, motywację i wymogi. Dlatego też wielu z nas może nie lubić Valve, ich sklepu Steam i tego całego zamieszania ze Steam Machines, czy wręcz wzruszeniem ramion zbywać informacje o nowych grach. Ale nie można przejść obojętnie obok tego co zainicjowało Valve i kilku innym producentów gier. To właśnie dzięki nim dla naszego systemu zaczęło się pojawiać coraz więcej pozycji mogących zadowolić fanów niezobowiązującej rozrywki i z dnia na dzień Linux staje się coraz „normalniejszą” propozycją dla użytkowników, którzy od komputera wymagają wszystkiego po trochu. Nie jest też tak, że jesteśmy skazani na monopol sklepu Steam. Od jakiegoś czasu w sieci istnieje np. itch.io, który próbuje być dobrym tam, gdzie Valve wykazuje się korporacyjną bezdusznością. Sklep przyjazny dla użytkowników, deweloperów i na dodatek z w pełni wolnym i otwartym klientem do zarządzania kolekcją gier.

Sarah w miętowym ogrodzie

Fanów dystrybucji Linux Mint nie trzeba przekonywać, że warto czekać na każde nowe wydanie tego popularnego systemu. Od czasu, gdy deweloperzy skupili się na rozwoju autorskiego środowiska (Cinnamon) i narzędzi przynależnych samemu Mintowi, życie dla wielu użytkowników stało się prostsze. Nowy model cyklu wydawniczego jaki został wprowadzony wraz z serią 17.xx jest naprawdę rozsądnym rozwiązaniem – system cały czas bazuje na Ubuntu 14.04 LTS, a aktualizacje (i tym samym przeskok z wersji na wersję) dotyczą tylko wspomnianych komponentów i np. kernela. Ponieważ nowy LTS Ubuntu 16.04 jest już na horyzoncie (kwiecień bieżącego roku), Clem uchylił rąbka tajemnicy na temat Linux Mint 18 Sarah.

Deepin 15 ożywi pulpity fanów Debiana

deepin

Świat dystrybucji linuksowych to rozległa, piękna i bardzo płodna kraina. Miejsce, gdzie narodziny przeplatają się z odchodzeniem a oblicza wielu mieszkańców nieskończenie zmieniają się na lepsze. Jednak ile by dobrego nie mówić o Debianie, to jego domyślny pulpit i estetyka (GNOME 3.x) nie pomaga w zjednywaniu sobie fanów odmiennej stylistyki. Co więcej, na tę przypadłości cierpi większości dystrybucji pochodzących od Debiana – naprawdę niewielu z nich udało się wypracować swój własny i atrakcyjny dla użytkownika wygląd. Aż pojawił się Deepin 15 ze swoim środowiskiem DDE.

16.01 – tym razem Shotcut

shotcut

Wygodna nomenklatura numeracji sprawia, że w pierwszym miesiącu nowego roku czeka nas wysyp wiele programów i projektów w wersji 16.01. Był już Fotoxx 16.01, teraz czas na Shotcut 16.01. Ten niezwykle ciekawy i wydajny nieliniowy edytor wideo może się pochwalić niebanalną listą możliwości, która w styczniowym wydaniu jeszcze bardziej się powiększa.

Opensource według władz Północnej Korei

redstaros

Nieoczekiwanie Linux dogonił Windowsa… Niestety lub na szczęście tylko w jednym regionie naszego świata i w jedynym aspekcie – inwigilacji użytkowników. Niemniej jest to jednocześnie dowód na to, jak nieodpowiednio użyte wolne oprogramowanie obraca w niwecz całą jego koncepcję i wieloletnią tradycję. Są bowiem wdrożenia opensource o których społeczność wolałaby zapomnieć i które służą niecnym interesom. No ale taki np. nóż w rękach artysty przyniesie ludzkości piękną rzeźbę, a w rękach szaleńca…

Fotoxx 16.01 na otwarcie roku 2016

fotoxx

Po mieszanej emocjonalnie końcówce roku 2015, wypadałoby zacząć rok 2016 od dobrej wiadomości – a taką niewątpliwie jest najnowsza wersja edytora grafiki Fotoxx 16.01. Dlaczego właśnie Fotoxx? Powodów jest kilka i choć z pewnością nie wpłyną one na zmianę opinii u użytkowników niechętnych temu projektowi, to warto pamiętać, że to jeden z niewielu aktywnie rozwijany edytorów dla Linuksa. Autor co miesiąc dostarcza nam nową wersję, a funkcje Fotoxxa wykraczają poza niezbędne minimum.

Translate »