przystajnik

Monthly Archives: Listopad 2015

CPU-X 2.1.1 i prawda o naszym sprzęcie

Niekiedy przewagą programów słabiej wyposażonych w funkcje nad programami rozwiniętymi ponad miarę jest po prostu tempo rozwoju. Społeczność nie lubi zastoju, który może pośrednio prowadzić do zapomnienia o projekcie. A taki zastój obserwujemy ostatnio w fenomenalnym I-Nex wyświetlającym infomacje o naszej maszynie. Kiedy I-Nex wyświetlał niemal wszystko co w pudle siedzi, konkurencyjny CPU-X pokazywał podstawowe info o procesorze. Minęły miesiące, I-Nex nadal pokazuje co pokazywał, a CPU-X nadrobił zaległości.

Pamiętajcie o Rapid Photo Downloader 0.4.11

rapid

Pobieranie kadrów z kart pamięci to zadanie któremu potrafi sprostać już większość programów do obróbki zdjęć. Niemniej, Rapid Photo Downloader to narzędzie na tyle skuteczne i konfigurowalne, że nieomal bezkonkurencyjne w swojej kategorii. Jego rozwój ma jednak dość specyficzny i wypadkowy charakter – od poprzedniej wersji minęło już niemal półtora roku. Teraz Rapid Photo Downloader 0.4.11 ukazał się… i w sumie tyle w nim efektu wow. Zmian jak na lekarstwo i jedyne czym możemy się zachwycać, to poprawa kompatybilności ze współczesnymi systemami. Ale bez obaw, autor nas jeszcze zaskoczy.

Terminal pogryzł człowieka: eFTE

efte

Przełomowe dla ludzkość pomysły były nieraz spisywane na papierowych serwetkach i innych nieoczywistych nośnikach znajdujących się pod ręką twórców. Jednak wraz z rozwojem cywilizacyjnym i upowszechnieniem się programowania, serwetki, rolki papieru wiadomego przeznaczenia oraz wierzchnie części dłoni zastąpiły profesjonalne edytory. Prawdziwy programista lubi wygodę, choć każdy z nich ma swoje indywidualne kryterium jakości tej wygody. Osoby programujące w terminalu raczej bezsprzecznie wskażą na edytor vim jako ten najlepszy. Niemniej, niepozorne eFTE może się spodobać komuś, kto pragnie bardziej oczywistej 
formę komunikacji edytora z użytkownikiem.

Corel AfterShot Pro 2.3.0.99

aftershot

Końcówka roku 2015 zapowiada się naprawdę ekscytująco dla każdego komu bliska jest obróbka zdjęć RAW na Linuksie. Niemal wszystkie edytory głównego nurtu doczekały się albo wydań testowych albo oficjalnych stabilnych wersji. Zdrowe tempo aktualizacji utrzymuje również komercyjny Corel AfterShot Pro, który średnio co miesiąc otrzymuje kolejny numer – tym razem jest to 2.3.0.99.

12.1 + 30 = openSUSE Leap 42.1

opensuse

Przepowiednie się sprawdziły i openSUSE 42.1 stało się faktem oraz odpowiedzią na trapiące ludzkość pytania. To pierwsza hybrydowa dystrybucja Linuksa łącząca w sobie cechy systemów biznesowych oraz biurka dla typowego użytkownika. Podstawą bowiem jest tutaj niezawodność SUSE Linux Enterprise 12.1 połączona z kreatywnością społeczności. Dzięki temu w przyszłości openSUSE Leap będzie pod bezpiecznymi skrzydłami wsparcia Enterprise a użytkownicy będą mogli się wspiąć na wyżyny swoich oczekiwań.

Aromatyczny Cinnamon 2.8

Miłośnikom bliskowschodnich przypraw z pewnością nie trzeba przedstawiać cynamonu, który bardzo godnie jest reprezentowany w świecie opensource przez autorskie środowisko twórców dystrybucji Mint. Ich Cinnamon przed paroma dniami doczekał się numeru 2.8 i kontemplowanie nowości jakie się w nim pojawiły z pewnością umili nam czas oczekiwania na Minta 17.3 Rosa – gdzie to właśnie Cinnamon 2.8 będzie grał główne skrzypce. Czy też główne piksele na naszych pulpitach.

Fedora 23 – nowa jakość

Z niewielkim i kontrolowanym poślizgiem oraz zgodnie z oczekiwaniami użytkowników, na serwera pojawiła się nowa odsłona doskonałej dystrybucji Fedora 23. A w zasadzie odsłony, gdyż Fedora od jakiegoś czasu dostępna jest w trzech wariantach – Workstation, Server oraz Cloud. Zwykłego zjadacza chleba przeważnie najżywiej interesuje pozycja pierwsza, czyli Fedora przeznaczona na zwykły pulpit. Fedora zawsze brylowała w szpicy postępu, czy w związku z tym wydanie 23 uraczy nas czymś przełomowym?

Weekend z dystrybucją: CrunchBang++

Śpieszmy się testować dystrybucje, bo tak szybko się zmieniają. Tymi słowami można skwitować moje zamiary opisania swojego czasu minimalistycznego CrunchBang Linuksa. Jednak w trakcie oczekiwania na nową wersję dystrybucja upadła a społeczność pogrążyła się w lamentach. Nie trwały one jednak długo, gdyż niedługo potem pojawiły się koncepcje kontynuowania dzieła (czy raczej filozofii) CrunchBang i w ten sposób na scenie powitaliśmy od razu kilku następców. Jednym z nich jest CrunchBang++ aka #!++.

Z nożycami wśród skanów – ScanTailor 0.9.11.1

scantailor

Chociaż skanowanie książek i dokumentów to dość dwuznaczne zajęcie w myśl zawiłej logiki własności intelektualnej, to jednak często zachodzi potrzeba zgrabnego przedstawienia materiałów sprowadzonych do formy cyfrowej za pomocą skanera. Każdy kto pracował z większą ilością stron wyprodukowanych przez taki proces archiwizacji (termin bezpieczniejszy w użyciu niż kopiowanie), to wie jak męcząca potrafi być późniejsza obróbka pozyskanych treści. Prostowanie stron, odpowiedni kontrast i jasność, zniekształcenia geometryczne, śmieci i paprochy – ogarnięcie tego wszystkiego to bardzo niewdzięczne zajęcie. Dlatego dobry program to podstawa, a tym dobrym programem może być ScanTailor 0.9.11.1.

Statystyki Steam, czyli promile społeczności linuksowej

Wciąż nie mogą się otrząsnąć linuksowe statystyki po zmianie przez Valve sposobu zliczania użytkowników systemu operacyjnego z pingwinem na sztandarze. Tabele z liczbami na Steamie jakiś czas temu odnotowały tąpnięcie liczby graczy wspomnianego systemu z 1.2% do 0.7% w ciągu niemal jednego miesiąca. Wątpliwe, by była to kwestia masowego exodusu fanów wolnego systemu. Niemniej, od paru miesięcy statystyki te wciąż pracują na to, by wrócić do początkowego i bardziej wiarygodnego stanu. Idzie to mozolnie, ale należy pamiętać, że liczba kont na Steamie wciąż rośnie i ilościowo użytkowników innych systemów też przybywa. Dla Linuksa miesiąc październik to wzrost o 0.04% i 0.98% ogólnej liczby wszystkich kont na Steamie.

Dziady w wersji opensource – przygarnij zombiaka

Miesiąc listopad czy tego chcemy czy nie, siłą sugestii otoczenia zmusza nas do mimowolnych i nawet krótkich, ale jednak – wspomnień. Wspominać można też projekty opensource które przez ostatni rok nie zdołały utrzymać się na powierzchni zainteresowania społeczności i deweloperów. Choć świat przyjął gruboskórne kryterium oceny ich przydatności („jeżeli ktoś by tego chciał używać, to by program był rozwijany nadal”), to jednak przeciętny użytkownik nawet nie zdaje sobie sprawy, jakie bogactwo może się kryć w opuszczonych projektach. Nie mówiąc już o deweloperach, którzy zamiast wymyślać koło na nowo mogliby podjąć czyjeś wcześniejsze efekty pracy i doprowadzić je do świetności. I to właśnie z inicjatywą ożywiania porzuconych projektów wyszedł ostatnio Jono Bacon (tak, to ten człowiek pracujący onegdaj dla Canonical). Okazuje się, że nie on jeden.

Translate »